Strona 3 z 12

: 7 lis 2007, 09:47
autor: Bardzo Dziwna Osoba
Wracając do tematu, to w moim przypadku już samo to, że powiem komuś , że nie chcę męża ani dzieci, że uważam, iż można prowadzić nieco inne życie niż reszta, że wolałabym trochę pojezdzić po świecie niż gotować obiady, że pieniądze nie są dla mnie najistotniejsze- ważniejsze jest prowadzenie ciekawego, w pełni satysfakcjonującego życia, że bardziej cenię sobie np. malarzy, pisarzy niż tzw. zwykłych ludzi, których jedynym osiągnięciem jest posiadanie dzieci- to wszystko jest uznawane za coś strasznie dziwnego przez moje otoczenie, wręcz niepojętego, już nie wspomnę o aseksualizmie...Dlatego ostatnio staram się o takich rzeczach nie rozmawiać. Jak ktoś tego nie przyjmuje do wiadomości to trudno.

: 7 lis 2007, 10:37
autor: margot
Dla mnie to co piszesz (twoje aspiracje) to coś całkiem normalnego. Wychodzi na to, że my jesteśmy normalni a reszta świata to świry, w dodatku nieakceptujące poglądów rozbieżnych z ich własnymi.

: 7 lis 2007, 11:39
autor: Czarny
dokładnie...

: 7 lis 2007, 11:46
autor: Gizmo
Co prawda przez większość życia czułam się jak przybysz z kosmosu, ale chyba nie jestem postrzegana jako dziwak - raczej jako trochę ekscentryczna - ale to tylko przez osoby, które mnie dobrze znają. Każdy ma jakieś dziwactwa, tylko lepiej lub gorzej je ukrywa, hehe.
Z resztą znam paru poważnych świrów, przy których większość ludzi wydaje się ultra normalna :P
margot pisze:Dla mnie to co piszesz (twoje aspiracje) to coś całkiem normalnego. Wychodzi na to, że my jesteśmy normalni a reszta świata to świry
To chyba zbyt mocne uogólnienie :wink: Przecież są takie ASy, które marzą tylko o tym, by założyć rodzinę i żyć "jak zwykli ludzie..

: 7 lis 2007, 12:00
autor: margot
Można mieć rodzinę i zarazem spełniać inne swoje marzenia.
Nie powinno się bezwarunkowo rezygnować z jednego na rzecz drugiego, bo po jakimś czasie wyczujesz że coś tracisz, jesteś ograniczany.

: 7 lis 2007, 14:48
autor: dorosłe dziecko
Bardzo Dziwna Osoba pisze:Wracając do tematu, to w moim przypadku już samo to, że powiem komuś , że nie chcę męża ani dzieci, że uważam, iż można prowadzić nieco inne życie niż reszta, że wolałabym trochę pojezdzić po świecie niż gotować obiady, że pieniądze nie są dla mnie najistotniejsze- ważniejsze jest prowadzenie ciekawego, w pełni satysfakcjonującego życia, że bardziej cenię sobie np. malarzy, pisarzy niż tzw. zwykłych ludzi, których jedynym osiągnięciem jest posiadanie dzieci- to wszystko jest uznawane za coś strasznie dziwnego przez moje otoczenie, wręcz niepojętego, już nie wspomnę o aseksualizmie...Dlatego ostatnio staram się o takich rzeczach nie rozmawiać. Jak ktoś tego nie przyjmuje do wiadomości to trudno.
Zgadzam się z tym. Świadomie nie chcę i nie będę mieć rodziny i dzieci i tu nie chodzi tylko o mój aseksualizm. To też kwestia priorytetów. Moim priorytetem jest samorealizacja, egoistyczne poświęcenie czasu samemu sobie ku swojemu pożytkowi, przyjemności i szczęściu. Nie ma się, co oszukiwać, że posiadanie dziecka i rodziny, choć trochę nie ogranicza. Dziecko, to dom, to przywiązanie, choć na parę lat do jednego miejsca pobytu, ustalonego planu dnia i podział czasu między dziecko a rodzinę. Dla siebie pozostaje niewiele. Nie wszyscy tak chcą, nie wszyscy widzą siebie w takiej roli. Ponadto nie widzę siebie jako kogoś, kto nagle rezygnuje ze swojego wolnego czasu, z cząstki własnego życia i poświęca go rodzinie.
margot pisze:Można mieć rodzinę i zarazem spełniać inne swoje marzenia.
Nie powinno się bezwarunkowo rezygnować z jednego na rzecz drugiego, bo po jakimś czasie wyczujesz że coś tracisz, jesteś ograniczany.
Można? :> Pośród codziennej troski o rodzinę (nie o siebie), między wypłatą od pierwszego do pierwszego i nudnym, rodzinnym obiadkiem? Można tak mówić, ale to ładnie brzmi tylko w teorii. Ja natomiast widzę na przykładzie osoby mi bliskiej, jak zrezygnowała ona ze swoich marzeń, z aspiracji, z pasji na rzecz prozy życia i pod naporem dylematu skąd wziąć pieniądze na coś tam. Ja siebie nie widzę w takim poświęceniu i dlatego bardzo dawno już została przeze mnie podjęta decyzja o zrezygnowaniu z posiadania rodziny, dzieci na rzecz innych priorytetów.

: 7 lis 2007, 15:21
autor: margot
Napisałam tak, bo dla mnie rodzina to nie tradycyjne pojęcie. Rodziną dla mnie są moi najbliżsi przyjaciele. i w tym sensie można mieć i rodzinę i własne cele.

: 7 lis 2007, 15:55
autor: dorosłe dziecko
To trzeba było tak od razu. :wink: Bo jednak "tradycyjne" rozumienie rodziny jest jednak inne niż krąg niespokrewnionych przyjaciół.

: 7 lis 2007, 23:24
autor: Honzol
dziwak do potegi
czyli
alien z marsa :xmrgreen: (swieta ida to co beda sobie zalowal)

Czy jesteś UFOlcem, znaczy się dziwakiem?

: 8 lis 2007, 13:13
autor: DZIEWICA8
Wiecie, co mnie denerwuje w tym względzie? A mianowicie denerwuje mnie parę rzeczy. Pierwsza to mówienie o osobie, która nie ma swojego współmałżonka (mąż lub żona) ani dzieci, że ta osoba "nie ma własnej rodziny". Takie słowa słyszy się dość często. A przecież to jest nieprawda, bo każdy człowiek ma jakąś tam "własną rodzinę" - rodziców, dziadków, a czasem jeszcze rodzeństwo, ciotki, wujków itd. To jest przecież jego własna, osobista rodzina, po prostu jego, a nie czyjaś tam inna. Inna rzecz, która mnie denerwuje to myślenie, że osoba, która nie ma swojego współmałżonka i dzieci jest gorsza od tej osoby co to ma. Często ludzie uważają, że taka osoba jest zła, egoistyczna, wredna, samolubna, wygodnicka. Taka osoba jest często traktowana jak "obywatel gorszej kategorii" - z pogardą, politowaniem, współczuciem itp. O takim mężczyźnie często ludzie mówią, ze jest gejem lub nieudacznikiem lub kimś zniewieściałym lub dziecinnym maminsynkiem i żadna kobieta go nie chciała. O samotnej kobiecie mówi się, że pewnie jest wredna lub niegospodarna lub brzydka itd. i żaden mężczyzna jej nie chciał. Nikt nie pomyśli, że może taka osoba jest absolutnie w porządku pod względem wyglądu, charakteru i moralności, a to, że żyje w samotności, to jest jej wolny i świadomy wybór, że może ona tak chce, że tak jest jej dobrze. Inna rzecz denerwująca mnie to litowanie się nad osobami samotnymi i traktowanie ich jako osoby wymagające opieki innych ludzi. Słyszałam już parę razy, jak konieczność pomocy osobom samotnym była wymieniana w jednym rzędzie z koniecznością pomocy ludziom niepełnosprawnym, starym, czy ciężko chorym (w kościele i w mediach). Samotność nie jest chorobą, kalectwem, ani niedołężnością i nie kwalifikuje się do pomocy. Inna denerwująca rzecz, to uważanie, że powinno się mieć dzieci po to, aby mieć zapewnioną na starość czyjąś opiekę. Według mnie to jest straszny egoizm, wygodnictwo , interesowność i traktowanie ludzi instrumentalnie, jak służących. Denerwuje mnie też podejście kościoła katolickiego do ludzi samotnych. Czasem tacy ludzie są przez księży traktowani jako egoiści, wygodniccy, goniący tylko za karierą lub pieniędzmi. Innym razem są traktowani jako biedne, nieszczęśliwe istotki, którym trzeba pomagać i troszczyć się o nich, jakby byli ciężko chorzy. Według kościoła każdy powinien mieć współmałżonka i dzieci , ale nie jedno tylko od razu całą gromadkę. Podobnie myślał nasz niedawny rząd (polityka prorodzinna). Bardzo to mnie denerwuje, bo księża i politycy żyją w innym świecie, nigdy nie zaznali biedy i nie znają prawdziwego życia. Nie jest dla nich ważne to skąd taka rodzina ma wziąć pieniądze na utrzymanie tej całej gromadki dzieci, dla nich jest ważne tylko to, żeby tych dzieci było możliwie jak najwięcej.
To wszystko razem okropnie mnie wnerwia!!!!!! :x :x :x :evil: :evil: :evil: :diabel: :diabel: :diabel: :shuriken: :shuriken: :shuriken: :wt: :wt: :wt: :? :? :? :!: :!: :!:
DZIEWICA8

Re: Czy jesteś UFOlcem, znaczy się dziwakiem?

: 8 lis 2007, 16:12
autor: Magda
DZIEWICA8 pisze:Według kościoła każdy powinien mieć współmałżonka i dzieci , ale nie jedno tylko od razu całą gromadkę.
Oczywiście, ponieważ oni dostają pieniądze za każdy chrzest, każdą Komunię Świętą itd. :evil: :x :wt: . Wkurzające to jest!!!

Re: Czy jesteś UFOlcem, znaczy się dziwakiem?

: 8 lis 2007, 16:14
autor: dorosłe dziecko
Magda pisze:
DZIEWICA8 pisze:Według kościoła każdy powinien mieć współmałżonka i dzieci , ale nie jedno tylko od razu całą gromadkę.
Oczywiście, ponieważ oni dostają pieniądze za każdy chrzest, każdą Komunię Świętą itd. :evil: :x :wt: . Wkurzające to jest!!!
Wielu ludzi tak uważa jednocześnie nie wyobrażając sobie by dziecko było bez chrztu. :wink: Jakby nie można było zaczekać aż samo podejmie decyzje, czy go chce. :x

: 8 lis 2007, 16:23
autor: Magda
Dokładnie. Osobiście, czuję się poszkodowana, że nie mogłam sama zdecydować, czy chcę przyjąć chrzest czy nie.

: 8 lis 2007, 16:27
autor: dorosłe dziecko
Magda pisze:Dokładnie. Osobiście, czuję się poszkodowana, że nie mogłam sama zdecydować, czy chcę przyjąć chrzest czy nie.
Cóż, ja może nie odczuwam poszkodowania, ale na pewno nie czuję się komfortowo z myślą, że moja rodzina chrzcząc mnie założyła moją przyszłą katolickość a tym samym nie dała mi wyboru. Dokonano chrztu, który zapisał mnie do organizacji, z którą się nie utożsamiam, jestem osobą niewierzącą. Apostazja, to trochę zachodu ciągle nie chce mi się iść jej załatwić, ale kiedyś w końcu sobie zrobię taki prezencik. ;)

: 8 lis 2007, 21:29
autor: Arilin
DZIEWICA8 pisze:Denerwuje mnie też podejście kościoła katolickiego do ludzi samotnych. Czasem tacy ludzie są przez księży traktowani jako egoiści, wygodniccy, goniący tylko za karierą lub pieniędzmi. Innym razem są traktowani jako biedne, nieszczęśliwe istotki, którym trzeba pomagać i troszczyć się o nich, jakby byli ciężko chorzy. Według kościoła każdy powinien mieć współmałżonka i dzieci , ale nie jedno tylko od razu całą gromadkę.
Mnie to też strasznie denerwuje :evil: Jakim prawem mają komuś mówić co ma robić? Nie chcę mieć dzieci i nikomu nic do tego, a tym bardziej księżom :evil: Mam prawo żyć tak jak mi się podoba. Guzik mnie obchodzi opinia księży i innych ludzi.

Co jeszcze mnie denerwuje. Mówienie o samotnych kobietach po 30-tce stara panna. Teraz nie ma starych panien, teraz są kobiety niezależne albo jak kto woli single.

DZIEWICA8 pisze:Podobnie myślał nasz niedawny rząd (polityka prorodzinna)
Na szczęście przeminął :evil: Mam nadzieję, że obecny będzie lepszy.
:D Kiedyś na początku kadencji tamtego rządu, któraś z ówczesnych partii u władzy zaczęła coś majaczyć o likwidacji żłobków i przedszkoli. Przywiązać kobietę do wózka i kuchni :diabel: :diabel:
DZIEWICA8 pisze:Inna rzecz, która mnie denerwuje to myślenie, że osoba, która nie ma swojego współmałżonka i dzieci jest gorsza od tej osoby co to ma. Często ludzie uważają, że taka osoba jest zła, egoistyczna, wredna, samolubna, wygodnicka. Taka osoba jest często traktowana jak "obywatel gorszej kategorii" - z pogardą, politowaniem, współczuciem itp. O takim mężczyźnie często ludzie mówią, ze jest gejem lub nieudacznikiem lub kimś zniewieściałym lub dziecinnym maminsynkiem i żadna kobieta go nie chciała. O samotnej kobiecie mówi się, że pewnie jest wredna lub niegospodarna lub brzydka itd. i żaden mężczyzna jej nie chciał. Nikt nie pomyśli, że może taka osoba jest absolutnie w porządsku pod względem wyglądu, charakteru i moralności, a to, że żyje w samotności, to jest jej wolny i świadomy wybór, że może ona tak chce, że tak jest jej dobrze.
No cóż takie nasze społeczeństwo. Na mój temat też pewnie plotkują wścibskie sąsiadki, bo jestem samotna, mieszkam z mamą :D