wychodzić na jaw

Nie każdego dnia ptaszki ćwierkają. Jak Ci się ten dzień przydarzy, my wysłuchamy.
Kamikola
fantAStyczny
Posty: 503
Rejestracja: 2 lut 2005, 07:54
Lokalizacja: Kraina ASmerytów
Kontakt:

wychodzić na jaw

Post autor: Kamikola » 17 sty 2006, 07:06

Mam do was pytanie. Ilu z was powiedziało bliskim, że są aseksualni?
W jaki sposób to zrobić? Jak ułożyć to zdanie by dotrzeć do ludzi, z którymi nigdy o uczuciach czy ogólnie głębszych tematach ciebie dotyczących nie rozmawiasz?

Już mam tak dosyć tego zmyślania sarkastycznych wymówek by się odczepić od pytania "Kiedy poznamy twojego narzeczonego?" że chyba jestem gotowa by im powiedzieć dlaczego tak naprawdę nie chodzę na randki. Myślałam, miałam nadzieję, że z czasem może się domyślą i będzie im łatwiej wytłumaczyć ale moje niezainteresowanie życiem towarzyskim chyba ich przyprawia o zmartwienia, że coś jest ze mną psychologicznie nie tak. Ostatnio wyczuwam zmartwienie kiedy pytają się czy mam chłopaka. Jak im to powiedzieć?

Czy któreś z was znalazło na to złoty środek?
Moja najnowsza fascynacja: Jackie ChanObrazek

magellan
fantAStyczny
Posty: 551
Rejestracja: 18 lip 2005, 06:48

Re: wychodziæ na jaw

Post autor: magellan » 17 sty 2006, 07:46

to ciekawe, ale tez trudne pytanie - na pewno krotkiej odpowiedzi na to nie ma. zdaje mi sie, ze ma to duzo do czynienia z argumentem jak; w jakim otoczeniu as zyje (czy ma do czynienia z ludzmi ktorzy zyja umyslowo w czasach - za przeproszeniem - "kamienia lupanego", lub inteligentne osoby, z ktorymi mozna o wszystkim normalnie i logicznie porozmawiac). jezeli osoba aseksualna wyzdradzi swoje nastawienie do zycia w ten sposob "logicznej rozmowy" i otworzy sie dla ludzi otaczajacych, to mysle ze otoczenie przyjmnie ja taka jaka jest, i nie bedzie juz sie wiecej dopytywac "dlaczego i kiedy wreszcie...". inna mozliwosc byla by taka, ze osoba as. sie otworzy, i dopiero w tedy wlasnie sie problemy zaczac moga - byl by to wtedy kontakt z owymi ktorzy nie przyjmuja umyslowo naszej alternatywy n.p. zycia "w samotnosci", i zdaje mi sie, ze w takim przypadku lepiej sie nie otwierac. wtedy moze najlepiej dalej wymyslac sobie jaka wymowke/klamac. obojetnie. kiedys to wypytywanie samo sie zakonczy. jak jest/bylo u mnie?; moim rodzicom powiedzialem po prostu, ze nie mam zainteresowania, jestem aseksualny i koniec. pokazalem im tez, ze nie jestem sam na tym swiecie, ze jest nas tysiace (artykuly o as.). ja sam zaliczal bym moich rodzicow do tej grupy z ktora mozna o wszystkim porozmawiac, i oni to zrozumia. wypytywanie sie juz dawno zakonczylo. reszta mojej/naszej rodziny zyje w polsce - nie mam zbyt wiele kontaktu do tej reszty; gdy przy jakims spotkaniu takie typowe pytanie padnie, to po prostu powiem ze na razie mam inne problemy na karku zamiast szukac dziewczyn. na jakies dlugie dyskusje sie nie zadawam, bo wiem dokladnie, ze oni o slowie aseksualnosc jeszcze nigdy nie slyszeli, a poza tym to ich guzik interesuje, co ja robie i jak zyje. to jest moja zecz. :wink:
dodam jeszcze krotko: zdaje mi sie przy tym, ze duzo z nas asow robi sobie za duzo mysli o tym, co inni o nas powiedza i co mysla. ja wam tylko tyle powiem - NIECH SOBIE MYSLA CO CHCA! - jestesmy tacy jacy jestesmy, i nikt sie nie ma prawa wtracac.

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Re: wychodziæ na jaw

Post autor: Agnieszka » 17 sty 2006, 08:49

magellan pisze: dodam jeszcze krotko: zdaje mi sie przy tym, ze duzo z nas asow robi sobie za duzo mysli o tym, co inni o nas powiedza i co mysla. ja wam tylko tyle powiem - NIECH SOBIE MYSLA CO CHCA! - jestesmy tacy jacy jestesmy, i nikt sie nie ma prawa wtracac.
O, to to jest to! :) Od kiedy przestawiłam się na takie myślenie, wszystko ładnie się układa ;)

Kamikola - nie ma recepty ani idealnego sposobu, złotego środka, czy jak to jeszcze nazwać :) Ja powiedziałam mojej Mamie, koleżance i dwóm kolegom. Tacie nie powiedziałam, bo nie sądzę, żeby zrozumiał - on wychodzi z założenia, że widocznie już taki samotnik jestem jakim on był i że będzie tak jak w jego przypadku - czyli że założę rodzinę, ale nieco później. Głową muru nie przebiję, więc po prostu skupiam się na tym, co jest teraz :)
Aaa, jeszcze kwestia jak to powiedziałam - hmm, zadziałałam trochę prowokacją - przez dłuższy czas miałam na Gadu-Gadu status "AVEN" - no i akurat te trzy osoby, z którymi utrzymywałam/utrzymuję dość bliski kontakt sprawdziły, co to jest i same zapytały, o co biega i czy ja się z tym identyfikuję. A Mamie powiedziałam po prostu, bez żadnych podchodów, podstępów itp. :)

Awatar użytkownika
NAIRIN
AS gaduła
Posty: 410
Rejestracja: 15 lip 2005, 08:14
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: wychodziæ na jaw

Post autor: NAIRIN » 17 sty 2006, 09:04

Wspomniałam rodzicom, że jestem ASem, ale uznali to za kolejny pomysł na życie. Ojciec wierzy, że wszystko się zmieni, gdy poznam "tego jednego jedynego". Nie miałam dłużej siły się sprzeczać, więc zostawiłam temat. Kilkorgu znajomym też powiedziałam. Reakcja była zadziwiająca, mój przyjaciel próbował mnie przekonać, że jestem jak najbardziej seksualna i w swojej chęci niesienia pomocy próbował mnie podrywać. Stwierdziłam, że po prostu będę milczeć, bo co komuś do tego, że jestem ASem, tak żyję i już, nie muszę się z tego spowiadać.

magellan
fantAStyczny
Posty: 551
Rejestracja: 18 lip 2005, 06:48

Re: wychodziæ na jaw

Post autor: magellan » 17 sty 2006, 20:25

a o jeszcze jednej sprawie chcialem napisac; wiec jest problem z tym, ze sie ciebie pytaja, czy masz chlopaka, lub kiedy (nareszcie) go poznasz. hmmm..., bylo tu juz paru uczestnikow forum, ktorzy sa lub czuja sie aseksualni, lecz tak jakby popelnili ten "blad" w zyciu (zakochac sie w kims seksualnym, slub itd.), i teraz sie tu u nas pytaja i informuja, co zrobic/jak z tym sie obchodzic. mogl bym otwarcie powiedziec, ze do tej pory tacy za barzdzo szesliwie o swoim zyciu nie pisali. ok. moze ty tak naprawde to chciala bys poznac kogos (chlopaka), lecz takiego, do ciebie pasujacego, a wiec 100% tak jak ty - aseksualny - moze niestety jeszcze do tej pory taki przez twoja droge nie przeszedl. prowadzisz nawet forum aseksualnosci, lecz sama jednak nie mialas tej okazji (moze odwagi?) do tej pory kogos poznac, CHOCIAZ sie tym tematem zajmujesz. no nie wiem. he..he.., no chyba ze jestes tak samo "uparta" jak magellan, nie interesuje cie ten temat wcale, i naprawde nikogo nie szukasz. :wink:

zdaje mi sie, ze jestesmy caaaaalkiem na poczatku czegos, co sie moze w przyszlosci tak samo rozwinie, jak n.p. temat homoseksualnosci. to proste: zawsze bylo tak, ze osoby seksualne szukaja do zycia wspolnego innych osob seksualnych (czasami tez natrafia na asexualnych, no i problemy rosna). z biegiem czasu przyjelo sie (jest to dzis normalne), ze istnieja osoby homosexualne, i te szukaja swojego partnera/ki tez w tej samej grupie do ktorej naleza. co pozostaje? mam nadzieje, ze kiedys bedzie tak samo (oficjalnie) jeszcze jedna grupa, a wiec nas asexualnych, w ktorej bedzie mozna bylo latwo partnera/ki z takimi samymi interesami znajsc, jakie my juz dzis tutaj publicznie pokazujemy. niestety jest to wszystko jeszcze tak jakby troche za swieze, i moze dlatego nie mamy tak duzych mozliwosci kogos pasujacego natrafic, lub z kims (n.p. rodzina) o tym porozmawiac. przyjdzie czas, i bedzie to tak samo "normalne" traktowane jak n.p. homoseksualnosc.

magellan :wink:

SowkaS
młodASek
Posty: 23
Rejestracja: 15 sty 2006, 11:58
Kontakt:

Re: wychodziæ na jaw

Post autor: SowkaS » 17 sty 2006, 22:02

Hmmm... Ja w sumie dopiero teraz uswiadamiam sobie ze moze w troche inny sposob, ale zdazylam juz o tym powiedziec kilkorgu znajomym blizszym i dalszym. Nie znajac wlasciwie pojecia aseksualnosci, rzucalam mimowolnie, ze np 'ja z facetami nie sypiam', albo ze seks to nuda i w ogole fuj (duzo mam takich sformulowan). Wszystko obraca sie zazwyczaj w zarty i smiechy. Ale widza, co maja widziec i czesc z nich zna na tyle moje problemy, np w zwiazku, ze wie ze to nie do koncaaaaaa zart...

Kamikola
fantAStyczny
Posty: 503
Rejestracja: 2 lut 2005, 07:54
Lokalizacja: Kraina ASmerytów
Kontakt:

Re: wychodziæ na jaw

Post autor: Kamikola » 18 sty 2006, 06:23

Moze to dobry pomysl. Posunac sie troche dalej z zartami...
Szczera rozmowa jest czyms czego w moim domu sie nie stosuje. Przez lata przerodzilismy sie w ta bande sarkastycznych dziwakow. Nic glebszego nie ma prawa sie pojawic w codziennej konwersacji. Wydaje mi sie, ze sama uzywam sarkazmu jako mechanizm obronny. Moglaby mnie ta rozmowa zranic wiec ja zmieniam w zart. Nie wiem czy potrafie inaczej z nimi gadac. Lata praktyki czynia cie mistrzem w omijaniu osobistych tematow. :? Ciezko jest przestac byc mistrzem.
No, ale potrafie szczerze rozmawiac z wami, prawda? Nie jest tak jakbym w ogole nie byla zdolna do szczerej rozmowy. :roll:

Ale mysle, ze metoda Sowki moze byc dobra dla mnie. Teraz moze zamiast odpowiadaniem pytaniem na pytanie (np. moj tata sie pyta "Kiedy poznamy twojego chlopaka?" a ja: "A kiedy twojego?") lub innym omijaniem tematu odpowiem "Nie jestem zainteresowana zadnymi chlopakami." Mozliwe, ze juz mi sie zdarzylo tak powiedziec ale moze nie mowie tego zbyt czesto. Masz racje.

Co do szukania tej "drugiej polowy."
Szukac, nie szukam. Nie wykluczam jednak mozliwosci, ze kiedys niechcacy zdarzy mi sie trafic na kogos ale nie przejmuje sie tym zbytnio. Jest mi dobrze tak jak jestem.

Przypomnialo mi sie cos smiesznego co kiedys zobaczylam na zderzaku samochodu (tutaj dobrze sie rozpowrzechnila moda na naklejki na zderzakach). Duzy czerwony napis czytal: "KEEP OUT OF MY ASS!!!" (w lagodniejszym tlumaczeniu - trzymaj sie zdala od mojego tylka). Oczywiscie celem tego napisu (poza wulgarnym humorem) bylo przypomnienie kierowcy jadacym za tym samochodem by trzymal sie w bezpiecznej odleglosci ale jak to zobaczylam to wybuchlam smiechem. Chyba wiecie dlaczego. :D Chetnie bym taki napis trzymala przed soba za kazdym razem jak jakis facet sie do mnie podwala. :twisted:
Moja najnowsza fascynacja: Jackie ChanObrazek

magellan
fantAStyczny
Posty: 551
Rejestracja: 18 lip 2005, 06:48

Re: wychodziæ na jaw

Post autor: magellan » 18 sty 2006, 07:34

.."Szczera rozmowa jest czyms czego w moim domu sie nie stosuje. Przez lata przerodzilismy sie w ta bande sarkastycznych dziwakow. Nic glebszego nie ma prawa sie pojawic w codziennej konwersacji."..

hmmm..., nie chce sie za bbardzo w twoje prywatne rzeczy wtracac, bo mnie nic nie obchodza - lecz tak jak to opisujesz to fajnie sie tego nie czyta... :( *raczejsmutnie* nie wiem, moze sie myle; przez to co opisujesz, panuje u was w domu mozliwie nawet "wesola atmosfera" (banda), z ktora sobie kazdy dobrze daje rade. jednak wyglada mi na to, ze tak naprawde to chcialabys z tego wczystkiego wyjsc/uciec/masz tego wszystkiego moze naprawde dosyc. z rozmow ktore prowadzisz w forum wychodzi na to, ze to nie jest zaden problem dla ciebie, szczerze, normalnie i "z olejem w glowie" oczyms (tutaj o as) z kims/z nami porozmawiac. ja widze to tak: jestem przekonany, ze Kamikola znajduje sie obecnie w absolutnie "do tematu aseksualnosc niewlasciwym" otoczeniu - juz samo to, ze wolisz sobie o tych zeczach z nami porozmawiac a nie w domu z najblizszymi (pytasz sie, jak o tym porozmawiac), wskazuje (dla mnie) ze cos nie gra. moja rada; jesli nie masz mozliwosci rozsadnej rozmowy, a za to mozliwosc odizolowania sie od tego, i przedewszystkim jesli sobie tego naprawde zyczysz, to zrob to. :oops: (sorry za moje wyrazenia -pisze otwarcie co mysle i nie mam zazwyczaj tajemnic - po to tu w forum jestesmy, zeby pogadac). :roll:

magellan :wink:

Awatar użytkownika
kibic
łASuch
Posty: 152
Rejestracja: 2 gru 2005, 10:31
Lokalizacja: Poznań

Re: wychodziæ na jaw

Post autor: kibic » 18 sty 2006, 10:58

Ja nie miałem z tym problemu. Żyję sobie do tej pory bez zmian, tylko czasami znajomi spotykają nowych partnerów lub zakładają rodziny, tylko matka coś ciągle gada że chce zostać babcią. Kiedyś zwyczajnie powiedziałem jej że ją bardzo przepraszam ale z mojej strony nie powinna się tego spodziewać. Choć minął już pewien czas od tej rozmowy to teraz temat ten podejmowany jest bardzo rzadko. Tylko szkoda mi mojego własnego mieszkanka do którego miała się dorzucić rodzina zaraz po ślubie :( . A tak ciągle muszę się dzielić WC ze starymi.
wasz k i b i c

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Re: wychodziæ na jaw

Post autor: Agnieszka » 18 sty 2006, 16:20

Ależ Kibicu, nie samym WC człowiek żyje ;)

Awatar użytkownika
alicja
ciAStoholik
Posty: 375
Rejestracja: 13 sie 2005, 22:04
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

Re: wychodziæ na jaw

Post autor: alicja » 18 sty 2006, 16:33

Kamikola pisze: Szczera rozmowa jest czyms czego w moim domu sie nie stosuje. Przez lata przerodzilismy sie w ta bande sarkastycznych dziwakow. Nic glebszego nie ma prawa sie pojawic w codziennej konwersacji. Wydaje mi sie, ze sama uzywam sarkazmu jako mechanizm obronny. Moglaby mnie ta rozmowa zranic wiec ja zmieniam w zart. Nie wiem czy potrafie inaczej z nimi gadac. Lata praktyki czynia cie mistrzem w omijaniu osobistych tematow. :? Ciezko jest przestac byc mistrzem.
Moja rodzina wygląda dokładnie tak samo! Więc bardzo dobrze Cię rozumiem. Chociaż mnie to właściwie nie przeszkadza, chyba zidentyfikowałam się już na tyle z tym moim "mistrzostwem w omijaniu", że nie miałabym ochoty zmieniać tego schematu. Z rodzicami mogę podyskutować o sprawach naukowych, o decyzjach finansowych czy zawodowych - tutaj są dla mnie pomocą i oparciem, i cieszę się, że mogę korzystać z ich doświadczenia. Dalszą rodzinę właściwie w ogóle ignoruję, jeśli chodzi o jakiekolwiek istotne kwestie. A do rozmów o sprawach bardziej wewnętrznych mam inne osoby, i to głównie - w Internecie :) i nieliczne grono przyjaciół (?), głównie takich "ze szkolnej ławy".

Zgadzam się z Wami, że jeśli chodzi o wychodzenie na jaw - wszystko zależy od tego, w jakim otoczeniu się żyje. Niestety... I jest to w ogóle problem, przynajmniej ja tak to odczuwam. W końcu, chciałoby się być szczerym i (w miarę) otwartym wobec znajomych i lubianych osób, nawet jeśli ich się nie ma wiele. A ukrywanie czegoś o sobie zmusza nieraz do lawirowania, zmieniania tematu, przemilczania, nie brania udziału w rozmowach. To męczące.

Ja ostatnio odważyłam się wyjawić wprost moją postawę aseksualną wobec kilku bliskich mi osób, przyjaciółek. Chyba już zresztą to opowiadałam gdzieś tutaj - przyjęły mnie życzliwie, ale z jednak z podtekstem typu "poczekaj, jeszcze spotkasz tego właściwego" :)
Poza tym, podobnie jak Agnieszka, raczej unikam nawiązywania znajomości w "realu", wolę samotność i kontakty wirtualne - tutaj jest rzeczywiście o wiele łatwiej, chociaż też chętniej unikam ogóle rozmawiania na tematy seksu (nawiasem - Agnieszko, bardzo podoba mi się ten Twój pomysł z opisem GG! Muszę to przemyśleć :))

Przyznać się rodzicom - zwyczajnie nie mam odwagi! Wiem, że raczej tego nie zrozumieją, i mogą potraktować to jak kolejny "dopust boży", bo i tak już jestem trochę czarną owcą, niespełniającą oczekiwań. Na szczęście jakoś udaje mi się, sposobem podobnym do opisanego przez Kamikolę, odrzucać niewygodne pytania. Nie ma ich zresztą zbyt wiele, może dlatego, że jestem z tych asów, którzy (jak powiedział magellan) "popełnili ten błąd" zaangażowania się w bliższy związek z osobą seksualną. W moim przypadku ten związek jakoś burzliwie i nieprzyjemnie, a przede wszystkim długo się kończył (partner nie mógł zrozumieć mojej aseksualności, ale nie tylko to), więc pewnie rodzina uważa, że teraz mam uraz do jakichkolwiek kontaktów. Bo szczegółów oczywiście nie znają, wiedzą tylko, że długo "coś było nie tak".

Właściwie waham się pomiędzy chęcią wyjścia na jaw, a pozostania z etykietką samotniczki i dziwaczki. Jedno i drugie ma plusy :)
Chyba jednak zaczekam na te dobre czasy, o których pisze magellan:
magellan pisze:mam nadzieje, ze kiedys bedzie tak samo (oficjalnie) jeszcze jedna grupa, a wiec nas asexualnych, w ktorej bedzie mozna bylo latwo partnera/ki z takimi samymi interesami znajsc, jakie my juz dzis tutaj publicznie pokazujemy. niestety jest to wszystko jeszcze tak jakby troche za swieze, i moze dlatego nie mamy tak duzych mozliwosci kogos pasujacego natrafic, lub z kims (n.p. rodzina) o tym porozmawiac. przyjdzie czas, i bedzie to tak samo "normalne" traktowane jak n.p. homoseksualnosc.
Bo ja też mam nadzieję, że kiedyś tak będzie :)

WendyKroy
pASibrzuch
Posty: 232
Rejestracja: 27 sty 2006, 20:18

Re: wychodziæ na jaw

Post autor: WendyKroy » 27 sty 2006, 20:33

Ja oficjalnie nikomu nie powiedzialam bo nie widze takiego powodu ale z wielu moich wypowiedzi mozna sie tego domyslic. Mysle, ze nie ma sensu na sile o tym informowac bo co to mi da?

Danea
gimnASjalista
Posty: 10
Rejestracja: 15 lut 2006, 22:01
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: wychodziæ na jaw

Post autor: Danea » 16 lut 2006, 12:39

kamikolo, piszesz, że jest Ci niewygodnie lawirować, zbywać milczeniem i sarkazmem. Chciałabyś powiedzieć swoim bliskim o swojej aseksualności. Nie robisz tego, bo nie potrafisz (w toku życia rodzinnego nie ma zwyczaju prowadzenia szczerych rozmów).
Moim skromnym zdaniem żarty, aluzje i sarkazm nic tu nie dadzą. Konieczny jest skok na głęboką wodę, ale dopiero po treningu. Chcę przez to powiedzieć, że powinnaś zacząć rozmawiać ze swoją rodziną. Niech to na początku będą tematy trywialne (jak minął dzień, jak spałaś, co robiłaś). Później stopniowo przechodzisz do tematów trudniejszych. Innymi słowy, proponuję Ci metodę małych kroczków. Pewnego dnia będziesz gotowa, żeby po wzięciu głębokiego oddechu (albo nawet dwóch) powiedzieć bliskiej rodzinie, co czujesz i kim jesteś.

WendyKroy
pASibrzuch
Posty: 232
Rejestracja: 27 sty 2006, 20:18

Re: wychodziæ na jaw

Post autor: WendyKroy » 16 lut 2006, 17:27

To faktycznie ciezkie na powaznie o tym mowic. Do pewnego czasu owe zarty pomagaja i to bardzo, niektorzy przy tym zostaja inni chca jednak powiedziec na serio w czym rzecz. To juz sprawa indywidualna jak sie bedziemy lepiej czuc. Nie ma zlotego srodka.
We are the nobodies
we wanna be somebodies
when we're dead,
they'll know just who we are

Kamikola
fantAStyczny
Posty: 503
Rejestracja: 2 lut 2005, 07:54
Lokalizacja: Kraina ASmerytów
Kontakt:

Re: wychodziæ na jaw

Post autor: Kamikola » 23 lut 2006, 05:59

Ciekawe rozwiązanie. Dzięki Danea za świerzą opinię.
Moja najnowsza fascynacja: Jackie ChanObrazek

ODPOWIEDZ