kochana rodzina

Nie każdego dnia ptaszki ćwierkają. Jak Ci się ten dzień przydarzy, my wysłuchamy.
Awatar użytkownika
Jo
bASałyk
Posty: 731
Rejestracja: 7 lut 2009, 23:07
Lokalizacja: z wlasnego swiata

Post autor: Jo »

Ja zwykle mam fazy: albo wychodze bardzo czesto, albo prawie wcale.
Gdy wychodze czesto, po jakims czasie slysze: 'Znowu gdziesz idziesz..? Posiedzialabys troche w domu, wiecznie cie nie ma..Tylko latasz i latasz..'
Gdy jestem non stop w domu: 'Wyjdz gdzies, nie siedz tyle w domu! Rusz sie gdzies..'

Oczywiscie gdy juz wychodze, zwykle zadaja pytania: ..a kiedy wroce itp itd :evil: Chyba po to, zebym sie nie zgubila :evil:
Zwykle odpowiadam: 'Jak wroce to bede', albo podaje jakis czas w przyblizeniu, ot tak, na odczep sie.
'Never give up on your adventures and dreams ...'

Awatar użytkownika
Artemis
pASsiFlora
Posty: 1354
Rejestracja: 7 sie 2008, 21:41
Lokalizacja: z miasta

Post autor: Artemis »

Motylciemny pisze:
Piorun pisze: "Wychodzę, może kiedyś wrócę. Mam klucz"
U mnie było prawie tak samo:
"Wychodzę, nie wiem kiedy wrócę, klucze wzięłam , PA
Wiem, że rodzice potrafią być nadopiekuńczy i bywa to męczące, ale jeśli mieszka się z kimś, to wydaje mi się to naturalne, że domownicy informują się nawzajem, jeśli wrócą później niż zwykle. Ja zawsze zostawiałam kartkę na stole... Pamiętam też, jaką burę zrobiłam tacie jak wrócił po północy... A on na rybach był... I nie raczył mnie o tym poinformować...
Smutne jest jeśli ktoś zaginie, a najbliżsi nawet nie wiedzą w jakim środowisku się obracał i gdzie go szukać.
Turysta-człowiek pętający się po szlakach w poszukiwaniu jedzeniaObrazek

Awatar użytkownika
Motylciemny
motylAS
Posty: 616
Rejestracja: 27 cze 2008, 23:34
Lokalizacja: z księżyca

Post autor: Motylciemny »

Jest wiele paranoicznych domów.
Moj na szczęście taki nie był.
Dostałysmy z siostrą dużo swobody :)

Awatar użytkownika
dziwożona
tłumok bezczASowy
Posty: 1940
Rejestracja: 29 lut 2008, 20:29
Lokalizacja: z bagien i uroczysk
Kontakt:

Post autor: dziwożona »

Mnie nigdy nie drażniła opiekuńczość mojej rodziny. Odkąd pamiętam, mogłam chodzić gdzie chciałam i z kim chciałam. Wychodząc zawsze mówiłam tylko, gdzie idę i kiedy wrócę. W wieku czternastu lat przestałam regularnie wracać do domu na noc. Był tylko jeden warunek, musiałam rano zameldować się i dopiero iść do szkoły.
Moja mama teraz żałuje, że dawała mi tyle luzu i ja też tego żałuję. Gdyby w wieku nastu lat ktoś złapał mnie krótko za pysk, nie przytrafiłoby mi się w życiu tyle złych rzeczy.
Poza tym wiadomo, że rodzice kontrolujący swoje dorosłe dzieci to żenada, bo tak naprawdę tych "dzieci" w domu już dawno nie powinno być. Moim zdaniem, to nie tylko rodzice mają problem z odcięciem pępowiny, ale i ich latorośle są zbyt niedojrzałe emocjonalnie, aby zacząć dorosłe życie na własny rachunek. Rozumiem sytuacje, kiedy ktoś wprowadza się z powrotem do rodzinnego domu, bo coś mu w życiu nie wyszło, ale stara się stanąć na własne nogi i po jakimś czasie wyprowadza się znowu na swoje. Ale np. trzydziestolatek/trzydziestolatka mieszkający/mieszkająca z mamusią i tatusiem, to temat na poważne rozważania o własnym życiu i swojej dojrzałości emocjonalnej.
Seks należy tępić, gdyż z niego biorą się dzieci - źródło naszej nieustającej, pedagogicznej udręki.

Awatar użytkownika
Jo
bASałyk
Posty: 731
Rejestracja: 7 lut 2009, 23:07
Lokalizacja: z wlasnego swiata

Post autor: Jo »

Ant, jak mogles! :evil:
Moderuj z glowa...
Jakos nie zauwazylam, zebysmy pisali nie na temat...

Sa posty zartobliwe - leca do kasacji
Sa posty powazniejsze, uzytkownicy wydaja swoje opinie - leca do ciecia.
Pewnych rzeczy to ja tu nie rozumiem...
Rece opadaja... :(
'Never give up on your adventures and dreams ...'

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2579
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Viljar »

U mnie kwestie rodzinne są śmieszne dla osoby z zewnątrz, a wkurzające dla mnie.
Rodziny od strony ojca nie widziałem wieki i po prawdzie ciekaw jestem, czy teraz bym ich poznał. Tak się składa, że bliższa rodzina od strony matki mieszka w tym samym mieście co ona. Widzę tych ludzi dwa razy w roku i odkąd mieszkam w Trójmieście, zauważyłem, ze traktuję ich jako kompletnie obcych. Szczerze mówiąc właśnie w zeszłym roku miałem okazję po raz pierwszy spędzić święta Bożego NArodzenia z ludźmi, których znałem raptem kilka miesięcy, a miałem wrażenie, że to były pierwsze RODZINNE święta jeśli chodzi o atmosferę. Jak teraz sobie pomyślę, że mam spędzić święta w gronie tzw. rodziny, to płakać mi się chce, bez żadnej przenośni.
Z matką mam stosunki... obecnie w zawieszeniu. Ona jest nawet fajną osobą, z którą można porozmawiać, ale niestety, nie jest w stanie zrozumieć, że osoba 30-letnia nie pozwoli się traktować jak opóźniony 10-latek i zachowania, które były odpowiednie wobec dziecka, już sie nie sprawdzają, a w związku z tym nie wystarczy, ze ogłosi swoje zdanie i będzie po wszystkim, ale musi nauczyć się, że nie ma nade mną żadnej władzy. Musi też nauczyć się, że dorosły człowiek nie uważa już rodzicieli za najważniejszych ludzi w swoim życiu i woli spędzać czas np. z dobrymi przyjaciółmi. Tak samo jak nie pozwoli na to żeby owa matka kontrolowała każdy aspekt życia swojego syna.. wróć: to nawet nie kontrola, to wręcz chęć życia moim życiem. Wiem na pewno, że mimo iż starałem się zachować istnienie tego forum w tajemnicy przed nią, to ona czyta wszystkie moje posty.
To jest przerażające i na swój sposób... obleśne. Tak jakbym nie mógł się nigdzie ruszyć bo wiem, że ona tam będzie.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
Ernest
AStrum
Posty: 1482
Rejestracja: 3 kwie 2009, 00:15
Kontakt:

Post autor: Ernest »

Straszne :shock:

Jak już trzymamy się narzekania... irytują mnie trochę odwieczne oczekiwania ze strony rodziców. ,,Zawsze było dobrze, ale przecież mogło być lepiej." Na dłuższą metę jest to dobijające. To działa na zasadzie: ,,Zarobiłeś pierwszy tysiąc - szkoda, że nie milion." (Raz już taki tekst usłyszałem.) :|
,,Wszyscy jesteśmy większymi artystami niż się nam zdaje." F. Nietzsche

''To see a World in a Grain of Sand
And a Heaven in a Wild Flower
Hold Infinity in the palm of your hand
And Eternity in an hour'' W. Blake

,,...by lekko obcial koncowki nie skracajac wlosow" Keri

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2579
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Viljar »

Pewnie, że straszne.
A najśmieszniejsze, że matka włazi z buciorami w moje najbardziej intymne sprawy i jeszcze ma do mnie pretensje... Miałaby chociaż na dość taktu, żeby nie zdradzać się z tym, że włazi na moją prywatną przestrzeń.

Ernest, takie narzekania, o jakich piszesz, to chyba typowy przypadek rodziców, którzy własne niespełnione ambicje chcą przelać na swoje dziecko ("Dziecko" nie w sensie wieku, tylko ogólnie).
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Lizzy
ASter
Posty: 616
Rejestracja: 17 cze 2009, 16:28
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: Lizzy »

Rodzice chcą dobrze dla swoich dzieci, tylko czasem przedobrzą nie zdając sobie z tego sprawy. Na pewno to drażni, ale nie bądźcie dla nich zbyt surowi w swoich ocenach. Tak wiele tutaj ostatnio wspomina się również empatię... :roll:

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2579
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Viljar »

@Lizzy, z całym szacunkiem, ale ja nie napisałem nawet połowy tego, co bym mógł. Włażenie mi z butami w prywatne życie i najbardziej intymne sprawy uważam za niedopuszczalne, nietaktowne i zwyczajnie podłe.
I postanowiłem się kompletnie nie przejmować. Będę funkcjonował jak dotąd, pisał, co myślę, a jeśli znów matka wejdzie bez pukania do mojego prywatnego życia, jeśli coś jej się nie spodoba... cóż, nikt jej nie kazał pchać się nieproszonej :diabel:
Że niby jestem bezwzględny? Cóż, prośby zawiodły.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Lizzy
ASter
Posty: 616
Rejestracja: 17 cze 2009, 16:28
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: Lizzy »

Viljar, napisałam "nie bądźcie", a nie "nie bądź":-)
Rozumiem Ciebie, bo ja też niekoniecznie lubię, gdy rodzina próbuje układac moje życie;-)

Awatar użytkownika
Koffee
łASiczka
Posty: 316
Rejestracja: 27 wrz 2009, 18:40
Lokalizacja: przyległości gdańskie

Post autor: Koffee »

Lizzy pisze:Rodzice chcą dobrze dla swoich dzieci, tylko czasem przedobrzą nie zdając sobie z tego sprawy. Na pewno to drażni, ale nie bądźcie dla nich zbyt surowi w swoich ocenach. Tak wiele tutaj ostatnio wspomina się również empatię... :roll:
Idealistka z ciebie :roll:

Lizzy
ASter
Posty: 616
Rejestracja: 17 cze 2009, 16:28
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: Lizzy »

Nie, nie jestem idealistką:-) może czasami mam takie zapędy :roll: , ale jestem... rodzicem:-)

Awatar użytkownika
Koffee
łASiczka
Posty: 316
Rejestracja: 27 wrz 2009, 18:40
Lokalizacja: przyległości gdańskie

Post autor: Koffee »

Lizzy, wiem, że jesteś, doczytałam się ;) Ale zbytnio generalizujesz. Jedni chcą, a inni nie chcą niestety.

Awatar użytkownika
Jo
bASałyk
Posty: 731
Rejestracja: 7 lut 2009, 23:07
Lokalizacja: z wlasnego swiata

Post autor: Jo »

Zdarzaja sie tacy nadopiekunczy rodzice. Viljar ma po prostu pecha.
Ciesze sie, ze mi nikt z butami w zycie nie wchodzi, zreszta nie pozwalam im na to. Mamie moglabym duzo powiedziec, jest w porzadku osoba, jednakze lubi opowiadac kolezankom/rodzinie o mnie... Zdarzalo sie, ze powiedziala rzeczy, o ktorych nie chcialam zeby inni wiedzieli. Z tego powodu nie razmawiam z nia na tematy, o ktorych nie chcialabym, aby przedostaly sie do opinii publicznej :mrgreen: Zatem nie rozmawiam z nia: o facetach, o roznych planach zwiazanych np. z praca czy z mieszkaniem (wie troche, ale nie wszystko).

Viljar, szkoda mi Cie, naprawde. :(
Ja nie wyobrazam sobie takiej sytuacji u mnie w domu.
Wiesz, gdyby byla zalogowanym uzytkownikiem, to moglbys wysmarowac jej taka PW, ze ho.. ho..!
'Never give up on your adventures and dreams ...'

ODPOWIEDZ