A ja znowu siedzę sama....

Nie każdego dnia ptaszki ćwierkają. Jak Ci się ten dzień przydarzy, my wysłuchamy.
Awatar użytkownika
Kala
ASiołek
Posty: 62
Rejestracja: 5 maja 2008, 15:28
Lokalizacja: Śląsk

Post autor: Kala »

nightmare pisze:
Ponoć inteligentny człowiek nigdy się nie nudzi
Zgadzam się, ale nie widzę związku z samotnością.
Napisałam to z myślą o tym, że czasem uważamy samotność za coś złego - ojej znowu siedzę sama... No i co? Czy to źle? Warto z tym czasem zrobić coś dobrego - dobrze to wykorzystać. Samotność zamienić na czas aktywnie spędzony, na rozwijanie pasji. Cieszyć się nią. Ale ponad wszystko - starać się z nią walczyć, wychodzić do ludzi, coś robić, szukać sobie zajęć. Jest naprawdę dużo ciekawych miejsc, gdzie można iść i tam poznać kogoś, kto lubi to co my. Np. kluby dyskusyjne, spotkania literackie, koncerty, wystawy itp itd.

Awatar użytkownika
nightmare
ASter
Posty: 662
Rejestracja: 26 lip 2009, 00:58
Lokalizacja: w trakcie poszukiwań

Post autor: nightmare »

Myślę, że to zależy od podejścia. Ja o ile dobrze pamiętam nie nudzę się, będąc sama: czytam sobie jakąś ksiązkę, albo dłubię w modelinie, albo decoupage. Dlatego związek między samotnością i nudą dopasowałabym raczej to osoby ekstrawertycznej, duszy towarzystwa.

A z drugiej strony, Kalu piszesz, że samotność nie musi być taka zła a za chwilę , że trzeba z nią walczyć. Więc jak to w końcu jest?
Wg mnie najbardziej optymalnie byłoby wypośrodkować, przy czym też nic na siłę. Mnie rzadko nachodzi ochota przebywania w tłumie.
"Kotom nie wolno! Z kotami nie wolno! Psik! Wyłaź, bo zawołam milicjanta!"

Awatar użytkownika
Kala
ASiołek
Posty: 62
Rejestracja: 5 maja 2008, 15:28
Lokalizacja: Śląsk

Post autor: Kala »

Dobra samotność nie jest zła :) a gdy nie da się z nią wytrzymać, to trzeba z nią walczyć :)

Miss_Colette
przedszkolASek
Posty: 8
Rejestracja: 4 sty 2010, 22:30
Lokalizacja: Wrocław [okolice]

Post autor: Miss_Colette »

"samotność jest dobra, jeśli jest z wyboru" ;)

Mnie z kolei smutno, bo nie mam w co się ubrać, nie mam się komu wyżalić i najchętniej nie wychylałabym nosa poza ściany mojego pokoju.
"Co innego jest ukryć, co innego przemilczeć."

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1656
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Post autor: Keri »

Zgadzam sie :)

Nikogo nie trzeba na sile wpychac w "ramy" ogolno przyjete przez spoleczenstwo. Kazdy szuka swojego szczescia :D

A brak wyzalenia sie u mnie jest przed snem :wink: Wiadomo w jakiej formie :mrgreen: .

Awatar użytkownika
pogubiony
pASibrzuch
Posty: 260
Rejestracja: 2 lut 2010, 10:05
Lokalizacja: O/S -> N/S

Post autor: pogubiony »

Viljar pisze: I have your number, but I won't call it
I fear rejection more than being alone

Ayria - Lovely Day
Ostatnio zobaczyłem kobietę, która niezmiernie mi się podoba, ale zawsze była poza moim zasięgiem. Uśmiechała się do mnie. A mnie nie stać na to by do Niej podejść, porozmawiać raz jeszcze. Boję się stracić widok tego uśmiechu.

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1656
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Post autor: Keri »

Przez ten strach wlasnie sprawiasz ze go stracisz :P
By czegos nie stracic musisz przestac sie bac.
Zamiast myslec o stracie pomysl o trwaniu tego usmiechu i co jest powodem tego usmiechu. Bo jesli ty... to znasz odpoweidz co mozesz robic :wink:

Mowie ci :P Tez zwlekalem i tez sie balem i.. nic nie mam... :(

Awatar użytkownika
pogubiony
pASibrzuch
Posty: 260
Rejestracja: 2 lut 2010, 10:05
Lokalizacja: O/S -> N/S

Post autor: pogubiony »

Tyle razy próbowałem. To raczej cień sympatii i nic poza tym. Jeśli ktoś przez 5 lat mówi NIE, to trudno się łudzić, że teraz powie TAK.

Awatar użytkownika
Hotarubi
łASuch
Posty: 164
Rejestracja: 22 paź 2010, 22:58
Lokalizacja: Fabryka lalek

Post autor: Hotarubi »

Wydaje mi się, że w części postów samotność jest mylona z brakiem towarzystwa, a to przecież jest stan ducha, który może występować nawet gdy naokoło mamy wielu znajomych, a nawet przyjaciół. Zazdroszczę ludziom którzy nigdy nie czuli się samotni. Mi codziennie czegoś brakuje, ale trudno mi też określić czego konkretnie i wtedy czuję się samotna, czasem wystarczyłby zwykły uścisk, a czasem pójście z kimś na milczący spacer (i to nie koniecznie z partnerem) tylko z kimś bliskim. Ja mam wielu znajomych i przyjaciół, każdy jest inny, a mimo to czuję ten brak w serduchu od czasu do czasu.
Teraz siedzę sama w pokoju i wcale nie czuję się samotna, ale nie wiem jakie myśli będą zaraz pojawiać się w mojej głowie, tego się nie kontroluje.

I uwaga nie użalam się, już dawno przyzwyczaiłam się do tego uczucia i walczę z nim każdego dnia, bo czasem sama nie wiem czemu tak się czuję, ale wygrać z samotnością, nie jest tak łatwo, jakby się wydawało.
Myślę, też, że człowiek czasem powinien poczuć lekką pustkę, wtedy może sam się lepiej poznać i zrozumieć.

Takie jest moje zdanie :mrgreen:

Awatar użytkownika
dea
ASiołek
Posty: 55
Rejestracja: 13 lis 2010, 00:22
Lokalizacja: śląsk

Post autor: dea »

A może to pustka sprawia, że człowiek czuje się samotny? Nie mam na myśli braku towarzystwa, tylko metaforę utraconych marzeń, nadziei, wiary, siły do walki...

Awatar użytkownika
pogubiony
pASibrzuch
Posty: 260
Rejestracja: 2 lut 2010, 10:05
Lokalizacja: O/S -> N/S

Post autor: pogubiony »

Tak Hotarubi - wystarcza spacer, uścisk, rozmowa. Tyle, że pytanie na ile wystarcza. Ja czuję się samotny. Czasem spotykam się z przyjaciółką. Jest wspaniale. Gadamy o wszystkim i o niczym, tak jak to wśród przyjaciół. I wszystko jest wspaniale, ale w pewnym momencie się kończy. Kiedyś gdy spotykaliśmy się często, już gdy zbliżało się rozstanie zaczynałem tęsknić. Dziś już mam nieco inaczej. Tęsknota pojawia się po kilku tygodniach. Nieodparta chęć powrotu, nowej rozmowy, a potem poczucie pustki, bo wiem, że to szybko nie nastąpi. Potem jakby żal i czekanie. Aż wreszcie się zdarzy i wszystko od początku.

Kiedy widzę jak ludzie rozjeżdżają się po kraju i nie tylko, zaczynam jeszcze bardziej odczuwać brak już nie przyjaciółki a kogoś kogo można by nazwać najbliższą osobą. Przyjaciółki, dla której jest się kimś najważniejszym, którą widzi się często, i która będzie przedkładać rozmowę, przebywanie ze mną nad inne spotkania. Mam już swoje lata i wmawianie sobie, że "samo kiedyś przyjdzie" już mnie nie przekonuje.

Dea - czasami mam wrażenie jakbyś była mną w innym ciele. Swego czasu straciłem nadzieję. Na przekór wszystkiemu hodowałem ją przez bardzo długi czas, aż wreszcie się poddałem. Mówię, że nadzieja umiera ostatnia, ale to co jest w takim przypadku najgorsze to to, że nikt z otoczenia nie potrafi zrozumieć co się wtedy czuje. Ludzie potrafią współczuć, wspierać ludzi, którzy utracili kogoś bliskiego, ale gdy ktoś traci "tylko nadzieję"... pozostaje ze swoim bólem sam. Wszyscy widzą, że coś jest nie tak, że ktoś dotąd nieprzerwanie radosny zatopił się w bekresnym smutku, ale nawet nie próbują podejść. A jeśli nawet ktoś próbuje to zasłania się frazesami typu "wszystko będzie dobrze". A przecież nic nie będzie dobrze. Trzeba lat by ból przycichnął, a nie zniknie nigdy. Odzyskuje się równowagę, ale nic nie jest już takie jak dawniej.
Wiadomo - nie ma słów, które potrafią ukoić, ale czasem trzeba po prostu przyjść i pobyć chwilę, choćby w milczeniu, przytulić kogoś, żeby poczuł się bezpiecznie, że naprawdę nie jest tak do końca sam.
"Dopóki sen na oślep płynął
nad straconą nadzieją,
Kosmos bólem się sączył
nad straconą miłością.
Ze skrytych ludzi świat twój
został pomału wygnany,
Lecz niebo nie spało."

Awatar użytkownika
Trzy Ryby
łASuch
Posty: 166
Rejestracja: 5 kwie 2010, 13:11

Post autor: Trzy Ryby »

Ciekawe jak bardzo powszechnym doświadczeniem jest samotność rozumiana jako brak drugiej, bliskiej, najbliższej Osoby.
Chyba każdy, aseksualny lub seksualny, homo, hetero czy bi świetnie wie o jakim doświadczeniu mowa, każdy je przeżył.
A wielu z nas, ludzi, doświadcza tego stanu ciągle, od lat, w natężeniu mniejszym lub większym, czasami tak bardzo, że aż trudno oddychać. I wielu z nas czeka czasami z nadzieją i wiarą a czasami już bez nadziei i bez wiary bo wypaliły się przez lata.
Wielu z nas siedzi w pokoiku własnej samotności latami śniąc na jawie jak będzie gdy w końcu ktoś zapuka, kiedy zapuka, jeśli zapuka.
Jak szeroko otworzą drzwi i własne serce.
A nikt nie puka...
Tymczasem za ścianą, w innym pokoiku ktoś inny a podobny też zastanawia się marzy i śni jak to będzie gdy ktoś zapuka. I nasłuchuje i czeka.
I tak tkwimy latami w swoich samotnościach narzekając, błagając, wyklinając o przyjaźń, o miłość w wielkiej grupie wciąż czekając by ktoś inny zrobił ten pierwszy krok.
Pomóż mi proszę: [html] http://asexuality.org/pl/viewtopic.php? ... sc&start=0 [/html]

Homo viator

Awatar użytkownika
pogubiony
pASibrzuch
Posty: 260
Rejestracja: 2 lut 2010, 10:05
Lokalizacja: O/S -> N/S

Post autor: pogubiony »

Dokładnie tak. Ale moje pierwsze kroki w realu zawsze kończyły się odbiciem od ściany. W virtualu chwilę później oto moc jaką ma internet :D
"Dopóki sen na oślep płynął
nad straconą nadzieją,
Kosmos bólem się sączył
nad straconą miłością.
Ze skrytych ludzi świat twój
został pomału wygnany,
Lecz niebo nie spało."

I C U
gimnASjalista
Posty: 19
Rejestracja: 9 lis 2010, 22:41

Post autor: I C U »

dea pisze:A może to pustka sprawia, że człowiek czuje się samotny? Nie mam na myśli braku towarzystwa, tylko metaforę utraconych marzeń, nadziei, wiary, siły do walki...
gdyby to pustka decydowala moim zdaniem człowiek nie mialby w ogole potrzeb:) więc byłby wolnością i ni epotrzebowałby zadnej z rzeczy czy stanu ducha:)
Trzy Ryby pisze:Wielu z nas siedzi w pokoiku własnej samotności latami śniąc na jawie jak będzie gdy w końcu ktoś zapuka, kiedy zapuka, jeśli zapuka.
Jak szeroko otworzą drzwi i własne serce.
A nikt nie puka...
Tymczasem za ścianą, w innym pokoiku ktoś inny a podobny też zastanawia się marzy i śni jak to będzie gdy ktoś zapuka. I nasłuchuje i czeka.
I tak tkwimy latami w swoich samotnościach narzekając, błagając, wyklinając o przyjaźń, o miłość w wielkiej grupie wciąż czekając by ktoś inny zrobił ten pierwszy krok.
achhh ta biernośc:) zgadzam sie z tym w 100% co napisałas:)
The only constant is change

Zito
mASełko
Posty: 100
Rejestracja: 21 kwie 2010, 15:29

Post autor: Zito »

.

ODPOWIEDZ