Czy jesteście osobami wierzącymi?

Nie każdego dnia ptaszki ćwierkają. Jak Ci się ten dzień przydarzy, my wysłuchamy.
Awatar użytkownika
morowy
pASibrzuch
Posty: 257
Rejestracja: 15 paź 2014, 08:02
Lokalizacja: Laniakea

Re: Czy jesteście osobami wierzącymi?

Post autor: morowy »

Art pisze:Morowy, masz trochę racji, bo też ja nie do końca zroumiale to ująłem. :wink: Żeby było prościej, chodzi mi o cos w stylu jak w choćby tej w piosence :

"Jest gdzieś lecz nie wiadomo gdzie..." :lol:

"coś" o czym nie wiemy i czego nie ogarniamy do końca :wink:

https://www.youtube.com/watch?v=8pQalXmClNc

:lol:
No teraz juz zrozumiałem bez problemu. Jak widac trzeba mi było wytłumaczyć na pszczółkach jak w pewnej scenie z filmu "Seksmisja" Sthur tłumaczył dziewczynie na czym polega seks na przykładzie robaczków :wink:

Twój argument ma nawet swoja nazwę - "argumentum ad ignorantiam" (in.argument z niewiedzy):

-Nie możemy udowodnić, ze gdzieś nie istnieja krasnoludki, więc uprawnionym jest przyjmowac, ze istnieją.
-Nie wiemy, czy gdzies (może na innej planecie) nie zyje cywilizacja różowych latajacych hipopotamów, a więc uprawnione jest wierzyc, ze istnieją...
-Nie wiemy, czy coś jak "Bóg' nie istnieje, więc...itd, itp.

Tyle, że za pomocą tego argumentu możemy utrzymywać zarówno wiarę w Boga jak i w gadające kamienie, Smerfy itp., więc jest to argument bezuzyteczny w dochodzeniu do prawdy.
"Gdy moderator/-ka banuje użytkownika bez ostrzeżenia, a jedyny argument to argument siły - w tym samym czasie gdzieś na świecie umiera jedna tancerka brzucha albo panda w ciąży." - prawo internetu

Awatar użytkownika
Issander
ciAStoholik
Posty: 339
Rejestracja: 18 sty 2008, 23:17
Lokalizacja: zagranico
Kontakt:

Re: Czy jesteście osobami wierzącymi?

Post autor: Issander »

.

Awatar użytkownika
Art
mASełko
Posty: 106
Rejestracja: 23 lut 2011, 14:37

Re: Czy jesteście osobami wierzącymi?

Post autor: Art »

morowy pisze:Twój argument ma nawet swoja nazwę - "argumentum ad ignorantiam" (in.argument z niewiedzy):

-Nie możemy udowodnić, ze gdzieś nie istnieja krasnoludki, więc uprawnionym jest przyjmowac, ze istnieją.
-Nie wiemy, czy gdzies (może na innej planecie) nie zyje cywilizacja różowych latajacych hipopotamów, a więc uprawnione jest wierzyc, ze istnieją...
-Nie wiemy, czy coś jak "Bóg' nie istnieje, więc...itd, itp.

Tyle, że za pomocą tego argumentu możemy utrzymywać zarówno wiarę w Boga jak i w gadające kamienie, Smerfy itp., więc jest to argument bezuzyteczny w dochodzeniu do prawdy.
i miałbys całkowitą rację gdyby nie to, że ja wcale nie mam wrażenia, że krasnoludki istnieją ani że cywilizacja różowych latajacych hipopotamów nas niedługo zaatakuje :wink:

natomiast w "międzyludzki pierwiastek duchowy" uwierzyłem, gdy go osobiście doświadczyłem...a przynajmniej miałem takie niezwykłe wrażenie jego obecności :wink:

ale nie dam się pociągnąć za język - każdy wierzy w co chce, masz pełne prawo gloryfikować "gadające kamienie"... ale już od "Smerfów" proszę się łaskawie "odstosunkować", bo to moja ulubiona kreskówka z dzieciństwa :P
Inexplicable

Awatar użytkownika
morowy
pASibrzuch
Posty: 257
Rejestracja: 15 paź 2014, 08:02
Lokalizacja: Laniakea

Re: Czy jesteście osobami wierzącymi?

Post autor: morowy »

Art pisze:i miałbys całkowitą rację gdyby nie to, że ja wcale nie mam wrażenia, że krasnoludki istnieją ani że cywilizacja różowych latajacych hipopotamów nas niedługo zaatakuje :wink:
Nie pisałeś o osobistym wrażeniu, tylko podałeś argument na podstawie piosenki: "Gdzies jest lecz nie wiadomo gdzie...", wiec ci na ten argument odpowiedziałem, ze jest on równie dobry do dowodzenia istnienia krasnoludków i czegokolwiek co sobie wymyślimy, a więc w istocie bezużyteczny do rozróżniania prawdy od fałszu.

Teraz mówisz:
Art pisze:natomiast w "międzyludzki pierwiastek duchowy" uwierzyłem, gdy go osobiście doświadczyłem...a przynajmniej miałem takie niezwykłe wrażenie jego obecności :wink:
Czyli wg ciebie dowodem, ze coś niematerialnego istnieje są twoje "niezwykłe wrażenia obecności tegoż"? Nie mam pojęcia co masz dokładnie na mysli pisząc: "międzyludzki pierwiastek duchowy", ale powiadam ci (za pewnym filozofem), że wystarczy przespacerować się po zakładach psychiatrycznych, zeby stwierdzic ile warte jest takie "subiektywne wrażenie" co do istnienia bytów transcendentnych. :P :diabel:
Nie twierdzę oczywiście, ze twoje doznania są wynikiem zaburzeń, a jedynie, że nie sposób zweryfikować na ich podstawie prawdziwości owego "miedzyludzkiego pierwiastka duchowego" (cokolwiek masz przez to na myśli)
"Gdy moderator/-ka banuje użytkownika bez ostrzeżenia, a jedyny argument to argument siły - w tym samym czasie gdzieś na świecie umiera jedna tancerka brzucha albo panda w ciąży." - prawo internetu

Awatar użytkownika
Art
mASełko
Posty: 106
Rejestracja: 23 lut 2011, 14:37

Re: Czy jesteście osobami wierzącymi?

Post autor: Art »

Morowy, "smerfastycznie", że tak się angażujesz :wink:

w nagrodę dostajesz mały bonisik :mrgreen: :

https://www.youtube.com/watch?v=rQ0eQ0c ... Q0eQ0caKP0

eot
Inexplicable

Awatar użytkownika
morowy
pASibrzuch
Posty: 257
Rejestracja: 15 paź 2014, 08:02
Lokalizacja: Laniakea

Re: Czy jesteście osobami wierzącymi?

Post autor: morowy »

Dzięki Art za smerfastyczne zakończenie rozmowy, bo do tej pory byłem przyzwyczajony do steku obelg w tym miejscu dyskusji. Kiedy wierzącemu kończyły sie "normalne" argumenty, to zazwyczaj poprzestawał na "argumentum ad personam" i porównywanie mnie wtedy do Hitlera, czy Stalina było dopiero wstępem do wyrażenia pełni "miłości bliźniego". :wink:

Smerfastycznej reszty dnia życzę i smerfuje się do reala. Papatki-smerfatki! :mrgreen:
"Gdy moderator/-ka banuje użytkownika bez ostrzeżenia, a jedyny argument to argument siły - w tym samym czasie gdzieś na świecie umiera jedna tancerka brzucha albo panda w ciąży." - prawo internetu

Awatar użytkownika
Biała
pASibrzuch
Posty: 235
Rejestracja: 9 gru 2014, 21:08

Re: Czy jesteście osobami wierzącymi?

Post autor: Biała »

Co do psychiatryka i wrażeń subiektywnych, pamiętam, że w jakiejś internetowej dyskusji między zwolennikami propagowanego ostatnio "rozwoju duchowego" - metody Silvy, neoszamanizm, New Age i takie tam, a przeciwnikami, padło stwierdzenie "Ateistą można być do pewnej dawki DMT" ;-)
Ciekawe, jakby psychiatrzy obecnie dorwali w swoje łapy co bardziej fanatycznych mistrzów duchowych różnych religii, mistyków, wizjonerów itp. jaką diagnozę by im postawili? Bo ktoś już próbował Buddzie i Lao Tze bodajże przypisać pewne symptomy schizofrenii i choroby afektywnej dwubiegunowej...
"Subiektywne wrażenia" są chyba częścią natury ludzkiej i w ten sposób wśród pierwotnych wspólnot naszych przodków powstały religie.
Matka jest o 21 lat starsza od swojego dziecka. Za 6 lat dziecko będzie 5 razy młodsze od matki. Gdzie jest ojciec??

Awatar użytkownika
Art
mASełko
Posty: 106
Rejestracja: 23 lut 2011, 14:37

Re: Czy jesteście osobami wierzącymi?

Post autor: Art »

Ufffff....to w takim razie jeszcze się wstrzymam z tą rezerwacją miejsca na kolejny turnus w pobliskim psychiatryku :lol:

"Pani Zosiu, Pani odwoła ten mój wyjazd na obserwacje do Tworek. Zostajemy !!!" :mrgreen:

https://www.youtube.com/watch?v=SfklBRaaEgM

:lol:
Inexplicable

Awatar użytkownika
morowy
pASibrzuch
Posty: 257
Rejestracja: 15 paź 2014, 08:02
Lokalizacja: Laniakea

Re: Czy jesteście osobami wierzącymi?

Post autor: morowy »

Biała pisze:Co do psychiatryka i wrażeń subiektywnych, pamiętam, że w jakiejś internetowej dyskusji między zwolennikami propagowanego ostatnio "rozwoju duchowego" - metody Silvy, neoszamanizm, New Age i takie tam, a przeciwnikami, padło stwierdzenie "Ateistą można być do pewnej dawki DMT" ;-)
Czyli teistą zostaje się od pewnego stopnia odurzenia narkotykami? No nieźle dowaliłaś teraz wierzącym :mrgreen:

Ale tak poważnie mówiąc, to sam widziałem doświadczenia (na filmach) w których w sztuczny sposób wywoływano wrażenie obcowania z transcendencją (np. "hełm boga", zmiany przepływu krwi w odpowiednich rejonach mózgu po podaniu psylocybiny itp.) To tylko dowodzi, że zaburzenia psychiczne (zaburzenia biochemiczne w mózgu) mogą być źródłem doznań mistycznych.
Biała pisze:Ciekawe, jakby psychiatrzy obecnie dorwali w swoje łapy co bardziej fanatycznych mistrzów duchowych różnych religii, mistyków, wizjonerów itp. jaką diagnozę by im postawili?

To uogólnienie nie ma sensu. Diagnoza zależałaby od wyników badań poszczególnych osób. Wydaje mi się bardzo prawdopodobne, ze część z nich mogłaby mieć lżejsze lub bardziej poważne zaburzenia, u innych stwierdzono by po prostu... wyrachowanie, u jeszcze innych - "szczerą naiwność".
Biała pisze:Bo ktoś już próbował Buddzie i Lao Tze bodajże przypisać pewne symptomy schizofrenii i choroby afektywnej dwubiegunowej...
Tylko Buddzie i Lao Tze? Bez żartów. Trudno jest znaleźć jakąś postać historyczną, choć trochę kontrowersyjną, żeby jej "czegoś" nie przypisywano. Takie praktyki są tyleż ciekawe co niefalsyfikowalne
Biała pisze:"Subiektywne wrażenia" są chyba częścią natury ludzkiej i w ten sposób wśród pierwotnych wspólnot naszych przodków powstały religie.
Uważam akurat, że same religie powstały raczej z innych doraźnych potrzeb, niż tylko jako odpowiedź na "subiektywne wrażenia" umysłowe, aczkolwiek owe "wrażenia" mogły być elementem nieodzownym do powstania i utrzymywania wierzeń religijnych.
"Gdy moderator/-ka banuje użytkownika bez ostrzeżenia, a jedyny argument to argument siły - w tym samym czasie gdzieś na świecie umiera jedna tancerka brzucha albo panda w ciąży." - prawo internetu

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2579
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Czy jesteście osobami wierzącymi?

Post autor: Viljar »

Issander pisze:
Viljar pisze:Mam tak samo. Czasami słyszę idiotyczny tekst, że "wierzący i niepraktykujący to jak żyjący i nieoddychający".
Bo niepraktykujący najczęściej określają się nadal jako katolicy (w Polsce). A jeśli mowa o katolikach, którzy nie chodzą do kościoła, podczas gdy w doktrynie katolickiej świętowanie co tydzień podczas mszy zmartwychwstania Żyda Joszuy jest najważniejszą formą uczestnictwa, jest też niezbędne do bycia członkiem Kościoła oraz ewentualnego zbawienia - to to zdanie nie jest wcale idiotycznym tekstem. Gdyby niepraktykujący się doedukowali i zaprzestali bezsensownego przywiązywania się do kościoła katolickiego (i poprawnie określaliby się jako chrześcijanie bez denominacji), nie byłoby takich nieporozumień...
O, faktycznie, o tym nie pomyślałem. Istotnie, dla osoby żarliwie religijnej możliwość rozłączenia praktyk od "czystej" wiary nie wchodzi w grę. Ktoś, zdaje się, że Cejrowski, ujął to jakoś tak: "Co to znaczy „wierzący niepraktykujący”? Proszę pana, jakby pan wierzył to by się pan, Pana Boga przestraszył i praktykował, a jak pan nie praktykuje, to znaczy że pan nie wierzy".
Przykro mi się robi, jak się czyta takie teksty. Bóg pana Cejrowskiego musi być strasznym draniem, skoro czci się go ze strachu.

Jednak coraz częściej spotykam się z opiniami "wierzących niepraktykujących katolików", którzy żyją w rozterce - czy słuchać nauk Kościoła w wydaniu naszego episkopatu, czy raczej w wydaniu obecnego papieża (który jest cierniem w oku dla tegoż episkopatu)? Albo inaczej: czy słuchać i przestrzegać tego, co mówi ksiądz z ambony (przy okazji - poza filmami nigdy nie widziałem kazania z ambony), skoro ewidentnie kłóci się to z duchem Ewangelii? Tym sposobem pojęcie "wierzącego niepraktykującego" troszeczkę zyskuje ostatnio na akceptacji.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
Poison Ivy
fantAStyczny
Posty: 578
Rejestracja: 3 cze 2014, 23:14

Re: Czy jesteście osobami wierzącymi?

Post autor: Poison Ivy »

Viljar pisze:Bo większość osób żarliwie religijnych jest takich z powodu osobistej tragedii. Większość ateistów - również ;)

Poważnie, to nie jest flame. Wśród ateistów zauważyłem dwa typy: pierwszy, który przerzucił się na ateizm z powodu rozczarowania życiem, zaś druga grupa to ludzie, dla których religia to konieczność przestrzegania pewnych zasad, na co kompletnie nie mają ochoty. W pierwszym przypadku może być tak, że później zmieniają nastawienie i są ateistami "z przekonania", ale mnie chodzi o przyczynę, a nie o stan obecny. W drugim przypadku śmieszne jest to, że takich "buntowniczych" ateistów przeraża konieczność przestrzegania zasad, które w naszym społeczeństwie i tak obowiązują. Oczywiście w rozmowach, w wypowiedziach na forach mogą padać różne argumenty, ale w ostatecznym rozrachunku ateista zawsze podpadnie pod jedną lub drugą kategorię.
A widzisz, to ja jestem zupełnie innym przypadkiem. Dla mnie stawanie się ateistą, to był przede wszystkim rozciągnięty w czasie proces. Nie jakiś moment buntu czy traumy.

Ochrzczono mnie oczywiście bez pytania o zdanie, jak wszystkich, chodziłam do kościoła najpierw dlatego, że mnie tam posyłano, a potem "bo wszyscy chodzili". Dopóki byłam dzieckiem, nie zastanawiałam się nad tym głębiej. Potem zaczęłam pytać sama siebie: "co ja tu właściwie robię?". Generalnie nawet chciałam być wierząca. Może to siła przyzwyczajenia, wychowania, ale w pewnym momencie zaczęłam serio słuchać, co mówią księża w kazaniach, rozmawiać z chrześcijanami różnych wyznań, zadawać pytania. No i przełomem było przeczytanie Biblii, która jest takim zbiorem wzajemnie się wykluczających idei, mitów, legend i paru faktów historycznych... Czytanie to była męka straszna. W każdym razie po prostu nie jestem w stanie opierać swojego życia na tym tzw. "słowie bożym", bo ono jest często wewnętrznie sprzeczne i właściwie każdy je sobie może dowolnie interpretować. W każdym razie mój ateizm nie jest wynikiem jakiegoś buntu lub traumatycznego wydarzenia. To był proces, długotrwały obejmujący sporo samodzielnego myślenia i refleksji nad światem.

Czuję się skrzywdzona przez katolicyzm w tym sensie, że jako dziecko byłam obarczana potężnym poczuciem winy za grzechy, przesłuchiwana na spowiedziach, brutalnie indoktrynowana w szkole. Ale to jest efekt właśnie tej samodzielnej refleksji - teraz mam poczucie, że dużo czasu straciłam na modłach do fikcyjnej postaci, że niepotrzebnie przejmowałam się słowami księży-hipokrytów itd. Chociaż tłumaczę sobie, że były też dobre momenty, bo generalnie podobają mi się chrześcijańskie rytuały, podoba mi się wspólnotowość, wspólne śpiewy itp. Ale nie potrzebuję żadnego kościoła, żeby mieć kręgosłup moralny, wartości i zasady, których w życiu przestrzegam. Myślę, że są najbliższe buddyzmowi (oprócz Jasnej Góry mamy pod Częstochową duży ośrodek buddyjski), ale naprawdę nie jest mi potrzebna religia, ani jakiś spisany kodeks. Potrafię odróżnić dobro od zła i nikt mnie nie musi straszyć piekłem po to, żebym nie krzywdziła bliźnich, żyła uczciwie itd.

Myślę, że najgorszym momentem do przejścia dla człowieka wychowanego w każdej religii jest odrzucenie idei życia wiecznego i zaakceptowanie własnej śmiertelności. Ale ateizm daje dużą wolność i paradoksalnie sprawia, że człowiek chce lepiej żyć tu i teraz. Nie dlatego, żeby zasłużyć na raj czy na lepszą inkarnację, ale dlatego, żeby dobrze wykorzystać ten czas i czuć się w porządku wobec ludzi.

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2579
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Czy jesteście osobami wierzącymi?

Post autor: Viljar »

Kategoria pierwsza. Przykro mi ;)
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
Poison Ivy
fantAStyczny
Posty: 578
Rejestracja: 3 cze 2014, 23:14

Re: Czy jesteście osobami wierzącymi?

Post autor: Poison Ivy »

Viljar pisze:Kategoria pierwsza. Przykro mi ;)
Co to jest kategoria pierwsza? Rozczarowanie życiem?
Ja nie jestem niczym rozczarowana. Moje życie jest fantastyczne. :)
Tzn. na pewno jestem rozczarowana religią, ale to nigdy nie była kwintesencja mojego życia. :)

W ogóle jak się zaczniesz zastanawiać nad ogromem kosmosu, zróżnicowaniem organizmów na naszej planecie, obiegiem materii w przyrodzie, cyklem życia - to jest wszystko takie wielkie i niesamowite, że starszy facet z brodą, który grzebał przy żebrach Adama wydaje się taki malutki...

Awatar użytkownika
morowy
pASibrzuch
Posty: 257
Rejestracja: 15 paź 2014, 08:02
Lokalizacja: Laniakea

Re: Czy jesteście osobami wierzącymi?

Post autor: morowy »

Poison Ivy pisze: ale w pewnym momencie zaczęłam serio słuchać, co mówią księża w kazaniach, rozmawiać z chrześcijanami różnych wyznań, zadawać pytania. No i przełomem było przeczytanie Biblii, która jest takim zbiorem wzajemnie się wykluczających idei, mitów, legend i paru faktów historycznych... Czytanie to była męka straszna. W każdym razie po prostu nie jestem w stanie opierać swojego życia na tym tzw. "słowie bożym", bo ono jest często wewnętrznie sprzeczne i właściwie każdy je sobie może dowolnie interpretować.
Che che, jak ktoś powiedział: czytanie Biblii przez osoby inteligentne powoduje ateizm. Ciężko o katolika, który by Biblie przeczytał, chociaż pewnie zdarzają się wyjątki. Ja akurat nie znam takiego oprócz apologetów z KULu itp.
"Gdy moderator/-ka banuje użytkownika bez ostrzeżenia, a jedyny argument to argument siły - w tym samym czasie gdzieś na świecie umiera jedna tancerka brzucha albo panda w ciąży." - prawo internetu

pawcio1978
fantAStyczny
Posty: 500
Rejestracja: 28 lut 2008, 19:18
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: Czy jesteście osobami wierzącymi?

Post autor: pawcio1978 »

Dziwisz sie? Skoro wiele tych wszystkich np.cudow mozna wytlumaczyc naukowo.
Albo z powodu nieomylnosci mamy swieta w grudniu.
@morowy
Co prawda nie lubie tego aktora. Ale on jest Stuhr, nie Sthur.

ODPOWIEDZ