Nowa praca

Nie każdego dnia ptaszki ćwierkają. Jak Ci się ten dzień przydarzy, my wysłuchamy.
agnieszka_24
przedszkolASek
Posty: 9
Rejestracja: 26 lip 2011, 11:46
Kontakt:

Nowa praca

Post autor: agnieszka_24 » 19 sie 2011, 20:29

Powinnam opisać to w temacie ,,Radości duże i małe" bo dostałam dziś pracę, o której bardzo marzyłam, ale niestety nie jestem w radosnym nastroju, a to z powodu...byłej szefowej :( W ostatnim czasie pracowałam jako opiekunka do dziecka. W lipcu skończyłam podyplomówkę z edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej a dziś dostałam pracę w przedszkolu. Niestety dobry humor popsuła mi matka chłopczyka, którym w ostatnim czasie się opiekowałam. Rozmawiałam z nią na temat zmiany pracy już od dłuższego czasu, wiedziała, że szukam pracy w przedszkolu lub w szkole, mówiła, że sobie poradzi, gdy znajdę nowe zajęcie, gdyż ma własną firmę i może sobie wszystko na nowo poukładać, w razie gdy będę musiała odejść. Poza tym wiedziała o mojej dość kiepskiej sytuacji rodzinnej i wciąż powtarzała, ze rozumie w jakim jestem położeniu i nie będzie miała żalu gdy zdecyduję się odejść. Problem tkwi w tym, że pracę, którą dziś dostałam zaczynam już od poniedziałku. Naprawdę nie chciałam jej zostawiać tak z dnia na dzień ale skoro trafiła mi się praca w zawodzie ( w końcu po to się uczyłam) to jak miałam jej nie przyjąć?)Wiem, że to nie do końca fair z mojej strony, ale naprawdę w mojej sytuacji muszę korzystać z takich okazji. A dziś kiedy jej oznajmiłam, że znalazłam nową pracę, potraktowała mnie... nawet nie wiem jak to opisać. Najpierw powiedziała: ,,możesz iść do domu a po pieniądze przyjść w poniedziałek, bo dziś nie mam", później zaczęła mówić do synka:,, zobacz ciocia Cię zostawia" itp. A na sam koniec powiedziała, że się jeszcze przejadę na tej pracy i będę żałowała, ze ją podjęłam i że ,,jej przepowiednie zawsze się sprawdzają". Przeprosiłam ją, powiedziałam, że nie mam innego wyjścia, że gdyby nie tak ciężka sytuacja, w której się znalazłam to nigdy nie odeszłabym tak z dnia na dzień. Zaproponowałam też, że mogę przychodzić popołudniami i w weekendy, jeśli będzie potrzeba, to odpowiedziała tylko: obejdzie się Na koniec wyśmiała moje kłopoty i zaczęła obrażać moją rodzinę, której nawet nie zna. W życiu nikt mnie nigdy tak nie potraktował i nie obraził, nigdy też nie spodziewałabym się po niej takiego zachowania. Pracowała tam rok, starałam się jak mogłam, żeby Mały spędzał ze mną czas na fajnych, wspólnych zabawach, naprawdę się do Niego przywiązałam, nigdy nie mieliśmy problemów z dogadywaniem się, a dziś powiedziała mi tyle przykrych słów, większości nie będę nawet cytować, bo na samą myśl, chce mi się płakać. Naprawdę ciężko mi dojść do siebie po tych słowach. :(

Awatar użytkownika
Artemis
pASsiFlora
Posty: 1354
Rejestracja: 7 sie 2008, 21:41
Lokalizacja: z miasta

Post autor: Artemis » 19 sie 2011, 21:08

Agnieszko, cóż można poradzić? Sprawa jest oczywista. Nie wiem dlaczego Twoja dotychczasowa pracodawczyni oczekiwała, że wybierzesz pracę u niej. Wyładowała swoją złość na Tobie, miejmy nadzieję, że do poniedziałku jej przejdzie. Może już kogoś sobie znajdzie... Ty wygadałaś się nam tutaj i mam nadzieję, że już czujesz się lepiej. Takie wypisanie problemu zwykle pomaga.
Dawno, dawno temu też zaczynałam karierę jako niańka :). Wierzę, że do dzieciaka się przywiązałaś. Kup mu coś na pożegnanie, to może i matce przejdzie zły humor.
Powodzenia w nowej pracy.
Pozdrawiam.
Turysta-człowiek pętający się po szlakach w poszukiwaniu jedzeniaObrazek

agnieszka_24
przedszkolASek
Posty: 9
Rejestracja: 26 lip 2011, 11:46
Kontakt:

Post autor: agnieszka_24 » 19 sie 2011, 21:35

Dziękuję, tak od razu mi lepiej, gdy to z siebie wyrzuciłam, ludzie potrafią być czasem wredni, ale cóż, tak już czasami bywa

Awatar użytkownika
Layla
wASp
Posty: 1945
Rejestracja: 11 lut 2011, 11:06
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: Layla » 20 sie 2011, 08:16

Po pierwsze to chciałam Ci pogratulować znalezienia nowej pracy :)
A co do twojej byłej pracodawczyni, to od razu widać że nie ma klasy, a nawet nie potrafi się po prostu kontrolować. Skoro uprzedziłaś ją mniej więcej o swojej sytuacji, to nie powinna tak postąpić. Rozumiem, że mogła się poczuć zostawiona na lodzie, ale nawet to nie upoważnia jej do obrażania kogokolwiek. Po prostu w głowie mi się nie mieści jak można okazać taki brak kultury. No ale ludzie są różni. Najważniejsze to się nie przejmować :)
- Czy to ten moment, kiedy całe moje życie przesuwa mi się przed oczami?
NIE, TEN MOMENT BYŁ PRZED CHWILĄ.
- Kiedy?
TO MOMENT POMIĘDZY PAŃSKIMI NARODZINAMI A PAŃSKIM ZGONEM.

Lavylites

tom
ASter
Posty: 618
Rejestracja: 15 mar 2009, 19:42

nic to

Post autor: tom » 20 sie 2011, 12:49

Niech zatem to Cię wzmocni. Tym bardziej, że w przedszkolu też nie wszyscy rodzice będą mili. Chyba, że bedą coś potrzebowali, a zwłaszcza, żeby później odebrać kindra. Nie ma. Dziwne, że zgodziłaś się zakonczyć pracę, bez zapłaty, tak jakby to była łaska. Jak jakiś rodzic w przedzkolu będzie chciał, "wyjatkowo", żeby została dłużej, bo są "korki na mieście", naprawdę nie rób tego za darmo. Ludzie niestety potrafia innych wykorzystywać. Nigdy nie licz na "my się jakoś Pani odwdzięczymy....".
Głowa do góry, prawdziwe stresy i obrazone minki dopiero przed Tobą. Ale napewno sobie poradzisz :D

Awatar użytkownika
dziwożona
tłumok bezczASowy
Posty: 1940
Rejestracja: 29 lut 2008, 20:29
Lokalizacja: z bagien i uroczysk
Kontakt:

Post autor: dziwożona » 20 sie 2011, 14:03

Jeśli będziesz przejmować się takimi pierdołami, jak czyjeś fochy, to roszczeniowi rodzice, pomiot szatana oraz dyrekcja zjedzą Cię na śniadanie, mlasną i... nawet kostek nie wyplują.
Zacytuję J. Kaczmarskiego: "Błogosławieni cisi i ci, co pyszczą w porę".
Trzeba wiedzieć, kiedy zamknąć jadaczkę, podkulić ogon, bo pyskówki do niczego nie prowadzą, a kiedy walnąć pięścią w stół i odpowiedzieć tak, że kapcie komuś spadną, tudzież wbić taką szpilę, żeby popamiętał do końca swoich dni.
Od kiedy to załapałam, jest mi życiu łatwiej.
Seks należy tępić, gdyż z niego biorą się dzieci - źródło naszej nieustającej, pedagogicznej udręki.

Awatar użytkownika
Jo
bASałyk
Posty: 731
Rejestracja: 7 lut 2009, 23:07
Lokalizacja: z wlasnego swiata

Post autor: Jo » 20 sie 2011, 17:54

Witaj,

Przede wszystkim gratuluje nowej pracy.

Byla pracodawczynia sie nie przejmuj - ona jest zwyczajnie sflustrowana i przerazona, bo wie, ze trudno bedzie jej dostac tak dobra opiekunke, jaka Ty bylas.
Wspominalas jej wczesniej o takiej mozliwosci, jednakze pani zwyczajnie myslala, ze tak predko pracy nie dostaniesz i wczesniej nie rozgladala sie za nowa opiekunka. W zasadzue babka ma czas do konca wakacji aby ja znalezc. Teraz jest duzo wolnych od szkoly nastolatkow albo ktos z rodziny kto moze pomoc. W ostaecznosci pani moze wziac pare dni urlopu.

Nie czuj sie winna, bo niewiele tu Twojej winy.
Ciesz sie i skup sie na nowej pracy :) Maluchowi podaruj jakis drobiazg, jak radzila Artemis.

agnieszka_24
przedszkolASek
Posty: 9
Rejestracja: 26 lip 2011, 11:46
Kontakt:

Post autor: agnieszka_24 » 21 sie 2011, 20:10

Dziękuję Wam za te wszystkie słowa, jutro pójdę bo moje należne pieniądze, bo jej nie podaruję, mam nadzieję, że już nie będzie wygadywać tych bzdur, bo nie wiem, czy tym razem będę tak spokojna ;) Po prostu ostatnio nie chciałam się zniżać do jej poziomu dyskusji.

Awatar użytkownika
Falka
pASsanger
Posty: 472
Rejestracja: 11 sie 2012, 19:55
Lokalizacja: Lublin/Podlasie

Praca

Post autor: Falka » 25 lis 2014, 15:01

Planuję wybrać się na kurs księgowości. Jestem kompletnym laikiem i nie miałam dotąd z tą dziedziną do czynienia. Czy są tu księgowi i osoby pracujące w księgowości? Jaki kurs polecacie i czy same studia podyplomowe z rachunkowości wystarczą albo sam kurs?
Nie próbuje nawet być normalna,
bo normalność to pierwszy syndrom
śmiertelnie groźnej choroby...
Gdy tylko czuję, że nadchodzi normalność
natychmiast szukam antidotum

Awatar użytkownika
DZIEWICA8
zarASek
Posty: 1874
Rejestracja: 6 paź 2006, 09:33
Lokalizacja: z Lublina

Re: Praca

Post autor: DZIEWICA8 » 2 lut 2015, 14:32

Ja oczywiście nie jestem księgową, ale za to szukam pracy i różnych szkoleń dla bezrobotnych. Myślę, że najlepiej byłoby pójść po poradę do doradcy zawodowego w Urzędzie Pracy, Biurze Karier lub do punktu informacyjnego EFS. Można również poszukać informacji o szkoleniach w Internecie np. na stronie Inwestycja w kadry, albo Mapa projektów EFS. Ja brałam udział w wielu takich szkoleniach, po niektórych z nich są także dobrze płatne staże. Można się tam wiele nauczyć, poznać fajnych ludzi, naprawdę warto.
DZIEWICA8
"Boże, daj mi pogodę ducha, abym godziła się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagę, abym zmieniała to, co zmienić mogę, i mądrość, abym zawsze potrafiła
odróżnić jedno od drugiego."

DZIEWICA8

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Nie jestem hepi, bo...

Post autor: panna_x » 13 wrz 2018, 07:11

A jak Nautiliusie z Twoją pracą? Dalej bez zmian? Nie chcesz szukać czegoś lepszego?
Ja chcę zmienić i szukam, ale bez powodzenia tzn nie ma takiej, na którą chciałabym zmienić, a jeśli jest to taka, która akurat mnie nie odpowiada, więc nie aplikuję.

Obecna praca mnie irytuje. Teraz chaos, napięta atmosfera, bo stan faktyczny nie zgadza się z księgą inwentaryzacji, brakuje krzeseł, stolików, a że inwentaryzację robi się raz na 3 lata, to kto teraz dojdzie, co z nimi, czy ktoś podmienił, dał do innego pokoju, na inną jednostkę, wyrzucił itd. I teraz robić papiery tyle miesięcy do tyłu. Żeby się zgadzało. Na szczęście nie ja to robię, w sensie papierologii, ja tylko chodziłam i spisywałam krzesła w naszym dziale. Ale i tak uważam, że organizacja jest marna. Atmosfera w pracy jest napięta, wszyscy są wkurzeni, bo albo papiery się nie zgadzają z faktami, albo trzeba coś przygotowywać na ostatnią chwilę i jeszcze kwestia podwyżek, których nie ma. Wszyscy wkurzeni i niechętni w pracy.

takasobie

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: takasobie » 13 wrz 2018, 08:16

panna_x pisze:
13 wrz 2018, 07:11
A jak Nautiliusie z Twoją pracą? Dalej bez zmian? Nie chcesz szukać czegoś lepszego?
Ja chcę zmienić i szukam, ale bez powodzenia tzn nie ma takiej, na którą chciałabym zmienić, a jeśli jest to taka, która akurat mnie nie odpowiada, więc nie aplikuję.

Obecna praca mnie irytuje. Teraz chaos, napięta atmosfera, bo stan faktyczny nie zgadza się z księgą inwentaryzacji, brakuje krzeseł, stolików, a że inwentaryzację robi się raz na 3 lata, to kto teraz dojdzie, co z nimi, czy ktoś podmienił, dał do innego pokoju, na inną jednostkę, wyrzucił itd. I teraz robić papiery tyle miesięcy do tyłu. Żeby się zgadzało. Na szczęście nie ja to robię, w sensie papierologii, ja tylko chodziłam i spisywałam krzesła w naszym dziale. Ale i tak uważam, że organizacja jest marna. Atmosfera w pracy jest napięta, wszyscy są wkurzeni, bo albo papiery się nie zgadzają z faktami, albo trzeba coś przygotowywać na ostatnią chwilę i jeszcze kwestia podwyżek, których nie ma. Wszyscy wkurzeni i niechętni w pracy.
Znam ból inwentaryzacji :D. Dochodzenia, co gdzie i kto, gdy przez tyle lat nikt się nie interesował. U mnie były problemy ze znalezieniem jednego sprzętu, osoby materialnie odpowiedzialne twierdziły, że nigdy go nie było, a gdy się je postraszyło karą finansową, to podobno znalazł się u serwisanta.

Nautilus1992
łASuch
Posty: 173
Rejestracja: 6 wrz 2017, 01:57

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Nautilus1992 » 13 wrz 2018, 12:50

panna_x pisze:
13 wrz 2018, 07:11
A jak Nautiliusie z Twoją pracą? Dalej bez zmian? Nie chcesz szukać czegoś lepszego?
Ja mam teraz taki bałagan w swoim życiu, że ciężko nawet pomyśleć o pracy. Muszę sobie wszystko poukładać i wyznaczyć priorytety, bo marnuję mnóstwo czasu na rzeczy, które są mi w codziennym funkcjonowaniu całkowicie zbędne.

Awatar użytkownika
Azshara
AS gaduła
Posty: 418
Rejestracja: 10 lip 2017, 19:38

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Azshara » 18 wrz 2018, 16:37

Nawet nie hepi, ale wściekła, sfrustrowana i zawiedziona. Szukam nowej pracy i po wielu ogłoszeniach udało mi się w końcu znaleźć call center, które nie polega na sprzedaży, czyli wciskaniu ludziom kitu, ale na umawianiu klientów na spotkania. Pełna nadziei pojechałam do obcego miasta na rozmowę kwalifikacyjną, podczas której okazało się, że troszkę naściemniali w ogłoszeniu, bo owszem, klientów na spotkania się umawia, ale wcześniej trzeba im wcisnąć coś, czego kupić nie chcą, żeby do spotkania w ogóle mogło dojść. Ze stawką również nieźle odjechali, bo nagle godzinowe wynagrodzenie spadło aż o 2 zł. Jeszcze rekruterka wyjechała z pytaniem, dlaczego wysłałam swoje cv, skoro nie radzę sobie z tym dobrze. Nie będę udawać, kompletnie nie umiem obdzwaniać obcych ludzi, aby wciskać im badziewia, bo nie mam do tego sumienia, gadanego i pewności siebie. Poza tym doskonale wiem, jakie to jest wkurzające, bo sama zbywam takich ludzi i wiem, że nie dałabym sobie rady w takiej pracy nawet pół dnia, więc nigdy w życiu nie starałabym się o przyjęcie do takiej firmy, a tutaj proszę. Nie dość, że przekłamali, to jeszcze insynuowali, że może to ja źle zrozumiałam. Nawet nie wiem czego ci rektuterzy oczekiwali, bo o ile komuś praca ostatecznie mogła się spodobać, tak nie wyobrażam sobie, że komuś nie zrobi różnicy o wiele mniejsza kasa, bo wszyscy wiemy, że pieniądze są główną i zazwyczaj jedyną motywacją do pracowania.

Nautilus1992
łASuch
Posty: 173
Rejestracja: 6 wrz 2017, 01:57

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Nautilus1992 » 19 wrz 2018, 00:43

Odnośnie szukania pracy - na początku tego roku dostałem info o szukaniu pracownika na stanowisko ogrodnika w pobliżu mojego miejsca zamieszkania. Ogólnie fajnie - najwięcej było koszenia trawy, bo teren jest spory, ale że często koszę trawę wokół domu i dobrze mi idzie operowanie kosiarkami i kosą spalinową, to spokojnie dałbym radę.
Przebiegało to tak: miałem pracować od Marca, zjawiłem się na rozmowę i w ciągu najbliższych kilku dni miałem dostać od kierownika skierowanie do lekarza. Po upływie tego czasu kontakt się urwał, żadnych papierów nie dostałem. Jakoś kilka dni przed Kwietniem podjechałem w to miejsce i dowiedziałem się od innych pracowników, że kierownik był na urlopie. Spotkałem go następnego dnia - usłyszałem tylko, żebym przyszedł za miesiąc, bo jeszcze nic nie rośnie i nie ma o co dbać. No i tak się ciągnęło, już nie pamiętam czy do Czerwca, czy do Lipca - przyjeżdżałem na początku miesiąca i w końcu usłyszałem od dyrektora i kierownika, że jednak wystarczy im ludzi i dadzą sobie radę.

Po tym doświadczeniu stwierdziłem, że nigdy więcej nie będę prosił o pracę ludzi podobnych do nich. To jest brak szacunku dla drugiego człowieka. Z tego wszystkiego tylko nerwów mi szkoda i przebytego stresu, bo to odbija się na zdrowiu, no i zmarnowanego czasu też nie odzyskam. Sam sobie dam radę w życiu, ewentualnie jeśli się nie uda, to prędzej zdechnę z głodu, niż dam się namówić na następne rozmowy o pracę. Aż się musiałem wstrzymywać przed rzucaniem obelgami przy pisaniu tego posta :evil:

ODPOWIEDZ