czasem Wam zazdroszczę...

Nie każdego dnia ptaszki ćwierkają. Jak Ci się ten dzień przydarzy, my wysłuchamy.
Awatar użytkownika
espeja
młodASek
Posty: 22
Rejestracja: 3 sie 2006, 18:47
Lokalizacja: Edinburgh
Kontakt:

czasem Wam zazdroszczę...

Post autor: espeja »

Mam czasem takie chwile jak teraz, że zazdroszczę Wam- ASom, a właściwie tym, którzy mają aseksualnych partnerów.

Na codzień żyje mi się super z moim facetem, ale czasami on się robi tak zaślepiony seksem, że mam wrażenie, że potrafi rozmawiać tylko o tym:( Ja, mimo że jestem osobą seksualną, mam dużo mniejsze potrzeby niż on i na tym tle czasem wynikają nieporozumienia... Im bardziej mi się nie chce, tym bardziej on naciska i tęskni za seksem, a im bardziej naciska, tym bardziej mi się nie chce- i koło się zamyka.

Nie znam żadnej aseksualnej osoby, ale próbowałam sobie wyobrazić co by było, gdybyśmy z moim facetem obydwoje byli aseksualni.. Pomyślałam, że może więcej rozmawialibyśmy na ważniejsze tematy, lepiej się rozumieli, byli mniej sfrustrowani...

Żeby nie było- ja nie narzekam na mój związek... po prostu mam takiego małego doła:(
Ciekawość pierwszym stopniem do zrozumienia świata:)

magellan
fantAStyczny
Posty: 551
Rejestracja: 18 lip 2005, 06:48

Re: czasem Wam zazdroszczê...

Post autor: magellan »

hi espeja :wink:

ja osobiscie powazam to, ze o takich prywatnych "problemkach" nam opowiadasz - respekt. z pewnoscia poruszasz tu bardzo delikatny temat (twoje zycie prywatne), do ktorego sie nie powinien nikt wtracac - moze ci ktos tu dobrze doradzi, ja z pewnoscia tym kims nie jestem; bo problemow typu sex z partnerka no i zyciem z kims innym nigdy nie mialem. jednak, troche sie tez dziwie, gdy ktos nam zazdrosci naszej aseks. - ja wprawdzie czuje sie z moja as. dobrze, jednak tez wiem, ze to nie jest "optymalny przebieg zycia" - tak naprawde zazdroscic to tego nie mozna. :wink:

czytalem kiedys artykul na podobny temat ktory opisujesz. jednak wole troszke poczekac, zanim cos dalej bede bazgrac, co inni ci doradza/napisza.

magellan :)

Salomea

Re: czasem Wam zazdroszczê...

Post autor: Salomea »

Rzeczywiście gratuluję odwagi, chciałabym ci jakoś pomóc, ale chyba nie bardzo wiem jak. :D Ja również nie jestem ekspertem od związków, pewnie na sali znajdą się bardziej kompetentne osoby. :D :wink:

Awatar użytkownika
espeja
młodASek
Posty: 22
Rejestracja: 3 sie 2006, 18:47
Lokalizacja: Edinburgh
Kontakt:

Re: czasem Wam zazdroszczê...

Post autor: espeja »

magellan pisze: ja wprawdzie czuje sie z moja as. dobrze, jednak tez wiem, ze to nie jest "optymalny przebieg zycia" - tak naprawde zazdroscic to tego nie mozna. :wink:
a jednak czasem zazdroszczę;) nie mówię że wolałabym być aseksualna; po prostu niekiedy wolałabym zamiast seksu mieć z moim partnerem np. głęboką rozmowę... a ciężko jest poważnie porozmawiać, kiedy on "myśli tylko o jednym"....
Ciekawość pierwszym stopniem do zrozumienia świata:)

magellan
fantAStyczny
Posty: 551
Rejestracja: 18 lip 2005, 06:48

Re: czasem Wam zazdroszczê...

Post autor: magellan »

hmmm..., ciezka sprawa. w prawdzie skierowalas sie przez twoj temat tu na forum, do nas (jakis powod do tego mialas, i za co trzeba serdecznie podziekowac, ze nam ufasz), lecz przyznam, nie moge za bardzo rozpoznac, jak daleko mozemy/mozna sie tu posunac, i o twoim problemku otwarcie pogadac, jednoczesnie jednak cie nie urazic przez za dalekie wtracanie sie. :roll: po prostu sie nie znamy na tyle, zeby mozna bylo ci tu konkretnie i fachowo doradzac.
jednak sprobuje swoja droga cos do tego napisac; ja sam bym moze tak zareagowal; przy czym moge sobie taka sytuacje tylko/lepiej jako facet wyobrazic, tzn. moja zona "chce wiecej ode mnie, niz ja moge jej dac lub nie mam wcale na to ochoty". gdy rozmowy z partnerka (jak u ciebie z mezem) nie daly by zadnego rezultatu - to co bym zrobil? moze napisal bym list; wyjasnil tam konkretnie o co chodzi, dlaczego co i jak - wtedy osoba czytajaca taki list ma moze "wiecej czasu" to zrozumiec, niz w ciagu rozmowy, ktora w zaleznosci od innych czynnikow moze nie zwasze jest tak calkiem na serio brana (ktos cie nie bierze na serio, co mu slownie przekazujesz - list/pismo jest tak jakby bardziej "oficjalne/srogie", no i ja sam tez bym mogl sie lepiej nad tym zastanowic, jak jej to przekazac). gdyby takie pismo tez nie pomoglo, to byl bym na tyle o tym przekonany, ze w przyszlosci musial bym sie nastawic na wieksze/calkiem inne problemy zwiazane z mozliwymi "drastycznymi" zmianami w moim zyciu - nie wykluczajac mozliwosci wzrastajacych problemow do tego stopnia, az do zmiany wspolzycia z mozliwie inna osoba, ktora bycmoze lepiej by do mnie pasowala. ale! - dla mnie to tutaj tylko teoria, nie mam takich problemow. to jest tylko moj konkretny punkt widzenia, co ja bym w takiej sytuacji zrobil.

chcialbym tu jeszcze cos krotko napisac, o czym na poczatku wspomnialem, co kiedys wyczytalem - mozliwie przedstawia to cos, co troche opisuje przebieg z realnego zycia - podobny przypadek do tego jak ty przedstawiasz; kobieta i facet, zyjacy i spedzajacy duzo czasu razem; kochaja sie. lecz po jakims czasie jeden z nich lub tez obydwoje, nie czuja tej "seksualnej milosci" i pociagu do siebie jak to moze bylo na poczatku gdy sie poznali. co zrobili?: on lub ona wyjezdza (jakis tam dluzszy urlop), tzn. nie widza sie przez dluzszy czas, pozostaje im tylko telefon. przez taka "cielesna separacje" dochodzi do zjawiska "tesknoty" - nic nadzwyczajnego. po powrocie do partnera ich zycie seksualne tak jakby ozywa, powraca do tej "normalnosci", ktora panowala na poczatku. rezultat: taka przerwa, stanowila tak jakby male "rozluznienie", tak jakby obydwoje potrzebowali troche czasu wylacznie dla siebie.
inny przebieg tej historyjki; jeden z nich mial przez wyjazd jakby ta okazje "odczepic sie" od swojego partnera - mozliwie na zawsze. mozliwie znalazl w swojej nieobecnosci/w innym miejscu inna osobe, bardziej do niej "pasujaca", ktora bycmoze i pokochal...

(prosze nie gniewaj sie, gdy tu cos "ostro" opisalem, "czego absolutnie nie mozna przelozyc na wasze wspolzycie" - w tym przypadku tekst wykasuje).

magellan :wink:

Cisza
przedszkolASek
Posty: 7
Rejestracja: 6 wrz 2006, 14:59

Re: czasem Wam zazdroszczê...

Post autor: Cisza »

Dorzucę coś od siebie, a raczej zapytam wprost.

Powiedz i, jak to jest możliwe, że z jednej strony bardzo dobrze oceniasz swojego partnera/związek, a z drugiej zauważasz, że nie jesteś wstanie nawiązać z nim głębokich relacji, jak to mówi moja znajoma, w wyniku dialogu tak naprawdę poznać samą siebie? Dalej, wpłynąć tak na niego, aby przestał ciebie traktować, jak narząd rozrodczy, czyli popatrzył na sprawę z twojej perspektywy?

W twoich wiadomościach jest za dużo sprzeczności.

Moim zdaniem synonimem udanego codziennego życia, jest wspomniana przez ciebie głębia. A seks to tylko dodatek, piękne uzupełnienie, wisienka na szczycie tortu. A sam tort z reguły składa się z kilku warstw, i dopiero po ich konsumpcji można zjeść wisienkę. Na to trzeba czasu.

Z tego co napisałaś twój partner w komunikacji seksualnej zatrzymał się na poziomie średniowiecznego analfabety o czarnej karnacji (nic rasistowskiego, metafora). Myślenie ogranicza do łopatologicznych stwierdzeń typu - nie ma seksu, to coś jest nie tak. Absolutnie nie stara się popatrzeć na zagadnienie seksu z perspektywy kobiety. Naciska na ciebie chcąc wymusić akt seksualny. Pewnie tarmosi się, jak niemowlę, gdy odrzucasz jego nieudolne zaloty. Myśli w kategoriach rób i masz, czyli po przeprosinach oczekuje stosunku, itd. Z faktu, że napisałaś tutaj post wnioskuję, że nie jeden raz dla tzw. świętego spokoju pomimo niechęci przyjmowałaś jego zaloty. Nie chcesz już tego robić, więc szukasz porady.

Niestety, w przypadku średniowiecznych mężczyzn trudno zmienić ich sposób myślenia o seksie, na ten kobiecy, czyli na swojego rodzaju symbiozę psychiki, (*) i ciała.

Wspomniałem o zasadzie - robisz i masz. Odnosi się ona do sytuacji kiedy mężczyzna po wykonaniu jednego przyzwoitego gestu oczekuje od ciebie oddania. Twój partner musi zrozumieć, że twój zegar potrzeb działa inaczej. Jego wskazówki przesuwają się w sytuacjach, gdy kobieta w całym związku czuje się pewnie, czuje się adorowana i doceniana, jako kobieta, a nie narząd.

Nie marz o stanach aseksualnych, ale o stanach maksymalnego zadowolenia z życia seksualnego.

Pozdrawiam.

ewutek
kontrabAS
Posty: 600
Rejestracja: 5 wrz 2006, 12:19

Re: czasem Wam zazdroszczê...

Post autor: ewutek »

Cisza pisze:Nie marz o stanach aseksualnych, ale o stanach maksymalnego zadowolenia z życia seksualnego.
Amen, hallelujah, chwalmy Pana!

Pardon, że ośmieliłam się zażartować, ale przedstawiona przez Ciebie teoria zdolności poznawczych średniowiecznego troglodyty dot. duchowych potrzeb kobiety urzekła mnie dowcipem i trafnością spostrzeżenia (:

WendyKroy
pASibrzuch
Posty: 232
Rejestracja: 27 sty 2006, 20:18

Re: czasem Wam zazdroszczê...

Post autor: WendyKroy »

Tak jasne symbiozia poejze magia super slowka szkoda, ze nie mowisz o zyciu tylko prywatnej dziwnej filozofii.
We are the nobodies
we wanna be somebodies
when we're dead,
they'll know just who we are

Cisza
przedszkolASek
Posty: 7
Rejestracja: 6 wrz 2006, 14:59

Re: czasem Wam zazdroszczê...

Post autor: Cisza »

WendyKroy pisze:Tak jasne symbiozia poejze magia super slowka szkoda, że nie mowisz o zyciu tylko prywatnej dziwnej filozofii.
Widzę, że sam nie należę do przedstawicieli nurtów dziwacznej filozofii - twoja sygnatura.

Po zastanowieniu, aby unikać typowo religijnych skojarzeń skreślę z mojej wypowiedzi słowo duch.

Kachinas
gimnASjalista
Posty: 18
Rejestracja: 28 paź 2008, 16:10

Post autor: Kachinas »

Witaj espeja,
Mam czasem takie chwile jak teraz, że zazdroszczę Wam- ASom, a właściwie tym, którzy mają aseksualnych partnerów.
Pytanie czy naprawdę chciałabyś takiego mieć ;)
Na codzień żyje mi się super z moim facetem, ale czasami on się robi tak zaślepiony seksem, że mam wrażenie, że potrafi rozmawiać tylko o tym:( Ja, mimo że jestem osobą seksualną, mam dużo mniejsze potrzeby niż on i na tym tle czasem wynikają nieporozumienia...


A próbowałaś z nim rozmawiać o tym?
Im bardziej mi się nie chce, tym bardziej on naciska i tęskni za seksem, a im bardziej naciska, tym bardziej mi się nie chce- i koło się zamyka.
Powiało jednak brakiem prób komunikacji...
Nie znam żadnej aseksualnej osoby
teraz już znasz ;) i to całkiem sporo ;)

ale próbowałam sobie wyobrazić co by było, gdybyśmy z moim facetem obydwoje byli aseksualni.. Pomyślałam, że może więcej rozmawialibyśmy na ważniejsze tematy, lepiej się rozumieli, byli mniej sfrustrowani...
Ponownie: rozmawiałaś o tym ze swoim chłopakiem?
Żeby nie było- ja nie narzekam na mój związek... po prostu mam takiego małego doła
Hmmmm......
"A żaden z nich nie wie, jak to jest nosić pióra we włosach..."

ODPOWIEDZ