Nie jestem hepi, bo...

Nie każdego dnia ptaszki ćwierkają. Jak Ci się ten dzień przydarzy, my wysłuchamy.
stendai

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: stendai »

Wcale.

Chciałbym już wrócić do pracy, nudzi mi się na zwolnieniu :-|

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2580
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Viljar »

Alan Rickman nie żyje. Co jest nie tak z tym rokiem?
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2033
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: wyrwana_z_kontekstu »

Viljar pisze:Alan Rickman nie żyje.
Mój ukochany aktor. :( 70 lat to nie jest wiek na umieranie. Nikt nawet nie podejrzewał, że Alan chorował, dobrze się trzymał, był aktywny twórczo. Zastanawiający mógł być tylko niedawny ślub z Rimą po tylu latach razem, teraz dopiero można się domyślać, dlaczego postanowili to uregulować.

mat_minstrel
młodASek
Posty: 21
Rejestracja: 17 wrz 2015, 19:34

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: mat_minstrel »

.

Awatar użytkownika
Sherly
AS gaduła
Posty: 475
Rejestracja: 17 mar 2014, 16:22
Lokalizacja: Gallifrey

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Sherly »

Viljar pisze:Alan Rickman nie żyje. Co jest nie tak z tym rokiem?
:CCCC :cry:

Awatar użytkownika
Poison Ivy
fantAStyczny
Posty: 578
Rejestracja: 3 cze 2014, 23:14

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Poison Ivy »

A podobno wiek życia człowieka się wydłuża :/

Awatar użytkownika
Sherly
AS gaduła
Posty: 475
Rejestracja: 17 mar 2014, 16:22
Lokalizacja: Gallifrey

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Sherly »

Poison Ivy pisze:A podobno wiek życia człowieka się wydłuża :/
Co z tego, skoro rak atakuje nadal :C

Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2033
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: wyrwana_z_kontekstu »

Niestety wyrwałam kogoś na pewnym portalu na s i teraz nie umiem się z tego wyplątać. Próbowałam zrobić złe wrażenie, być znudzona i mówiłam o sobie w samych negatywach. W efekcie pan już snuje wizje naszej wycieczki do Pragi i wieczoru w winiarni. Jest tak miły i trudno mu cokolwiek zarzucić, że nie umiem odmówić, choć wcale nie chcę z nim wychodzić. Nie widzę sensu w rozwijaniu znajomości z nieasem. :(

gravesend
ASiołek
Posty: 75
Rejestracja: 3 gru 2015, 18:02
Lokalizacja: Poznań

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: gravesend »

wyrwana_z_kontekstu pisze:Niestety wyrwałam kogoś na pewnym portalu na s i teraz nie umiem się z tego wyplątać. Próbowałam zrobić złe wrażenie, być znudzona i mówiłam o sobie w samych negatywach. W efekcie pan już snuje wizje naszej wycieczki do Pragi i wieczoru w winiarni. Jest tak miły i trudno mu cokolwiek zarzucić, że nie umiem odmówić, choć wcale nie chcę z nim wychodzić. Nie widzę sensu w rozwijaniu znajomości z nieasem. :(
Zatem w jakim celu utworzyłaś konto na portalu randkowym, jak nie po to, żeby kogoś poznać???
MBTI: ISTJ
Enneagram: 4w5

Awatar użytkownika
Issander
ciAStoholik
Posty: 339
Rejestracja: 18 sty 2008, 23:17
Lokalizacja: zagranico
Kontakt:

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Issander »

.

Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2033
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: wyrwana_z_kontekstu »

Nie zainicjowałam kontaktu z nim. Pisząc o wyrwaniu, miałam na myśli to, że widać spodobałam mu się taka, jaka jestem. Napisałam do innego, z tym się jeszcze nie spotkałam, dalej rozmawiamy wirtualnie. Pisałam w profilu, że szukam przyjaźni, bo tak jest. Celem pomniejszym miało być wykaraskanie się z kompleksów, w które wpędziło mnie to forum. :P Fajnie jest czuć, ze ktoś jest dla mnie miły, jakaś odmiana po tylu burackich tekstach i przypałowych akcjach.

Awatar użytkownika
Issander
ciAStoholik
Posty: 339
Rejestracja: 18 sty 2008, 23:17
Lokalizacja: zagranico
Kontakt:

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Issander »

.

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: panna_x »

ostatnio mam kiepski okres
w domu wkurza mnie ojciec. ostatnio często podejmuje niemiłe dla mnie tematy np. choroby, śmierć, pogrzeby ( zmarło 2 jego znajomych), przemijanie ( wczoraj gadał, że im człowiek starszy, tym szybciej czas leci)- mnie to ogólnie dołuje, wracam z pracy i chciałabym odpocząć. miło spędzić wolny czas, a nie słuchać tego, są to tematy, które chcę wypierać z mojej świadomości, nie chcę o tym myśleć, słuchać ani nic, nie chcę przyjmować do wiadomości, żeby miało to dotyczyć moich bliskich. A on nic tylko, że na starość to człowiek to i to... jakby byli starzy, a nie mają nawet 60-ki. Albo szuka opisów i objawów chorób w necie, jakby nie było czym się już interesować- normalnie super temat. W święta zaczął temat, że jak ciotka pierwsza umrze, to nie wpłynie to na sytuację wujka, bo on dobrze zarabia w hucie, ale jak na odwrót, to sytuacja ciotki zmieni się diametralnie. Normalnie ręce opadają.
Niestety, nawet jak tata nie mówi do mnie, to wszystko słyszę w mieszkaniu.
Czemu nie może być inny, miły, wesoły i pogodny? Znam starsze osoby, które takie nie są, mimo wieku podobnego albo dużo większego są wesołe, rozmowne, żartują, mają inne tematy. Nie wiem co mam zrobić, żeby to zmienić, bo nie mam na to najmniejszej ochoty, mnie to przygnębia i tyle.

A jeśli nie o tym, to też ma gadki i zachowania trudne do zdzierżenia przeze mnie- jest cholerykiem, więc do tego często wybucha, jak go coś wkurzy.
A jeśli nie wybucha, to bywa też głupio-dogadujący, robi jakieś złośliwe komentarze np. mam swoje lubiane potrawy słodkie, typu naleśniki albo ryż na słodko, to zawsze gdy to jem na obiad, mówi wtedy, " o, magda ma na obiad swoje świdry-midry"- niby żartem, ale takim podszytym sarkazmem, jakimś głupim podtekstem.
zatruwa mi życie swoim zachowaniem. mieszkam z rodzicami, z mamą bardzo dobrze mi się układa, chciałabym dalej z nią mieszkać, nawet nie chciałabym się wyprowadzać czy tworzyć związku z mieszkaniem u kogoś, bo nie chciałabym rozstawać się z mamą, ale tata mnie dobija sobą.
całe życie mi zatruwa, jak byłam małym dzieckiem, to zatruwał piciem i sprowadzaniem kolegów po nocach i awanturami, dlatego mieszkałam z mamą i dziadkami i dobrze mi było wtedy, z nimi, teraz już mało pije, nie imprezuje finansowo też nie można mu zarzucić, bo dba o dom, zakupy, zrobił remont mieszkania kilka lat temu, ale jego osobowość jest dla mnie nie do zniesienia. Teraz też mi zatruwa życie,psuje humor, całą radość niszczy swoim głupim gadaniem.



do tego w pracy też ostatnio spotkała mnie przykrość. o tym innym razem.

Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2033
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: wyrwana_z_kontekstu »

Mnie przygnębiała mama, jej teksty to w porównaniu z tekstami Twojego ojca to był harcore (np. "mogłam wyjść za Zenka, nie za twojego ojca, przynajmniej ładna byś była, a tak, i z charakteru, i z wyglądu wykapany tatusiek", "po co ci były te studia, jaki i tak pracy nie potrafisz znaleźć, to było nie na twoją głowę") plus ciągłe narzekanie. Sytuacja była o tyle trudna, że to ja musiałam ją wyprowadzić, bo się wprowadziła do mnie po śmierci babci. Szukałam tanich mieszkań i kupców na jej dom, co nie było łatwą sprawą i ciągnęło się kilka lat. Udało się i znów jestem z nią w poprawnych stosunkach, bo rozmawiam z nią tylko przez telefon i jak zaczyna swoje, to się żegnam. :)

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: panna_x »

No fakt, jest to przykre co piszesz.
Niestety, każdy ma inną wrażliwość, no mnie to niszczy psychicznie, co mam rzec, ostatnio ciągle mam doła.
poza tymi tekstami, tata jest też wybuchowy,typowy choleryk, więc jak coś jest nie po jego myśli to zaraz afera w domu, wtedy krzyczy. rzuca wulgaryzmami.

Co do studiów, kiedy nie pracowałam, też mi głupio dogadywał, typu że jestem magistrem od składania literek ( tak jak Ty skończyłam polonistykę). Albo " co na to powie pani magister"- z ironicznym podtekstem.
a składanie literek to akurat jego zawód wyuczony, bo był zecerem kiedyś ( a miał bardzo duży potencjał, bogatych i wykształconych rodziców, jedynak, mógł się rozwijać, ale nie chciało mu się uczyć, wolał pić i spędzać czas z kolegami, więc po roku wypadł z liceum i robił zawodówkę).
Teraz zaś jak wracam z pracy to niby jest taki zadowolony i z głupim uśmiechem nieraz ( bo nie zawsze, tzn nie co dnia) pyta, jak tam w pracy- co go to może obchodzić?
o wszystkich ma wiele do powiedzenia, tylko nie o sobie. np wnuczka sąsiadów skończyła pedagogikę na prywatnej uczelni i pracuje na godziny w prywatnym przedszkolu, to zaraz skomentował to do nas-mnie i mamy, bo sąsiadom tego nie powie, nie podzieli się swymi mądrościami- " ale się nastudiowała na tym Humanitasie". A ch*j go to obchodzi.

ODPOWIEDZ