Nie jestem hepi, bo...

Nie każdego dnia ptaszki ćwierkają. Jak Ci się ten dzień przydarzy, my wysłuchamy.
Awatar użytkownika
ouo
ciAStoholik
Posty: 327
Rejestracja: 25 lut 2015, 15:32
Lokalizacja: Wrocław

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: ouo » 29 sty 2016, 11:19

Issander pisze:Kolejny powód, dla którego raczej nie miałbym szans na kolejny związek z bardziej typową osobą. Jako, że musiałem być za siebie odpowiedzialny od 16 roku życia, to gotuję dość nieźle, sprzątam po sobie i piorę również... tylko nigdy od razu. Najlepszy czas na mycie patelni po obiedzie to następny dzień rano. Jak jest bałagan na biurku, to wszystko ma się pod ręką, a jak ktoś mi na siłę posprząta, to nic nie można znaleźć. Ubrania to w ogóle też się lepiej przecież prezentują na krześle niż w szafie (no i zyskuje się cenne minuty podczas ubierania się i segregacji prania). Brudne skarpetki też zdarza mi się rzucić gdzie popadnie i raz na kilka dni zebrać wszystko do worka na pranie xD Jak mówi stare chińskie przysłowie - podłoga to najniższa półka w pokoju.
:ciasto: :ciasto: Masz dwa kawałki ciasta.
Albo nie, masz trzy. :ciasto:
(~˘▾˘)~

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2233
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Libra » 29 sty 2016, 12:08

Oj morowy - gratuluję wyobraźni. W nagrodę zjedz zupę z tampona :mrgreen:


Wszak nie idziemy na noże, a się docieramy- będzie dobrze :)
What's mooo?

Awatar użytkownika
morowy
pASibrzuch
Posty: 257
Rejestracja: 15 paź 2014, 08:02
Lokalizacja: Laniakea

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: morowy » 29 sty 2016, 12:42

Libra pisze:Oj morowy - gratuluję wyobraźni. W nagrodę zjedz zupę z tampona :mrgreen:
Łeee Librucha!... :mrgreen: To chyba tobie coś szwankuje wyobraźnia, bo ja miałem na myśli tampony nieużywane (już bez przegięć proszę).
Kiedyś przez jakiś czas mieszkałem z koleżanką, która zostawiała swoje środki higieny również intymnej w przeróżnych miejscach. Niby to artykuły sterylne-higieniczne, popularne i zwyczajne, a jednak nie chciałbym spotykać np. rolek papieru toaletowego ,czy własnie owych tamponów/podpasek w mieszkaniu w miejscach losowych. Po co pamiętać/przypominać sobie o tych mniej ciekawych aspektach naszej fizjologii na przykład podczas posiłku? :wink:
"Gdy moderator/-ka banuje użytkownika bez ostrzeżenia, a jedyny argument to argument siły - w tym samym czasie gdzieś na świecie umiera jedna tancerka brzucha albo panda w ciąży." - prawo internetu

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2233
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Libra » 29 sty 2016, 13:19

Zupa z nieużywanych tamponów to wersja wege :D
What's mooo?

Awatar użytkownika
morowy
pASibrzuch
Posty: 257
Rejestracja: 15 paź 2014, 08:02
Lokalizacja: Laniakea

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: morowy » 29 sty 2016, 13:31

Libra pisze:Zupa z nieużywanych tamponów to wersja wege :D
hehe masz racje :D Mogłaby też być to zupa dla vege próbującego przechodzić na brete. Muszę to gdzieś polecic na odpowiednim forum :wink:
"Gdy moderator/-ka banuje użytkownika bez ostrzeżenia, a jedyny argument to argument siły - w tym samym czasie gdzieś na świecie umiera jedna tancerka brzucha albo panda w ciąży." - prawo internetu

Awatar użytkownika
Justys245
kASkada
Posty: 521
Rejestracja: 25 lip 2010, 08:16
Lokalizacja: Kraków

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Justys245 » 30 sty 2016, 00:00

Nie hepi, bo wszyscy nagle mają wiele do powiedzenia na temat mojego życia. Nawet osoby, które znają mnie 5 minut. :(
Czy naprawdę muszę robić to co wszyscy uważają za słuszne, bo tak już jest ? :(

tom
ASter
Posty: 620
Rejestracja: 15 mar 2009, 19:42

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: tom » 30 sty 2016, 00:05

Nie smuć się. Gorzej byłoby, gdyby nikt nawet Ci przyjazny, nie miał Tobie nic do powiedzenia. Oczywiście wścibskość jest zła, wkurzająca. Duzo gorsza jest jednak obojetność. Pierwszy dzień, w którym uznamy, że nikomu na nas nie zalezy. To byłby dzień smutny. A tak: warto żeby ktoś o nas myslał, martwił się. Nawet jeśli czasami na sto irytuje.

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2233
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Libra » 1 lut 2016, 14:48

Justys245 pisze:Nie hepi, bo wszyscy nagle mają wiele do powiedzenia na temat mojego życia.
jest pewna osoba ze mną spokrewniona która uwielbia mędrkować na temat życia kogokolwiek, mojego też - a źródłem tego jest to, że bardzo mało ma swojego...
Brudne skarpetki też zdarza mi się rzucić gdzie popadnie i raz na kilka dni zebrać wszystko do worka na pranie xD
już wszystko wiem. Skarpetki i majtki traktował tak, jak w przytoczonym cytacie wspomina Issander, końcem tygodnia mama wołała, ze robi pranie , to wszystko wtedy zbierał i zanosił.
What's mooo?

Awatar użytkownika
Justys245
kASkada
Posty: 521
Rejestracja: 25 lip 2010, 08:16
Lokalizacja: Kraków

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Justys245 » 1 lut 2016, 16:39

Dzięki Tom i Libra za dobre słowo :)

Awatar użytkownika
Issander
ciAStoholik
Posty: 341
Rejestracja: 18 sty 2008, 23:17
Lokalizacja: zagranico
Kontakt:

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Issander » 1 lut 2016, 23:14

.

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: panna_x » 2 lut 2016, 09:22

ostatnio mam jakiś kiepski ciąg, powody i minipowody składają się na całość:
-w sobotę byłam na wycieczce na której był nielubiany kolega z liceum, nie gadał do mnie ale sama obecność psuła mi humor
-po wycieczce gdy wracałam busem w radiu leciała smutna piosenka Perfectu o starości i umieraniu która mnie megadołuje i jej nie znoszę
-na wycieczce byłam sama, chciałam iść z mamą, ale miała co innego w planach
-zaproponowałam mamie, żeby w takim razie w niedzielę gdzieś się wybrać, była fajna wystawa psów, to znów mama zastawiła się gotowaniem obiadu ( jakby raz nie można było go odpuścić, kupić gotowy albo zjeść na mieście), w efekcie nie poszłam bo nie chcę chodzić wszędzie sama, a na znajomych nie ma co liczyć
-obraziłam się i nie jadłam obiadu żeby zrobić mamie na złość- wiem, mam dziecinne i niekonstruktywne metody rozwiązywania problemów, jestem humorzasta
- wczoraj w pracy gadali jaka super była impreza na której nie byłam
- w grudniu miałam przymusowy urlop, nie dość że nie wtedy co bym chciała( zimno, krótkie dni), to jeszcze wychodził mi ząb mądrości akurat wtedy, więc nawet odpoczynku porządnego w domu nie było, bo byłam zła, obolała
- kupiłam mamie Biovital, chciałam żeby wzięła się za siebie i dbała o siebie bardziej, a ona go nie pije, kiedy zaczynam temat mówi,że stosuje a widzę po butelce, że niewiele ubywa, stoi już kupę czasu, naprawdę straszny to wysiłek wypić 2 łyżki dziennie, w marcu mu mija termin ważności, a tu 2/3 butelki zostało, jeśli pije to sporadycznie i w kratkę, po prostu olała to
-nie ma allo,allo popołudniami, dali beznadziejny 13 posterunek- wiec nawet te chwile radości mi zabrali
resztę napiszę potem

Awatar użytkownika
Nightfall
bASyliszek
Posty: 1146
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Nightfall » 2 lut 2016, 10:20

Złapała mnie dzisiaj w pracy czkawka i trzyma do teraz. To będzie gdzieś tak siedem godzin
Mieszczacz Mordens rzucil na ciebie klatwe xd

Awatar użytkownika
Sherly
AS gaduła
Posty: 475
Rejestracja: 17 mar 2014, 16:22
Lokalizacja: Gallifrey

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Sherly » 2 lut 2016, 11:58

Mam 24 lata i jestem zmęczona życiem. Albo raczej egzystencją, bo trudno to życiem nazwać. To staje się nie do zniesienia.

Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2029
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: wyrwana_z_kontekstu » 2 lut 2016, 12:21

Sherly pisze:Mam 24 lata i jestem zmęczona życiem. Albo raczej egzystencją, bo trudno to życiem nazwać. To staje się nie do zniesienia.
Mam 28 i u mnie to trwa już kilka lat. Są jakieś przebłyski, ale ta myśl o nonsensie jest jak "nić czarna" z wiersza Norwida.

gravesend
ASiołek
Posty: 75
Rejestracja: 3 gru 2015, 18:02
Lokalizacja: Poznań

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: gravesend » 2 lut 2016, 12:28

wyrwana_z_kontekstu pisze:
Sherly pisze:Mam 24 lata i jestem zmęczona życiem. Albo raczej egzystencją, bo trudno to życiem nazwać. To staje się nie do zniesienia.
Mam 28 i u mnie to trwa już kilka lat. Są jakieś przeblyski, ale ta myśl o nonsensie jest jak "nić czarna" z wiersza Norwida.
Trochę Was pocieszę: mam prawie 28 lat, dryfuję bez celu i również jestem przewlekle zmęczony, ale mobilizuję się do działania, bo wiem, że muszę.
MBTI: ISTJ
Enneagram: 4w5

ODPOWIEDZ