Nie jestem hepi, bo...

Nie każdego dnia ptaszki ćwierkają. Jak Ci się ten dzień przydarzy, my wysłuchamy.
Awatar użytkownika
Nemo
mASełko
Posty: 104
Rejestracja: 30 cze 2017, 21:38
Lokalizacja: Szczecin

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Nemo »

Sam nie wiem do końca. Jakoś tak rozbity jestem trochę i zdezorientowany.
Chciałem dzisiaj pójść na basen, ale mi nie wyszło.
Jakiś zmęczony jestem, pewnie od jedzenia.
Nie wiem jak pogodzić chęć swobodnego jedzenia z dbaniem o to by jeść takie rzeczy, by później mieć energię.
I nie wiem co ze sobą zrobić. Położyć się? Wyjść na spacer?

Nie wiem czy skupić myśli, czy pozwolić sobie na pozostanie w odprężeniu.
Obawiam się spontanicznych działań.
Obawiam się pisać po raz pierwszy na tym forum w taki sposób.
Awatar użytkownika
Nightfall
bASyliszek
Posty: 1192
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Nightfall »

Planuje dostać się na pewien kurs. Bez podawania szczegółów, jest to kurs, który cieszy się dużym powodzeniem i żeby się dostać trzeba mieć doświadczenie i kwalifikacje. Dowiedziałam się od kolegi, który dostał się w zeszłym roku, że mężczyźni są przyjmowani od ręki, bez żadnych kwalifikacji, nawet zaraz po studiach, bo „jest ich mało w zawodzie". Wkurzyło mnie to i zasmuciło jednocześnie.
Awatar użytkownika
N400
gimnASjalista
Posty: 17
Rejestracja: 15 mar 2019, 09:41

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: N400 »

Nightfall pisze: 16 lut 2020, 13:31 mężczyźni są przyjmowani od ręki, bez żadnych kwalifikacji, nawet zaraz po studiach, bo „jest ich mało w zawodzie". Wkurzyło mnie to i zasmuciło jednocześnie.
Miło się dowiedzieć, że również mężczyźni bywają gdzieś faworyzowani ze względu na parytet płci, a nie tylko kobiety, kobiety i kobiety. Jest jednak jakaś sprawiedliwość na tym swiecie. :wink:

Ja nie hepi, bo osoba w pracy, która miała załatwić pączki na dzisiejszy tłusty czwartek, kupiła po jednym na głowe. Po JEDNYM, w TŁUSTY czwaretek. Bardzo nie hepi, ja.. :?
Takie mamy teraz czasy, że Bóg jest w kwarantannie. :shock:
Awatar użytkownika
Nightfall
bASyliszek
Posty: 1192
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Nightfall »

Miło się dowiedzieć, że również mężczyźni bywają gdzieś faworyzowani ze względu na parytet płci, a nie tylko kobiety, kobiety i kobiety. Jest jednak jakaś sprawiedliwość na tym swiecie.
Jak żyję, to przez bycie kobietą doświadczałam więcej problemów niż przywilejów. Miałam nadzieję, że to się zmienia, ale jak widać nie. Faworyzowanie ze względu na płeć przy przyjęciu na studia, jest okropne. Ciekawe jakbyś się czuł, gdybyś zdobywał kwalifikacje, żeby dostać się na wymarzony kierunek i nagle dowiedział się, że kobiety są przyjmowane ze względu na samą płeć, bo w zawodzie jest ich mało. Ja rozważam uczelnię w innym mieście, gdzie przy rekrutacji nie ma znaczenia płeć, orientacja seksualna, kolor skóry, czy inny czynnik, który w takim wypadku nie powinien być wcale brany pod uwagę.
Awatar użytkownika
N400
gimnASjalista
Posty: 17
Rejestracja: 15 mar 2019, 09:41

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: N400 »

Nie pisałem całkiem serio, ale jak pytasz jakbym się czuł, to odpowiem - to zależy. Gdyby było 30 miejsc i przyjęliby trzy kobiety ze wzgl. na płeć na dwudziestu siedmiu mężczyzn, to nie miałoby to znaczenia. Gorzej gdyby to było 15 albo 20 kobiet na 30 miejsc, przyjętych poza normalnym trybem rekrutacji, a ja bym się nie dostał na ten kurs - no to wtedy bym się wkurzył. :evil:

Zgadzam się, że generalnie takie czynniki jak płeć nie powinny mieć znaczenia, ale czasem można sobie wyobrazić, że ma to jakiś sens. Nie pisałaś jakie to kursy, więc ja sobie wyobraziłem "kurs tańca na rurce" i duże zapotrzebowanie na męskich striptizerów wynajmowanych na wieczory panieńskie. W sytuacji, kiedy jest dużo striptizerek, a mało striptizerów na rynku pracy, takie faworyzowanie męskich kandydatów podczas przyjmowania na kurs tańca na rurce wydaje się uzasadnione. :wink:

A na poważnie, to sądzę, że teoretycznie obie płcie mogą wnosić jakąś wartość od siebie do każdego zawodu, więc w niektórych przypadkach "parytet" płci można zrozumieć, ale to raczej wyjątki niż norma. 
Takie mamy teraz czasy, że Bóg jest w kwarantannie. :shock:
Awatar użytkownika
Nightfall
bASyliszek
Posty: 1192
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Nightfall »

Tam rekrutacja jest dziwna. To mała prywatna szkoła i jak się okazało, dyrektorka decyduje sama kogo przyjąć. Kobiety przyjmowane są na podstawie tego, co mają w cv, a mężczyźni za samą chęć uczęszczania na zajęcia :) Cóż, skoro to prywatna szkoła, to pewnie ich prawo wybrać sobie kandydatów według własnych kryteriów. Ja sobie przemyślałam sprawę i mam zamiar rekrutować się w innym mieście, gdzie standardowo są przyjmowane chętne osoby spełniające określone kryteria.

Przy okazji wgłębiłam się w temat i okazało się, że są też studia informatyczne, na które kobiety przy rekrutacji dostają za płeć dodatkowe punty. Również uważam, że to totalnie nie w porządku.

Cieszę się, że jednak nie pisałeś poprzedniego posta całkiem poważnie :D
Rheda
pASibrzuch
Posty: 254
Rejestracja: 18 kwie 2015, 23:32

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Rheda »

Nie jestem hepi, bo nadal nie potrafię powiedzieć, czy kiedykolwiek naprawdę byłam w kimś zakochana... ale jeśli byłam, to w osobie, której kilka dni temu urodziło się dziecko.

Pomijając emocjonalny wątek osobisty, nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego ludzie tak się cieszą, gdy ich znajomi się rozmnażają. I to nie jest jakiś chwyt retoryczny. Naprawdę autentycznie tego nie rozumiem. Z czego tak się cieszą? Z tego, że przyjaciele będą mieć dla nich jeszcze mniej czasu, niż zwykle?
larhub
gimnASjalista
Posty: 16
Rejestracja: 22 mar 2020, 13:21
Lokalizacja: Konin

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: larhub »

Radość posiadania dzieci wywodzi się z kilku powodów:
Z instynktu zwierzęcego w celu przedłużenia gatunku
Z wiary, bo istotą rodziny jest posiadanie i wychowywanie dzieci

Dziecko również zespaja rodzinę, ludzie nie mają czasu na bezsensowne kłótnie.
Trzeba coś stracić, by coś docenić, żeby odzyskać, trzeba się zmienić
Rheda
pASibrzuch
Posty: 254
Rejestracja: 18 kwie 2015, 23:32

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Rheda »

Tak jak pisałam w komentarzu, chodziło mi o radość z tego, że to twoi znajomi mają dziecko, a nie ty i twoja rodzina.
larhub
gimnASjalista
Posty: 16
Rejestracja: 22 mar 2020, 13:21
Lokalizacja: Konin

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: larhub »

Ludzie, przyjaciele, rodzina cieszą się wzajemnie ze swojego szczęścia, które ich spotkało. To całkowicie normalne
Trzeba coś stracić, by coś docenić, żeby odzyskać, trzeba się zmienić
Awatar użytkownika
ba001sia
młodASek
Posty: 25
Rejestracja: 1 sie 2019, 15:47

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: ba001sia »

Mam dziś fatalny dzień, strasznie się pokłóciłam z szefem. Boję się że mnie wywali z pracy... a jest korona i ciężko będzie znaleźć coś nowego :/ W sumie mogłam się ugryźć w język ale... wizja bezrobocia nie napawa mnie optymizmem :(
Quod scimus, gutta est, ignoramus mare
LiL KamiL O
starszASek
Posty: 37
Rejestracja: 18 maja 2020, 19:31

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: LiL KamiL O »

Tetrahydrokanabinol
Uczucia i emocje to tylko związki chemiczne
LiL KamiL O
starszASek
Posty: 37
Rejestracja: 18 maja 2020, 19:31

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: LiL KamiL O »

Diacetylomorfina
Uczucia i emocje to tylko związki chemiczne
Awatar użytkownika
Delta
przedszkolASek
Posty: 7
Rejestracja: 18 lip 2020, 12:09

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Delta »

bo czuję się samotna, bo jest gorąco, bo nie znoszę swojej pracy, ale boję się jej rzucić :(
Nautilus1992
pASibrzuch
Posty: 233
Rejestracja: 6 wrz 2017, 01:57

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Nautilus1992 »

Zastanawiam się czemu niektórzy rodzice decydują się na dziecko, a potem dołują je i poniżają psychicznie...
ODPOWIEDZ