Nie jestem hepi, bo...

Nie każdego dnia ptaszki ćwierkają. Jak Ci się ten dzień przydarzy, my wysłuchamy.
Awatar użytkownika
Liriel
mASełko
Posty: 136
Rejestracja: 17 maja 2014, 20:23
Lokalizacja: Kraków

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Liriel »

Andyomene pisze:
Liriel pisze:...bo od paru dni czuję, że umieram (ogólnie rzecz biorąc, umieramy cały czas...), a dotychczas życie było mi bardzo miłe. :(
To enigmatyczne, ale wciąż brzmi źle. Kurde. Co się dzieje? O: Fakt, życie potrafi być bardzo miłe, zwłaszcza z koktajlem truskawkowym i słońcem na karku c:
Problemy zdrowotne, które, na szczęście, dzisiaj już nie dają o sobie znać. Mało tego, dzisiaj jestem hepi! :D
wyrwana_z_kontekstu pisze:Ja od jakiegoś czasu (w sumie od 5 roku studiów) wracam do domu po zajęciach/ pracy, jem i kładę się z książką albo lapkiem, no i zasypiam. Umycie włosów, zębów i kąpiel urastają do rangi największego dokonania dnia, normalnie mission impossible. Sytuacja mieszkaniowo-finansowa to chyba główna przyczyna mojego stanu ducha. No i fakt, że po zakończeniu studiów nie mam nawet z kim pójść na kawę. Wychodziłam z inicjatywą, ale żadnych zaproszeń w rewanżu nie dostałam. Próbowałam poznać kogoś, ale nie stać mnie, by jeździć do Wrocka na spotkania, u siebie w mieście jakoś nie umiem znaleźć nikogo. Do bani. :]
Mam to samo. Moja rada jest taka sama, jak wyżej, produktywne zapychacze czasu. Ja prowadzę bloga, piszę opowiadania, ćwiczę, uczę się języków. Nie ma sensu szukać na siłę towarzystwa tylko po to, by je mieć. Możesz znaleźć coś, by być dla samej siebie najlepszym towarzystwem.
Ewentualnie polecam wolontariat. Tam serio zwykle są ludzie z trochę innym, pozytywniejszym sposobem myślenia.

Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2033
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: wyrwana_z_kontekstu »

Dzięki za rady, ja niby mam hobby do spędzania czasu w samotności, rzecz w tym, że ja już nie chcę tak spędzać całego swojego wolnego czasu.
Nie ma sensu szukać na siłę towarzystwa tylko po to, by je mieć. Możesz znaleźć coś, by być dla samej siebie najlepszym towarzystwem.
Ewentualnie polecam wolontariat. Tam serio zwykle są ludzie z trochę innym, pozytywniejszym sposobem myślenia.
Cóż, prawda to, ale jednak mam potrzebę przebywania z ludźmi, budowania wspólnych wspomnień, doświadczeń, wspomnień.
W wolontariacie na pewno można spotkać wartościowych ludzi, tylko zwykle są tak zabiegani, aktywni i z bujnym zyciem towarzyskim, że na spotkania w czasie wolnym nie mają już czasu.

Awatar użytkownika
Andyomene
mASełko
Posty: 114
Rejestracja: 11 cze 2015, 14:34
Lokalizacja: Katowice

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Andyomene »

wyrwana_z_kontekstu pisze:Cóż, prawda to, ale jednak mam potrzebę przebywania z ludźmi, budowania wspólnych wspomnień, doświadczeń, wspomnień.
W wolontariacie na pewno można spotkać wartościowych ludzi, tylko zwykle są tak zabiegani, aktywni i z bujnym zyciem towarzyskim, że na spotkania w czasie wolnym nie mają już czasu.
E tam, przemawia właśnie pesymistyczne myślenie. Ludzie są tak dziwni i różni, przy czym nasze wyobrażenia rzadko pokrywają się z rzeczywistością. To mało prawdopodobne, żeby nie mogli się nigdy spotkać, oznaczałoby to prędzej brak chęci. Choć sama nie jestem wolontariuszką, mam sporo znajomych, którzy w udzielają się bardzo, a jednak znajdują mnóstwo czasu na piwo czy kawę cc:
Viljar pisze:Bergman to dla mnie jeden z tych reżyserów, co zachwyca, bo wielkim reżyserem jest, a wielkim reżyserem jest, bo zachwyca.
Wszystko zależy od tego, jakie filmy lubimy. Ciebie wkurzył "Sliver", ja zasypiam na filmach tych twórców, których wymieniłaś, a na sam dźwięk słów "dramat psychologiczny" czy "kino moralnego niepokoju" uciekam z wrzaskiem, bo w moich oczach takie filmy są pozbawione realizmu w stopniu nawet większym, niż uwielbiane przeze mnie filmy klasy "B" z wytwórni Troma. Powód jest w zasadzie jeden - sylwetki bohaterów kompletnie oderwane od rzeczywistości oraz okazanie świata jako nudnego, odrażającego, brudnego i złego. Oczywiście nie muszę dopisywać, że w twoją opinią o "Sliverze" jako filmie płytkim zupełnie się nie zgadzam? Ale, jak wspomniałaś, co kto lubi ;).
Trudno o dobrą postać. Moim zdaniem takie kino, o którym wspominałam, szuka (i prezentuje) wartości ludzkiej natury, jej immanentne cechy, ewentualnie przenosi to na plan szerszy, rzeczywistości. Realizm jest tylko jedną z form ukazywania świata, prawdziwego świata, i to wcale nie najdoskonalszą. W każdym razie takie kino może nudzić, wiem, jest wymagające, nie tylko skupienia. No, a z kolei mój hejt na Sliver bierze się bardziej z pobudek moralnych, ale nie można powiedzieć, by był to porządny realizm. Wygładzony jak w reklamach, naśladujące i parodiujące zarazem prawdziwe życie, choć skupia się na określonej warstwie społecznej - tej bogatej i pięknej. Jakbyś mi powiedział, co tam głębokiego, byłoby mi miło poszerzyć swoje horyzonty cc:


Liriel, super, że się poprawiło! :serce:

Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2033
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: wyrwana_z_kontekstu »

Andyomene, a filmy Viscontiego znasz? Bergmana lubię, ale Luchino kreował bardziej nostalgiczne nastroje.

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2579
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Viljar »

Andyomene, o wartości filmu decydują u mnie m.in. profile psychologiczne postaci, które w dramatach ograniczają się do kilku powielanych w nieskończoność kalek (o fabule, a raczej jej braku, nawet nie będę wspominał). W "Sliverze" mamy zupełnie na owe czasy nowy typ (anty)bohatera korzystającego z nowoczesnej technologii oraz - o ile sobie przypominam również był to jeden z pierwszych razów - pytania o granice intymności w obliczu rozwoju technologii. Przypominam, że mówimy o filmie pochodzącym z czasów, gdy nie było FB, MySpace, o filmach online nikt nie słyszał, a Internet dopiero raczkował ;)

Chociaż... w sumie nie dziwię ci się. W naszych czasach ten film nie robi już takiego wrażenia jak 20 lat temu, kiedy wszystko, co w nim pokazano i poruszane w nim problemy były zupełną nowością, zwłaszcza w naszym kraju.


Nie jestem hepi z powodu, że wraz z falą upałów przyszedł na uniwerek okres wakacyjny, który wykorzystuje się na wszelkiego typu remonty. Na pierwszy ogień oczywiście instalacja elektryczna i rury. Skutki są takie, że podczas gdy za oknem jest już prawie 30 stopni a słoneczko wali prosto w okno, nie działa lodówka, nie można włączyć wiatraczka, a po wodę trzeba chodzić do sklepu, bo na uczelni, jak to w budżetówce bywa, na wszystko jest ogłaszany przetarg. Więc skoro przetarg na dostarczyciela wody został ogłoszony w poniedziałek, to przy odrobinie szczęścia doczekamy się dostaw za jakieś trzy tygodnie, kiedy już wszystko będzie działać. Tak przynajmniej było w zeszłym roku.

W dodatku przyszła do mnie do pokoju jakaś studencina płci pięknej (w tym wypadku jedynie wyglądem, ale już nie charakterem), która bez żadnego "dzień dobry" mówi, że "Miałam być wczoraj po wpis, ale mi się samochód wyj...ł, to musiałam iść do warsztatu". Przez ułamek sekundy chciałem powtórzyć numer z wpisem "Geralt z Rivii", ale kolega z pokoju mnie uprzedził i mówi, że my wpisów nie dajemy, bo to biuro projektu XXX (nie, nie zajmujemy się pornografią, to tylko moja cenzura). Ona wtedy pyta, cytuję: "No to gdzie ja k... mam iść, bo mi na dole kazali k... zapier... tutaj!". Kolega mówi, że nie mamy pojęcia, bo my mamy tu tylko siedzibę, ale faktycznie z uniwerkiem nic wspólnego poza tym nie mamy. Na to studencina: "Noż k..., człowiek chce być miły, a tu nawet jednej rzeczy k... nie mogą powiedzieć". I poszła sobie.

Jak to było? Taka Rzeczpospolita, jakie jej młodzieży chowanie?
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
Andyomene
mASełko
Posty: 114
Rejestracja: 11 cze 2015, 14:34
Lokalizacja: Katowice

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Andyomene »

wyrwana_z_kontekstu pisze:Andyomene, a filmy Viscontiego znasz? Bergmana lubię, ale Luchino kreował bardziej nostalgiczne nastroje.
Dotąd się nie wzięłam. Ale skoro z polecenia, to już wskakują o kilka oczek wyżej na liście "do obejrzenia" c;
Viljar pisze:Andyomene, o wartości filmu decydują u mnie m.in. profile psychologiczne postaci, które w dramatach ograniczają się do kilku powielanych w nieskończoność kalek (o fabule, a raczej jej braku, nawet nie będę wspominał).
U mnie też są ważnym czynnikiem podlegającym ocenie C: Ale chyba się zgodzimy, że postaci nie są dobre dla konkretnego gatunku, ani dramatu, ani thrillera, tylko dla konkretnego tytułu. Do tego w tych pozycjach, które przytoczyłam, to są dobre kreacje, no ej.
Co do Twoich zmartwień, Vlijar, po co się tym przejmować, to mi wygląda na wkurzające, wredne pierdoły ._.

Awatar użytkownika
Liriel
mASełko
Posty: 136
Rejestracja: 17 maja 2014, 20:23
Lokalizacja: Kraków

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Liriel »

Andyomene pisze:Co do Twoich zmartwień, Vlijar, po co się tym przejmować, to mi wygląda na wkurzające, wredne pierdoły ._.
Ostrożnie z takimi wypowiedziami, sama mam taką tendencję i nieraz potraktowano to jako ignorowanie problemów innych. ;) Czasami pierdoły potrafią obrzydzić życie jak mało co, jeśli się skumulują.

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2579
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Viljar »

Ja też z doświadczenia wiem, że jak się samemu nie przeżyje, to się nie zrozumie. Sam myślałem, że matka, zatrudniona w budżetówce, przesadza z opowieściami, ale odkąd sam pracuję na uniwerku, to wierzę w każde jej słowo :)

Ale faktem jest, że takie skumulowane pierdy potrafią bardziej dać w kość niż jedna duża katastrofa.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2233
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Libra »

Zgadza się - kumulacja "pierdół" może rozstroić nerwowo. Po pewnym czasie kolejnej pierdoły nie traktuje się jako pierdoły, tylko probem urasta rangą- bo ma się dość.

A ja nie hepi bo dalej chora, jak wczoraj zdawałam sie zdrowieć tak dziś dygoce z zimna, i nos mam zapchany gęstym kisielem, oddycham tykko przez paszczur :(
What's mooo?

Awatar użytkownika
Liriel
mASełko
Posty: 136
Rejestracja: 17 maja 2014, 20:23
Lokalizacja: Kraków

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Liriel »

Libra, współczuję, jeszcze w taki upał. :(

A ja nie jestem hepi, bo system rekrutacyjny mnie frustruje i dobija. W dodatku czasu jest cholernie mało, a ja musiałam zdać się w tej kwestii na osobę z drugiego krańca Polski, która nie odczuwa tej presji czasu tak jak ja. Grr.

Awatar użytkownika
Heremis87
ASter
Posty: 655
Rejestracja: 18 gru 2013, 22:05
Lokalizacja: Śląski Rzym
Kontakt:

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Heremis87 »

świnka morska ma się coraz gorzej, ma niedowład kończyn i wole. Wiem, że miejscowi weterynarze nie mają pojęcia o świnkach morskich. Widzę, że cierpi, chyba pierwszy raz w życiu myślę o uśpieniu zwierzęcia, ale z drugiej strony jest szansa, nadzieja...
Rzekł Jezus: "Bądźcie tymi, którzy przechodzą mimo!"
Ewangelia Tomasza 42

"Dla radowania się i bólu człowiek urodził się na ziemi. Jeśli to rozumiemy dobrze, bezpiecznie przez ten świat idziemy."
William Blake

Awatar użytkownika
Issander
ciAStoholik
Posty: 339
Rejestracja: 18 sty 2008, 23:17
Lokalizacja: zagranico
Kontakt:

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Issander »

.

Awatar użytkownika
Liriel
mASełko
Posty: 136
Rejestracja: 17 maja 2014, 20:23
Lokalizacja: Kraków

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Liriel »

Heremis87 pisze:świnka morska ma się coraz gorzej, ma niedowład kończyn i wole. Wiem, że miejscowi weterynarze nie mają pojęcia o świnkach morskich. Widzę, że cierpi, chyba pierwszy raz w życiu myślę o uśpieniu zwierzęcia, ale z drugiej strony jest szansa, nadzieja...
Aż mi się słabo zrobiło. Sama mam świnki... Trzymajcie się tam.
Issander pisze:Dziś wyszedł pierwszy odcinek ekranizacji świetnej mangi, na którą czekałem z niecierpliwością od dłuższego czasu. Wyszedł i... nie podoba mi się. Jak zwykle kaleczenie materiału źródłowego, byleby tylko dostać lepszy slot w czasie antenowym i dotrzeć do szerszej publiki... :/
Jaki tytuł?

Awatar użytkownika
Issander
ciAStoholik
Posty: 339
Rejestracja: 18 sty 2008, 23:17
Lokalizacja: zagranico
Kontakt:

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Issander »

.

Awatar użytkownika
Liriel
mASełko
Posty: 136
Rejestracja: 17 maja 2014, 20:23
Lokalizacja: Kraków

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Liriel »

Bo zawsze byłam dumna z tego, że wiem, co chcę zrobić ze swoim życiem, a teraz okazuje się, że to gów... prawda.
Bo ziszcza się scenariusz tak czarny, że nawet go nie uwzględniałam.

ODPOWIEDZ