Strona 95 z 135

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 22 sty 2016, 11:23
autor: wyrwana_z_kontekstu
Cóż, rozumiem, co to za uczucie, ale innej rady niż wyprowadzka nie ma, bo chyba rozmowy z ojcem nic nie dadzą.

W mojej SympatiaStory mały update. Otóż rzeczony pan nalegał, by do mnie wpaść i pojechać na wino. Napisałam, by nie brał tego do siebie, ale wolę spędzić czas sama w domu i odpocząć. Od wczorajszego rana się nie odzywa i mam nadzieję, że tak zostanie. :D Może rzeczywiście jestem osobowością unikającą. Narzekam, że siedzę w domu, a jak nadarzy się okazja, to wolę dalej siedzieć w domu, bo spotkania z nowymi ludźmi mnie męczą. Parafrazując tekst z Rejsu, lubię ludzi, których już znam. Lubić zaś zaczynam najczęściej tych, których zmuszona jestem znosić poprzez wspólne, regularne przebywanie w jedym czasie i miejscu i którzy jednocześnie nie nadwerężają zbytnio mojego progu tolerancji.

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 22 sty 2016, 13:40
autor: gravesend
wyrwana_z_kontekstu pisze:W mojej SympatiaStory mały update. Otóż rzeczony pan nalegał, by do mnie wpaść i pojechać na wino. Napisałam, by nie brał tego do siebie, ale wolę spędzić czas sama w domu i odpocząć. Od wczorajszego rana się nie odzywa i mam nadzieję, że tak zostanie. :D Może rzeczywiście jestem osobowością unikającą. Narzekam, że siedzę w domu, a jak nadarzy się okazja, to wolę dalej siedzieć w domu, bo spotkania z nowymi ludźmi mnie męczą.
A czy przypadkiem nie jest tak, że "rzeczony pan" nie jest w Twoim typie?
Być może gdyby to był mężczyzna o wyglądzie Ricky'ego Martina pobiegłabyś na spotkanie jak na skrzydłach :aniol:

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 22 sty 2016, 13:46
autor: wyrwana_z_kontekstu
Gdyby był aseksualny, to bym się zastanowiła i nawet zmusiła do wypicia lampki wina. :P Rażąco nie w moim typie panom (biceps, triceps i łysa pała, ekstrawertyzm i imprezownia) nie odpowiadam na wiadomości, co dopiero mówić o spotkaniu kawowym. :P

PS Ricky nie jest w moim typie, ale nie dziwi mnie, że o nim wspominasz, mężczyźni widać mają do niego słabość. Mam znajomego, który dla Martina mógłby zostać gejem. xD

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 22 sty 2016, 14:07
autor: gravesend
wyrwana_z_kontekstu pisze:PS Ricky nie jest w moim typie, ale nie dziwi mnie, że o nim wspominasz, mężczyźni widać mają do niego słabość. Mam znajomego, który dla Martina mógłby zostać gejem. xD
Wspomniałem o nim, ponieważ RM podoba się wielu osobom (niezależnie od płci).
Trochę mnie dziwi, że zagadują do Ciebie ekstrawertycy po siłowni skoro stanowczo takich nie szukasz. Szkoda, że nie mogę zobaczyć Twojego profilu na Sympatii, bo nie mam tam konta.

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 22 sty 2016, 14:14
autor: wyrwana_z_kontekstu
Zagadują, bo mogą, widać nie chce im się czytać, co napisałam w profilu i kogo szukam, bo potrafią wykrzesać tylko "hej, poklikamy?". Pewnie piszą prawie do każdej, w końcu to ekstrawertycy.

Zresztą, usunęłam zdjęcie, skończy się zagadywanie. Zmęczył mnie ten portal, to nie dla mnie.

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 22 sty 2016, 14:29
autor: gravesend
Z jednej strony powinnaś się cieszyć, że mężczyźni tego typu nawiązują z Tobą kontakt, ponieważ może to świadczyć, iż podobasz się im z wyglądu :wink:

Nie wiem, czy tak jest akurat w Twoim przypadku, ale tak sobie myślę, że zaznaczenie w profilu, iż jest się osobą aseksualną, może niektórych mężczyzn przyciągać, jak magnes.

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 22 sty 2016, 14:33
autor: wyrwana_z_kontekstu
Nic o aseksualizmie nie pisałam. To niestety chyba zdjęcie albo fakt, że byłam tam świeżą osobą, bo wszystkie inne już do siebie zniechęcili. :P

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 22 sty 2016, 14:41
autor: gravesend
Niemniej to na pewno miłe uczucie, gdy ktoś wykazuje zainteresowanie i chce się spotkać :P

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 22 sty 2016, 14:46
autor: wyrwana_z_kontekstu
Owszem, nasyciłam swą próżność i zwinęłam żagle. Na pocieszenie zostały panom 754363 kandydatki. To trochę jak na tym forum: nie ta, to inna. :P W praktyce zostaje żadna, na szczęście. xD

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 23 sty 2016, 11:16
autor: panna_x
No, ale czemu się smucisz Wyrwana, facet zrezygnował, tak jak chciałaś, więc w sumie sprawa się sama rozwiązała i po Twojej myśli...
Jeszcze chciałabym wrócić do kwestii pracy, tam też miałam niepowodzenie- otóż odchodzi pan od bhp na emeryturę. bardzo go lubiłam, był wesoły, miły, rozmowny, uśmiechnięty, zagadywał, żartował, mówił anegdodki, częstował jabłkami ze swego ogrodu. taki typowy ekstrawertyk, sangwinik i ogólnie sympatyczny gość. Za takiego go miałam. z okazji przejścia na emeryturę robi imprezę pożegnalną dla pracowników, no i mnie nie zaprosił ( jeszcze księgowości nie, bo z nimi był w konflikcie, ze mną nie był, ale też mnie nie zaprosił). wręcz przeciwnie, jak byliśmy na osobności, to spytałam go, niby pół żartem, a tak naprawdę dlatego, że też chciałam iść, co z tą imprezą i czy można na nią wpaść, to powiedział, że nie, bo jest w zamkniętym kręgu. i wcale nie dlatego, że mnie krótko zna, informatyk jest w firmie tylko 2 czy 3 miesiące dłużej, a jego zaprosił, swego pupilka, którego nazywa "szwagrem". No to zrobiło mi się niezbyt miło i jakoś cała sympatia do tego pana wyparowała. Nie wiem po co był miły, serdeczny i jowialny, żeby na koniec jednak stwierdzić, że nie należę do grona jego lubianych znajomych i że moje towarzystwo nie jest mile widziane.

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 23 sty 2016, 11:40
autor: wyrwana_z_kontekstu
Rzeczony pan nie zrezygnował, jeszcze wczoraj pisał, dzwonił i pytał, jak się czuję i czy już znajdę dla niego czas. Nie było mi smutno z jego powodu, źle mnie zrozumiałaś. ;p To jest tak, że ja bardzo przeżywam, że muszę dać komuś kosza, choć pewnie ten ktoś nawet się nie przejmie.

Staruszek zachował się jak typowy ekstrawertyk, oni są mili dla każdego, nawet jak go nie lubią. Choć w sumie to nie tak, że są mili, oni są sami z siebie rozgadani, radośni i uśmiechnięci, nie ma to nic wspólnego z ludźmi dookoła, oni celebrują w ten sposób własną fantastyczność. Lepiej nie być w konflikcie z ekstrawertykiem, on nie ograniczy się w przeciwieństwie do introwertyka do ironicznej uwagi, będzie aktywnie kopał dołki i wbijał noże w plecy z uśmiechem na ustach. :P
Wolę się zadawać z introwertykami, odpowiada mi ich nieco gorzkie podejście do życia, nie zamęczają mnie też paplaniną, jacy to nie są zaj*** i jakie to rzeczy im się nie przydarzyły, normalnie baron Munchausen się chowa. :P Czasem zabawnie takiego posłuchać, ale na dystans.

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 24 sty 2016, 08:42
autor: panna_x
Acha, to źle zrozumiałam coś, myślałam, że wspomniałaś, że ten pan przestał się odzywać.
Ze mną ten pan od bhp nie był w konflikcie, z księgowością był. Niemniej wyszło właśnie tak.
Niestety, ja właśnie lubię ekstrawertyków, dobrze się czuję w towarzystwie sangwiników- podobno to typ temperamentu wskazany dla mnie, bo jestem flegmatyczką. Tak przynajmniej mówią te różne teorie psychologiczne, no i u mnie się to sprawdza. Mogą też być melancholicy, z nimi też ok.
Przyznaję, że lubię wesołe, pogodne osoby. Kiedyś miałam znajomą, która ciągle narzekała na wszystko, więc gdy to odkryłam, zaczęłam unikać kontaktu z nią, aż całkiem się urwał, bo nie miałam ochoty tego słuchać. :)

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 25 sty 2016, 10:36
autor: Viljar
Wczoraj w nocy obudził mnie kot, strasznie zaniepokojony. Otworzyłem oczy i o mało nie zemdlałem - w mieszkaniu było pełno dymu. Ubrałem się szybko, otworzyłem okna, kota do transporterka i uciekam. Okazało się, że sąsiedzi palili jakieś świństwa i dokumentnie zatkali komin. Niestety jest jeden wspólny dla całego pionu. Przynajmniej wyjaśniło się, dlaczego od ponad tygodnia cały dym szedł na pokój.

Przy okazji okazało się, że problemy z piecami mają wszyscy lokatorzy, ale po prostu zignorowali to, bo przyzwyczaili się, że ktoś zatyka piec i wtedy dogrzewają się gazem. Teraz wiem, czemu tak często do nas karetka przyjeżdża. Do zakładu kominiarskiego nie zadzwonił nikt - ludzie się bali, że przy okazji wyniknie jakieś śledztwo i się wyda, czym palą w piecach.

Teraz sobie siedzę przy 12 stopniach i mam nadzieję, że nie zostanę zlinczowany za to, że jednak kominiarza wezwałem.

EDYCJA: Dowiedziałem się, że kominy tak naprawdę nie są czyszczone podczas inspekcji, bo wiąże się z tym "za dużo formalności". Wytłumaczcie mi więc jak głupiemu - po co się w takim razie robi te inspekcje?

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 26 sty 2016, 21:29
autor: stendai
Pozwolę sobie wrócić do tematu poruszanego przez wyrwaną. Sam mam konto na portalu na S. Większości facetów należy tam unikać, bo - faktycznie - piszą do wszystkich kobiet, które im się spodobają z wyglądu (wątpię, by czytali opisy), a jeśli ktoś jest wyjątkowo nachalny i od razu proponuje spotkanie, to raczej oczywistym jest, że to desperat. Sam napisałem do kilku kobiet, większość mi nie odpisała (pewnie dlatego, że nie mam zdjęcia i mieć nie zamierzam, a mój opis zawiera 10 słów). Jeśli już jakaś odpisała i rozpoczęliśmy korespondowanie, to w jednej z pierwszych wiadomości pisałem, że jestem brzydki i nudny (co jest prawdą). To dobry test na wyselekcjonowanie ludzi o podobnym charakterze. Jeśli komuś nie przeszkadza to, że tak piszę i chce nawiązać ze mną komunikację, to jest super i przenosimy się na inną platformę. Jeśli ktoś jest osobą typu panna_x, nielubiącą osób marudzących, to trudno, koniec znajomości, żadna strata i tak byśmy ze sobą nie wytrzymali. Umiejętność selekcji znajomych jest bardzo ważna na tak dużym portalu jak Sympatia. Profil wyrwanej widziałem - jeden z ciekawszych, napisałbym, gdyby mieszkała bliżej :D

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 27 sty 2016, 01:12
autor: gravesend
stendai pisze:Sam napisałem do kilku kobiet, większość mi nie odpisała (pewnie dlatego, że nie mam zdjęcia i mieć nie zamierzam, a mój opis zawiera 10 słów).
Zbytnio mnie to nie dziwi, ponieważ przed zawarciem bliższej relacji większość ludzi chce się najpierw upewnić, czy dana osoba odpowiada im z wyglądu. Kobiety, o których piszesz mają obawy przed zrobieniem przykrości mężczyźnie, no bo jakby to wyglądało, gdyby po dłuższym czasie budowania relacji nagle się wycofać, ponieważ dany delikwent odbiega od sprecyzowanego typu :?:
stendai pisze:Jeśli już jakaś odpisała i rozpoczęliśmy korespondowanie, to w jednej z pierwszych wiadomości pisałem, że jestem brzydki i nudny (co jest prawdą). To dobry test na wyselekcjonowanie ludzi o podobnym charakterze. Jeśli komuś nie przeszkadza to, że tak piszę i chce nawiązać ze mną komunikację, to jest super i przenosimy się na inną platformę.
Zupełnie się z tym nie zgodzę. W moim przekonaniu większość osób myśli stereotypowo, i gdy słyszy przymiotnik "brzydki" wizualizuje sobie osobę, która nie dba o higienę, choć wcale nie musi tak być.