Strona 96 z 135

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 27 sty 2016, 09:20
autor: marisaxyz
Jeżeli ktoś na wstępie wysyła wiadomość że jest brzydki i nudny to za tym idzie informacja że jest nieciekawy a spotykanie się z nim to strata czasu, jeżeli wysyłasz na wstępie takie negatywne informacje to niech nie dziwią Cię negatywne reakcje , bo ja sama pewnie pomyślałabym: "skoro jesteś taki nudny to po mi zawracasz głowę?". Więc skoro sam się tak oceniasz to inni też będą Cię tak postrzegali, niestety nie przeskoczysz tego jeżeli nie zmienisz nastawienia.

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 27 sty 2016, 11:04
autor: Sherly
Jak ktoś pisze do mnie negatywne rzeczy, albo ma sporo negatywnych rzeczy na swoim profilu, podejmuję eksperyment socjologiczny i zaczepiam tego kogoś by się przekonać czy to prawda. Może to dziwne, ale jak widać na kogoś działa :P

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 27 sty 2016, 19:03
autor: wyrwana_z_kontekstu
Stendai, dobrze mówią, za mało się starasz, musisz bardziej być pozytywny:

Obrazek

:P

Zrezygnowałam z Sympatii. Pewnie bym tam znalazła chłopaka, zresztą na żywo też mam kilku chętnych, ale po co, skoro nie są aseksualni? Tutaj zaś nie mam szczęścia. xD

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 27 sty 2016, 22:42
autor: Issander
.

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 27 sty 2016, 23:12
autor: gravesend
wyrwana_z_kontekstu pisze:Zrezygnowałam z Sympatii. Pewnie bym tam znalazła chłopaka, zresztą na żywo też mam kilku chętnych, ale po co, skoro nie są aseksualni? Tutaj zaś nie mam szczęścia. xD
Jaki piękny przykład racjonalizacji :P

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 28 sty 2016, 13:38
autor: Libra
Dosięgnęły mnie rewelacje związane z mieszkaniem z partnerem.

Jeżeli chodzi o prace remontowe, jest tak bierny, ze aż mnie strzyka :mrgreen: Większość czasu poświeca na zastanawianie się - a ja już nie mogę w takim rozpierdzielu funkcjonować. Naznosiłam katalogów, upatrzyłam najtańsze panele, elementy wyposażenia domowego kupiłam, wyciągnęłam go do sklepu po farby aby wspólnie zadecydować - to ziewał, ze dzisiaj nie ma dnia na kupowanie farb ...

Do tego ciekawostka - mnie będzie ścigać za watkę z demakijażu zostawioną w łazience, natomiast jego własne, brudne skarpety, pozostawione tak jak z nich wyskoczył- na środku salonu, nieskrępowane leżały sobie tam 4 dni- zapewne miały stanowić nowy element wystroju, a ja się głupia na dizajnie nie znam.


:aniol: :aniol: :aniol: :aniol: :aniol: :aniol: :aniol: :aniol: :aniol: :aniol: :aniol:

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 28 sty 2016, 13:48
autor: Viljar
Tyle czytałem i słyszałem tego typu historyj, że uwierzyłem, że jestem jedynym na świecie mężczyzną wyrzucającym pranie prosto do kosza na to przeznaczonego :shock:

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 28 sty 2016, 16:04
autor: Libra
Mój ojciec nigdy w kąt rzuconą skarpetą by sie nie zhańbił, ba - on codziennie wieczorem skarpeciochy w rękach pierze, bo tak ich matka uczyła, że jak sobie nie wypierze to w brudnych będzie chodził.

Szok docierania, przeżywam tym większy, bo mam tatę który świetnie gotuje, pierze(potraktujmy jako "wzorzec z domu" ) a u lubego wszelakimi obowiązkami domowymi zajmowała się matka, on jest dosyć nieporadny ;)
Cholera, po pierwsze - nie jestem pełnoetatową kurką domową, bo też pracuję, dwa - wychodzę z założenia, ze mam faceta a nie 30letniego syna :P

Owszem, gotować wielbię, nakarmię te niewdzięczną istotę ale full oporządzać nie mam zamiaru- jest duży ..eee, nie, jest niski, ale dorosły :P

Mieliśmy się dzielić obowiązkami ale co chwile wytacza argument "Bo u mnie w domu..." i rozwalające mnie, zaczynające się od "Bo moja mama to robiła inaczej". AAAAA!!!


Oczywiście, uznaję to za proces tzw DOCIERANIA SIĘ, więc głęboko oddycham, idę na basen, potem na saune i się nie przejmuję, że dziś gotowej obiadokolacji waćpan mieć nie będzie,wczoraj sobie nagrabił to niech kombinuje sam- byleby chałupy z dymem nie puścił.

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 28 sty 2016, 16:09
autor: Layla
Libra pisze:Mój ojciec nigdy w kąt rzuconą skarpetą by sie nie zhańbił, ba - on codziennie wieczorem skarpeciochy w rękach pierze, bo tak ich matka uczyła, że jak sobie nie wypierze to w brudnych będzie chodził.

Szok docierania, przeżywam tym większy, bo mam tatę który świetnie gotuje, pierze(potraktujmy jako "wzorzec z domu" ) a u lubego wszelakimi obowiązkami domowymi zajmowała się matka, on jest dosyć nieporadny ;)
Cholera, po pierwsze - nie jestem pełnoetatową kurką domową, bo też pracuję, dwa - wychodzę z założenia, ze mam faceta a nie 30letniego syna :P

Owszem, gotować wielbię, nakarmię te niewdzięczną istotę ale full oporządzać nie mam zamiaru- jest duży ..eee, nie, jest niski, ale dorosły :P

Mieliśmy się dzielić obowiązkami ale co chwile wytacza argument "Bo u mnie w domu..." i rozwalające mnie, zaczynające się od "Bo moja mama to robiła inaczej". AAAAA!!!


Oczywiście, uznaję to za proces tzw DOCIERANIA SIĘ, więc głęboko oddycham, idę na basen, potem na saune i się nie przejmuję, że dziś gotowej obiadokolacji waćpan mieć nie będzie,wczoraj sobie nagrabił to niech kombinuje sam- byleby chałupy z dymem nie puścił.
Libra, Twoja cierpliwość chyba jest nieskończona :P W moim przypadku przy argumencie "Bo u mnie w domu/Bo mamusia..." chyba by się piekło rozpętało :mrgreen:

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 28 sty 2016, 16:31
autor: Libra
Uważam, że gdy 30 letni, mocno łysiejący facet startuje z tekstem typu "Bo moja mama robi to tak, a skoro ona tak robi to pewnie najlepszy sposób" sam sobie strzela samobója i to jest pewna okoliczność łagodząca , ponieważ o komizm to się ociera ;)

A tak w ogóle sądząc po apetycie jestem przed okresem i nie chce się dac ponieść hormonom i emocjom bo to mordercza kombinacja.


Może ochłonie i dotrze do niego, że mieszka z partnerką, a nie substytutem matki który trzeba umatkowić dobrymi radami.


Wersja demo się skończyła :lol:

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 28 sty 2016, 18:40
autor: wyrwana_z_kontekstu
To brzmi jak potworna farsa. I to o takie pierdoły, rodem ze słabych anegdot o babach i facetach. M.in. dlatego wolałabym związek z oddzielnym mieszkaniem. :D

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 28 sty 2016, 21:08
autor: Viljar
Facet postępuje w sposób niezwykle stereotypowy: nic nie robi, rozrzuca rzeczy, chce, żeby wszystko było tak, jak mama robiła :) Zawsze uważałem "Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus" za straszny szit, wciskanie kitu, bzdurę i chałę, ale czasami jednak się sprawdza :D

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 28 sty 2016, 22:08
autor: Issander
.

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 29 sty 2016, 01:21
autor: gravesend
Obrazek

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 29 sty 2016, 09:29
autor: morowy
Ej ludkowie, ale opowieści Libry, to tylko jej wersja rzeczywistości. Jakby zapytać drugą stronę - kto wie co byśmy usłyszeli?
Pewnie zachciało jej się jechać po te farby akurat jak polska drużyna grała o mistrzostwo świata lub coś w tym rodzaju. Śmieje się gdy chłopak chce , żeby coś było "tak jak robiła jego mamusia", a sama chce żeby było jak robiła... jej mamusia (i tatuś). Pewnie już kilka razy zdążyła zapchać brodzik swoimi włosami, a w całym domu walają się jej tampony. Może i upichciła z raz jakąś "megazdrową" (czyt. ohydną!) wegańską zupinę z mułu i wodorostów, ale tyle się przy tym nagdakała, że aż mleko skwaśniało w lodówce itp., itd. :wink:

Nie dajcie się nigdy wkręcić jednej stronie medalu, bo zazwyczaj obie są siebie warte - w końcu to dwie połówki całości, nie? :P

Ps Uwielbiam kobiety pasjami. Wieczorem mówią ci "chodź tu do mnie mój tygrysie", a przez resztę czasu, za twoimi plecami, obrabiają ci poślady przed całym światem. :roll: