Strona 97 z 133

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 29 sty 2016, 11:19
autor: ouo
Issander pisze:Kolejny powód, dla którego raczej nie miałbym szans na kolejny związek z bardziej typową osobą. Jako, że musiałem być za siebie odpowiedzialny od 16 roku życia, to gotuję dość nieźle, sprzątam po sobie i piorę również... tylko nigdy od razu. Najlepszy czas na mycie patelni po obiedzie to następny dzień rano. Jak jest bałagan na biurku, to wszystko ma się pod ręką, a jak ktoś mi na siłę posprząta, to nic nie można znaleźć. Ubrania to w ogóle też się lepiej przecież prezentują na krześle niż w szafie (no i zyskuje się cenne minuty podczas ubierania się i segregacji prania). Brudne skarpetki też zdarza mi się rzucić gdzie popadnie i raz na kilka dni zebrać wszystko do worka na pranie xD Jak mówi stare chińskie przysłowie - podłoga to najniższa półka w pokoju.
:ciasto: :ciasto: Masz dwa kawałki ciasta.
Albo nie, masz trzy. :ciasto:

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 29 sty 2016, 12:08
autor: Libra
Oj morowy - gratuluję wyobraźni. W nagrodę zjedz zupę z tampona :mrgreen:


Wszak nie idziemy na noże, a się docieramy- będzie dobrze :)

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 29 sty 2016, 12:42
autor: morowy
Libra pisze:Oj morowy - gratuluję wyobraźni. W nagrodę zjedz zupę z tampona :mrgreen:
Łeee Librucha!... :mrgreen: To chyba tobie coś szwankuje wyobraźnia, bo ja miałem na myśli tampony nieużywane (już bez przegięć proszę).
Kiedyś przez jakiś czas mieszkałem z koleżanką, która zostawiała swoje środki higieny również intymnej w przeróżnych miejscach. Niby to artykuły sterylne-higieniczne, popularne i zwyczajne, a jednak nie chciałbym spotykać np. rolek papieru toaletowego ,czy własnie owych tamponów/podpasek w mieszkaniu w miejscach losowych. Po co pamiętać/przypominać sobie o tych mniej ciekawych aspektach naszej fizjologii na przykład podczas posiłku? :wink:

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 29 sty 2016, 13:19
autor: Libra
Zupa z nieużywanych tamponów to wersja wege :D

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 29 sty 2016, 13:31
autor: morowy
Libra pisze:Zupa z nieużywanych tamponów to wersja wege :D
hehe masz racje :D Mogłaby też być to zupa dla vege próbującego przechodzić na brete. Muszę to gdzieś polecic na odpowiednim forum :wink:

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 30 sty 2016, 00:00
autor: Justys245
Nie hepi, bo wszyscy nagle mają wiele do powiedzenia na temat mojego życia. Nawet osoby, które znają mnie 5 minut. :(
Czy naprawdę muszę robić to co wszyscy uważają za słuszne, bo tak już jest ? :(

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 30 sty 2016, 00:05
autor: tom
Nie smuć się. Gorzej byłoby, gdyby nikt nawet Ci przyjazny, nie miał Tobie nic do powiedzenia. Oczywiście wścibskość jest zła, wkurzająca. Duzo gorsza jest jednak obojetność. Pierwszy dzień, w którym uznamy, że nikomu na nas nie zalezy. To byłby dzień smutny. A tak: warto żeby ktoś o nas myslał, martwił się. Nawet jeśli czasami na sto irytuje.

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 1 lut 2016, 14:48
autor: Libra
Justys245 pisze:Nie hepi, bo wszyscy nagle mają wiele do powiedzenia na temat mojego życia.
jest pewna osoba ze mną spokrewniona która uwielbia mędrkować na temat życia kogokolwiek, mojego też - a źródłem tego jest to, że bardzo mało ma swojego...
Brudne skarpetki też zdarza mi się rzucić gdzie popadnie i raz na kilka dni zebrać wszystko do worka na pranie xD
już wszystko wiem. Skarpetki i majtki traktował tak, jak w przytoczonym cytacie wspomina Issander, końcem tygodnia mama wołała, ze robi pranie , to wszystko wtedy zbierał i zanosił.

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 1 lut 2016, 16:39
autor: Justys245
Dzięki Tom i Libra za dobre słowo :)

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 1 lut 2016, 23:14
autor: Issander
.

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 2 lut 2016, 09:22
autor: panna_x
ostatnio mam jakiś kiepski ciąg, powody i minipowody składają się na całość:
-w sobotę byłam na wycieczce na której był nielubiany kolega z liceum, nie gadał do mnie ale sama obecność psuła mi humor
-po wycieczce gdy wracałam busem w radiu leciała smutna piosenka Perfectu o starości i umieraniu która mnie megadołuje i jej nie znoszę
-na wycieczce byłam sama, chciałam iść z mamą, ale miała co innego w planach
-zaproponowałam mamie, żeby w takim razie w niedzielę gdzieś się wybrać, była fajna wystawa psów, to znów mama zastawiła się gotowaniem obiadu ( jakby raz nie można było go odpuścić, kupić gotowy albo zjeść na mieście), w efekcie nie poszłam bo nie chcę chodzić wszędzie sama, a na znajomych nie ma co liczyć
-obraziłam się i nie jadłam obiadu żeby zrobić mamie na złość- wiem, mam dziecinne i niekonstruktywne metody rozwiązywania problemów, jestem humorzasta
- wczoraj w pracy gadali jaka super była impreza na której nie byłam
- w grudniu miałam przymusowy urlop, nie dość że nie wtedy co bym chciała( zimno, krótkie dni), to jeszcze wychodził mi ząb mądrości akurat wtedy, więc nawet odpoczynku porządnego w domu nie było, bo byłam zła, obolała
- kupiłam mamie Biovital, chciałam żeby wzięła się za siebie i dbała o siebie bardziej, a ona go nie pije, kiedy zaczynam temat mówi,że stosuje a widzę po butelce, że niewiele ubywa, stoi już kupę czasu, naprawdę straszny to wysiłek wypić 2 łyżki dziennie, w marcu mu mija termin ważności, a tu 2/3 butelki zostało, jeśli pije to sporadycznie i w kratkę, po prostu olała to
-nie ma allo,allo popołudniami, dali beznadziejny 13 posterunek- wiec nawet te chwile radości mi zabrali
resztę napiszę potem

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 2 lut 2016, 10:20
autor: Nightfall
Złapała mnie dzisiaj w pracy czkawka i trzyma do teraz. To będzie gdzieś tak siedem godzin
Mieszczacz Mordens rzucil na ciebie klatwe xd

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 2 lut 2016, 11:58
autor: Sherly
Mam 24 lata i jestem zmęczona życiem. Albo raczej egzystencją, bo trudno to życiem nazwać. To staje się nie do zniesienia.

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 2 lut 2016, 12:21
autor: wyrwana_z_kontekstu
Sherly pisze:Mam 24 lata i jestem zmęczona życiem. Albo raczej egzystencją, bo trudno to życiem nazwać. To staje się nie do zniesienia.
Mam 28 i u mnie to trwa już kilka lat. Są jakieś przebłyski, ale ta myśl o nonsensie jest jak "nić czarna" z wiersza Norwida.

Re: Nie jestem hepi, bo...

: 2 lut 2016, 12:28
autor: gravesend
wyrwana_z_kontekstu pisze:
Sherly pisze:Mam 24 lata i jestem zmęczona życiem. Albo raczej egzystencją, bo trudno to życiem nazwać. To staje się nie do zniesienia.
Mam 28 i u mnie to trwa już kilka lat. Są jakieś przeblyski, ale ta myśl o nonsensie jest jak "nić czarna" z wiersza Norwida.
Trochę Was pocieszę: mam prawie 28 lat, dryfuję bez celu i również jestem przewlekle zmęczony, ale mobilizuję się do działania, bo wiem, że muszę.