Nie jestem hepi, bo...

Nie każdego dnia ptaszki ćwierkają. Jak Ci się ten dzień przydarzy, my wysłuchamy.
Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2233
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Libra » 14 cze 2019, 18:11

Nie często, bo pijam drogie browce(rzemieślnicze) i bym splajtowała ;) Polecam pszeniczne z Inne Beczki - miodzio
What's mooo?

intensivecoffee
gimnASjalista
Posty: 10
Rejestracja: 24 mar 2019, 15:51

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: intensivecoffee » 21 cze 2019, 17:17

nie wiem, po prostu w tym tygodniu nie jestem

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2233
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Libra » 22 cze 2019, 08:15

Kot mi rozciął ucho. Mogę sobie kolczyk wsadzić, no na wylot.
What's mooo?

Awatar użytkownika
urtika
sASanka
Posty: 2188
Rejestracja: 27 maja 2008, 21:06

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: urtika » 23 cze 2019, 16:40

Libra pisze:
22 cze 2019, 08:15
Kot mi rozciął ucho. Mogę sobie kolczyk wsadzić, no na wylot.
Coś Ty wyrabiała z tym kotem? :shock:
Quirkyalone

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2233
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Libra » 23 cze 2019, 16:52

Spałam na boku. Jaśnie pan stwierdził, że z mojej głowy wygodniej mu będzie skoczyć na parapet i podarł mi małżowinę.

To tylko jedna krzywda, na liście licznych obrażeń spowodowanych przez kocurzenkę.
Sęk w tym, że on to robi NIECHCĄCY. Ale często :/

Szyja i obojczyk zostały zarysowane przed chwilą, bo się tulił - trzaśnięcie wyrwało go z błogostanu, a on wyrwał do ucieczki, po mnie. A, że ma pazury to mnie podarł, tym razem nie do krwi, po prostu rysa i napuchnięcie.


Nigdy u nikogo nie spotkałam tak chamowatego kota. On ma miłe usposobienie, tylko w tym swoim nieogarnięciu jest niebezpieczny.
What's mooo?

Naberius
mASełko
Posty: 127
Rejestracja: 4 gru 2018, 13:53
Lokalizacja: Nieopodal miasta Królów Polskich
Kontakt:

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Naberius » 26 cze 2019, 21:02

...całe nogi, ręce oraz palce zostały pocięte przez komary. Dodatkowo przez tą całą chmarę tych latających i kąsających insektów, <do oczu też wpadały :< > które było co chwila odganiać, nie udało mi się zrobić zdjęcia zaskroncowi :(
Nie jestem mówcą
Jedynie słuchaczem i obserwatorem


"Did I ever tell You the definition of Insanity?"

Awatar użytkownika
no name inc.
mASełko
Posty: 118
Rejestracja: 11 sty 2019, 16:54

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: no name inc. » 27 cze 2019, 21:51

.
R.I.P

Awatar użytkownika
Heremis87
ASter
Posty: 655
Rejestracja: 18 gru 2013, 22:05
Lokalizacja: Śląski Rzym
Kontakt:

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Heremis87 » 14 lip 2019, 21:28

... bo znów do szpitala na wizytę poszpitalną, dobrze że na kilka godzin. Oby szybko poszło i wreszcie dowiedzieć się co się dzieje ze zdrowiem oraz zakończyć kursy do Opola.
Rzekł Jezus: "Bądźcie tymi, którzy przechodzą mimo!"
Ewangelia Tomasza 42

"Dla radowania się i bólu człowiek urodził się na ziemi. Jeśli to rozumiemy dobrze, bezpiecznie przez ten świat idziemy."
William Blake

Awatar użytkownika
Azshara
AS gaduła
Posty: 422
Rejestracja: 10 lip 2017, 19:38

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Azshara » 4 sie 2019, 11:01

We wtorek przeprowadzam się do UK i zaczyna mnie łapać poważny stres, że sobie nie poradzę i zgniję pod mostem. Nie lecę w ciemno, będę miała dużo wsparcia i pomocy, ale do tej pory życie tak mi dało po tyłku, że mam spore problemy z uwierzeniem w to, że cokolwiek jeszcze może mi się udać :?

pawcio1978
AS gaduła
Posty: 482
Rejestracja: 28 lut 2008, 19:18
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: pawcio1978 » 4 sie 2019, 22:10

Azshara: Poradzisz sobie. Trzymam kciuki za Ciebie.

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2233
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Libra » 18 sie 2019, 20:18

Azshara, mam nadzieję, że się wgryzasz w temat i przynajmniej część obaw już rozwianych.


A ja nie happy bo ...REDUKCJE zaczynam. Etap masy był bardzo przyjemny i w mojej naturze, ale muszę się dociąć póki jest jeszcze w miarę ciepło ( marznę na diecie). Do połowy października powinnam zlecieć 6 kg.

A jest mi smutno bo kocham jeść. Trening to dla mnie nie problem.
What's mooo?

pawcio1978
AS gaduła
Posty: 482
Rejestracja: 28 lut 2008, 19:18
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: pawcio1978 » 18 sie 2019, 22:09

W piątek zmarł mój kuzyn.

Awatar użytkownika
nowicjuszka
młodASek
Posty: 20
Rejestracja: 30 sie 2019, 08:38
Lokalizacja: Bieszczady / net

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: nowicjuszka » 30 sie 2019, 15:45

Azshara pisze:
2 sty 2018, 19:41
Nie jestem hepi, bo prokrastynacja wisi nade mną nieustannie i nie ma zamiaru sobie pójść.
Chciałabym liznąć trochę programowania, przynajmniej zacząć się uczyć i zobaczyć czy jest to coś co rozumiem. Chciałabym również zacząć pisać opowiadanie i je publikować. Wiele rzeczy bym chciała ale wiecznie przekładam je na później, na kiedyś, byle nie teraz, bo boję się uczucia wstydu, którego doświadczę, gdy okaże się, że programowanie to dla mnie za dużo, a i moje bazgroły nikomu nie przypadną do gustu. Nie mam pojęcia co zrobię, gdy okaże się, że praca która mogłaby dać mi możliwość pracowania w domu nie będzie czymś co będę w stanie pojąć czy jak zaboli mnie fakt, że nie trafiam do ludzi i to również nie dla mnie. Wolę trzymać się marzeń, że będę mogła pracować zdalnie niż się za to zabrać i zweryfikować, boję się tego rozczarowania. Nie jestem jak inne osoby, które mają na siebie milion pomysłów i mogą próbować do bólu. Mam boleśnie przeciętny umysł, nie jestem kimś wybitnym, więc i wielkich rzeczy nie osiągnę, dlatego tak bardzo boję się ruszyć coś co daje mi malutki cień szansy na to, aby kiedyś mogło żyć mi się lepiej, bo jeśli okaże się, że jednak tej szansy nie mam to myślę, że mogłabym się załamać. Czuję się jak beztalencie, które kupon na szczęście zgubiło jeszcze przed narodzinami, bo czego się nie dotknę to rozwalam zjawiskowo. Jestem niesamowicie nie hepi :roll:
O matko jakbym czytała o sobie. 4 lata bez pracy nie wiem jak zarabiać. Chciałabym pracować zdalnie ale nie potrafię zarabiać. Dostałam 100zł za trzy tygodnie i od tego czasu nie szukam zleceń. To takie uciążliwe. No i wolałabym mieszkać sama a teraz u rodziny w jednym pokoju nie ma warunków do pracy zdalnej, a normalnie nie chcę pracować czemu mam być tchórzem jak inni co mówią że będą pracować zdalnie a pracują normalnie bo brak im odwagi powiedzieć szefowi, że chcą zdalnie. Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2233
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Libra » 31 sie 2019, 12:45

Co do braku możliwości pracy zdalnej - lapek pod pachę, idziesz do kawiarni z wi-fi, zamawiasz kawę i jedziesz.
Jak nie jesteś w finansowej doopie wynajmujesz biurko w coworku.
Wieku ludzi tak pracuje. Szukaj sposobów a nie przeszkód.
What's mooo?

Awatar użytkownika
Azshara
AS gaduła
Posty: 422
Rejestracja: 10 lip 2017, 19:38

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Azshara » 31 sie 2019, 20:40

pawcio1978 pisze:
4 sie 2019, 22:10
Azshara: Poradzisz sobie. Trzymam kciuki za Ciebie.
Libra pisze:
18 sie 2019, 20:18
Azshara, mam nadzieję, że się wgryzasz w temat i przynajmniej część obaw już rozwianych.
Powinnam napisać o tym w "Jestem hepi", ponieważ jest naprawdę w porządku. Jestem bardzo zadowolona na emigracji i niepotrzebnie się martwiłam :)
Libra pisze:
18 sie 2019, 20:18
A ja nie happy bo ...REDUKCJE zaczynam.
A tutaj piąteczka, bo u mnie to samo. Rok temu od wymarzonej sylwetki dzieliło mnie raptem kilka kilogramów i wszystko zaprzepaściłam, bo miałam bardzo stresujący okres i zwyczajnie zajadałam stres. Nie wróciłam na szczęście do wagi wyjściowej, ale 12-14 kg mam do zrzucenia, więc kwestia czterech lub pięciu miesięcy.
nowicjuszka pisze:
30 sie 2019, 15:45
Chciałabym pracować zdalnie ale nie potrafię zarabiać. Dostałam 100zł za trzy tygodnie i od tego czasu nie szukam zleceń. To takie uciążliwe.
Przyznaję to z bólem, ale jestem niesamowicie niezaradna, jeśli chodzi o zarabianie na własną rękę. Nie potrafię się odnaleźć, gdy mam coś zorganizować sama i pracodawca nie powie mi co mam do zrobienia. Klepałam przez jakiś czas zlecenia (copywriting), gdy straciłam pracę i żyłam z oszczędności, ale było to dla mnie uciążliwe, bo o zlecenia trzeba było się dosłownie bić z innymi ludźmi na zasadzie odświeżania strony internetowej co pół minuty. Poza tym pieniądze nie były satysfakcjonujące i nieadekwatne do wykonanej pracy, bo zarabiałam 100-200 zł miesięcznie, czasami pisząc przez większość dnia, więc bardzo szybko się zniechęciłam. Na tym można świetnie zarabiać, jeśli człowiek potrafi się wypromować i łapać konkretne zlecenia od osób prywatnych. Ja niestety tego nie potrafię i nie dałabym sobie rady.

ODPOWIEDZ