Strona 2 z 3

Re: NIE MAM TOTALNIE NIKOGO...

: 12 lip 2013, 13:35
autor: Czejenka
Dlatego ja naprawdę namawiam, że warto się rozejrzeć po ludziach z okolicy - z pracy, studiów, w bibliotece, do której się chodzi, na spacerze z psem, wszędzie gdzie są ludzie, których spotyka się dośc regularnie. I jesli ktoś wydaje sie fajny, ciekawy, podobny, to zagadać. Z tego mogą się zrodzić nawet przyjaźnie, a może po prostu znajomości. Kilka lat temu na uczelni w sali komputerowej zobaczyłam, że dziewczyna obok przy kompie wyciera łzy. Znałam ją z widzenia z korytarzy, spytałam czy wszystko w porządku, powiedziała, że ma jakieś kłopoty rodzinne. Ja sama zaproponowałam żeby wyjśc z budynku i pogadac na ławce przed. Zgodziła się, porozmawiałyśmy trochę, wymieniłysmy się telefonami. Teraz znamy się już jakieś 3 lata, widzimy powiedzmy raz-dwa razy w miesiącu, czasem idziemy do kina, czasem wypadamy na wspólne zakupy. Jest jedną z osób na świecie, które nie są już dla mnie anonimowe. Piszę o tych przykładach (koleżanka z salki komputerowej, przyjaciółka z księgarni) żeby pokazać, że to się naprawdę może dziać. Czasem trzeba odwagi, żeby do kogos wyjść, pierwszemu pokazać, że chciałoby się kogoś poznać. Iles takich znajomości się rozluźnia albo w ogóle nie nawiązuje, ale raz na jakis czas mozna poznac kogoś fajnego, moze tez troche dziwnego ;) kto nas zrozumie, bo tez chciał, zeby ktos go zrozumiał i tez czuł się samotnie. Mnóstwo ludzi jest dzis samotnych i sie do tego nie przyznaje.

Re: NIE MAM TOTALNIE NIKOGO...

: 13 lip 2013, 12:11
autor: Layla
Czejenka pisze:Dlatego ja naprawdę namawiam, że warto się rozejrzeć po ludziach z okolicy - z pracy, studiów, w bibliotece, do której się chodzi, na spacerze z psem, wszędzie gdzie są ludzie, których spotyka się dośc regularnie. I jesli ktoś wydaje sie fajny, ciekawy, podobny, to zagadać.
Ech, czego ja nie próbowałam... Nie wiem, może nie umiem się poznać na ludziach, albo nie wiem co. Chyba nikt mnie nie uważa za godną jakiegokolwiek zainteresowania, bo nawet jeśli ja próbuję nawiązać i utrzymać kontakt to spotykam się w najlepszym wypadku z brakiem zainteresowania lub totalną ignorancją...
Nie wspomnę o ostatnim rozczarowaniu... Ale z tego się jakoś pozbierałam.
Ech, ja już nie wiem co jest ze mną nie tak....Dobra,koniec marudzenia :?

Re: NIE MAM TOTALNIE NIKOGO...

: 13 lip 2013, 12:43
autor: wyrwana_z_kontekstu
.

Re: NIE MAM TOTALNIE NIKOGO...

: 13 lip 2013, 18:38
autor: Layla
wyrwana_z_kontekstu pisze: Mnie takie znajomości nie wychodzą, sama nie wiem, dlaczego. :roll: Jak już, spotykam miłych ludzi przez internet, którzy mieszkają 58348328302 km ode mnie, więc o spontanicznym spotkaniu na herbatę nie ma nawet co marzyć, a właśnie bezpośredniego kontaktu mi brakuje najbardziej.
U mnie nawet znajomości internetowe w zasadzie nie wypalają, chociaż są dwa wyjątki. Ale tak poza tym, to kończy się na wymianie dwóch wiadomości na krzyż i tyle...

Re: NIE MAM TOTALNIE NIKOGO...

: 14 lip 2013, 17:05
autor: Damroka
Layla pisze:Ech, czego ja nie próbowałam... Nie wiem, może nie umiem się poznać na ludziach, albo nie wiem co. Chyba nikt mnie nie uważa za godną jakiegokolwiek zainteresowania, bo nawet jeśli ja próbuję nawiązać i utrzymać kontakt to spotykam się w najlepszym wypadku z brakiem zainteresowania lub totalną ignorancją...
Ja mam podobnie. Czasem się zastanawiam, czy po prostu mam pecha do ludzi i nie mogę napotkać odpowiedniej osoby lub czy to ze mną jest coś nie tak. :?
Z internetowymi znajomościami to różnie wychodzi. Niektóre kończą się tak szybko jak zaczęły, czasem bez wyraźnej przyczyny, a inne trwają już nawet parę dobrych lat.

Re: NIE MAM TOTALNIE NIKOGO...

: 14 lip 2013, 19:38
autor: Czejenka
Takich naprawdę bliskich osób to mam kilka, na palcach jednej reki można zliczyć, a że mam 30 lat, to nie jest chyba imponujący wynik w porównaniu z jakimiś innymi ludźmi. Ale mi wystarcza, skoro mogę im ufać i na nich polegać. Do tego to są same dziewczyny, chłopaków mam kolegów, znajomych, ale żadnego bliskiego przyjaciela.
Kiedyś było odwrotnie, jeszcze jakieś 5-6 lat temu miałam samych kumpli, jak oglądam zdjęcia z tego okresu to jestem ja jedna i stado chłopów. I co z tego zostało? Wszyscy odpadli z biegiem czasu, z kilkoma się rozpadło, bo ktoś chciał czegoś więcej, a ktoś nie (owszem raz i ja chciałam, a mnie nie chciano, tak tez bywa), a reszta odpadła, kiedy miałam trudny okres w życiu, umarł mi ktoś z bliskiej rodziny na raka, zawaliłam rok na studiach, do tego mocno obniżyła się sytuacja materialna, zamiast się śmiać i bawić byłam smutna, poważna, i te znajomości tego po prostu nie przetrwały. Wiem, ze "widocznie nie były tego warte", chociaż i tak przykro, że się kogoś tak lubiło, spędzało razem każdy weekend, a przy pierwszych trudnościach rozsypało się w trzy sekundy.

Re: NIE MAM TOTALNIE NIKOGO...

: 17 sie 2013, 15:04
autor: Bella Wildrose
RedHead pisze:spójrz na to z innej strony, nie pijesz alkoholu, możesz robić za kierowcę na imprezach i od razu będziesz miała mnóstwo znajomych ;)
Ale co to za znajomi, którzy widzą w Tobie tylko szofera? A może na tym właśnie polega posiadanie znajomych... a ja się nie znam?
Pau pisze:To skomplikowane, ja się czuję też samotnie w związku, bardziej odpowiadała mi samotność.
Zauważyłam, że mi brakuje prawdziwego przyjaciela. Którego mogłabym mieć na wyłączność.
Mam tak samo.
Czejenka pisze:Dlatego ja naprawdę namawiam, że warto się rozejrzeć po ludziach z okolicy - z pracy, studiów, w bibliotece, do której się chodzi, na spacerze z psem...
No... Ostatnio właśnie na spacerze z psem poznałam takiego mężczyznę, ale okazał się oblechem, polującym w polu na łatwe zdobycze. Zonk.
Aenyeweddien pisze:Bo jedyne co mi przychodzi do głowy to: szukajcie, szukajcie, szukajcie. Są dookoła ludzie warci poznania, zaprzyjaźnienia. Ale to wymaga wysiłku. Wysiłku od nas, nie od nich! Nikt do nas raczej nie podejdzie i ie powie: "fajnie byłoby się zaznajomić, wyglądasz na spoko osóbkę". Ale my możemy to robić, choć może nie w aż tak bezpośredni sposób ;)
A właściwie dlaczego nie? Niby prawda, ale trochę smutno, że jest się tą osobą, która właśnie powinna sama podchodzić, a nigdy tą, do której ktoś podejdzie. Skoro ja mogę to zrobić, to inni też mogą to zrobić, tylko może nie chcą i dlatego, tak jak ktoś tutaj mówił, czasami taka próba nawiązania znajomości nie kończy się powodzeniem. Sama chętnie podchodzę do samotnych osób, które stoją gdzieś pod ścianą. Tak mi kiedyś ktoś doradził i sprawdziłam, że można w ten sposób poznać naprawdę wartościowe osoby, które może nie są duszami towarzystwa, ale za to dobrymi przyjaciółmi.

Re: NIE MAM TOTALNIE NIKOGO...

: 13 lut 2014, 19:58
autor: Indiana
Ja sie dolaczam do klubu. Nie mam nikogo bliskiego i tez towarzystwo ludzi " towarzyskich" mi nie bardzo odpowiada, bo mi chca narzucac swoja wole, gdzie to ja mam nie chodzic i tak dalej.
Nie lubie jak ktos mnie ciagnie za soba. Taka osoba juz jest u mnie skreslona na starcie.
Czyli wybor niewielki, bo wszyscy lubia chodzic w stadzie, jakby od tego w zlote piorka obrastali.
Nawet na tym forum widze, ze albo sie szuka " do zwiazku" albo calej grupy kumpli, mniemam, ze do wzajemnej alkoholizacji, bo w takiej duzej grupie trzeba jakos rozladowac wkurwa. :? albo do wzajemnych flirtow, bleeeaaaah !, i jak tu kogos poznac?

Re: NIE MAM TOTALNIE NIKOGO...

: 13 lut 2014, 20:57
autor: Marianek
Jeżeli można przyłączyć się do dyskusji:
Bella Wildrose pisze: Sama chętnie podchodzę do samotnych osób, które stoją gdzieś pod ścianą. Tak mi kiedyś ktoś doradził i sprawdziłam, że można w ten sposób poznać naprawdę wartościowe osoby, które może nie są duszami towarzystwa, ale za to dobrymi przyjaciółmi.
Masz świętą rację, także polecam spróbować. Ja nigdy nie byłem duszą towarzystwa, ale właśnie "podchodząc" do takich ludzi znalazłem najlepszych przyjaciół.

Jednak czasem trzeba uważać, żeby się nie przejechać, bo (z doświadczenia) taka osoba może "zwietrzyć" okazję i próbować wbić się w "wyższe sfery" poprzez pogrążenie Ciebie, albo po prostu żerować na Twej pracy (też doświadczenie). Mimo tych wyjątków tacy "cisi" z którymi nikt nie rozmawia, a nawet często sie ich po prostu wyśmiewa są świetnymi ludźmi :)

Re: NIE MAM TOTALNIE NIKOGO...

: 13 mar 2019, 19:23
autor: no name inc.
Muszę przyznać, że tytuł tego tematu jest w pełni zgodny z tym co aktualnie czuję. Nie mam nikogo z kim mogę szczerze porozmiawiać i zarazem nikogo przy kim czułbym się sobą. Często chce tu coś napisać takiego bardziej osobistego, ale zazwyczaj w połowie pisania wycofuję się. Znam siebie i wiem, że żałowałbym gdybym otworzył się przed większą grupą ludzi. W zasadzie już trochę żałuje. Myślałem, że znajdę tu swój azyl, ale nie, nic się nie zmieniło.
To wszystko ma swoje źródło, jednak nie chciałbym mówić. Tym bardziej, że to raczej we mnie jest problem, a nie w tym co mi się przydarzyło, na moim miejscu każdy inny by już zapomniał.

Re: NIE MAM TOTALNIE NIKOGO...

: 14 mar 2019, 01:53
autor: BardzoLittle
Ciężko mi znaleźć osoby nadające na podobnych falach. Czasem proponuję ludziom spotkania, ale oni raczej mnie zbywają, także jestem nieco kontrą na twój wpis. Wszystko jest kwestią przypadku. Z jedną osobą się zakolegujemy, druga nas nie zechce i nie ważne czy wyciągniemy do niej rękę.

Re: NIE MAM TOTALNIE NIKOGO...

: 14 mar 2019, 01:59
autor: Nautilus1992
no name inc. pisze:
13 mar 2019, 19:23
Muszę przyznać, że tytuł tego tematu jest w pełni zgodny z tym co aktualnie czuję. Nie mam nikogo z kim mogę szczerze porozmiawiać i zarazem nikogo przy kim czułbym się sobą. Często chce tu coś napisać takiego bardziej osobistego, ale zazwyczaj w połowie pisania wycofuję się. Znam siebie i wiem, że żałowałbym gdybym otworzył się przed większą grupą ludzi. W zasadzie już trochę żałuje. Myślałem, że znajdę tu swój azyl, ale nie, nic się nie zmieniło.
To wszystko ma swoje źródło, jednak nie chciałbym mówić. Tym bardziej, że to raczej we mnie jest problem, a nie w tym co mi się przydarzyło, na moim miejscu każdy inny by już zapomniał.
To bardzo smutne. Też miałem pewne problemy ze sobą, które nasiliły się do tego stopnia, że zachorowałem na depresję. Nie miałem z kim o tym porozmawiać, więc wypisywałem swoje żale na forum - pomogło mi to zrzucić trochę emocjonalnego ciężaru i jakoś przetrwać ten bardzo ciężki dla mnie okres życia.
Takie wycofywanie się nie zawsze jest dobre. Skoro nie chcesz otwierać się przed większą grupą ludzi, to może warto było by spróbować rozmowy w cztery oczy? Nawet pisanie z kimś przez internet to fajna sprawa.

Re: NIE MAM TOTALNIE NIKOGO...

: 15 mar 2019, 00:45
autor: no name inc.
Nautilus1992 pisze:
14 mar 2019, 01:59

... Skoro nie chcesz otwierać się przed większą grupą ludzi, to może warto było by spróbować rozmowy w cztery oczy? Nawet pisanie z kimś przez internet to fajna sprawa.
Pisanie przez internet to bardzo fajna sprawa. Tylko niestety osoba z którą chciałbym pisać, nie czeka tam na mnie i raczej nie znajdzie mnie żadnym magicznym sposobem. Więc jak widać moje problemy są sztuczne i nie do rozwiązania :(.

Re: NIE MAM TOTALNIE NIKOGO...

: 15 mar 2019, 15:50
autor: Nautilus1992
no name inc. pisze:
15 mar 2019, 00:45
Pisanie przez internet to bardzo fajna sprawa. Tylko niestety osoba z którą chciałbym pisać, nie czeka tam na mnie i raczej nie znajdzie mnie żadnym magicznym sposobem. Więc jak widać moje problemy są sztuczne i nie do rozwiązania :(.
To jakaś osoba, którą znasz "w realu"? Zawsze to Ty możesz pokazać jej, że istniejesz, jeśli pierwszy do niej zagadasz/napiszesz.

Re: NIE MAM TOTALNIE NIKOGO...

: 16 mar 2019, 17:09
autor: no name inc.
Nautilus1992 pisze:
15 mar 2019, 15:50

To jakaś osoba, którą znasz "w realu"? Zawsze to Ty możesz pokazać jej, że istniejesz, jeśli pierwszy do niej zagadasz/napiszesz.
Niestety nie znam tej osoby "w realu". Nie wiem, gdzie mieszka, nie mam do niej żadnego kontaktu. I chyba już nie pamięta o moim istnieniu, tak przypuszczam. Tak więc, jak mówiłem mam dziwne problemy. Wszystko byłoby dobrze, gdybym ja nie był aż tak poj*****. :oops: