Strona 3 z 3

Re: NIE MAM TOTALNIE NIKOGO...

: 17 mar 2019, 19:44
autor: Traveller
Mam to samo, jestem sam. Niby mam znajomych ale każdy ma swoje życie, pracę, partnerkę/partnera i koniec końców często nie mam nawet z kim pogadać...

Re: NIE MAM TOTALNIE NIKOGO...

: 3 lis 2019, 19:23
autor: Romantyczkapocalosci
Smutno, bo czasem miło by było z kimś zwyczajnie popisać... Cóż jestem zbyt nudna dla ludzi...

Re: NIE MAM TOTALNIE NIKOGO...

: 9 lis 2019, 13:27
autor: wyrwana_z_kontekstu
Też nie mam nikogo, choć ja zamiast klikania w klawiaturę wolę normalne znajomości, tak po prostu wyjść gdzieś, doświadczać życia, a nie siedzieć w czterech ścianach. Gdziekolwiek bym nie wyszła, to nie umiem znaleźć znajomych na dłużej, niestety. Być może kwestia nastawienia, pesymizmu, słabej pozycji towarzysko-społecznej. Staram się przełamywać, uśmiechać, rozmawiać, działać. Przede wszystkim się nie zrażać. Podobno trzeba robić swoje, rozwijać się, a właściwi ludzie się znajdą niejako przy okazji, nie szukać na siłę, bo z tego wychodzą co najwyżej kłopoty.

Re: NIE MAM TOTALNIE NIKOGO...

: 10 lis 2019, 13:37
autor: Rosomak
Też nie mam nikogo i może to wynikać z faktu, że jestem bardzo nieśmiały: nigdy aktywnie nie szukam znajomości, nie zagaduję jako pierwszy, nie wychodzę z inicjatywą co do spędzania wolnego czasu itp. Wszystkich moich znajomych poznałem przypadkiem, że tak "samo z siebie" to wyszło. I w dodatku moje kontakty z nimi nie są zbyt zażyłe, bo ciężko jest mi się przełamać i zadzwonić lub napisać z pytaniem "Co słychać?" Niektórzy pewnie uważają mnie za osobę interesowną, bo piszę i telefonuję niemal wyłącznie w konkretnych sprawach, kiedy dobrze wiem, co chcę powiedzieć i dlaczego akurat tej osobie.

Ale nie jestem jakimś odludkiem, wręcz przeciwnie. Jak jest okazja, chętnie spędzam czas z innymi ludźmi i odnoszę nawet wrażenie, że ludzie lubią moje towarzystwo. Problemem jest więc brak odwagi i inicjatywy z mojej strony.

Re: NIE MAM TOTALNIE NIKOGO...

: 11 lis 2019, 15:17
autor: ba001sia
Rosomak pisze:
10 lis 2019, 13:37
Problemem jest więc brak odwagi i inicjatywy z mojej strony.
Mam dokładnie tak samo, niby mam sporo znajomych ale to raczej luźne znajomości, bo sama nie mam odwagi ani w sumie ochoty żeby zainicjować jakieś spotkanie po pracy, czy coś.
Także mam trochę znajomych, rodzinę ale nie mam totalnie nikogo komu bym mogła powiedzieć o mojej aseksualności.
Moja rodzina jest z tych katolickich, a jeszcze teraz przy tej nagonce w kościele na lgbt to już w ogóle masakra. Rodzice się usłuvhają i na równi z księdzem twierdzą że wszystkie lesby i geje powinny się spalić w piekle. To aż strach się przyznać do inności :) Bardzo ich kocham ale wiem że są nietolerancyjni i nikt już tego nie zmieni, ja nawet nie chcę, kiedyś próbowałam bo mój ojciec nie zjechał i przestałam. Do pewnych ludzi sie nie dotrze to po co sobie psuć relacje