Strona 3 z 3

Re: Gdy ktos, na kim Ci zalezy uwaza sex za koniecznosc

: 16 sty 2017, 15:46
autor: Nightfall
A co do poprzednich wywodów, niestety są ludzie nie w moim typie, nie chodzi tu o jakieś drobiazgi, ale całość, naprawdę nie trzeba długiego poznawania się. Kiedy nie widzę siebie w relacji z nimi, nie mam prawa odmówić zawarcia znajomości, bo to nieludzkie, niehumanitarne, podłe? Ludzie, bez przesady. Nie odmawiam im przecież dobrych cech, ale po prostu wiem, że nie będziemy odbierać na tych samych falach
.

Tak się raczej intuicyjnie widzi, czy z kimś da się dogadać, czy jest sens starać się z daną osobą o związek, czy nie. I zwykle ta intuicja się sprawdza. Niestety trzeba się liczyć z tym, że i druga osoba, z którą się spotykamy też w tej kwestii czyni przemyślenia i korzysta ze swojej intuicji :ciasto:

Re: Gdy ktos, na kim Ci zalezy uwaza sex za koniecznosc

: 5 mar 2019, 11:33
autor: Agusia16248
Znacie to uczucie, kiedy ktos na kim mogłoby nam zależeć lub zależy, traktuje sex za konieczność bądź stawia go na 1 miejscu? Niestety dla mnie jest to smutne, ale moze Wam udalo sie nabrać do tego dystansu?

Niestety teraz też tak mam, może nie aż tak, ale wiem co to znaczy. Spotykam się z facetem, na którym mi zależy,niby się spotykamy, myślimy o powrocie, ale no właśnie ale... nie możemy się wcale dogadać. On chce seksu, ja nie potrafię. Tzn nie jestem dziewicą, bo już to robiłam, ale nie czułam żadnej przyjemności, nic. Od dwóch lat znów zamknęłam się na sex i nie potrafię tak blisko nikogo dopuścić. A presja z jego strony rośnie. z Jednej strony nie chcę go stracić a z drugiej nie umiem. Takie rozdarcie. I kompletnie nie wiem jak z tym sobie poradzić. A Ty droga autorko/ drogi autorze jak sobie z tym poradziłąś/ es ?

Re: Gdy ktos, na kim Ci zalezy uwaza sex za koniecznosc

: 5 mar 2019, 13:45
autor: pingwinka
Tak, mój partner przez pierwsze kilka miesięcy związku bardzo nalegał na seks i uważał, ze to bardzo ważne w związku. A ja się czułam bardzo źle ze sobą, bo nie wiedziałam czemu nie chcę, czego się tak boję. Ogólnie moja samoocena w tamtym okresie dość podupadła i w pewnym momencie było tak źle, że rozważałam zerwanie. Ale potem sam wpadł na to, ze jestem aseksualna (szybciej ode mnie, brawo ja), długo to omawialiśmy i wiele razy do tego wracaliśmy. Ale ostatecznie się dogadaliśmy, partner doszedł do wniosku, ze seks jest do zastąpienia innego rodzaju bliskością i tak sobie żyjemy już kilka lat. Dalej czasem mi źle, bo mam wrażenie, że coś mu odbieram, ale wtedy zawsze otrzymuję od niego wsparcie i zapewnienia, że na razie jest dobrze jak jest, a jak coś będzie gorzej to się wtedy pomartwimy.