Jestem nowa i smutna

Nie każdego dnia ptaszki ćwierkają. Jak Ci się ten dzień przydarzy, my wysłuchamy.
AnaMarcela
starszASek
Posty: 32
Rejestracja: 14 wrz 2017, 22:05

Jestem nowa i smutna

Post autor: AnaMarcela » 14 wrz 2017, 23:33

Cześć, jestem tu nowa i trochę smutna. Martwię się, ze nie znajdę drugiej połowy z powodu aseksualności, oraz tego ze nie jestem ładna.
Czy są tutaj mężczyźni, którzy patrzą na kobiety w ten wyjątkowy sposób tzn uczuciami, emocjami, a nie tylko jako na obiekt seksualny? :)

Awatar użytkownika
Azshara
AS gaduła
Posty: 418
Rejestracja: 10 lip 2017, 19:38

Re: Jestem nowa i smutna

Post autor: Azshara » 15 wrz 2017, 10:22

Myślę, że aseksualny mężczyzna raczej na nikogo nie patrzy jak na obiekt seksualny, nie miałoby to żadnego sensu.
Uroda i atrakcyjność drugiego człowieka zawsze będą miały znaczenie, nie ma czegoś takiego jak wyjątkowy sposób patrzenia poprzez uczucia, bo jeśli się komuś nie spodobasz, to ciężko będzie na tym zbudować związek, nawet aseksualny. Oczywiście nie znaczy to, że jesteś na straconej pozycji, bo pojęcie piękna dla każdego ma inne znaczenie i nie ma możliwości, abyś nigdy nikomu nie wpadła w oko :)

Awatar użytkownika
MadMargaret
starszASek
Posty: 30
Rejestracja: 13 lut 2016, 11:57
Lokalizacja: Wrocław

Re: Jestem nowa i smutna

Post autor: MadMargaret » 15 wrz 2017, 17:52

Całkowicie się zgadzam z poprzedniczką.
Jak kiedyś sama się upierałam przy tym, że patrzę tylko i wyłącznie na charakter tak przez lata musiałam w końcu przyznać, że tak po prostu nie da rady. Mam swoją estetykę i jakiś już gust wedle których patrzę na ludzi.
Jednak jak już było wspomniane każdy ma inny gust, kto wie, może dla pewnej grupy ludzi byłabyś widziana jako specyficzna piękność. ; )
Próbuj.
Na pocieszenie powiem Ci, że sama też mam pewne obawy, że skończę jako stara panna ; D
Tylko całkowicie z innych powodów. Lubię mieć wybór, a nie z braku laku brać pierwszą, lepszą osobę, która tylko zwróci na mnie uwagę.
Koniec, końców chciałabym coś czuć do "tej" osoby jak i wiedzieć dlaczego wybrałam właśnie tego człowieka, a nie innego.
To jest coś czym można się martwić ; )
Aj, wiem kiepsko pocieszam.
Obrazek

AnaMarcela
starszASek
Posty: 32
Rejestracja: 14 wrz 2017, 22:05

Re: Jestem nowa i smutna

Post autor: AnaMarcela » 15 wrz 2017, 21:57

Dziękuję Wam za odpowiedzi, to miło widzieć, jak każdy ma swoje zdanie i swój punkt widzenia. Mogę dzięki temu spojrzeć z innej perspektywy. Więc jestem bardziej pocieszona. :)

Awatar użytkownika
Azshara
AS gaduła
Posty: 418
Rejestracja: 10 lip 2017, 19:38

Re: Jestem nowa i smutna

Post autor: Azshara » 16 wrz 2017, 11:36

Mogę Cię trochę dobić pisząc, że martwiąc się, że nie znajdziesz drugiej połówki, ponieważ jesteś asem to całkiem słusznie robisz. Niestety ale odnoszę wrażenie, że my naprawdę mamy tylko 50% szans na znalezienie drugiej połówki, nie jak pozostali, którzy kiedyś znajdą kogoś na pewno. Odpada seks, a to jak wszyscy widzimy - drastycznie zawęża grono. Do tego zapomnieć nie można, że na tym się nie kończy, bo jak już wspominałam to musimy się sobie podobać fizycznie oraz pasować do siebie charakterami, a as asowi nierówny :roll:
Czasami mam wrażenie, że jednoosobowa kolonizacja Marsa miałaby więcej szans na powodzenie :D

Awatar użytkownika
KUNDZIA
ASiołek
Posty: 68
Rejestracja: 5 maja 2017, 10:22

Re: Jestem nowa i smutna

Post autor: KUNDZIA » 18 wrz 2017, 04:55

AnaMarcela pisze:
14 wrz 2017, 23:33
Cześć, jestem tu nowa i trochę smutna. Martwię się, ze nie znajdę drugiej połowy z powodu aseksualności, oraz tego ze nie jestem ładna.
Czy są tutaj mężczyźni, którzy patrzą na kobiety w ten wyjątkowy sposób tzn uczuciami, emocjami, a nie tylko jako na obiekt seksualny? :)
Doskonale wiem,co czujesz.Ja również chciałabym być przez kogoś kochana,przytulić się ale czarno to widzę.Każdego dnia o tym myślę a nawet po nocach mi się śnią różne rzeczy z wątkami romantycznymi.Mam wielkie plany np.podróże za granicę,ale jak mam podróżować samotnie to to nie ma chyba większego sensu :( Ale jakoś damy radę co nie? No chyba,że założymy klub starych panien :D A co do wyglądu to lepiej się nie przejmować (wiem łatwo powiedzieć) ale każdemu podoba się coś innego.Ty możesz się sobie nie podobać a dla kogoś innego będziesz ósmym cudem świata,pozdrawiam :) :)

Awatar użytkownika
Nightmarine
pASibrzuch
Posty: 284
Rejestracja: 22 maja 2010, 01:39

Re: Jestem nowa i smutna

Post autor: Nightmarine » 19 wrz 2017, 11:15

Samotne podróże to fajna sprawa :) I szansa na spotkanie kogoś kompatybilnego większa.
???

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1646
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Re: Jestem nowa i smutna

Post autor: Keri » 17 lis 2017, 16:06

Są, są. Nawet przez to ja się przywiązałem do dość młodej osoby, za to jaka jest, (choć to net). Fizycznie pasowała, ale to właśnie jaka była, mnie urzekło ;)

Ale jak dziewczyny wyżej, nasza asowatość zawęża grono. Bo oprócz tego, że odpada sam seks, to przez brak silnego popędu i nawet braku n seks nas mniej "ciągnie" do drugiej osoby. Czyli znika dodatkowy bodziec, dzięki któremu będziemy brnąć dalej. Stajemy się bardziej wtedy "bierni" w dążeniu.

AnaMarcela
starszASek
Posty: 32
Rejestracja: 14 wrz 2017, 22:05

Re: Jestem nowa i smutna

Post autor: AnaMarcela » 20 lis 2017, 20:30

W sumie to prawda co piszecie. Powiem szczerze, że nie spieszę się z poszukiwaniem nowej połówki. To co ma być tak będzie. :)

agusart154
ASiołek
Posty: 68
Rejestracja: 13 paź 2017, 10:27

Re: Jestem nowa i smutna

Post autor: agusart154 » 21 lis 2017, 11:15

Ana Marcela. Masz dopiero 22 lata :) Jakos ok. 30-stki to już może być zmartwienie,bo większość znajomych/przyjaciół jest w związkach i maja nawet małe dzieci.
Niemniej jednak nic na siłę. Wychodzę z założenia, że wolę być sama i czuć się szczęśliwa niż być z kimś, bo powinnam być (presja samej siebie lub otoczenia). Jak zmuszasz się do związku to unieszczesliwasz nie tylko siebie,ale ta drugą osobę. A takie negatywne emocje mogą się przenieść na innych. Coś jak efekt domina.
Wychodź do ludzi - na jakieś koncerty, kabarety itd. I może akurat będziesz miała szczęście. To forum również umożliwia poznanie kogoś.
I zgodzę się,ze nie ma co się oszukiwać i wszyscy jesteśmy wzrokowcami.
A tak bardziej humorystyczynie. Kaśka Piasecka, w którymś ze swoich stand-up'ów mówi o tym,że nie jest prawdą,że liczy się tylko wnętrze, charakter,ale wygląd również. Tylko od Ciebie zależy w jakim stopniu. Piasecka podaje przykład,żeby wyobrazić sobie sytuacje: przyprowadzasz swojego faceta,żeby przedstawić rodzicom: "Kochani rodzice, to jest Zdzichu. Zdzichu mieszka na dworcu i trochę śmierdzi,ale ma bogate wnętrze" :P Dość przesadzony ten przykład :P,ale sposób przedstawienia przez Piasecką jest dość zabawny :)

AnaMarcela
starszASek
Posty: 32
Rejestracja: 14 wrz 2017, 22:05

Re: Jestem nowa i smutna

Post autor: AnaMarcela » 22 lis 2017, 16:43

Co do przedstawienie sytuacji to fakt, jest bardzo zabawna :)
Nie spieszę się, bo nie ma powodu aby to robić, aczkolwiek to przyjemne uczucie kogoś kochać. :)

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1646
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Re: Jestem nowa i smutna

Post autor: Keri » 22 lis 2017, 16:50

Aniu, by kochać, też trzeba siebie :)

Dla mnie kogoś kochać, to mieć świadomość, że każdy ma swoje życie i chce po swojemu. Jeśli się kogoś kocha, to się "szanuje" te rzeczy, decyzje i wybory. Jak w szpitalu i zdrowiu: pierwsza zasada "nie szkodzić". Tak w miłości zasada powinna być : "nie przeszkadzać komuś żyć" ;) I to tylko z powodu, że MY od osoby tylko coś chcemy ;)

AnaMarcela
starszASek
Posty: 32
Rejestracja: 14 wrz 2017, 22:05

Re: Jestem nowa i smutna

Post autor: AnaMarcela » 23 lis 2017, 22:09

Powiem szczerze, ze kochałam chłopaka, który nie jest dla mnie. Gdy chodziłam do podstawówki, to zawsze siadał ze mną w autobusie i ogólnie dobrze nam się gadało. Jest najlepszym kumplem mojego brata. Jest tylko kilka lat starszy ode mnie. Najpierw czułam zauroczenie, a potem zakochałam się. Nigdy o tym się nie dowiedział i wątpię aby to nastąpiło. Pragnę by pokochał szczerze jakąś kobietę, miał z nią tyle dzieci ile tylko zechce. Nie mogłabym przez swoją aseksualność oraz tego, ze nie chcę własnych dzieci odbierać mu tego co może mieć z kimś innym. Teraz widzę tego chłopaka rzadziej i nawet lepiej, bo jakoś to uczucie zostało zagłuszone.
Co do kochania siebie mimo tego, ze choruję nauczyłam się pokochać siebie i robić dla siebie przyjemności. A czy chcę się wiązać, to nie wiem. Już długi czas nie rozmawiałam ani nie pisałam z żadnym chłopakiem, bo jak na pierwszy plan ma wychodzić rozmowa o seksie to ja dziękuję. Czy jest ktoś wstanie zagwarantować normalną, szczerą rozmowę o czymśkolwiek?

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1646
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Re: Jestem nowa i smutna

Post autor: Keri » 24 lis 2017, 00:07

Już gdzieś wspomniałem, czym jest dla mnie miłość. Wielu ludzi utożsamia to z zakochaniem i tym by czuć swoje własne emocje ;) Jednak zauroczenie/zakochanie to nie miłość, to nie kochanie kogoś. To tylko nasze pragnienia i chemia. Szczere kochanie jest wtedy, gdy nie myślimy o sobie, ani będąc zazdrośni. Wtedy my sami chcemy coś od osoby, zamiast coś tej osobie DAĆ. Miłość to dawanie, niż branie nawet atencji od kogoś, czy żądanie czegoś, szantażowanie, oznaki zazdrości itd.

Kochasz bo jest, a nie że tobie dobrze ;) Kochać to akceptować stan i osobę jaka jest i cieszyć się ze szczęścia drugiej osoby. Łatwo pisać/mówić, gorzej to zrobić, gdy jest potrzeba. Wiem...

Powinienem iść na księdza :lol: :lol: Bo brzmię jak słowa w ewangelii :lol: :lol: Tylko ja zamiast cytować, ja to rozumiem o co chodzi ;)

AnaMarcela
starszASek
Posty: 32
Rejestracja: 14 wrz 2017, 22:05

Re: Jestem nowa i smutna

Post autor: AnaMarcela » 24 lis 2017, 21:55

Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek była o kogoś zazdrosna. Brać jest łatwo. Tylko co zrobić, gdy komuś sie daje miłość, okazuje się ją, jest się przy tej osobie, nie oczekując niczego w zamian?
Niby w związku jest dobrze, osoba dająca niczego nie oczekujesz. Nie narzeka na to, ze partner nie ma prawa jazdy, nie ma pracy, a on tak ma w nosie tę osobę i ją zostawia ot tak bez tłumaczeń? To co ja robię nie tak? Nie narzekam, nie jestem kłótliwa, pomagam, wpieram, czasem nie śpiąc po nocach? Może zbyt duże zaangażowanie?

ODPOWIEDZ