Nawet nie wiem co mi jest i czemu...

Nie każdego dnia ptaszki ćwierkają. Jak Ci się ten dzień przydarzy, my wysłuchamy.
LetniLas
młodASek
Posty: 27
Rejestracja: 3 maja 2019, 18:08

Nawet nie wiem co mi jest i czemu...

Post autor: LetniLas »

A więc tak, mniej więcej od miesiąca kompletnie nic mi się nie chce. Po tym jak spędziłam naprawdę przygnębiające święta, powiedziałam sobie ze zasłużyłam na odpoczynek od całego świata i tak mi już jakoś zostało. Wcześniej pracowałam jako grafik freelancer i przrz dwa lata byłam bardzo systematyczna. Mogę wręcz powiedzieć, że obudził się we mnie pracoholik, ale ostatnimi czasy nie miałam siły wziąć się absolutnie za żaden projekt i ignorowałam maile od klientów. Myślałam, ze może znużyło mnie tworzenie dla innych zamiast dla siebie, ale za własne prace też mi się już nie chce brać albo zajmuje to wieki. Rzecz jasna omijam dni w szkole bo nie mam siły wstać z łóżka i nawet świadomość ze potrzebuję frekwencji i ocen żeby ją skończyć, nie pomaga mi zebrać się w sobie.
Ale nie czuję się zdepresowana. Spędzam teraz wiecej czasu z przyjaciółmi niż kiedykolwiek, bo po prostu mam na to czas. Często jestem poza domem, imprezuję i dobrze się bawię.
Fakt, wiąże się z tym też trochę stresu bo weszłam w związek i ciągle boję się czy do konca podołam ale w ostatecznym rozrachunku nie czuję smutku egzystencjalnego a jednak brak mi siły na rzeczy ważne. Od wolę pojechać do znajomych niż isć do szkoły i ogladać filmy z chłopakiem niż pracować.
Ale jednak wpędza mnie ten stan rzeczy w lekki dołek, bo sama już nie wiem jak sobie ze sobą piradzić.

Awatar użytkownika
Nightfall
bASyliszek
Posty: 1164
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Nawet nie wiem co mi jest i czemu...

Post autor: Nightfall »

Ta utrata chęci do pracy brzmi trochę jak epizod depresyjny, polecam udanie się do lekarza psychiatry i skorzystanie z farmakoterapii (jeśli lekarz ją zaleci), nie ma się czego obawiać.

Awatar użytkownika
Warszawianka40+
AS gaduła
Posty: 420
Rejestracja: 1 lip 2016, 12:37

Re: Nawet nie wiem co mi jest i czemu...

Post autor: Warszawianka40+ »

Leki antydepresyjne są dla ludzi naprawdę chorych. Jak wiesz Nightfall, są różne rodzaje depresji. Na problemy z biochemią konieczna jest farmakoterapia. Na uraz, zmęczenie - niekoniecznie.
Z tego co pisze LetniLas nie wynika nic co upoważniałoby do wnioskowania, że coś jej dolega. To jest, że zachorowała psychicznie. Na mnie sprawiła wrażenie, że jest zdrowa i że sama sobie poradzi.
Zdolna, błyskotliwa, trzeźwo myśli (prawdziwa depresja upośledza intelekt w znacznym stopniu). Tylko pozazdrościć. Może ma jakieś zadawnione problemy z którymi jeszcze sobie nie poradziła i nie wie jak... nie może się skupić na życiu i pogrąża się w sobie aby to przepracować. I wrócić do siebie i do życia... Co jej się na pewno uda, i tego jej serdecznie życzymy. Oczywiście, to potrwa.
Ale rozmowa z kimś mądrym pewnie pomoże. Niekoniecznie psychoterapeuta - starsza krewna, koleżanka, ktoś życzliwy kto ją zna ją i jej problemy. Jak sama zacznie do kogoś mówić, to automatycznie sobie uświadomi o co może chodzić. I co powinna zrobić.
jak człowiek sam sobie nie pomoże to nikt mu nie pomoże.
Specjalista typu psycholog kliniczny odeśle ja do psychiatry o ile będzie taka potrzeba. Niestety większość psychiatrów nawet nie stara się zorientować czy to psychoza, tylko od razu przepisują psychotropy. Jak wiemy - przeczytawszy np. ulotkę dowolnego leku na depresję - zażywanie leków antydepresyjnych może powodować samobójstwa, samookaleczenia, stany wewnętrznego napięcia z którymi nie można sobie poradzić (co prowadzi do hospitalizacji). Zwłaszcza u młodych osób.
Może więc najpierw nie psychiatra który każdemu pacjentowi poświęca 5 minut, tylko dobry doświadczony psycholog kliniczny?
"Czasem lepiej jest milczeć niż mówić;
I nie trzeba mścić się słowem,
gdzie sama za siebie mści się prawda."
Inigo de Loyola

ODPOWIEDZ