Rozstanie as+as

Forum dla dyskusji o rozmaitych związkach: as + as, as + nie-as...i wszystko pomiędzy.
Awatar użytkownika
89aneta
pASibrzuch
Posty: 224
Rejestracja: 23 lis 2013, 12:29
Lokalizacja: Kielce

Rozstanie as+as

Post autor: 89aneta »

Jak przeżyliście rozstania ze swoimi partnerami as +as ? Jakie były powody rozstania? Co jest niezwykle ważnego bez czego związek nie przetrwał? porzuciliscie czy sami zostaliście porzuceni? Ile czasu zajęło Wam na pogodzenie się z tym faktem i odkochanie się? Znacie jakieś sposoby na ból duszy?
Awatar użytkownika
Nightmarine
pASibrzuch
Posty: 290
Rejestracja: 22 maja 2010, 01:39

Re: Rozstanie as+as

Post autor: Nightmarine »

Nie byłam niestety jeszcze w takim związku. A na ból duszy po rozstaniu najlepiej się u mnie sprawdza nowy partner.
???
Awatar użytkownika
DeoBorre
bobASek
Posty: 2
Rejestracja: 27 sie 2018, 11:51

Re: Rozstanie as+as

Post autor: DeoBorre »

Na rozstania to ja polecam smutne filmy, 3 gałki lodów i tłusta pizza. Nie pomaga długo terminowo, ale na jeden dzień wszystko jest w porządku :(
:rozowe: Kiedy patrzysz na kogoś przez różowe okulary, to wszystkie czerwone flagi wyglądają jak zwykłe flagi :rozowe:
Awatar użytkownika
lersadyon
bobASek
Posty: 4
Rejestracja: 4 wrz 2018, 15:08

Re: Rozstanie as+as

Post autor: lersadyon »

Najczęściej to były kwestie światopoglądowe. Nie chcę za bardzo wchodzić w szczegóły, bo to jednak sprawy osobiste, ale nie potrafię żyć z kimś, kto ma zupełnie różne zdanie na tematy, które dotykają nas oboje. Oczywiście z tego powodu są kłótnie, ale samo zakończenie związku staram się przeprowadzać tak, żeby było jak najbardziej pokojowe.
Kto nie chce, kiedy może, ten nie będzie mógł, kiedy będzie chciał.
lena1234
bobASek
Posty: 2
Rejestracja: 7 wrz 2018, 22:53

Re: Rozstanie as+as

Post autor: lena1234 »

smutno - za każdym razem...
Awatar użytkownika
BardzoLittle
mASełko
Posty: 135
Rejestracja: 3 paź 2017, 23:01

Re: Rozstanie as+as

Post autor: BardzoLittle »

Nigdy nie byłem w związku, wciąż czekam na jakąś osobę jakby to nazwać... pasującą, która nie będzie zanudzać.
Mówią "Szukajcie aż znajdziecie", także szukam takiej, która lubi się przytulać. :)
Awatar użytkownika
lersadyon
bobASek
Posty: 4
Rejestracja: 4 wrz 2018, 15:08

Re: Rozstanie as+as

Post autor: lersadyon »

BardzoLittle pisze: 8 wrz 2018, 23:03 Nigdy nie byłem w związku, wciąż czekam na jakąś osobę jakby to nazwać... pasującą, która nie będzie zanudzać.
Co to znaczy "zanudzać"? Nie chcę oceniać, ale zdarzało mi się rozmawiać z osobami, które mają podobne podejście i szczerze mówiąc w trakcie rozmowy okazywało się, że właśnie te osoby nie są zbyt interesujące, bez pasji w życiu. Trudno oczekiwać od drugiej strony czegokolwiek, jeśli samemu nie ma się nic do zaoferowania.
Kto nie chce, kiedy może, ten nie będzie mógł, kiedy będzie chciał.
Awatar użytkownika
Sates
bobASek
Posty: 4
Rejestracja: 6 lis 2018, 11:41

Re: Rozstanie as+as

Post autor: Sates »

DeoBorre pisze: 27 sie 2018, 11:59 Na rozstania to ja polecam smutne filmy, 3 gałki lodów i tłusta pizza. Nie pomaga długo terminowo, ale na jeden dzień wszystko jest w porządku :(
3 litry lodów! I duuużo pizzy. Pomaga zawsze :))))))
Uporczywe wypadanie włosów? Przeczytaj o badaniu trichogramem
Pangurban
przedszkolASek
Posty: 6
Rejestracja: 14 sie 2018, 18:56

Re: Rozstanie as+as

Post autor: Pangurban »

Dojście do siebie zajęło mi półtora roku. Pomogło dopiero dostrzeżenie, że to naprawdę nie jest ta sama osoba, co kiedyś. Że już nic o niej nie wiem. Że zmieniła się, a ja żyłam wyidealizowanymi wyobrażeniami na jej temat. Kto wie, ile jeszcze trwałabym w iluzji, gdyby nie ten pamiętny czerwcowy dzień. Teraz już od dawna jest wszystko okej, ale pierwszy rok był trudny.
tom
ASter
Posty: 627
Rejestracja: 15 mar 2009, 19:42

Re: Rozstanie as+as

Post autor: tom »

Znam taką parę. Związek troszkę nie wytrzymał próby czasu i odległości. Rozstali się, ale potem do siebie wrócili. Czy są teraz razem, tego nie wiem bo dawno nie rozmawiałem z nimi.
Bowsette
bobASek
Posty: 3
Rejestracja: 5 lut 2019, 16:32

Re: Rozstanie as+as

Post autor: Bowsette »

Zwyczajnie skonczyla sie jakakolwiek chemia miedzy nami. Mielismy coraz mniej ochoty na spedzanie razem czasu, wszystko wydawalo nam sie ciekawsze a z czasem byl wrecz dyskomfort jak na sile sie spotykalismy.
Arej
gimnASjalista
Posty: 17
Rejestracja: 23 sty 2020, 16:30

Re: Rozstanie as+as

Post autor: Arej »

Nie byłem Ale chciał bym.byc 😊
Hazel
pASibrzuch
Posty: 202
Rejestracja: 21 mar 2016, 18:27

Re: Rozstanie as+as

Post autor: Hazel »

Byłem w takiej relacji. Była to relacja na odległość, niezbyt dużą, ale spotykaliśmy się rzadko, jednak dużo pisaliśmy o sobie wzajemnie. Wtedy myślałem, że to właśnie ta osoba, której szukam. W pewnym momencie zostaliśmy parą. Może bardziej wyglądało to na relację przyjacielską, jednak wtedy miałem nadzieję, że z czasem rozwinie się to w prawdziwy związek dwojga osób, tyle, że aseksualnych. Nigdy się nie pokłóciliśmy, nigdy nie było żadnych przykrości, z samych spotkań pozostały tylko dobre wspomnienia. Nawet jeśli myślałem o niej, że może mieć wady czy po prostu są jakieś różnice, to akurat te akceptowałem. Myślałem wtedy, że spełnia się moje marzenie, bo była to pierwsza - i jak dotąd jedyna - taka relacja w moim życiu. Stało się jednak inaczej...
Nie zdradzając szczegółów, wyszło na to, że nie byłem świadomy przykrej dla mnie rzeczy. Chciałem ratować tą relację i nie chciałem z niej rezygnować. Nakręcałem się tęsknotą i tym, że martwiłem się o tę osobę. Jednak prawda była taka, że tej relacji już od jakiegoś czasu po prostu nie było. Okazało się, że dla niej - wówczas bliskiej mi osoby - byłem nikim.
Ciężko o tym zapomnieć, choć od zerwania kontaktu minęło już 7 miesięcy.
GG: 3498837
Nautilus1992
pASibrzuch
Posty: 254
Rejestracja: 6 wrz 2017, 01:57

Re: Rozstanie as+as

Post autor: Nautilus1992 »

Zaczęło się dosyć niewinnie - przyszła wiadomość, więc odpisałem, potem nadeszły kolejne. Okazało się, że już na początku mamy kilka podobieństw, mierzymy się również z podobnymi problemami. Zaczęliśmy ze sobą pisać trochę więcej, kontakt nabrał na intensywności, rozmawialiśmy ze sobą praktycznie codziennie. Było dosyć pozytywnie, potem jednak zabrakło mi czasu na "forumowanie", więc wymiana wiadomości zanikła na jakiś czas. Zbiegiem okoliczności i upartością drugiej osoby przenieśliśmy się na kontakt przez apkę na smartfonach.
Relacja nabrała rumieńców, zacząłem zwierzać się ze swoich sekretów i otrzymywałem wsparcie, jednocześnie jednak nie mogłem tego wsparcia odwzajemnić z powodu barier, stawianych mi przez drugą stronę. Zaczęły pojawiać się u mnie pewne wątpliwości sugerujące to, bym uważał czym się z tą osobą dzielę, jednak zostały one przyćmione przez moją ogromną wtedy potrzebę bliskości, dodatkowo życiowy kryzys przyczynił się do tego, bym przymknął oczy na pewne alarmujące aspekty i stało się tak, że się zakochałem.
Nadeszły pierwsze spotkania, wyznanie miłości z mojej strony, po jakimś czasie namysłu takie wyznanie nadeszło również z drugiej strony. Dokładnie po tym zdarzeniu nastąpiła pewna dziwna zmiana w tej osobie - tak jakby w jeden dzień przekręcić człowieka o 180 stopni. Byłem tym przestraszony, nie rozumiałem tego w ogóle. Uświadomiłem sobie, że zakochałem się w osobie, o której nic nie wiem, jednak w pierwszej fazie zauroczenia wszystko wydaje się być różowe, więc zaryzykowałem i zdecydowałem się iść w to dalej. Dałem z siebie wszystko, co miałem - czas, uwagę, wsparcie, byłem na każde zawołanie, dzieliłem się swoimi hobby i zainteresowaniami. Wyłożyłem na stół swoje serce. Oddałem siebie.
To był ogromny błąd. Czułem się niezrozumiany, olewany, wykorzystywany, manipulowany, bezradny, zaniedbywałem siebie na korzyść drugiej osoby, bardzo ucierpiały też moje znajomości i kontakty. Relacja była niesamowicie toksyczna, a ja w niej na własne życzenie tonąłem. Traciłem siebie i swoją osobowość. Już po miesiącu walki (bo związkiem tego nie można było nazwać) coś z tyłu głowy mówiło mi, że czas to zakończyć, jednak zdecydowałem się odejść dopiero po trzech miesiącach, gdy pojawiły się u mnie objawy depresji, którą potrafię rozpoznać po innych życiowych doświadczeniach. Mam teraz do siebie pretensje o to, że już wcześniej nie posłuchałem intuicji.
Siedzę teraz o 6 nad ranem pogrążony w żalu, wypełniony złością i nie mogę się pozbierać. Cierpię na bezsenność. Jestem przerażony tym, jak można w taki sposób wykorzystać człowieka. Boję się, że w przyszłości również dam się wciągnąć w taki związek. Żeby temu zapobiec, staram się wyciągać wnioski ze swoich błędów, bo wspomnienia cały czas wracają. Mam nadzieję, że dzięki temu powoli uda mi się to wszystko zrozumieć.
Wstyd mi za siebie. Wnerwia mnie i nie daje mi spać myśl, że ta osoba może tak potraktować kogoś innego. Nie dane mi było usłyszeć "Przepraszam", mimo tego, że ja za swoje błędy przeprosiłem. Nie usłyszałem również "Kocham" i mam wrażenie, że to wszystko było udawane, albo robione na siłę.
Awatar użytkownika
EineKleineNachtmusik
mASełko
Posty: 108
Rejestracja: 5 sty 2021, 21:54

Re: Rozstanie as+as

Post autor: EineKleineNachtmusik »

Nautilus1992 pisze: 19 kwie 2021, 05:09 To był ogromny błąd.
Wielkie dzięki za podzielenie się swoją historią.
Myślałem, że związki as+as są bardziej wyjątkowe, a tu takie rzeczy.
Dzięki Tobie kolejny raz uświadomiłem sobie, że te wszystkie relacje są nie tylko niepotrzebne, ale również szkodliwe.
Boję się, że w przyszłości również dam się wciągnąć w taki związek.
Możesz to rozwinąć?
Sparzyłeś się i już myślisz o powrocie na rynek "towarzyski"?
Co to za siła co zmusza ludzi do związków i jak/czy ją można kontrolować?
ODPOWIEDZ