Byliście kiedyś w związku?

Forum dla dyskusji o rozmaitych związkach: as + as, as + nie-as...i wszystko pomiędzy.
Goja
przedszkolASek
Posty: 9
Rejestracja: 27 paź 2007, 21:12

Post autor: Goja »

Nigdy nie byłam w związku,ale zakochana byłam wiele razy.Nie wykluczam,aby mieć partnera w przyszłości.
Goja

INNA85
przedszkolASek
Posty: 7
Rejestracja: 24 lut 2009, 13:59
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: INNA85 »

Ja też nigdy nie byłam w związku :| Miałam okazję związać się z seksualnym chłopakiem, ale w moim przypadku nie widzę sensu takiego związku, ponieważ ja wiem, że nie chcę uprawiać seksu i nie zamierzam się dla nikogo poświęcać. Zawsze chciałam być w związku z takim samym aniołkiem jak ja :aniol: :wink: i mam nadzieję, że kiedyś będę.
W życiu trzeba otaczać się osobami, które nas rozumieją i nie próbują zmieniać, bo tylko wtedy będziemy naprawdę szczęśliwi.

Awatar użytkownika
Tehanu
ASiołek
Posty: 68
Rejestracja: 26 kwie 2009, 14:54
Lokalizacja: z Międzymorza
Kontakt:

Post autor: Tehanu »

Byłam w 2 poważnych zwiazkach. Raz przez 5 lat, drugi raz przez prawie 7 lat. Obydwa omało nie zakończyły się ślubem... Hm! Jeśli chodzi o drugi związek, to problem nie polegał na nadmiarze lub braku seksu (z obu stron), lecz na braku ciepła, czułości, porozumienia intelektualnego, braku akceptacji pasji i zainteresowań/potrzeb partnera etc. Pan "J" był impotentem, a mnie to akurat nie przeszkadzało. Gorzej, że był ponadto impotentem uczuciowym, emocjonalnym i chyba poniekąd intelektualnym.
Oczywiście z mojego punktu widzenia - 85 % winy za taki stan rzeczy i w konsekwencji rozpad związku, spoczywa na moim partnerze, ale pewnie obiektywnie rzecz biorąc będzie po połowie...
Pytanie: Czemu tak długo w tym trwałam? Dlaczego... bla, bla, bla...?
Pyta się szybko - odpowiada dłużej.
Radzić jest łatwo - zastosować się do własnych nawet rad, trudniej.
Wiedzieć - to jedno, przełożyć wiedzę na życie - to zupełnie co innego.
Cudze problemy są błahe i proste, własne o wiele bardziej dotkliwe i trudne.

Van
pASibrzuch
Posty: 244
Rejestracja: 14 mar 2009, 20:21
Lokalizacja: ten chaos ?
Kontakt:

Post autor: Van »

Tehanu pisze:Raz przez 5 lat, drugi raz przez prawie 7 lat. Obydwa omało nie zakończyły się ślubem...
Hard player xD

Co do tematu:
Nie byłem, chyba nie potrzebuję.
"Do czasu gdy nie jestem człowiekiem, mogę wszystko"

Nysia1990
starszASek
Posty: 43
Rejestracja: 20 wrz 2008, 16:22

Post autor: Nysia1990 »

---

Awatar użytkownika
Ernest
AStrum
Posty: 1482
Rejestracja: 3 kwie 2009, 00:15
Kontakt:

Post autor: Ernest »

Gorzej, że był ponadto impotentem uczuciowym, emocjonalnym i chyba poniekąd intelektualnym.
Hehe, to musiała być naprawdę ciekawa osoba. Taki gbur/mruk? :D
Wy tu wszyscy wydajecie się być w miarę pogodzeni z losem.
Odrzucam pojęcie losu jako czegoś co z góry określa moje życie. Biorę odpowiedzialność na siebie :)

Sam nie wiem czy chcę związku. Może wystarczyłaby mi głęboka przyjaźń? Nie... Chyba jednak chciałbym spróbować czegoś innego; poczuć bliskość drugiej osoby, pokochać ją i wiedzieć, że jest się dla niej tym najważniejszym. Tak trudno o tym pisać :oops:
,,Wszyscy jesteśmy większymi artystami niż się nam zdaje." F. Nietzsche

''To see a World in a Grain of Sand
And a Heaven in a Wild Flower
Hold Infinity in the palm of your hand
And Eternity in an hour'' W. Blake

,,...by lekko obcial koncowki nie skracajac wlosow" Keri

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2233
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Post autor: Libra »

Ernest pisze:. Chyba jednak chciałbym spróbować czegoś innego; poczuć bliskość drugiej osoby, pokochać ją i wiedzieć, że jest się dla niej tym najważniejszym. Tak trudno o tym pisać :oops:
rozumiem, myślę że sporo osób też tak ma :)


Mam tylko obawy, że człowiek marząc o czymś takim, idealizuje to i często utwierdza się w przekonaniu, że "takie 'coś' zdarza się rzadko-więc na pewno nie przydarzy się mnie", co może go potem czynić ślepym na jakąś szansę na taką relację... ale to tylko takie moje przemyślenia.

Van
pASibrzuch
Posty: 244
Rejestracja: 14 mar 2009, 20:21
Lokalizacja: ten chaos ?
Kontakt:

Post autor: Van »

Libra pisze:Mam tylko obawy, że człowiek marząc o czymś takim, idealizuje to i często utwierdza się w przekonaniu, że "takie 'coś' zdarza się rzadko-więc na pewno nie przydarzy się mnie", co może go potem czynić ślepym na jakąś szansę na taką relację... ale to tylko takie moje przemyślenia.
To teraz pytanie czy lepeij być ślepcem, czy kimś kto "w to" nie wejdzie bo kiedyś już został zraniony i boi się, nie chce, czy coś :P Chyba łatwiej będzie ślepcom otworzyć oczy niż kogoś wyleczyć z bólu (:
Libra pisze:"takie 'coś' zdarza się rzadko-więc na pewno nie przydarzy się mnie"

Ja mam podobne podejście z tą różnicą, że: "takie 'coś' nie zdarza się, więc czemu miałoby pojawić się pierwszy raz dla mnie". Hym... w związku z tym jestem ślepcem (: I dobrze mi z tym, przynajmniej kilka kłopotów z głowy (:
"Do czasu gdy nie jestem człowiekiem, mogę wszystko"

Awatar użytkownika
Tehanu
ASiołek
Posty: 68
Rejestracja: 26 kwie 2009, 14:54
Lokalizacja: z Międzymorza
Kontakt:

Post autor: Tehanu »

Ernest, trafiłeś w sedno. Jak Ty to robisz? :D :D :D
A swoją drogą, życie jest pełne niespodzianek - czasem nawet zabawnych :laught: .
Otóż w ubiegłym tygodniu dostałam oto taką deklarację/propozycję (?) od młodego (24l.), atrakcyjnego i zdawałoby się inteligentnego mężczyzny: "Wiem, że głupio to zabrzmi..., ale chciałbym zostać twoim kochankiem". :shock: :lol: No kosmos jakiś! Ubawiłam się jak norka. Toś trafił kolego.... Niestety "Młody", nie poddaje się. Twardziel. To fajny chłopak, więc delikatnie mu wytłumaczę, że to nie najlepszy pomysł. Aseksualna "czterdziestka", smakowitym kąskiem dla dwudziestoczterolatka.... co to jest? No domyślam się....

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2233
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Post autor: Libra »

Tehanu pisze:: "Wiem, że głupio to zabrzmi..., ale chciałbym zostać twoim kochankiem". :shock: :lol:
:shock:
gdybym wtedy coś jadła, udławiłabym się.
gdybym stała, fiknęłabym orła do tyłu i rozbiła głowę.
A już na pewno opadłaby mi szczęka( a raczej żuchwa :P )

Awatar użytkownika
i_v_i
łASuch
Posty: 190
Rejestracja: 18 maja 2009, 21:35
Lokalizacja: Białystok
Kontakt:

Post autor: i_v_i »

Nieźle... propozycja niesamowita :) Mi też się zdarza otrzymywać jakieś dziwne propozycje od facetów, ale nigdy nie są one tak... bezpośrednie ;)
"Never fear shadows, for shadows only mean there is a light shining somewhere near by"

Lampart
ASiołek
Posty: 65
Rejestracja: 1 cze 2009, 22:17
Kontakt:

Post autor: Lampart »

Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw.

Spojrzała na mnie i powiedziała
- kiedyś cię kochałam...
Patrzyłem gdzieś w dal… kiedyś, kiedyś, co to za słowo, co to znaczy kiedyś?…co właściwie przez to chce powiedzieć…że kiedyś ja byłem inny , że ona była inna czy nadal jesteśmy tacy sami, a tylko cała reszta się zmieniła…
Wiesz – powiedziałem - zastanawiam się…pamiętasz ? … nasze spojrzenia, śmiech, rozmowy do białego rana ,dotyk który sprawiał, że zamienialiśmy się w dzieci które wtulają się w siebie przed snem aby czuć się tak bezpiecznie i to drżenie…jak myślisz życie nas oszukało czy sami się oszukaliśmy ?
Nigdy cię nie zapomnę – wyszeptała w odpowiedzi.
Spojrzałem na nią patrzyliśmy sobie w oczy - lśniły jak nigdy kiedyś, ale nie były już jednością były zamknięte i nieobecne. Były smutkiem, którego ta chwila pozbawiła granic.
Wieczór - niemy świadek, w milczeniu przyglądał się nam ze spuszczona głową jakby to on był wszystkiemu winien.
Ja chciałbym zapomnieć – powiedziałem spokojnie – nie chcę zamienić się w tęsknotę.
Odwróciła głowę wiedziałem, że popłynęły jej łzy…
łzy pożegnania…
Byłem już przy samochodzie, kiedy się odwróciła i krzyknęła – zapomnij mnie!
Wiedziałem, co czuła, spojrzałem w jej stronę i wyszeptałem do siebie …zawołaj mnie, a będę… nawet…, jeśli mnie już nie będzie…
mrok przykrył słowa, a wiatr zdmuchnął je jak promyk świecy - zgasło światło...

Jaskółka siostra burzy, żałoba fruwająca ponad głowami ludzi, w których się troska błąka...


I tak narodziła się całkowita moja aseksualność i apartnerskość. Trwa to juz lata. Choć na początku nie zdawalem sobie z tego sprawy. Stało się to samoistnie i bez kontroli. Doszlo do tego, że czuję jakąś awersję do par które widzę. Próbowałem to odbudować ale nie znalazłem juz nic w sobie. Wiele prób spełzło na niczym. Na początku nie bardzo to rozumiałem. Biłem się z myslami, że coś ze mną jest nie tak. to przecież nie był mój wybór - stało się jakoś samoistnie - trauma powiecie - może - cholera, wiem jednak, że nie da się tego cofnąć i że objawy miałem juz wcześniej kiedy byłem w związku. Z czasem dalem sobie spokój i odnalazłem w tym wszystkim swoje miejsce na ziemi. Teraz jest dobrze. I myslę, że jestem szcześliwy.

Awatar użytkownika
Ernest
AStrum
Posty: 1482
Rejestracja: 3 kwie 2009, 00:15
Kontakt:

Post autor: Ernest »

Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw.

Spojrzała na mnie i powiedziała
- kiedyś cię kochałam...
Patrzyłem gdzieś w dal… kiedyś, kiedyś, co to za słowo, co to znaczy kiedyś?…co właściwie przez to chce powiedzieć…że kiedyś ja byłem inny , że ona była inna czy nadal jesteśmy tacy sami, a tylko cała reszta się zmieniła…
Wiesz – powiedziałem - zastanawiam się…pamiętasz ? … nasze spojrzenia, śmiech, rozmowy do białego rana ,dotyk który sprawiał, że zamienialiśmy się w dzieci które wtulają się w siebie przed snem aby czuć się tak bezpiecznie i to drżenie…jak myślisz życie nas oszukało czy sami się oszukaliśmy ?
Nigdy cię nie zapomnę – wyszeptała w odpowiedzi.
Spojrzałem na nią patrzyliśmy sobie w oczy - lśniły jak nigdy kiedyś, ale nie były już jednością były zamknięte i nieobecne. Były smutkiem, którego ta chwila pozbawiła granic.
Wieczór - niemy świadek, w milczeniu przyglądał się nam ze spuszczona głową jakby to on był wszystkiemu winien.
Ja chciałbym zapomnieć – powiedziałem spokojnie – nie chcę zamienić się w tęsknotę.
Odwróciła głowę wiedziałem, że popłynęły jej łzy…
łzy pożegnania…
Byłem już przy samochodzie, kiedy się odwróciła i krzyknęła – zapomnij mnie!
Wiedziałem, co czuła, spojrzałem w jej stronę i wyszeptałem do siebie …zawołaj mnie, a będę… nawet…, jeśli mnie już nie będzie…
mrok przykrył słowa, a wiatr zdmuchnął je jak promyk świecy - zgasło światło...

Jaskółka siostra burzy, żałoba fruwająca ponad głowami ludzi, w których się troska błąka...
A nie można było tego napisać po polsku, w jednym zdaniu? Na przykład: ,,Moja ukochana dała mi wreszcie do zrozumienia, że ma mnie serdecznie dosyć?"

(PS. Pytajnik winien być przed cudzysłowem, czy po cudzysłowu?)
Doszlo do tego, że czuję jakąś awersję do par które widzę
Czyżby zazdrość?
,,Wszyscy jesteśmy większymi artystami niż się nam zdaje." F. Nietzsche

''To see a World in a Grain of Sand
And a Heaven in a Wild Flower
Hold Infinity in the palm of your hand
And Eternity in an hour'' W. Blake

,,...by lekko obcial koncowki nie skracajac wlosow" Keri

Awatar użytkownika
Gizmo
Strażnik TeksASu
Posty: 1064
Rejestracja: 13 cze 2006, 11:15
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: Gizmo »

Lampart pisze:I tak narodziła się całkowita moja aseksualność i apartnerskość. Trwa to juz lata. Choć na początku nie zdawalem sobie z tego sprawy.
Wyjaśnij mi coś Lampart.. W jednej chwili straciłeś (?) pociąg seksualny do kobiet? :roll:

Lampart
ASiołek
Posty: 65
Rejestracja: 1 cze 2009, 22:17
Kontakt:

Post autor: Lampart »

Gizmo pisze:
Lampart pisze:I tak narodziła się całkowita moja aseksualność i apartnerskość. Trwa to juz lata. Choć na początku nie zdawalem sobie z tego sprawy.
Wyjaśnij mi coś Lampart.. W jednej chwili straciłeś (?) pociąg seksualny do kobiet? :roll:
Nie, to nie tak, miałem na myśli narodzenie się świadomości bycia trochę innym. Później to już tylko narastało. Nie będę tu opisywał moich problemów z czasów przed zaakceptowaniemm siebie. Nie wiem czy to dobry przykład ; weżmy alkocholoika - zazwyczaj twierdzi, że nim nie jest, że to przejściowe itp wszyscy mu mówią, że jest z nim, a on twierdzi, że jest normalny. Dopiero kiedy sam do tego dojdzie, że jest pijakiem zaczyna pojmować problem. Nie najlepszy przykład ale może choć trochę przybliża to co u mnie się działo.

To co napisałem wczoraj to forma skrótu całego procesu. To moment w którym przestałem sobie wmawiać, że mam być jak inni i musze się leczyć przynajmniej na głowę :-)

ODPOWIEDZ