Byliście kiedyś w związku?

Forum dla dyskusji o rozmaitych związkach: as + as, as + nie-as...i wszystko pomiędzy.
Awatar użytkownika
Shiro
ASiołek
Posty: 81
Rejestracja: 5 sty 2013, 02:39
Lokalizacja: Poznań

Re: Byliście kiedyś w związku?

Post autor: Shiro » 14 kwie 2015, 11:10

Issander pisze:Ludzie potrzebują widzieć, że ich najbliższym na nich zależy. W konwencjonalnych związkach najłatwiej to wyrazić w sferze intymnej, ale to nie jest jedyny sposób. "Inicjatywa i zaangażowanie" to nie tylko seks. Zabierz go na weekend za miasto (lub zwykły piknik, jeśli fundusze/wiek nie pozwalają), kup książkę ulubionego autora albo zaproponuj dzień luźnego grania w gry komputerowe bądź oglądania wybranych przez niego filmów/seriali - coś co pokaże, że on i jego zainteresowania nie są ci obojętne.

Bycie w związku czasami wymaga od człowieka zmian. Jest absolutnie ok uznać, że to za dużo i że się nie da rady. Ty także oczekujesz od niego, żeby się zmienił - chciałabyś, żeby przestało mu przeszkadzać to, co mu w tobie przeszkadza. Nie jest tak trudno znaleźć kompromis, o ile się chce :)
Rozumiem to w pełni, napisałam też to drugiej osobie, że postaram się bardziej, ale potrzebuje więcej czasu, na co dostałam, że 'się nie będzie o nic prosić'. Staram się podchodzić do sprawy obiektywnie, ale z mojej strony po można powiedzieć 2 tygodniach związku uważam, że nie powinno się spodziewać, że zacznę się obściskiwać czy dotykać na każdym kroku. Chyba, że to tak wygląda u innych par? Czy teraz mimo wszystko dotyk jest wyznacznikiem stopnia zaangażowania? Już wiele wyrzekłam się 'dla dobra' tego związku jak siedzenie po nocach w związku ze studiami, aby spędzić razem weekend, wychodzenie do klubów, mimo, że to nie sfera moich zainteresowań, czy też zgodzenie się na towarzystwo u siebie przez parę dni ( gdzie robiliśmy z wyżej wymienionych przez Ciebie punktów. Jednak i tak to bardzo dobra rada :) ), choć dla mnie jest to dość męczące. Przepraszam za monolog, ale musiałam gdzieś to z siebie wyrzucić.
Vivitar pisze:Z tego wynika, że osobniki typu AS nie powinny w ogóle myśleć o związku ;)
Lub też jesteśmy typem samotnika, co jak zauważyłam na szczęście wielu z nas ten fakt wielce nie zasmuca. ( Jakże ja współczuje osobom, które mają światopogląd, że bez związku nie można być szczęśliwym )
Dlatego według mnie najlepiej być w związku z kimś kto jest również dla Ciebie przyjacielem. Niby jest więcej zobowiązań niż w przyjaźni, ale mimo wszystko podchodzą bardziej empatycznie i mniej egoistycznie do bycia razem. Dużo związków zauważyłam polega na idei niż na samej chęci spędzenie razem czasu, co potem obraca się, że druga osoba patrzy na swoje oczekiwania bez zauważenia drugiej osoby.
Pytanie z innej beczki, czy tylko ja tak mam, że spędzanie razem czasu przez więcej niż 2 dni, 24/7 jest męczące? Nie chodzi mi tu o wakacje bo to inna sprawa, tylko tak na co dzień.
Vivitar pisze:Jednak nie ukrywajmy - po pewnym czasie samotność potrafi dobić, zwłaszcza że we Wrocławiu nie mam kompletnie żadnych znajomych poza pracą. Do tego matka, która pytała co i raz "jak sobie radzisz, taki sam?". Rzecz w tym, że znakomicie, dopóki ktoś mi w kółko o tym nie przypomina. Szczęście w nieszczęściu jest takie, że jako jedynak potrafię sobie organizować czas - a to wycieczka, a to kino, a to seansik w jakąś sieczkę typu Diablo 2 lub LoL. Ale i tak przychodzą chwile, kiedy robi się przykro. Choćby wówczas, gdy idziesz nad rzekę, a tu widzisz całujące się czy choćby trzymające za ręce pary.
Myślę, że przez takie narzucanie i ideę 'bycia samemu', samoistnie się porównujesz do innych, stąd ta samotność tak przytłacza. Może jednak częściowo to też brak znajomych na to wpływa? Jakby Ci się udało poszerzyć kręgi czy znaleźć przyjaciela to obyłoby się bez tych chwil 'nad rzeką'? Przynajmniej u mnie tak jest.

Awatar użytkownika
Sherly
AS gaduła
Posty: 475
Rejestracja: 17 mar 2014, 16:22
Lokalizacja: Gallifrey

Re: Byliście kiedyś w związku?

Post autor: Sherly » 14 kwie 2015, 11:39

Mam 23 lata i nigdy nie byłam w związku. Nigdy nawet nie trzymałam nikogo za rękę, w tym romantycznym sensie. Przez niemal całe życie fizyczny dotyk mnie odrzucał. Nie znosiłam przytulania, ale moi (bardzo otwarci) przyjaciele jakoś mnie do przytulania przyzwyczaili.

Czuję się dziwnie, bo z jednej strony "romantyzm" mnie nie interesuje, odrzuca, nieraz wyśmiewam go w duchu lub wyrażam głośno moją niechęć do niego, z drugiej - czasem na chwilkę przychodzi mi do głowy myśl że ciekawie by było spróbować być w związku, mieć kogoś blisko.
Dosyć szybko włącza mi się wtedy logiczne rozumowanie i przekonuję samą siebie, że to by przecież nie wyszło. Nie znoszę gdy muszę spędzać z kimś dużo czasu, obecność drugiej osoby mnie męczy. Im dłużej spędzam z kimś czas, tym szybciej mi się ten człowiek wydaje nudny. Ciągłego oczekiwania partnera/ki na romantyczny gest z mojej strony bym nie wytrzymała, a takie gesty to podstawa związku i są nieuniknione. Oszukiwać czy nie mówić o tym że nie chcę seksu też nie umiem - nie znoszę niejasnych sytuacji i zawsze na wstępie znajomości wyznaczam granice.
Nie wiem czy ta chęć spróbowania bycia z kimś to autentyczna potrzeba emocjonalna, czy może wynikająca z mojej natury potrzeba przeprowadzenia eksperymentu naukowego :D Tak czy owak, ja się do związku po prostu nie nadaję, z wielu powodów.

Przez te wątpliwości czuję że nie mogę się określić, i jestem niczym zawieszona w próżni.


To chyba mój najbardziej osobisty post na tym forum :D Ale się teraz czuję "odsłonięta" :lol:

Awatar użytkownika
Art
mASełko
Posty: 106
Rejestracja: 23 lut 2011, 14:37

Re: Byliście kiedyś w związku?

Post autor: Art » 14 kwie 2015, 12:17

Sherly pisze: ...czasem na chwilkę przychodzi mi do głowy myśl że ciekawie by było spróbować być w związku, mieć kogoś blisko.
Dosyć szybko włącza mi się wtedy logiczne rozumowanie i przekonuję samą siebie, że to by przecież nie wyszło. Nie znoszę gdy muszę spędzać z kimś dużo czasu, obecność drugiej osoby mnie męczy. Im dłużej spędzam z kimś czas, tym szybciej mi się ten człowiek wydaje nudny. Ciągłego oczekiwania partnera/ki na romantyczny gest z mojej strony bym nie wytrzymała, a takie gesty to podstawa związku i są nieuniknione. Oszukiwać czy nie mówić o tym że nie chcę seksu też nie umiem - nie znoszę niejasnych sytuacji i zawsze na wstępie znajomości wyznaczam granice.


Sherly....mam IDENTYCZNIE :roll: Z reguły dość długo zastanawiam się czy w ogóle próbować a gdy już to robię, to stawiam szybko twarde granice i z zasady koncze znajomość zanim się tak naprawdę zacznie jeśli je przekroczę [lub 2 strona to zrobi].

Z drugiej strony ponieważ nigdy tego nie potwierdziłem osobiście tzn. czy byłbym w stanie stale okazywać takie romantyczne gesty i przebywac z kimkolwiek dłuższy okres czasu, moja ciekawośc skłania mnie jednak do refleksji "a może jednak by mi się to spodobalo ?" :roll:

Jednocześnie nie chciałbym nikogo oszukiwać i podświadomie sprowadzać go do roli mojego dziwnego "eksperymentu"...tzn. czy mi się spodoba związek czy tez nie. To jakoś byłoby tak bardzo niefajne z mojej strony :? Prawda ?

Sherly pisze:Nie wiem czy ta chęć spróbowania bycia z kimś to autentyczna potrzeba emocjonalna, czy może wynikająca z mojej natury potrzeba przeprowadzenia eksperymentu naukowego :D Tak czy owak, ja się do związku po prostu nie nadaję, z wielu powodów.

Przez te wątpliwości czuję że nie mogę się określić, i jestem niczym zawieszona w próżni.
Też się często na tym łapie. Pytam sam siebie "czy ja tego tak naprawdę potrzebuje ? hmmm...a po co mi to, same z tym kłopoty etc" :roll:

Ale idealnie opisalas oraz oddałaś również i moje odczucia w tym swoim 2 akapicie - też się nie potrafię "określić" tzn. czego chce a czego nie chce tak naprawdę a wrazenie "zawieszenia w próżni" jest wszechobecne w moim życiu :?
I nie pociesze Cię w dodatku mówiąc, że jestem sporo starszy od Ciebie, wiec raczej to z wiekiem nie mija :?
Inexplicable

Awatar użytkownika
Issander
ciAStoholik
Posty: 342
Rejestracja: 18 sty 2008, 23:17
Lokalizacja: zagranico
Kontakt:

Re: Byliście kiedyś w związku?

Post autor: Issander » 14 kwie 2015, 18:39

.

Awatar użytkownika
ouo
ciAStoholik
Posty: 327
Rejestracja: 25 lut 2015, 15:32
Lokalizacja: Wrocław

Re: Byliście kiedyś w związku?

Post autor: ouo » 14 kwie 2015, 19:30

Issander, muszę przyznać, że Twój post dał mi sporo do myślenia - zdałam sobie sprawę, że całe moje życie podporządkowuję swoim emocjom i uczuciom. Szczerze powiedziawszy nie sądziłam, że można inaczej, moje horyzonty czują się poszerzone. :lol:
Eh... Ale ja nie napisałem że ludzie bazując związek na uczuciach robią źle. Napisałem tylko, że to niesprawiedliwe, pomyśl: masz dwóch potencjalnych partnerów, oboje starają się o Ciebie tak samo, z oboma spędza Ci się fajnie czas... Ale kochasz jednego. I względem drugiego jesteś niesprawiedliwa, bo tak samo zasługuje na bycie z Tobą, ale i tak go odrzucisz.
Ale w takim razie co powinnam zrobić, być z oboma? :P Też bez sensu...
Druga rzecz którą napisałem, to że bazowanie związku na emocjach miewa fatalne konsekwencje. Chyba nie zaprzeczysz, że większość związków rozpada się z powodu rozmaitych emocji.
Nie wiem... Jak na razie mój związek nie rozpadł się tylko dlatego, że trzymają nas uczucia (przynajmniej mnie - może nie będę się wypowiadać za innych), jeśli odsunę emocje na bok, to myślę, że lepiej by było się rozstać. Zawsze wydawało mi się, że raczej związki rozpadają się bo:
Albo inny przykład: jesteś w związku i po jakimś czasie orientujesz się, że przestałaś kochać swojego partnera. Nie masz pojęcia, dlaczego - cały czas dba o Ciebie i dobrze się dogadujecie, ale gdzieś znikła ta "iskra". To też nie jest sprawiedliwe.
Chociaż dla mnie to troche SF - nie wiem czy można kogoś przestać kochać? Nie zdarzyło mi się... Pewnie czułabym się oszukana, jakby ktoś mi powiedział, że przestał mnie kochać...

No ale w sumie rozumiem Cię (chyba), ta frustracja kiedy ktoś Cię odrzuca, bo nie chcesz seksu (w Twoim przypadku to będą uczucia) daje trochę takie poczucie niesprawiedliwości...
(~˘▾˘)~

Awatar użytkownika
Shiro
ASiołek
Posty: 81
Rejestracja: 5 sty 2013, 02:39
Lokalizacja: Poznań

Re: Byliście kiedyś w związku?

Post autor: Shiro » 14 kwie 2015, 21:12

Sherly pisze:Oszukiwać czy nie mówić o tym że nie chcę seksu też nie umiem - nie znoszę niejasnych sytuacji i zawsze na wstępie znajomości wyznaczam granice.
Tak tylko wyciąganie tak poważnego tematu na sam początek jest dość eem odważnym posunięciem. Ja na przykład nie mam zaufania czy nie znam wcześnie tak dobrze osoby, aby ocenić jej postawę do tego. Ludzie różnie reagują i mogą choćby to wziąć do siebie, że ich dotyk nie jest tak wielce mile widziany.
Sherly pisze:czasem na chwilkę przychodzi mi do głowy myśl że ciekawie by było spróbować być w związku, mieć kogoś blisko.
Dosyć szybko włącza mi się wtedy logiczne rozumowanie i przekonuję samą siebie, że to by przecież nie wyszło.
Czasem logika nie działa, gdy widzi się jak dobrze powodzi się innym i po tych przemowach jak bez związku nie zazna się szczęścia w zyciu, skłania mnie mimo podobieństwa do twoich odczuć, do namyśleń czy by jednak nie próbować.
Sherly pisze:Im dłużej spędzam z kimś czas, tym szybciej mi się ten człowiek wydaje nudny. Ciągłego oczekiwania partnera/ki na romantyczny gest z mojej strony bym nie wytrzymała, a takie gesty to podstawa związku i są nieuniknione.
Szkoda, że nie odwiedziłaś tego tematu wcześniej, bo widzisz ja właśnie w takiej sytuacji teraz jestem i nie wiem czy się zmieniać czy darować sobie związki, bo jak mówisz bez takich gestów nie ma co brnąć? Do teraz miałam nadzieję, że to z czasem przyjdzie, nawet u mnie. A i co do pierwszego zdania to męczysz się tą osobą ( i np. przy następnym spotkaniu już jest dobrze ) czy to bardziej kwestia, że 'się poznajesz na kimś'? Bo mnie osobiście irytuje fakt, że nawet jak kogoś bardzo lubię, to męczy mnie czyjaś obecność po jakimś czasie i aż mam wyrzuty sumienia. ( stąd sprawdzam czy nie jestem z tym sama :P )
ouo pisze:Chociaż dla mnie to troche SF - nie wiem czy można kogoś przestać kochać? Nie zdarzyło mi się... Pewnie czułabym się oszukana, jakby ktoś mi powiedział, że przestał mnie kochać...
Sory, że się wetnę w temat, ale też tego nie rozumiem póki obie strony się dogadują i nie ma zlych emocji. Według mnie do rozstań dochodzi do albo przez konflikt, złe emocje czy też 'poznanie się na drugiej osobie', czy się mylę? Przyznam się, że jestem ciekawa czy da się odkochać tak bez konkretnego powodu.
ouo pisze:No ale w sumie rozumiem Cię (chyba), ta frustracja kiedy ktoś Cię odrzuca, bo nie chcesz seksu (w Twoim przypadku to będą uczucia) daje trochę takie poczucie niesprawiedliwości...
No to koniec końców jak dochodzi do tego odrzucenia, to mimo to, jest to niesprawiedliwość czy asy nie mają się co pakować w taki związek, jeśli sami 'nie spróbują mieć chęci'?

Z góry przepraszam za takie dziwne pytania, ale w obecnej sytuacji trudnej jest mi być obiektywną i sama nie wiem czy lepsza jest opcja zmiany siebie albo koniec związku i jak to Sherly pisała bez gestów miłosnych się nie obejdzie, nawet na wstępie. Takie tylko rozkminy teoretyczne :P

Awatar użytkownika
ouo
ciAStoholik
Posty: 327
Rejestracja: 25 lut 2015, 15:32
Lokalizacja: Wrocław

Re: Byliście kiedyś w związku?

Post autor: ouo » 14 kwie 2015, 22:27

Shiro pisze: Sory, że się wetnę w temat, ale też tego nie rozumiem póki obie strony się dogadują i nie ma zlych emocji. Według mnie do rozstań dochodzi do albo przez konflikt, złe emocje czy też 'poznanie się na drugiej osobie', czy się mylę? Przyznam się, że jestem ciekawa czy da się odkochać tak bez konkretnego powodu.
W sumie jak się jest w związku to zawsze pojawiają się konflikty, jest ok, jeśli da się je jakoś rozwiązać. :) A jeśli chodzi o 'poznanie się na drugiej osobie', to nie wiem czy można w ogóle mówić o miłości? Bo chyba miało się tą osobę za kogoś innego.
Shiro pisze:
ouo pisze:No ale w sumie rozumiem Cię (chyba), ta frustracja kiedy ktoś Cię odrzuca, bo nie chcesz seksu (w Twoim przypadku to będą uczucia) daje trochę takie poczucie niesprawiedliwości...
No to koniec końców jak dochodzi do tego odrzucenia, to mimo to, jest to niesprawiedliwość czy asy nie mają się co pakować w taki związek, jeśli sami 'nie spróbują mieć chęci'?
Co rozumiesz przez 'nie spróbują mieć chęci'?
Ja tam się więcej w związek ES + AS nie wpakuję, bo to powoduje uszczerbek na psychice jednego lub drugiego, a najpewniej obu.
(~˘▾˘)~

Awatar użytkownika
Shiro
ASiołek
Posty: 81
Rejestracja: 5 sty 2013, 02:39
Lokalizacja: Poznań

Re: Byliście kiedyś w związku?

Post autor: Shiro » 14 kwie 2015, 22:52

ouo pisze:W sumie jak się jest w związku to zawsze pojawiają się konflikty, jest ok, jeśli da się je jakoś rozwiązać. :) A jeśli chodzi o 'poznanie się na drugiej osobie', to nie wiem czy można w ogóle mówić o miłości? Bo chyba miało się tą osobę za kogoś innego.
No cóż czasem ludzie wykorzystują konflikt, aby wyrzucić wszystkie złe emocje i wtedy źle się to kończy albo też kłócąc nie patrzą na drugą osobę i wtedy dochodzi do urazy, przynajmniej z jednej strony.
Z jednej strony może za kogoś innego, z innej też ta druga dopiero 'różki' pokazała po jakimś czasie. Trudno jest poznać kogoś nawet po 3 miesiącach, ludzie starają się dobrze wypaść, a potem okazują się inni albo nie chce im się już starać, bo osiągnęli co chcieli. Nie chce robić z ludzi ukrytych potworów, ale po zobaczeniu tylu rozstań u znajomych to czasem wręcz ludzie nagle zdają sobie sprawę, 'że to nie to co chciałem'. ( chyba, że się po prostu znudzili tą osobą? )
ouo pisze:Co rozumiesz przez 'nie spróbują mieć chęci'?
Ja tam się więcej w związek ES + AS nie wpakuję, bo to powoduje uszczerbek na psychice jednego lub drugiego, a najpewniej obu.


Sporo się nad tym zastanawiałam i czy związek ma prawo bytu, jeśli nie ma za wiele gestów miłosnych w nim. Jeśli to prawda to obowiązkiem asa jest wręcz staranie się na ich okazywanie, nawet jeśli nie leży to w ich naturze lub upodobaniach ( jak np. w moich ). Jest choćby sytuacja, że druga osoba chce być pocałowana, Tobie wcale na tym nie zależy, jednak na wzgląd na drugą osobę postarasz się mieć do tego chęci to związek może wypalić, dzięki Twoim staraniom. Jednak jakim kosztem? Obecnie się zastanawiam czy to byłoby po prostu męczące czy dałoby się do tego przyzwyczaić, czy nawet zmienić siebie?

Awatar użytkownika
ouo
ciAStoholik
Posty: 327
Rejestracja: 25 lut 2015, 15:32
Lokalizacja: Wrocław

Re: Byliście kiedyś w związku?

Post autor: ouo » 14 kwie 2015, 23:16

Shiro pisze: No cóż czasem ludzie wykorzystują konflikt, aby wyrzucić wszystkie złe emocje i wtedy źle się to kończy albo też kłócąc nie patrzą na drugą osobę i wtedy dochodzi do urazy, przynajmniej z jednej strony.
Z jednej strony może za kogoś innego, z innej też ta druga dopiero 'różki' pokazała po jakimś czasie. Trudno jest poznać kogoś nawet po 3 miesiącach, ludzie starają się dobrze wypaść, a potem okazują się inni albo nie chce im się już starać, bo osiągnęli co chcieli. Nie chce robić z ludzi ukrytych potworów, ale po zobaczeniu tylu rozstań u znajomych to czasem wręcz ludzie nagle zdają sobie sprawę, 'że to nie to co chciałem'. ( chyba, że się po prostu znudzili tą osobą? )
Ciężko mi cokolwiek powiedzieć, nie znam za dużo par, podejrzewam, że co związek, to inaczej.
Shiro pisze: Sporo się nad tym zastanawiałam i czy związek ma prawo bytu, jeśli nie ma za wiele gestów miłosnych w nim. Jeśli to prawda to obowiązkiem asa jest wręcz staranie się na ich okazywanie, nawet jeśli nie leży to w ich naturze lub upodobaniach ( jak np. w moich ). Jest choćby sytuacja, że druga osoba chce być pocałowana, Tobie wcale na tym nie zależy, jednak na wzgląd na drugą osobę postarasz się mieć do tego chęci to związek może wypalić, dzięki Twoim staraniom. Jednak jakim kosztem? Obecnie się zastanawiam czy to byłoby po prostu męczące czy dałoby się do tego przyzwyczaić, czy nawet zmienić siebie?
Myślę, że ma prawo bytu, jeśli 2 osoby to akceptują i myślą podobnie.
Ja akurat lubię delikatne gesty miłosne, więc nie wiem co czuje osoba która musiałaby się do nich zmuszać...
(~˘▾˘)~

Awatar użytkownika
Sherly
AS gaduła
Posty: 475
Rejestracja: 17 mar 2014, 16:22
Lokalizacja: Gallifrey

Re: Byliście kiedyś w związku?

Post autor: Sherly » 15 kwie 2015, 11:15

Art pisze:Jednocześnie nie chciałbym nikogo oszukiwać i podświadomie sprowadzać go do roli mojego dziwnego "eksperymentu"...tzn. czy mi się spodoba związek czy tez nie. To jakoś byłoby tak bardzo niefajne z mojej strony :? Prawda ? [...]

Też się często na tym łapie. Pytam sam siebie "czy ja tego tak naprawdę potrzebuje ? hmmm...a po co mi to, same z tym kłopoty etc" :roll: [...]

Ale idealnie opisalas oraz oddałaś również i moje odczucia w tym swoim 2 akapicie - też się nie potrafię "określić" tzn. czego chce a czego nie chce tak naprawdę a wrazenie "zawieszenia w próżni" jest wszechobecne w moim życiu :?
I nie pociesze Cię w dodatku mówiąc, że jestem sporo starszy od Ciebie, wiec raczej to z wiekiem nie mija :?
Mimo mojego sporego dystansu do ludzi nie chcę ich krzywdzić, i myślę że eksperymentowanie na nich jest przekroczeniem pewnej granicy.
Może być oczywiście tak, że dany osobnik zgodzi się na taki eksperyment, jeśli mu go jasno wyłożymy. Myślę że trzeba być ostrożnym i w kontaktach z innymi starać się czytać gesty, mowę ciała. Taki przypadek dla nas, "ludzi niezdecydowanych", byłby wręcz idealny. Sprawdzanie się nawzajem, testowanie granic swej związkowej wytrzymałości :lol: Prawdopodobieństwo wystąpienia sytuacji niestety jest minimalne. I człowiek nie mogąc przeprowadzić eksperymentu męczy się i nadal rozmyśla...

Wiesz, Art, możliwe że pozostaniemy w takim zawieszeniu całe życie, ale wierzę że kiedyś nam wszystkim się uda wreszcie określić :)
Shiro pisze:Tak, tylko wyciąganie tak poważnego tematu na sam początek jest dość, eem odważnym posunięciem. Ja na przykład nie mam zaufania czy nie znam wcześnie tak dobrze osoby, aby ocenić jej postawę do tego. Ludzie różnie reagują i mogą choćby to wziąć do siebie, że ich dotyk nie jest tak wielce mile widziany.
Dlatego tak jak opisałam wyżej, trzeba działać ostrożnie i czytać znaki, jakie nam dają potencjalni partnerzy. Albo szukać pary wśród asów, tak jest najbezpieczniej. Mamy ograniczony wybór, i nic na to nie poradzimy. Moim zdaniem zawsze lepiej jest na początku określić zasady, nawet jeśli miałoby to zranić kogoś, niż być z kimś choćby te 3 miesiące i zerwać gdy pojawi się temat seksu.
Shiro pisze:Czasem logika nie działa, gdy widzi się jak dobrze powodzi się innym i po tych przemowach jak bez związku nie zazna się szczęścia w zyciu, skłania mnie mimo podobieństwa do twoich odczuć, do namyśleń czy by jednak nie próbować.
Dlatego właśnie nie znoszę uogólniania. Tej całej związkowej czy heteryckiej "propagandzie", głoszącej gdzie tylko się da że tylko będąc z kimś znajdzie się szczęście i spełnienie, najlepiej żeby to był ktoś naszej rasy, w zbliżonym wieku i koniecznie! przeciwnej płci. Jak z każdej strony atakuje nas taki pogląd, schemat, to się utrwala w głowie i człowiek od tego głupieje, i wcale mnie to nie dziwi...
Shiro pisze:Szkoda, że nie odwiedziłaś tego tematu wcześniej, bo widzisz ja właśnie w takiej sytuacji teraz jestem i nie wiem czy się zmieniać czy darować sobie związki, bo jak mówisz bez takich gestów nie ma co brnąć? Do teraz miałam nadzieję, że to z czasem przyjdzie, nawet u mnie. A i co do pierwszego zdania to męczysz się tą osobą ( i np. przy następnym spotkaniu już jest dobrze ) czy to bardziej kwestia, że 'się poznajesz na kimś'? Bo mnie osobiście irytuje fakt, że nawet jak kogoś bardzo lubię, to męczy mnie czyjaś obecność po jakimś czasie i aż mam wyrzuty sumienia. ( stąd sprawdzam czy nie jestem z tym sama :P )
Nie dam rady przeczytać całego wątku, wybacz. Pytasz co o tym myślę więc odpowiadam: Moim zdaniem nie powinnaś się zmieniać. Zmienianie się na siłę, dla kogoś czy po prostu by nie kończyć relacji to nie jest najlepsze wyjście. A jeśli czekasz na jakąś samoistną zmianę, nagły przypływ romantyczności - może przyjść, ale co jeśli zajmie to rok, 5 lat? Albo co wielce prawdopodobne, nigdy nie przyjdzie? Jeśli to nie w Twoim stylu, to nie liczyłabym na wiele. Tak czy siak, marnujesz czas jemu ale i sobie. Takie jest moje zdanie, wybacz jeśli zabrzmiało okrutnie (teraz ja mam wyrzuty sumienia :roll: )

Co do męczenia się innymi - to zależy. Jeśli spędzam z kimś czas sporadycznie, to męczy mnie obecność tej osoby. To, że muszę się nią "zająć", okazywać nieustannie zainteresowanie, słuchać nawet gdy temat monologu mnie kompletnie nie interesuje... Nie mam wtedy chwili by odetchnąć, położyć się, posłuchac muzyki i po prostu się odprężyć w ciszy. Natomiast gdy ktoś mi się narzuca, np. gdy widzi mnie online od razu chce rozmawiać (za każdym razem!), często pisze smsy, nachodzi mnie (czyt. często odwiedza) - koszmar. Wtedy mam przesyt tą osobą i przestaje mnie interesować, relacja słabnie i kończę znajomość albo ją znacznie ograniczam. Pewnie często przez mój skrajny introwertyzm troche przesadzam z reakcją, ale uczuć oszukać się nie da. Ktoś przestaje być ważny, "ruszam dalej".

Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2023
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: Byliście kiedyś w związku?

Post autor: wyrwana_z_kontekstu » 16 kwie 2015, 13:33

Wypowiedziałyście już wszystkie moje wątpliwości dotyczące bycia w związku. Z jednej strony niby chciałabym, przynajmniej spróbować jak to jest. Jednak czuję, że w moim wypadku to by się nie sprawdziło. Na pewno nie w wersji typowej. Może bez wspólnego zamieszkania, seksu, dzieci? Choć nie mogę powiedzieć, że nie rozczarowałabym się taką osobą, nie zmęczyła ciągłym przebywaniem z nią.
Szczególnie przerażająco kreśli mi się konieczność przebywania z jego znajomymi czy rodziną. Wspólne coniedzielne obiadki z "teściami" i może jeszcze wymagania, bym to ja coś upichciła, najlepiej pieczeń albo inne mięcho - brr!
Co do męczenia się innymi - to zależy. Jeśli spędzam z kimś czas sporadycznie, to męczy mnie obecność tej osoby. To, że muszę się nią "zająć", okazywać nieustannie zainteresowanie, słuchać nawet gdy temat monologu mnie kompletnie nie interesuje... Nie mam wtedy chwili by odetchnąć, położyć się, posłuchac muzyki i po prostu się odprężyć w ciszy. Natomiast gdy ktoś mi się narzuca, np. gdy widzi mnie online od razu chce rozmawiać (za każdym razem!), często pisze smsy, nachodzi mnie (czyt. często odwiedza) - koszmar.
Też tak mam. Wydaje mi się, że sporadyczne spotkania z kimś, kto naprawdę mnie nie nuży ani nie męczy i z kim znajduję wspólny język, byłyby dla mnie przyjemne. Problem w tym, że takiej osoby nie poznałam, może w ogóle nie istnieje. :D

Awatar użytkownika
Sherly
AS gaduła
Posty: 475
Rejestracja: 17 mar 2014, 16:22
Lokalizacja: Gallifrey

Re: Byliście kiedyś w związku?

Post autor: Sherly » 16 kwie 2015, 14:01

Kolejny raz wydaje mi się że my Asy (a szczególnie te introwertyczne) byłybyśmy/liśmy najlepszym towarzystwem dla siebie nawzajem. Gdyby jedno drugiemu powiedziało wprost "Wiesz, mam już Cię dość", to nie byłoby problemu bo przecież ten drugi wie jak to jest i nie tylko to zrozumie, ale też wyjdzie bez strzelania focha :lol:

Awatar użytkownika
Art
mASełko
Posty: 106
Rejestracja: 23 lut 2011, 14:37

Re: Byliście kiedyś w związku?

Post autor: Art » 16 kwie 2015, 15:09

Sherly pisze:...Gdyby jedno drugiemu powiedziało wprost "Wiesz, mam już Cię dość", to nie byłoby problemu bo przecież ten drugi wie jak to jest i nie tylko to zrozumie, ale też wyjdzie bez strzelania focha :lol:
Sherly, powiem więcej - na pewno ten "drugi" tylko by się ucieszył słysząc coś takiego, mysląc przy tym w duchu :

"No nareszcie to powiedział/a...od godziny sam miałem ochote to zrobić" :P

:lol:

ps.
czyżbyś przypadkiem odkryła formułę na dobry związek 2 Asów nieromantycznych ? :mrgreen:
Inexplicable

Awatar użytkownika
Sherly
AS gaduła
Posty: 475
Rejestracja: 17 mar 2014, 16:22
Lokalizacja: Gallifrey

Re: Byliście kiedyś w związku?

Post autor: Sherly » 17 kwie 2015, 11:51

Art pisze:
Sherly pisze:...Gdyby jedno drugiemu powiedziało wprost "Wiesz, mam już Cię dość", to nie byłoby problemu bo przecież ten drugi wie jak to jest i nie tylko to zrozumie, ale też wyjdzie bez strzelania focha :lol:
Sherly, powiem więcej - na pewno ten "drugi" tylko by się ucieszył słysząc coś takiego, mysląc przy tym w duchu :

"No nareszcie to powiedział/a...od godziny sam miałem ochote to zrobić" :P

:lol:

ps.
czyżbyś przypadkiem odkryła formułę na dobry związek 2 Asów nieromantycznych ? :mrgreen:

Rozwaliłeś mnie :lol: Pewnie tak właśnie by było :)

Nie sądzę żebym odkryła jakąś formułę na związek... Albo inaczej, nie ma jednej uniwersalnej, przecież każdy As ma inny poziom tolerancji na drugą osobę, więc każdy ma swoją formułę :lol:

AS1981
gimnASjalista
Posty: 16
Rejestracja: 6 kwie 2015, 16:03
Lokalizacja: Poznań

Re: Byliście kiedyś w związku?

Post autor: AS1981 » 27 kwie 2015, 15:29

O tym,to ze jestem asem podejrzewalam juz dawno temu...Za mlodu ,jak kazda nastolatka bylam w zwiazku gdzie facet zmuszal mnie do sexu grozac odejsciem a ja zapatrzona w niego jak w boga zgadzalam sie na wszystko choc wogole nie sprawialo mi to satysfakcji(moja babcia mnie uczyla ze powinno sie byc z pierwszym facetem az do konca bo tak wypada,inaczej uznaja mnie za dziwke) a oral wywolywal obrzydzenie(ochote mialam tylko pare dni przed okresem i w trakcie ale nawet wtedy jesli sex byl nie mialam orgazmow).
W rezultacie zle wspominam te lata(facet byl na dodatek cholernie zazdrosny) ,bylam totalnie sama w swoim swiecie ,zdradzana,bez przyjaciol,bez zainteresowan...nie wiem czemu 10 lat tkwilismy w tym zwiazku...rozstalismy sie dopiero gdy zaszlam w ciaze-on nie byl gotowy na tacierzynstwo...i tak z moja corcia jestesmy same i jest mi dobrze.
Ojciec wypial sie na corke totalnie ,jej jest przykro bo wiadomo kazde dziecko chce miec tate ale coz,takie zycie a ja? Moja mam uwaza ze nie jestem normalna ,a ja zyje w samotnosci ,bo po pierwsze asow malo jest na swiecie a po drugie ktory as chcialby kobiete z dzieckiem?po nim mialam tez partneranr2 przez 3lata-rodzina mnie namawiala bym sprobowala bo przeciez dziecko musi miec ojca,moze nie trafilam na odpowiedniego itd no niestety moja corka sie do niego przyzwyczaila bo byl od jej narodzin do jej 3lat wiec ten najwazniejszy okres w zyciu...odrazu mu powiedzialam ze chyba jestem asem,ze owszem fajnie jest chodzic za reke,przytulic sie ,pocalowac ale sex mnie nie kreci -powiedzial ze sex jest przereklamowany i jego tez nie kreci i rzeczywiscie do naszych zblizen przez te 3lata doszlo moze z 6razy i na zasadzie calowanie przytulanie wlozyl wylal i po sexie bez jakis emocji orgazmu itd...ale bylismy happy,wspolnie spedzany czas,wycieczki,rozmowy itd...niestety musial wyjechac za granice do pracy no i tam zakochal sie w asie bezdzietnej,mlodszej od siebie i rozstalismy sie...chcial zostac mym kumplem ale ja nie chcialam zbyt mnie bolalo nasze rozstanie choc rozumiem ze nie mozna nikogo trzymac w zwiazku na sile bo to nie ma sensu i unieszczesliwia oboje..takze tak jestem sama... i owszem nie mam pociagu do sexu,przed okresem 2dni i w czasie okresu to odczuwam ze mialabym ochote ale np puszcze sobie film w tv pornosa jakiegos i odrazu mam obrzydzenie i wogole nie wyobrazam sobie orala czy loda robic albo zeby mi ktos cos ble...brakuje mi faceta ale tak psychicznie bardziej do stworzenia rodziny na\ zasadzie przyjazni,wiadomo mozna sie przytulic pocalowac ,zasnac w objeciach ale sex wogole nie jest mi potrzebny...tylko kto pokocha asa z dzieckiem?
mamaAS

ODPOWIEDZ