a jak wygladaja zwiazki as i as?ma ktos doswiadczenie?

Forum dla dyskusji o rozmaitych związkach: as + as, as + nie-as...i wszystko pomiędzy.
Agnieszka20Krakow
młodASek
Posty: 27
Rejestracja: 28 cze 2008, 09:25
Lokalizacja: Krakow

a jak wygladaja zwiazki as i as?ma ktos doswiadczenie?

Post autor: Agnieszka20Krakow » 28 cze 2008, 23:02

poruszylismy temat zwiazki as i nie as ale wydaje mi sie ze dwa asy maja jeszcze ciezej ze wzgledu na to ze as asowi nie rowny i oczekiwania "aseksualne tez sa inne" macie jakies doswiadczenie ?moze to jest rozwiazanie?

Awatar użytkownika
urtika
sASanka
Posty: 2171
Rejestracja: 27 maja 2008, 21:06

Post autor: urtika » 29 cze 2008, 07:49

Nie byłam nigdy w związku z asem, ale wydaje mi się, że takie związki są właśnie najprostsze. Aby związek był udany, najwazniejsza jest zgodność charakterów i umiejętność porozumiewania się; to co nazwałaś "oczekiwaniami aseksulnymi" to moim zdaniem drobiazg. Np. dla mnie pocałunek mieści się w granicach dopuszczalności, dla kogoś innego nie; ja to rozumiem, akceptuję i nie stanowi to dla mnie problemu. Kwestia granic intymności to coś, co można omówić podczas jednego posiedzenia przy kawie.
Prawdziwe problemy to mają seksualni, bo np. jedna osoba chciałaby uprawiać seks dwa razy dziennie a drugiej wystarczy raz na tydzień - i już konflikt. Albo nawet jeśli są idealnie dobrani, to po paru latach są już sobą w łóżku znudzeni, dochodzi do zdrady, bo " ileż można jeść tego samego kurczaka", itp.
Z mojej perspektywy sex bardziej komplikuje życie niż upraszcza. Asy pod tym względem mają życie o wiele łatwiejsze

asad11
przedszkolASek
Posty: 6
Rejestracja: 29 cze 2008, 12:49
Lokalizacja: W-wa

Post autor: asad11 » 29 cze 2008, 23:49

Też nie byłem nigdy w związku z asem, ale teoretycznie takie związki rzeczywiście powinny być najprostsze, skoro obu partnerom chodzi o to samo. Sęk w tym, żeby takiego drugiego asa/askę upolować no i żeby jeszcze trafiła się nam osoba, z którą poczujemy na tyle silną wieź, aby chcieć budować z nią związek. Myślę, że seksualni mają tu łatwiej, bo seks, o ile jest udany, pomaga scementować związek.
El querer es pimienta para el paladar y hay que echar bien la cuenta, y despues - a reir o a llorar...

Awatar użytkownika
urtika
sASanka
Posty: 2171
Rejestracja: 27 maja 2008, 21:06

Post autor: urtika » 29 cze 2008, 23:58

Dzięki temu ,że istnieje takie forum jak to, jest jakaś szansa na upolowanie aska/aski , niekoniecznie teraz, dzisaj; moze za parę lat, kiedy świadomosć społeczeństwa odnośnie aseksualizmu wzrośnie i więcej asków/asek trafi tutaj

wilczek
pASibrzuch
Posty: 286
Rejestracja: 17 lip 2007, 18:46
Kontakt:

Post autor: wilczek » 2 lip 2008, 21:19

urtika pisze:Kwestia granic intymności to coś, co można omówić podczas jednego posiedzenia przy kawie.
Nie wiem dlaczego, ale to co piszesz wydaje mi się takie "suche". Przytulamy się, nie całujemy - umowa podpisana! Jakoś nie stanowi to dla mnie wizję udanego związku.
Samiec Alfa 8)

Awatar użytkownika
Zixxar
głuptAS
Posty: 495
Rejestracja: 28 kwie 2008, 19:32
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Zixxar » 2 lip 2008, 21:39

No i do tego jeszcze intercyza i wszystko gra!

Zixx

Awatar użytkownika
urtika
sASanka
Posty: 2171
Rejestracja: 27 maja 2008, 21:06

Post autor: urtika » 3 lip 2008, 17:24

A wyobraź sobie, ze owszem, gdyby sprawy zaszły tak daleko, że przede mną byłaby legalizacja związku, chciałabym sporządzić intercyzę. Nie dlatego, że przewidywałabym rozwód, tylko po to, aby ochronić się przed ewentualnymi długami współmałżonka. Intercyza szczególnie wskazana jest dla osób prowadzących własną działalność gospodarczą, gdyż ta zawsze wiąze się z ryzykiem finansowym.
Ależ ja jestem nieromantyczna, wiem.
A odnośnie tego co napisałam w poprzednich postach, były to po prostu takie moje teoretyczne rozważania o ewentualnym związku. A teoria, jak wiadomo, czasami może różnić się od praktyki. Żeby w ogóle powstał jakiś związek, musi między ludźmi zaiskrzyć, a rezultaty takiego zaiskrzenia mogą okazać się dla obydwu stron nieprzewidywalne. No ale pewne sprawy i tak trzeba ze sobą omówić, a lepiej zrobić to szybciej niż później, żeby uniknąć nieporozumień.

Awatar użytkownika
MeInez
gimnASjalista
Posty: 14
Rejestracja: 21 sie 2009, 10:24
Lokalizacja: 3city

Post autor: MeInez » 23 sie 2009, 00:18

ałć, przez rok nikt jeszcze nie przedstawił relacji z bycia w asowym związku...szkoda...czy takie nie istnieją? :evil:

Awatar użytkownika
Bella Wildrose
łASuch
Posty: 174
Rejestracja: 6 lip 2010, 20:42
Lokalizacja: Grudziądz
Kontakt:

Post autor: Bella Wildrose » 7 lip 2010, 18:12

Jestem w związku z osobą, która określiła się jako aseksualna. Jest to mężczyzna. Z tym, że prawdą jest, iż "as asowi nierówny". On nie dąży do seksu samego w sobie, ale w dotyku i całowaniu przekracza pewne granice intymności. Nie jest to oczywiście aż takie rażące, żebym mogła z tego powodu zdecydowanie uznać, że do siebie nie pasujemy. Mimo to, niezbyt dobrze się czuję czasami. Ogólnie ten mężczyzna jest cudowny jak dla mnie i dlatego ciągle z nim jestem i jestem szczęśliwa. Seksualność to nie wszystko. Nas dzieli spora różnica w poglądach innych niż te związane z seksem. Jednak aseksualność drugiej osoby pociąga za sobą różne inne cechy, które przeważają i wszelkie różnice spychają na drugi plan. Przynajmniej jak na razie. No właśnie, czasami zadaję sobie pytanie czy kiedyś jedno nie zacznie przywiązywać większej wagi do poglądów drugiego. Poza tym, ten mężczyzna jest niepełnosprawny, dlatego zastanawiam się czasami czy hm... jak by to określić... on przypadkiem nie "wmówił" sobie tej orientacji. Na razie po prostu nawet gdyby chciał, to nie mógłby uprawiać seksu. Dlatego ciekawi mnie czy obstawałby przy swojej aseksualności również wtedy, gdyby odzyskał takową możność. Jest we mnie pewna wątpliwość, że wybrał mnie między innymi lub przede wszystkim dlatego, że nie mam potrzeby seksu, której nie mógłby zaspokoić. Póki co, za nami 5 miesięcy.

uciekinier19
starszASek
Posty: 38
Rejestracja: 16 maja 2008, 22:36
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: uciekinier19 » 11 gru 2010, 15:38

Bella Wildrose pisze:On nie dąży do seksu samego w sobie, ale w dotyku i całowaniu przekracza pewne granice intymności. Nie jest to oczywiście aż takie rażące, żebym mogła z tego powodu zdecydowanie uznać, że do siebie nie pasujemy. Mimo to, niezbyt dobrze się czuję czasami
Bella Wildrose pisze: Poza tym, ten mężczyzna jest niepełnosprawny, dlatego zastanawiam się czasami czy hm... jak by to określić... on przypadkiem nie "wmówił" sobie tej orientacji. Na razie po prostu nawet gdyby chciał, to nie mógłby uprawiać seksu. Dlatego ciekawi mnie czy obstawałby przy swojej aseksualności również wtedy, gdyby odzyskał takową możność. Jest we mnie pewna wątpliwość, że wybrał mnie między innymi lub przede wszystkim dlatego, że nie mam potrzeby seksu, której nie mógłby zaspokoić. Póki co, za nami 5 miesięcy.
Teraz mamy grudzień.. nie wiadomo czy to nadal trwa.
Mogę tylko pogratulować tego, że myślisz i wyciągasz wnioski. Nic nowego w zasadzie nie dodam, bo wszystko ujęłaś w swoim poście. Całkiem możliwe, że osobnik zwyczajnie kamufluje się aseksualnością. Twoje podejrzenia znikąd się nie wzięły.
uciekinier19

Awatar użytkownika
Czarny
bASyliszek
Posty: 1015
Rejestracja: 13 paź 2007, 13:36
Lokalizacja: Otwock koło stolicy
Kontakt:

Post autor: Czarny » 12 gru 2010, 01:57

była tu taka, która po przyjęciu oświadczyn przekonała się, że jej wybranek oszukiwał ją, że jest aseksualny.
Czarno to widzę...

Awatar użytkownika
Weep
ruda mASzkara
Posty: 539
Rejestracja: 26 mar 2008, 12:38
Lokalizacja: Łódź/ Włocławek
Kontakt:

Post autor: Weep » 24 gru 2010, 10:24

Czytam Wasze historie i nie działa to zbyt pokrzepiająco. :( Większość osób napisało, że nie było nigdy w takim związku, Bella zaś pisała, że jej partner określa siebie, jako osobę aseksualną, ale dzieli ich duża różnica poglądów. No właśnie, sztuka znaleźć partnera ASa a jeszcze większa sztuka, znaleźć ASa, który będzie do nas pasował a my do niego. :( Ciekawa jestem, jak ułożył się ten związek, tzn. czy dziś nadal jesteście razem i jesteście szczęśliwi?
Ja byłam w kilku związkach z mężczyznami, wszyscy, że tak określę, "normalni". I wszystko rozsypało się z tego samego powodu. Ja już tracę nadzieję na to, że będę kiedyś z kimś dzielić życie. Boję się też tego o czym napisał Czarny - że ktoś oszuka mnie i wykorzysta, jeśli mu uwierzę i zaufam. :(
Życie stoi przede mną otworem.
I nawet wiem co to za otwór.

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1653
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Post autor: Keri » 27 gru 2010, 15:23

Nie bylem i nie zamierzam od co.. :P Bo tak naprawde niezaleznie czy bedziemy w zwiazku as i as czy as nie as zawsze to bedzie umowa nawet jesli bedziemy temu zaprzeczac i mowic ze kierujemy sie miloscia czy jakims innym "ustrojstwem" :xmrgreen: :lol:

Zwiazek to zasady, klamra, umowa i tyle a ja nie zamierzam sie pod tym podpisywac i JUZ. A jesli komus pasuje to ze trzeba chodzic w takie miejsca a nie inne robic to a nie inne bo przeciez jestesmy w zwiazku to prosze bardzo ale zwiazek obojetnie jakie osoby laczy o jakim seksualizmie bedzie to zawsze ten sam zwiazek i kropka.


Mozecie sie ze mna klocic ale kiedys powiedziec Keri mial racje! :xmrgreen: :xmrgreen: :lol:

Awatar użytkownika
Bella Wildrose
łASuch
Posty: 174
Rejestracja: 6 lip 2010, 20:42
Lokalizacja: Grudziądz
Kontakt:

Post autor: Bella Wildrose » 12 sty 2011, 19:55

Dzisiaj mamy styczeń i ten związek niestety już nie trwa - tak w praktyce. To znaczy wciąż widnieje status na popularnym portalu społecznościowym, jakim jest Facebook :) Ja tego nie zmieniam, bo jest mi to na rękę. Nie zamierzam i tak (przynajmniej jak na razie) wiązać się z nikim, a to mi trochę ułatwia życie. Wiecie, nie chce mi się tłumaczyć dlaczego jestem aseksualna i czy to przypadkiem nie bierze się z tego, że dana osoba mi się nie podoba :roll: Jest mi wygodnie tak, jak jest. Jeśli on będzie miał potrzebę to zmienić, to zrobi to. Ja chyba i tak zostawię "fałszywy status". Jakoś nie chcę, żeby ktoś się do mnie zbliżał, jeśli liczy na coś więcej niż przyjaźń. Mniejsza o głupi status. Co do związku, to seksu samego w sobie na razie ode mnie nie chciał, ale strasznie męczyło mnie to, że było, mimo wszystko, za dużo fizyczności. Inaczej wyobrażałam sobie ten związek po prostu. Jako jakąś taką przyjaźń na zawsze, żyjąc obok siebie, a nie jako wieczne "okazywanie miłości". Przestałam czuć po prostu, że nasze spotkania to fajna relacja, a nie cielesne przyjemności. Zrobiło się odwrotnie. On stał się hm jakby to powiedzieć... jakiś taki "bardziej seksualny" niż wcześniej. Do pewnego stopnia nie miałabym nic przeciwko temu. Jeszcze kiedy mówił, że kontakt fizyczny dobry jest w wyjątkowej sytuacji, to podobało mi się to, bo sama czuję podobnie. Jednak nie należy we wszystko tak naiwnie wierzyć - nawet przyjacielowi. Jako wielbiciel piłki nożnej, mawiał zawsze: "boisko pokaże". Odnoszę to do wielu spraw. Wszystko musi wyjść w praktyce. Czyny często mijają się ze słowami. Jego wizja naszego związku była OK, ale w rzeczywistości tylko mnie zasmucało to wszystko zamiast dawać radość. Przywiązałam się, no ale cóż.
Obrazek
Obrazek

klapouchy
zapASnik
Posty: 651
Rejestracja: 22 mar 2006, 22:45

Post autor: klapouchy » 8 maja 2011, 21:50

Mnie ciekawi czy aseksualna miłość jest w ogóle możliwa. Różnice między kobietami i mężczyznami są ogromne. Czasem mam wrażenie, że normalsi łączą się w pary tylko dla seksu. Pożądanie seksualne tworzy miłosną chemię i wtedy partnerzy wybaczają sobie nawzajem różne zachowania, które dla drugiej płci są irytujące. Zastanawiam się, czy taki związek, w którym nie byłoby łącznika seksualnego nie byłby ciągłą wojną. A z drugiej strony może byłby dojrzalszy? Może byłby oparty na miłości bardziej przyjacielskiej niż seksualnej?

ODPOWIEDZ