Strona 1 z 16

różnica wieku

: 21 sie 2008, 07:13
autor: Elise
A co myślicie o różnicy wieku między partnerami? Czy był ktoś kiedyś w związku z kimś znacznie starszym lub młodszym?

: 21 sie 2008, 07:59
autor: Agnieszka
Zdefiniuj "znacznie starszy/młodszy" ;) 5, 10 czy 20 lat różnicy? ;p
Jeśli o mnie chodzi, to istotne jest, czy obie strony dobrze się czują w takim związku - jeśli tak, to co za różnica, ile mają lat? :P Bazując na moich doświadczeniach w spotykaniu się z ludźmi (bo raczej związkami tego nazwać nie mogę :P), stwierdzam, że właściwie zwykle najbardziej pasowały mi osoby w moim wieku albo młodsze (tak od roku do sześciu lat młodsze). Przypadek siedem lat starszy uważam za porażkę : :mrgreen: Ale właściwie na podstawie przeszłych zdarzeń doszłam do wniosku, że to nie kwestia wieku biologicznego, tylko danej osoby - priorytetów, zapatrywań, rozwoju emocjonalnego i takich tam xD Przykładowo ja emocjonalnie mam góra 18-20 lat (biologicznie dobijam 28 :P) albo nawet mniej :mrgreen:, więc całkiem naturalne jest, że dogadać umiem się lepiej z ludźmi, których wiek emocjonalny w przybliżeniu odpowiada mojemu (czyli z ludźmi biologicznie młodszymi, ale emocjonalnie rozwiniętymi w sam raz na swój wiek albo ciut bardziej oraz biologicznie starszymi/równymi mi wiekiem, którzy są emocjonalnie młodsi :P)
Ale to tylko takie tam teoretyzowanie. :P

: 21 sie 2008, 09:28
autor: Koni
Pomiędzy moją babcią a moim dziadkiem było 10 lat różnicy a dogadywali się świetnie i do końca byli w sobie zakochani :) . Choć wiadomo, że taka różnica w pewnym wieku nie ma już większego znaczenia. Ale znam pary, w których jedna osoba jest w moim wieku lub zbliżonym, a druga sporo starsza (6-10 lat różnicy) i absolutnie im to nie przeszkadza.
Mi duże różnice wieku między ludźmi w parze nie przeszkadzają. Czasem może nieco dziwią, ale absolutnie nie przeszkadzają. Skoro im tak dobrze... :)

: 21 sie 2008, 09:35
autor: RudaIsia
Koni pisze: Mi duże różnice wieku między ludźmi w parze nie przeszkadzają. Czasem może nieco dziwią, ale absolutnie nie przeszkadzają. Skoro im tak dobrze... :)
i sie zgadzam. nic wiecej ne mam do powiedzenia. :mrgreen:

: 21 sie 2008, 19:04
autor: Zixxar
Posiadam zamierzchły wiek, która ASka zechce przyjąć zaproszenie na randkę ? :D

: 22 sie 2008, 07:24
autor: RudaIsia
zamierzchły -ładnie powiedziane :))

: 13 paź 2008, 20:12
autor: -viki-
Zixxar pisze:Posiadam zamierzchły wiek, która ASka zechce przyjąć zaproszenie na randkę ? :D
Zamierzchły, to jest jaki ? 27 ? He,he

: 13 paź 2008, 20:38
autor: Zixxar
Wg. encyklopedii "Zamierzchły wiek - określenie stworzone przez osobnika zwanego Zixxar na potrzeby konkretnego posta SEA Forum." :D

-viki- , przekroczyłem trzydziestkę :justcuz:
A odnośnie facetów na tym Forum... to jest nas tu kilku rodzynków. Przewaga kobiet w żaden sposób mi nie przeszkadza, wprost przeciwnie, bardzo się z tego powodu raduję!

Pozdrawiam,

Zixx

: 13 paź 2008, 20:47
autor: -viki-
Wcale ci się nie dziwię, też bym się radowała, jakbym jedną z kilku rodzynków wśród masy przesympatycznych Asów/panów się obracała. Żyć, nie umierać. Wcale się nie dziwię i zazdroszczę nawet.
Pozdrawiam serdecznie.

: 13 paź 2008, 22:05
autor: Tenarian
Dopisuję się do listy obecności. Mój wiek jak liczba obrotów starego, dobrego, analogowego longplaya (33 1/3), przekroczony już nawet nieco zresztą.

: 15 paź 2008, 07:56
autor: damian-dec
nie jestem jakims tam EKSPERTEM :wink:
ale mialem przyjemnosc byc z dziewczyna 8 lat mlodsza ode mnie.

i musze powiedziec ze roznica wieku wogole mi nie przeszkadzala.
wrecz przeciwnie---jej entuzjazm i swieze podejscie do zycia mnie zarazil.....bylo naprawde fajnie :rozowe:

: 16 paź 2008, 09:46
autor: -viki-
Zixxar pisze:Posiadam zamierzchły wiek, która ASka zechce przyjąć zaproszenie na randkę ? :D
DZIEWCZYNY ! OTO KONKRET (powyżej), a wy nic? Cisza?
Niejedna tu biadoli, jak to fajnie by było mieć kogoś bliskiego, żeby nie ten sex. Sympatyczny męski Asek pisze w sposób bezposredni, odważny, jednoznaczny (co do intencji) co i jak, a wy milczycie ?
Ja też należę do tych tęskniących, lecz ja mam w tym przypadku nieodpowiedni wiek. Zresztą jestem na tym forum w absolutnej mniejszości, o ile nie jedyna w moim wieku. Lecz was dziewczyny młode nie rozumiem. Po prostu. Miałam kilku mężów i kilku "narzeczonych", (wierzę również, że znów kogoś poznam, tym razem liczę na jakiegoś Aska z czasem, ... może) to myślicie, że skąd to się wzięło, z siedzenia cicho i biernie jak mysz pod miotłą i czekania na rycerza na białym koniu ? To co jeszcze ten "rycerz" ma zrobić na początek, skoro tak bezpośredni przekaz jak od Zixxara nie wystarcza ?
Przecież, wiadomo, że nie wiadomo co będzie. Można zdobyć nowego kumpla po prostu, a może będzie z niego przyjaciel, a może nawet będzie coś więcej. W każdym razie nowa znajomość w realu jest czymś wzbogacającym, choćby w kwestii urozmaicenia i poszerzenia swojego kręgu znajomych.

: 16 paź 2008, 14:57
autor: Agnieszka
-viki- pisze:DZIEWCZYNY ! OTO KONKRET (powyżej), a wy nic? Cisza?
:shock:
-viki- pisze:Niejedna tu biadoli, jak to fajnie by było mieć kogoś bliskiego, żeby nie ten sex. Sympatyczny męski Asek pisze w sposób bezposredni, odważny, jednoznaczny (co do intencji) co i jak, a wy milczycie ?
Podejrzewam, że większość zainteresowanych jeśli już się odzywa w celu bliższego poznania drugiej osoby, to robi to na privie, a nie na forum publicznym - w końcu to nie jest sprawa innych forumowiczów :P To nie Big Brother :diabel:
-viki- pisze:Lecz was dziewczyny młode nie rozumiem. Po prostu. Miałam kilku mężów i kilku "narzeczonych", (wierzę również, że znów kogoś poznam, tym razem liczę na jakiegoś Aska z czasem, ... może) to myślicie, że skąd to się wzięło, z siedzenia cicho i biernie jak mysz pod miotłą i czekania na rycerza na białym koniu ?
No własnie, nie obraź się, ale Twój przykład dowodzi, że zbyt czynne poszukiwania partnera mogą prowadzić do nieudanych związków (no chyba że wszyscy mężowie i narzeczeni zmarli śmiercią naturalną, to wtedy inna sprawa) :P Osobiście nie należę do eksperymentatorek i nie zamierzam się umawiać z każdym wolnym facetem :P
-viki- pisze:W każdym razie nowa znajomość w realu jest czymś wzbogacającym, choćby w kwestii urozmaicenia i poszerzenia swojego kręgu znajomych.
Niewątpliwie, ale zdecydowanie fajniejsza i mniej krępująca jest znajomość (również przyjacielska/kumpelska), która powstaje i rozwija się naturalnie, a nie na zasadzie randkowania do oporu :P
Zresztą moim zdaniem lepiej jest zacząć od kumplowania bez obietnic niż od razu nazywać pierwsze spotkanie randką :P
Co nie zmienia faktu, że ja akurat nikogo nie szukam, tak tylko zbulwersowałam się Twoją odezwą. :mrgreen:

: 16 paź 2008, 17:42
autor: dziwożona
A ja przemyślałam to, co napisała -viki- i od dzisiaj zacznę chodzić na randki, może nawet wyjdę sobie kilka razy za mąż. A może nawet skolekcjonuję kilku narzeczonych, nie będę siedziała z założonymi rękami, nie, och, nie. Dobra, to kto pierwszy do odstrzału (to znaczy na randkę ze mną)?
- viki- toś mnie rozbawiła swoim postem. Faktycznie nie rozumiesz młodych dziewczyn.
A jeśli chodzi o to, kogo szukam, to: szukam smoka, który mnie obroni przed rycerzem na białym koniu

: 16 paź 2008, 18:17
autor: Piorun
Zawsze myślałem że łatwiej o potwora niż o xsięcia... Widać się nie znam.

Za smoka mogę robić. Ewentualnie Potwornego Krwawego Pogromcę i Postracha, opcjonalnie Zamaskowanego. Albo kogoś w tym stylu :diabel:
Ewentualnych książąt zabijam śmiercionośnym, odwiecznym i nieogarnionym cynizmem i proszkiem na pchły