Życie we dwoje - zalety i wady - ex Nie chcę być sama ;)

Forum dla dyskusji o rozmaitych związkach: as + as, as + nie-as...i wszystko pomiędzy.
asex
gimnASjalista
Posty: 14
Rejestracja: 31 sie 2008, 21:32
Lokalizacja: Londyn

Post autor: asex » 14 lis 2008, 23:21

Czy masz na mysli metroseksualnych ? Jesli tak, to ja nie dziele zniewiescialy, czy nie, metroseksualny czy nie, blondyn, szatyn... Jak poznam bede wiedziec czy dogadujemy sie czy nie, lubimy czy nie, odpowiadamy sobie itp.
Metroseksualnych - lubie ten wyraz, codziennie metrem do pracy pospieszam - tam pelno chlopa jest i pewnie o seksie mysla non stop :) Ale nie roztrzasam tutaj definicji...
Mialem na mysli mezczyzn, ktorym nie koniecznie marzy sie silownia po pracy, rabanie drewna na opal, robienie zakupow, wozenie zony po sklepach = takich "mietkich" mezczyzn mam na mysli.
Ale to nie wnosi nic nowego do tematu "zycie we dwoje", ukazuje tylko, ze to nie ma znaczenia czy ktos jest metro, w kapciach, czy sam altanki sklada (uklony dla -Viki-).
Jezeli sie boisz samotnosci, to nie ma bata - musisz sprobowac jak to jest z druga osoba - wtedy sobie porownasz.

Ja "sam" juz probowalem (czujecie podwojne znaczenie tej wypowiedzi ?) - wychodzi mi lepiej w pojedynke ;)
::ASex::

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2579
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Viljar » 15 lip 2009, 12:56

Bycie samemu.
a) zalety:
- mogę spędzać wolny czas jak chcę
- nie muszę się dostosowywać chcąc iść do kina/kawiarni/klubu
- nie muszę tłumaczyć się ze złego humoru ani silić na rozmowe, kiedy nie mam na to ochoty
b) Wady:
- nie ma z kim iść na spacer
- brakuje wsparcia drugiej osoby
- czuję się nieco niepotrzebny
- nie ma tej miłem świadomości, że po tym całym okropnym dniu możesz spotkać się z osoba, która Cię lubi lub coś więcej ;)

Trzy zalety, cztery wady. Hmm... wniosek jest prosty
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

solteka
ASiołek
Posty: 66
Rejestracja: 11 mar 2009, 21:24

Post autor: solteka » 2 wrz 2009, 16:57

"b) Wady:
- nie ma z kim iść na spacer
- brakuje wsparcia drugiej osoby
- czuję się nieco niepotrzebny
- nie ma tej miłem świadomości, że po tym całym okropnym dniu możesz spotkać się z osoba, która Cię lubi lub coś więcej "


Vlijar !!!Masz racje

NA dłuższą mete niestety...brakuje nam kogoś :/ i pomyśleć że taki stan może trwać całe życie :/ Chyba lepiej wyszukać sobie na forum drugiego Asa i zbudować z nią/ nim altanke np :D[/code]

Awatar użytkownika
nightmare
ASter
Posty: 662
Rejestracja: 26 lip 2009, 00:58
Lokalizacja: w trakcie poszukiwań

Post autor: nightmare » 2 wrz 2009, 19:54

Myślę, że można się mniej więcej tak dobrać żeby w rankingu wyszły same zalety. Kwestia akceptacji drugiej osoby i zostawienia jej marginesu swobody.
"Kotom nie wolno! Z kotami nie wolno! Psik! Wyłaź, bo zawołam milicjanta!"

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1654
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Post autor: Keri » 2 wrz 2009, 21:23

pytanie czy ktos dzisiaj jest gotowy do wyrzeczen na rzecz drugiej osoby? watpie :P
wszyscy teraz sa jeszcze bardziej egoistyczni i wygodniccy niz dawniej :P ba! nawet bardziej to pokazuja :P
a i tak jedyna wada samotnosci jest... wlasnie samotnosc :mrgreen: :mrgreen:
a i samotnosc mozna w jakis sposob uciszyc ;)
a zwiazek?
tracisz siebie na rzecz czego i kogo?
w kazdej chwili mozemy byc zdradzeni zranieni i mozemy stracic wszystko i pozniej nie byc z ta osoba
dzielimy nasz swiat nasze minuty ktore bysmy dla rozwoju naszego poswiecili
owszem oplaca sie poswiecac ten czas ale czy wiecej jest jego wstosunku do zmarnowanego czasu w zwiazku?
chyba nie :P

Awatar użytkownika
nightmare
ASter
Posty: 662
Rejestracja: 26 lip 2009, 00:58
Lokalizacja: w trakcie poszukiwań

Post autor: nightmare » 2 wrz 2009, 22:41

Ja też nie jestem gotowa do wyrzeczeń, ale np. nie widzę powodu do kłótni gdy jedno chce iść do kina, drugie do pubu. Zamiast tracić czas i energię na szukanie kompromisów, gdy żadne nie zamierza zmienić zdania, to po prostu idzie się osobno w miejsce, które odpowiada.
Czasami wydaje mi się, że ludzie chcą na siłę robić wszystko razem w związku. Moim zdaniem często niepotrzebnie. Zważanie na własne i partnera preferencje, dawanie sobie czasu i chwili wytchnienia nazywam właśnie tym marginesem swobody.
"Kotom nie wolno! Z kotami nie wolno! Psik! Wyłaź, bo zawołam milicjanta!"

od nowa
ciAStoholik
Posty: 342
Rejestracja: 3 lip 2009, 07:28

Post autor: od nowa » 8 wrz 2009, 13:25

Plus bycia samej (a może samą? polonistów proszę o pomoc :))- jedyny jaki mi teraz przychodzi do głowy, ale składający się z małych jakby "podplusików" jest taki, że jak zajmę się opieką nad dzieckiem to nie będę przynajmniej miała wyrzutów sumienia, ze nia mam czasu dla partnera.
Sex jest przereklamowany...

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2233
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Post autor: Libra » 23 paź 2009, 17:49

Im więcej moje panie zwierzają mi się z kłopotów w związkach i "rozwiązkach" tym więcej plusów bycia solo dostrzegam, ba! - nabieram coraz większej awersji do związków.

Związek obecnie kojarzy mi się z wiecznymi sporami, niedomówieniami, zawyżonymi wymaganiami wobec partnera, powarkiwaniem i z żołądkiem wykręconym przez negatywne uczucia odnośnie tego co wymieniłam wcześniej : żal, strach, niepewność, złość?
Zauważyłam też pewną niepokojącą cechę: ktoś jest niczym skała( silny), zakochuje się, zdaje się, promienieć, przybierać na sile, ale gdy jego relacje z partnerem trafia szlag, owa skała sypie się cała, w drobny maczek. Jakby zakochanie, a następnie zawód miłosny były czymś osłabiającym ogólną strukturę "skały", niweczącym nawet to(przynajmniej na jakiś czas) co było już przed feralnym zauroczeniem.

Będąc solo mam spokój ducha w tym zakresie. Mam luz, mogę ochoczo dysponować swoim wolnym czasem tak jak mi się podoba i nie muszę oglądać się na kogoś, czy mu to odpowiada czy nie. Wystarczy, że staram się ograniczać w jedzeniu, dodatkowe ograniczenia postrzegałabym jako nieznośny balast.


Czasem jest mi żal, że nie mam z kim gdzieś wyjechać: ale nie jestem pewna czy w tym, żalu chodzi mi o partnera, czy może o szofera? Na żadnego z nich mnie nie stać obecnie: na pierwszego emocjonalnie, na drugiego finansowo...
:mrgreen:

beebep
ASter
Posty: 634
Rejestracja: 13 wrz 2009, 17:37
Lokalizacja: z kapusty:)
Kontakt:

Post autor: beebep » 23 paź 2009, 18:09

Im więcej moje panie zwierzają mi się z kłopotów w związkach i "rozwiązkach" tym więcej plusów bycia solo dostrzegam, ba! - nabieram coraz większej awersji do związków.
mam tak samo - no wręcz identycznie :shock:
Ostatnimi czasy, wszyscy dookoła mnie dorośli chociaż troszeczkę i zaczęli tworzyć pary - jak coś trzaśnie to wiadomo do kogo się zgłosić, chociaż tak naprawdę to trochę przytłaczające, gdy staję się tą "najlepszą" dopiero, gdy coś nie pójdzie innym i trzeba stanąć w roli pocieszyciela - w normalnej sytuacji gdy tamci sobie ćwierkają, na mnie już nikt nie zwraca takiej uwagi, każdy wolny czas spędzają z tą drugą osobą... No i w tym momencie - tak jak dzisiaj - siedzę w domu, nie mam co robić - mam pierwszy naprawdę wolny czas od dawna i nic... wszyscy są zajęci sobą - dopiero teraz, czuję, że gdybym jednak kogoś miała, to mogłabym gdzieś z tą osobą wyjść, coś zrobić. Jednakże singlowanie jest fajne, w momentach, gdy tak naprawdę potrzeba samotności i ogółem ma wiele plusów jak dla mnie :D więc nie narzekam :D
Obrazek

Awatar użytkownika
Marie
łASuch
Posty: 163
Rejestracja: 24 lip 2009, 00:17

Post autor: Marie » 23 paź 2009, 19:22

Ja z kolei bardzo cenię sobie idealne dopasowanie partnerów. Jestem taką osobą, która zna swoje potrzeby i nie zamierzam rezygnować ze swoich planów, ambicji czy tego co osiągam kosztem osoby, która nigdy tego nie doceni. Jeżeli miałabym mieć jakiegoś partnera to na pewno takiego, który ma podobne do moich priorytety życiowe, podobne aspiracje, podobny styl życia. Uważam, że człowiek to nie magnes- nie przyciągają go przeciwieństwa. Tylko racjonalne dopasowanie zespala ludzi wg mnie, a nie chwilowe zauroczenia i fascynacja cielesnością :) Czy będę z kimś czy nie... obecnie nie ma to dla mnie pierwszorzędnego znaczenia
MS

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1654
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Post autor: Keri » 24 paź 2009, 13:30

Tylko silne psychiczne jednostki takie gdzie ta "skala" tylko lekko popeka lecz nie prysnie dzis ma szanse ale znalezienie nawet tej bratniej duszy to... zastanawiam sie czy igle ze stogu siana szybciej bym nie znalazl? :roll:
Ja mam wiele okazji ale... wewnetrzne przeczucie mowi mi zeby watpic w to :P . Patrzac na siebie i bedac coraz bardziej single dostrzegam ze mniej bym poswiecal uwagi drugiej osoby.
Singlowanie ma kolejna wade oprocz samotnosc :P Stajemy sie bardziej wlasnie egoistyczni i wolimy wygode. Choc pewnie nie wszyscy ale ten proces bardziej sie przyspiesza bedac samemu bo wolimy tego nie widziec i mowic sobie ze jest tak lepiej :wink: . Lecz nawet po tym co napisalem i majac to w swiadomosci nie zmienie singlowania na bycia z kims choc moze juz mialem choc moze wciaz mam okazje z kims byc :wink: :P

mariaewa
bobASek
Posty: 4
Rejestracja: 16 kwie 2009, 16:06

Post autor: mariaewa » 5 lis 2009, 21:09

Mogłabym się związać tylko z facetem który też jest Asem i który by nigdy nie chciał uprawiać ze mną sexu.Wystarczyłoby mi tylko samo przytulenie i to wszystko.I to nie jest z mojej strony żadna dyskryminacja facetów nie Asów tylko poprostu nie mogłabym dać im tego czego by ode mnie oczekiwali czyli sexu bo sama go nienawidzę i za żadne skarby się do niego nie przekonam.I taki facet by poprostu ze mną nie wytrzymał tak na dłuzszą metę wiec chyba jednak jestem skazana na samotność...

aknajilu
mASzkara
Posty: 187
Rejestracja: 27 paź 2009, 19:13

Post autor: aknajilu » 11 lis 2009, 20:38

...

Kacha
łASuch
Posty: 194
Rejestracja: 13 lip 2009, 08:48
Lokalizacja: Gdzieś z ciemności otoczającej Twój umysł

Post autor: Kacha » 12 lis 2009, 10:10

W zasadzie stworzenie ze mną związku,jest niewykonalne.
A to dlatego że jestem nieprzewidywalna plus kilka innych wad. :mrgreen:
Dla dobra wszystkich,będę sama.
Po co mam się później marwić że kogoś poturbowałam i pozostawiłam z bagażem złych doświadczeń.


Plusy życia w pojedynkę,mniej zmatrwień.

Po związku ze mną pozostają jedynie zgliszcza i przypadki w których może pomóc jedynie specjalista.

Jestem toksyczna.

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2579
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Viljar » 20 lis 2009, 18:24

Kacha pisze:W zasadzie stworzenie ze mną związku,jest niewykonalne.
A to dlatego że jestem nieprzewidywalna plus kilka innych wad. :mrgreen:
Dla dobra wszystkich,będę sama.
Po co mam się później marwić że kogoś poturbowałam i pozostawiłam z bagażem złych doświadczeń.


Plusy życia w pojedynkę,mniej zmatrwień.

Po związku ze mną pozostają jedynie zgliszcza i przypadki w których może pomóc jedynie specjalista.

Jestem toksyczna.
Nie znam Twojego przypadku, ale ciekawa rzecz... w swoim czasie poznałem pewną dziewczynę, dobrze się nam gadało i w ogóle... aż pewnego dnia powiedziała, że jestem jej ideałem faceta i ma wrażenie, że ona jest moim ideałem kobiety. Dlatego nie chce pogłębiać znajomości ze mną, żeby nie zepsuć tego wrażenia, bo za bardzo jej na mnie zależy :? Naprawdę tak powiedziała.
A właśnie kilka tygodni temu widziałem, jak wylizywała gardło jakiemuś kolesiowi, o którym wszyscy wiedzą, że przeleci ją i zostawi. I faktycznie tak zrobił.

Podsumowując znajduję dwa wyjaśnienia:
1) Nie trafiłaś na faceta, który miałby do Ciebie właściwe podejście,
2) Tak jak we wspomnianym przeze mnie wypadku boisz się, że jak ktoś zostanie z Tobą dłużej, to się znudzi/wścieknie/zniechęci/itp. i odejdzie. Ale to tylko moje przypuszczenie, żeby nie było ;)
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

ODPOWIEDZ