Strona 4 z 7

: 20 lis 2009, 18:37
autor: Keri
Kacha pisze:W zasadzie stworzenie ze mną związku,jest niewykonalne.
A to dlatego że jestem nieprzewidywalna plus kilka innych wad. :mrgreen:
Dla dobra wszystkich,będę sama.
Po co mam się później marwić że kogoś poturbowałam i pozostawiłam z bagażem złych doświadczeń.


Plusy życia w pojedynkę,mniej zmatrwień.

Po związku ze mną pozostają jedynie zgliszcza i przypadki w których może pomóc jedynie specjalista.

Jestem toksyczna.
Kacha :P
A ja codziennie mowie sobie ze inne beda mialy lepiej ale z dala ode mnie :mrgreen: .
Nie znam Twojego przypadku, ale ciekawa rzecz... w swoim czasie poznałem pewną dziewczynę, dobrze się nam gadało i w ogóle... aż pewnego dnia powiedziała, że jestem jej ideałem faceta i ma wrażenie, że ona jest moim ideałem kobiety. Dlatego nie chce pogłębiać znajomości ze mną, żeby nie zepsuć tego wrażenia, bo za bardzo jej na mnie zależy Naprawdę tak powiedziała.
A właśnie kilka tygodni temu widziałem, jak wylizywała gardło jakiemuś kolesiowi, o którym wszyscy wiedzą, że przeleci ją i zostawi. I faktycznie tak zrobił.
Tylko ze ta osoba nie miala taki zmartwien jak asy :P . Asy boja sie ze zwiazek przejdzie do czegos glebszego lub tak poprostu "za mocno nie leca" na innych jak twoja znajoma :P , choc moze jest aska :roll: to przepraszam. Ale jako as wiem ze moj poped jest przytepialy :lol: i moje relacje w podrywaniu i innych tych sprawach tez :wink: .Wiec wiecej JA zrobie komus problemow zaczynajc z kims zwiazek niz gdyby se znalazla kogos innego.

I fakt boje sie zwiazku ale tylko przez te stereotypy i ciagle oczekiwanie ode mnie "gierek" na ktore nie mam ochoty :roll: . Dla drugiej osoby bedzie to wazne lecz dla mnie bedzie to strata czasu :P .

: 21 lis 2009, 18:21
autor: Libra
Viljar pisze: ciekawa rzecz... w swoim czasie poznałem pewną dziewczynę, dobrze się nam gadało i w ogóle... aż pewnego dnia powiedziała, że jestem jej ideałem faceta i ma wrażenie, że ona jest moim ideałem kobiety. Dlatego nie chce pogłębiać znajomości ze mną, żeby nie zepsuć tego wrażenia, bo za bardzo jej na mnie zależy :? Naprawdę tak powiedziała.
faktycznie ciekawa i dosyć powszechna. Taki zachowanie może wynikać z przekonania "nie jestem tego warta" bądź ze strachu: " zaangażuję się, będzie pięknie, nagle coś pieprznie i się nie pozbieram". Istnieje też taka opcja, że ludzie rezygnują z czegoś dobrze się zapowiadającego... aby móc do czego wracać myślami, wspominać. O dziwo, dużo ludzi lubi się katować wspominkami, że mogło być tak pięknie.
A właśnie kilka tygodni temu widziałem, jak wylizywała gardło jakiemuś kolesiowi, o którym wszyscy wiedzą, że przeleci ją i zostawi. I faktycznie tak zrobił.
podejrzewam, że podświadomie tego się spodziewała, ba, oczekiwała tego. Być może od jakiegoś czasu nieświadomie realizuje taki schemat związku, bo jest w niej głęboko zakorzeniony(naoglądała się ich w otoczeniu), a że ludziska nieraz boją się nieznanego to brnie w to co zna.

: 22 lis 2009, 15:52
autor: Keri
I nie tylko ze sie zna ale bede "swiecic" przed kolezankami ze z tym "gosciem" bylam :mrgreen: , "bo inne tak robia", itp. mysli....

Mlode dziewczyny dzis NIE MAJA SWOJEGO WLASNEGO ZDANIA
I ja to stweirdzam bo obserwacja po szkole gdy ja chodzilem :P

Wola mlode sluchac swoich kolezanek niz po swojemu robic i "olewac" rady innych... Ja jestem jaki jestem robie po swojemu, mam swoje przekonania i swoje zasady choc wysluchac moge ale sie zastanowie czy zrobie tak jak ktos mi kaze... :P

: 5 lut 2010, 13:03
autor: pogubiony
Ze swojego skromnego doświadczenia wiem o sobie tyle, że nie chcę być sam.
Z przymusu ulubioną porą roku jest jesień, gdy wszyscy sprawiają wrażenie rozczarowanych życiem - wreszcie nie tylko ja. Nie to bym komuś źle życzył, ale gdy wiosną gdzie nie spojrzeć wesoła para, a człowiek wraca do domu gdzie czeka na niego telewizor, to nie robi mu się miło.
Tylko raz byłem w związku, ale te kilka miesięcy było najpiękniejszym okresem mojego życia. Nie żałuję rozstania, ale tym bardziej nie żałuję podjętego wysiłku.
Może i po rozstaniu rozsypałem się jak skała na żużel, ale przedtem byłem strzaskany na pył.

To czego najbardziej zazdrościłem innym, to to, że chociaż mieli wspomnienia. Póki ich nie miałem czułem się niesamowicie ubogi.

: 13 lut 2010, 13:20
autor: Urania
pogubiony pisze:...

To czego najbardziej zazdrościłem innym, to to, że chociaż mieli wspomnienia. Póki ich nie miałem czułem się niesamowicie ubogi.
Ja mam wspomnienia, ale bardzo przykre...
Do ludzi w życiu trzeba mieć szczęście, może większe nawet niż w totolotka...

Czasem myślę sobie, że fajnie byłoby być z kimś, pójść gdzieś, na wystawę, do kina, do teatru, na spacer... - ale to są tylko miłe momenty. Gdybym miała być z kimś 24h na dobę, zaczęłabym się czuć osaczona... Mogłabym być w związku, ale musiałabym być bardzo zakochana i ta osoba musiałaby mieć swoje mieszkanie, żeby każdy z nas miał trochę swojej przestrzeni tylko dla siebie.

Ale to się nie zdarzy, bo jest po prostu niemożliwe.

: 13 lut 2010, 16:39
autor: Keri
Mnie natomiast wciaz zastanawia to jak ja bym wygladal gdybym byl w zwiazku. Czyli takim jakie sa w wiekszosci. normalne czynnosci ze wspolnym spedzaniem czasu i wogole :P Nie wliczajac w to rzeczy ostatecznej :roll: . A im bardziej o tym mysle to czuje sie bardziej odbiegajacy od ogolnych norm przyjetych i taki schemat wogole m inie pasuje i czulbym sie zle.

Wiec wspomnienia i doswiadczenia sa mi tego typu obce i wcale nei zaluje :wink:
Ale to się nie zdarzy, bo jest po prostu niemożliwe.
Wsrod seksualnych facetow?.... Nawet nie mowic bo to oczywiste jest :roll:

Nie stety ja przez jedno doswiadcznie tylko bardziej unikam plci przeciwnej niz wychodze na przeci :roll: w

: 13 lut 2010, 18:41
autor: marchewa
Ja mam wspomnienia, ale bardzo przykre...
Do ludzi w życiu trzeba mieć szczęście, może większe nawet niż w totolotka...

Czasem myślę sobie, że fajnie byłoby być z kimś, pójść gdzieś, na wystawę, do kina, do teatru, na spacer... - ale to są tylko miłe momenty. Gdybym miała być z kimś 24h na dobę, zaczęłabym się czuć osaczona... Mogłabym być w związku, ale musiałabym być bardzo zakochana i ta osoba musiałaby mieć swoje mieszkanie, żeby każdy z nas miał trochę swojej przestrzeni tylko dla siebie.

Ale to się nie zdarzy, bo jest po prostu niemożliwe.[/quote]

w pełni się z Tobą zgadzam-ja mam wspomnienia gorsze niż złe;
być z kimś tylko przez chwile nie ma problemu ale potem każde idzie do ,,siebie"-żaden z tych niby ,,normalnych" facetów nie jest w stanie zrozumieć czegoś takiego więc na logikę i dla własnego spokoju lepiej być samą chociaż czasami coś by się chciało.......

: 14 lut 2010, 10:04
autor: pogubiony
marchewa pisze: (...) żaden z tych niby ,,normalnych" facetów nie jest w stanie zrozumieć czegoś takiego więc na logikę i dla własnego spokoju lepiej być samą chociaż czasami coś by się chciało.......
No to trzeba się zakręcić za tymi "nienormalnymi".

: 14 lut 2010, 10:08
autor: Keri
oj pogubiony :roll:

czasami ci niemormalni sa wlasnie nienormalni ze sa tacy :mrgreen:

Ale kogo nazywasz nienormalny? :?

: 14 lut 2010, 10:19
autor: marchewa
czasami ci ,,nienormalni" są ,,normalniejsi" od całej reszty;
tylko jak odróżnić tych ,,nienormalnych" pozytywnie od tych ,,nienormalnych" negatywnie czyli np. od jakichś psycholi których chyba miałeś na myśli?
jak masz jakieś sprawdzone metody rozróżniania to z chęcią bym je poznała

: 14 lut 2010, 11:04
autor: dzola007
U mnie wspomnienia dobre i złe równoważą sie. Co do swojego kąta to wydaje mi sie ze coraz wiecej osob a zawłaszcza kobiet samotnych,preferuje osobne mieszkanie (to samo dotyczy mężczyzn ale żonatych :P),moja mama sama powiedzala ze jest zadowolona ze w jej zwiazku dominuje odległosc. Pozytywnie "nienormalny" nie ukrywa jaki jest a "nienormalny" niegatywnie stara sie to ukryć.

: 14 lut 2010, 12:45
autor: marchewa
tylko że nie każdy otwiera się od razu przed każdym nieznajomym;
chodzi o to jak takich ,,+" rozpoznać w miarę od razu bez zbytniego angażowania się i narażania na jakiekolwiek nieprzyjemności w najlepszym wypadku

: 15 lut 2010, 08:34
autor: pogubiony
Ja rozumiem, że "nienormalny" to pozytywnie "nienormalny". Skoro nie udaje się nam związać z "normalnymi", to pozostają inni. I tyle. "Nienormalnych" w sensie psychicznie ułomnych, nie traktuję jako potencjalnych partnerów. I żeby nie powstało kolejne niedomówienie - nie mam na myśli tego, że ktoś ma / miał depresję.

: 15 lut 2010, 17:32
autor: Philosoph
dzola007 pisze:(...(moja mama sama powiedzala ze jest zadowolona ze w jej zwiazku dominuje odległosc.
Związek 'na odległość' sposobem na uniknięcie osaczenia i zniewolenia w związku? Hmm, ciekawe. Dziwnie znajome. :diabel:

: 15 lut 2010, 21:34
autor: suzy
Philosoph pisze:
dzola007 pisze:(...(moja mama sama powiedzala ze jest zadowolona ze w jej zwiazku dominuje odległosc.

Związek 'na odległość' sposobem na uniknięcie osaczenia i zniewolenia w związku? Hmm, ciekawe. Dziwnie znajome. :diabel:
To zależy od partnerów. Nawet w "zwykłych związkach można uniknąć tego osaczenia i zniewolenia. To kwestia wzajemnego uszanowania i zrozumienia czasowej izolacji od partnera. Tak ja to przynajmniej widzę choć nie jest to łatwe z czego obserwuję. Poza tym i w związkach na odległość można tak się czuć jeśli trafi się na nieodpowiednią osobę. (wiem z autopsji)

Nie mogę powiedzieć że teraz chciałabym być w takim związku o jakim pisze Urania ale nie zdziwiłabym się gdybym za 5-8 lat lat stwierdziła. Poza tym wydaje mi się że jest to jakiś sposób na uniknięcie rutyny której osobiście nie znoszę i się boję. ;)