Ogólny upadek związków

Forum dla dyskusji o rozmaitych związkach: as + as, as + nie-as...i wszystko pomiędzy.
Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1646
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Post autor: Keri » 29 sty 2010, 15:07

Kolezanka Aga sie gubi w tym co pisze :D

Romantyczny ze slownika wyrazow obcych Wladyslaw Kopalinski droga Kolezanko:

romantyczny zwiazany z romantyzmem pop. marzycielski, tejemniczy, fantastyczny, poetyczny, uczuciowy

Co te dwa ostatnio wyjasniaja wiele. A patrzac na ankiety na tym forum to jest grupka asow uwazajacych sie za romantyczne. :wink:

I jeszcze jedno pytanie :P Bedac na tym forum uwazasz sie za osobe aseksualna bo po twoich wypowiedziac ciezko to zdiagnozowac. :roll:

Awatar użytkownika
Aga
młodASek
Posty: 26
Rejestracja: 6 lip 2009, 11:52

Post autor: Aga » 29 sty 2010, 15:26

Gubię się bo pytam? Może i moje przemyślenia nie są zbyt jasno wyartykułowane, ale przecież widzę, że każdy wie o co chodzi, bo przecież na nie odpowiadacie. :D

Definicję romantyzmu, którą podał Keri znam, ja pytałam raczej o twoją definicję bo chyba co niektórzy mają w głowach swoje słowniki ;)

Jednakże definicja, która podałeś nigdzie nie wyklucza np seksu. Kto powiedział, że czynność ta nie może wiązać się z tajemniczością, uczuciem i marzeniami? No ale to chyba oczywiste. Przynajmniej jak tam uważam. :)
Dlatego właśnie dziwię się, że podałeś definicję ze słownika...
I jeszcze jedno pytanie Razz Bedac na tym forum uwazasz sie za osobe aseksualna bo po twoich wypowiedziac ciezko to zdiagnozowac.

Jak już gdzieś napisałam, pozostawiam ten aspekt mojej osoby dla siebie mimo, iż forum to ma nieco specyficzny charakter i temu też służy (tzn dzielenia się poglądami na temat swojej seksualności).

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1646
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Post autor: Keri » 29 sty 2010, 15:58

Moja definicja romantyzmu to uczuciowosc glebia i wrecz docieranie do siebie najglebiej w sferze uczuc ;)

A co do podanej deinicji nie wyklucza ani nie dodaje :P I to tez wez pod uwage.

A skoro nie chcesz zadeklarowac jak z "twoja orientacja" to analiza twoich wypowiedzi oscyluje sie ze jestes osoba seksualna lub aseksualna ale o pogladach seksualnych osob. Ktos ci wmowil ze milosc to chemia i ze lamie wszystkie przeszkody, ze trzeba sie zakochac. Zycie jest inne. Zreszta widac to po liczbie rozwodow. Bo osoby nie traktuja milosci jako dociekania kim jest ta osoba jaka ona jest czy ona bedzie dobrze ze mna wspolpracowac nie tylko w sferze seksu. Tylko kieruja sie emocjami silnymi ale krotkimi, ktore przemijaja i zaczyna sie rozczarowanie. Uczucia sa wolne ale trwale. One pomalu dojrzewaja tak jak przyjazn. Milosc to nie chwilowe zauroczenie pelne wielkich mysli i wielkich pragnien ze kazdy mur rozbija. Osoby najlepiej powinny do siebie pasowac i zakceptowac siebie i rozumiec siebie.

Awatar użytkownika
Aga
młodASek
Posty: 26
Rejestracja: 6 lip 2009, 11:52

Post autor: Aga » 30 sty 2010, 20:25

Matko przenajświętsza, a czy ja mam kierować się w życiu tym co mówią i robią inni? Czy wskaźnik procentowy rozwodów na świecie ma zaważyć na moim życiu? Przecież to czysty nonsens. To, że inni ludzie nie spełniają się w tej kwestii nie znaczy, że ze mną czy z tobą ma być podobnie. Wszystko zależy od twojego podejścia do tej kwestii i tego czy masz na tyle wytrwałości, by w tym szalejącym świecie zachować pewne, że tak powiem ''sokratejskie cnoty'', które pozwolą ci żyć zgodnie z własnym sumieniem. To, że wymaga to wyrzeczeń i nie jest łatwe jest oczywiste co ty, AS powinieneś zrozumieć w szczególności. Dlaczego wciąż nurtuje mnie kwestia owej miłości między AS-em a osobą seksualną? Bo chcę po prostu zbadać czy między ludźmi są takie granice, coś co nie pozwala im być razem, co sama zarazem, uważam za dość banalne.
Może i w takiej sytuacji nigdy nie byłam, ale miałam okazję wyrzec się czegoś co kocham by się poświęcić i nadal to robię. Jak mi się żyje? Bywa ciężko, ale idę dalej bo wiem, że życie bez wymagań i trudności nie jest po prostu życiem.
Ot, takie mini filozofowanie. ;)


P.S. Nie chcę cię denerwować, ale jest też taka prosta empiryczna zasada, która mówi, że jeżeli się czegoś nie spróbuje...to właściwie jak można o tym dyskutować? To też weź pod uwagę;)

Awatar użytkownika
Gizmo
Strażnik TeksASu
Posty: 1064
Rejestracja: 13 cze 2006, 11:15
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: Gizmo » 3 lut 2010, 11:20

Aga pisze:Może i w takiej sytuacji nigdy nie byłam, ale miałam okazję wyrzec się czegoś co kocham by się poświęcić i nadal to robię. Jak mi się żyje? Bywa ciężko, ale idę dalej bo wiem, że życie bez wymagań i trudności nie jest po prostu życiem.
Szkoda, że Twoje badania nad "granicami" będą wymagały poświęcenia również od osób seksualnych, z którymi się zwiążesz :roll:
Uważam, że chęć do poświęceń to piękna rzecz, ale tylko, jeżeli jest całkiem bezinteresowna.

Awatar użytkownika
Aga
młodASek
Posty: 26
Rejestracja: 6 lip 2009, 11:52

Post autor: Aga » 4 lut 2010, 01:09

Uważam, że chęć do poświęceń to piękna rzecz, ale tylko, jeżeli jest całkiem bezinteresowna.

Popieram ;)

Awatar użytkownika
Zrezygnowana
gimnASjalista
Posty: 10
Rejestracja: 12 sie 2010, 20:10
Lokalizacja: Lublin

:)

Post autor: Zrezygnowana » 19 sie 2010, 12:28

A mi się wydaje że przyczyną jest konsumpcyjny styl życia, konsumujemy już wszystko łącznie z drugą istotą. Więc nie przywiązujemy się też tak bardzo bo przecież tyle osób na świecie, no a w czasach przeszłych łatwiej było ślubować życie wspólne do dnia śmierci jak się żyło do 30 czy 40, ledwo się pobrali a już zmarł na wojnie przy polowaniu albo jakąś chorobę a kobiety głównie przy porodach. Czasy nam się zmieniły i ja również żałuję że obecną wizję rodziny mogę stworzyć w ramach 2 osób czyli ja i ewentualne potomstwo, bo użerać się z mężczyzną, i spełniać jego zachcianki jeszcze te od których mnie mdli to raczej mało realne.

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1646
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Post autor: Keri » 19 sie 2010, 18:25

Akurat przytaczasz czasy bardzo przeszle wrecz sredniowieczne a i tam byly osoby traktujace fruga osobe materialnie :roll:

Wiekszym powodem sa trendy, narzucajaca sie moda i gonitwa za tym by byc na czasie i nie byc w tyle za innymi :P I widac to na przykladzie teraz kobiet starszych ktore wybieraja sobie mlodszych :roll: . Nie jestem przeciw temu ale gwiazdy telewizyjne taki maja wplyw i ogolnie media ze teraz jest wyscig :)

Lizzy
ASter
Posty: 616
Rejestracja: 17 cze 2009, 16:28
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: Lizzy » 19 sie 2010, 19:19

Starsze wybierają młodszych, cha, cha:-) a może też jest tak, ze ci młodsi wolą starsze, bo...;-)

Awatar użytkownika
Zrezygnowana
gimnASjalista
Posty: 10
Rejestracja: 12 sie 2010, 20:10
Lokalizacja: Lublin

A ja tam..

Post autor: Zrezygnowana » 20 sie 2010, 11:17

Ja bym młodszego nie chciała, takie szczeniaki, durne, mało ambitne, nie ustatkowane, sami nie wiedzą czego chcą. No jedynie alkoholu lejącego się strumieniami a to już nie dla mnie. Więc tylko rówieśnicy no i starsi :) i żadna mnie tam moda nie obchodzi.

Awatar użytkownika
Philosoph
fantAStyczny
Posty: 575
Rejestracja: 22 wrz 2009, 00:21
Lokalizacja: Starogard Gdański
Kontakt:

Re: A ja tam..

Post autor: Philosoph » 20 sie 2010, 20:05

Zrezygnowana pisze:Ja bym młodszego nie chciała, takie nie ustatkowane.
Poprawiłem, tak pasuje lepiej. :lol:
User of this number is currently dead. Resurrection in 5 minutes, please wait. * * * * Resurrection failed, please try again later.
If you have more troubles with resurrection, please contact with software developer (GodCorp®) in order to solve the problem.

Ant
BażANT
Posty: 6068
Rejestracja: 1 paź 2006, 14:26

Post autor: Ant » 20 sie 2010, 20:15

Lizzy pisze:Starsze wybierają młodszych, cha, cha:-) a może też jest tak, ze ci młodsi wolą starsze, bo...;-)
Bo matury? xD
Czczony nie tylko w Chinach

Henrietta
ASiołek
Posty: 56
Rejestracja: 1 sie 2010, 01:40

Post autor: Henrietta » 21 sie 2010, 19:57

Jeśli jesteś typowym konsumentem, to pochłaniasz więcej niż jesteś w stanie dać, i taki związek się rozleci, bo obaj partnerzy są w postawie roszczeniowej, a stąd tylko kawałek do rozwałki. Ludziom potrzeba więcej cierpliwości i pokory, a jej brak wynika z tego że świat teraz tak ostro zapiernicza...

Awatar użytkownika
Prozak
mASełko
Posty: 147
Rejestracja: 20 sie 2008, 16:19
Lokalizacja: GZM
Kontakt:

Post autor: Prozak » 22 sie 2010, 08:38

Rozkład związku i rodziny? A może zwykła ewolucja tej dziedziny życia społecznego? Wszystko się zmienia to też i nie widzę powodu by się takimi sprawami martwić. Jeżeli ludzie po roku trwania związku/małżeństwa chcą się rozstać, to czemu nagłaśniać całą sytuację, lepiej aby ułożyli sobie życie z kimś innym, niż trwali w relacjach które nie dają im satysfakcji. Od zarania ludzkości normą były rozwody, po wynalezieniu chrześcijaństwa (nie piszę o innych, współczesnych nam religiach bo nie wiem jak sytuacja się u nich klaruje) kościół, a za nim społeczeństwo potępiło zarówno rozwodników jak i rozwód.
Krzyż? Najlepiej płonący...

Awatar użytkownika
Ernest
AStrum
Posty: 1482
Rejestracja: 3 kwie 2009, 00:15
Kontakt:

Post autor: Ernest » 22 sie 2010, 15:08

Jeśli jesteś typowym konsumentem, to pochłaniasz więcej niż jesteś w stanie dać, i taki związek się rozleci, bo obaj partnerzy są w postawie roszczeniowej, a stąd tylko kawałek do rozwałki. Ludziom potrzeba więcej cierpliwości i pokory, a jej brak wynika z tego że świat teraz tak ostro zapiernicza...
Podoba mi się przesłanie kryjące się Twoim postem Henrietta. Nie muszę nawet wysilać się żeby znaleźć kilku przykładowych ,,konsumentów''. Obawiam się, że jestem jednym z nich, co czasami zaczyna mnie irytować...
,,Wszyscy jesteśmy większymi artystami niż się nam zdaje." F. Nietzsche

''To see a World in a Grain of Sand
And a Heaven in a Wild Flower
Hold Infinity in the palm of your hand
And Eternity in an hour'' W. Blake

,,...by lekko obcial koncowki nie skracajac wlosow" Keri

ODPOWIEDZ