Aseksualni - tylko przez Internet szukać drugiej połówki?

Forum dla dyskusji o rozmaitych związkach: as + as, as + nie-as...i wszystko pomiędzy.
Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2018
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: Aseksualni - tylko przez Internet szukać drugiej połówki

Post autor: wyrwana_z_kontekstu » 23 lut 2017, 14:37

A teraz uwaga! Gorzkie żale! Wprost z Tindera. :D
Czy "wieprzowina z frytkami" naprawdę jest odpowiedzią na to, że lubię ciepłe napoje ja pada deszcz? Być może przez przypadek zasugerowałam, żeby to ta druga osoba zrobiła mi kawę... kiedy raczej to była aluzja do chodźmy gdzieś na kawę... i na wieprzowinę z frytkami też można.
Albo ja za dużo gadam i nie jestem w typie... trudno :D Bazarek, jak napisała AlaZala xD Złe stoisko ;)
Że co? Wieprzowina z frytkami? Znając siebie, pewnie sprawdziłabym słownik slangu w poszukiwaniu ukrytych znaczeń. :D Jeśli to nie to, to jakiś świr, odpuść. Zresztą - i tak świr. Jw. Szkoda nerwów.

Awatar użytkownika
AlaZala
AS gaduła
Posty: 425
Rejestracja: 19 lis 2016, 17:06

Re: Aseksualni - tylko przez Internet szukać drugiej połówki

Post autor: AlaZala » 23 lut 2017, 19:02

Aenyeweddien, jak to fajnie pisać posty, gdy ktoś potem się z tego powodu cieszy!
Aenyeweddien pisze: Tak, jest takie nastawienie. Masz rację. Wiele osób je ma, ja osobiście szukam tych, które go nie mają. Moim zdaniem jest to nastawienie niezdrowe. Bo nastawienie na partnera zazwyczaj jest nastawieniem po prostu na człowieka od seksu i randek. Jest nastawieniem użytkowym. A użytkowe traktowanie ludzi... nie wróży zbyt dobrze relacji. Ale społecznie też tak mamy, że w momencie kiedy poznajemy innych, wiele osób już narzuca tej drugiej stronie konkretną rolę. Ograniczając się w tej sposób. Jak w ogóle budować relację partnerską jeśli najpierw nie zostanie się przyjaciółmi?
Mam wrażenie, że napisałaś w tym fragmencie bardzo dużo ważnych rzeczy. Po pierwsze całkowicie zgadzam się z tym, że poszukiwanie z nastawieniem na znalezienie sobie partnera jest użytkowym traktowaniem ludzi i zamyka wiele ciekawych ścieżek dalszego rozwoju relacji. Dla mnie jest też wątpliwe moralnie.

Najciekawsze jest ostatnie pytanie - wiele osób buduje relacje partnerskie z całkowicie obcymi ludźmi opierając się jedynie na zauroczeniu lub pożądaniu seksualnym. Myślę, że jest to element charakterystyczny tego podejścia bazarowego. Na pewno jest to łatwe pod tym względem, że można w każdej chwili uderzyć w stół, powiedzieć "koniec" i całkowicie zerwać taką znajomość bez poczucia straty wieloletniej relacji. Relacjom romantyczno-erotycznym, które obserwuję w swoim otoczeniu, często mogę przypisać takie cechy jak intensywność, burzliwość i krótkotrwałość. Tymczasem relacje koleżeńsko-przyjacielskie charakteryzuje stabilność, ale mała intensywność. Te cechy trudno jest pewnie pogodzić, być może dlatego rzadko na podstawie przyjaźni ludzie budują relację partnerską.

Z drugiej strony ludzie mogą kierować się lękiem i przez ten lęk nie podejmować próby zbudowania relacji partnerskiej jako dalszego etapu relacji przyjacielskiej, choć uważają to to słuszne i w głębi duszy tego pragną. Czy Twoje doświadczenie nie jest właśnie przykładem rozpoczęcia poszukiwań wśród obcych ludzi bez dokładnego sprawdzenia możliwości dalszego rozwoju już nawiązanych znajomości?
Aenyeweddien pisze: Ale właśnie też jest cecha wspólna dużej części społeczeństwa. W wielu miejscach jest to bazarowe podejście. Speed dating, wieczory dla singli, kluby, swatanie znajomych itd. A że jakaś podgrupa używa Tindera żeby to podejście wyrazić... A że jest... cóż, raczej chore... Takie czasy. Możemy zmienić tylko siebie ale uważam, że warto tego próbować.
Oczywiście, że duża część społeczeństwa ma takie bazarowe podejście. Ale, jak sama zauważasz, portale i aplikacje randkowe są przejawem tego podejścia, jego skutkiem i kwintesencją. Ludzie, którzy zakładają tam konta zaakceptowali to podejście i aktywnie je stosują. Są także ludzie stosujący to podejście na inne, wymienione przez Ciebie sposoby. Ale są też ludzie, którzy nie mają kont na portalach randkowych, nie chodzą na speed dating, ani nie odwiedzają klubów. I wśród tych ludzi jest stosunkowo liczne grono osób, które nie akceptują podejścia bazarowego. Tych ludzi też można w społeczeństwie znaleźć, ale nie pod hasłem poszukiwania partnera, bo oni aktywnie partnerów nie poszukują, ale często chętnie nawiązują kontakty z innymi osobami, zazwyczaj bez sprecyzowanego celu.
Aenyeweddien pisze: AlaZala, naprawdę jeśli tych dwóch Twoich znajomych będzie nagle miało ze sobą kosę, to nie zmieni to nic w Twoich relacjach? A jeśli jeden z nich nie byłby przyjacielem, a partnerem? Nigdy nie miałby nic przeciwko temu, że idziesz się zobaczyć z kimś kogo on już nie lubi? Nawet bardzo nie lubi. Chyba przeceniasz ludzką naturę i możliwości zawsze bycia rozsądnym kiedy w okolicy jest burza emocji.
Nie widzę możliwości, aby to cokolwiek zmieniło. Nie informuję każdego z moich znajomych o wszystkich innych znajomościach, które utrzymuję. Rozmawiamy czasem o wspólnym znajomym lub znajomych, na przykład, gdy chcę przekazać jednemu koledze informację dotyczącą drugiego kolegi, gdy wiem, że ten drugi kolega nie miał jeszcze okazji osobiście przekazać tej informacji pierwszemu koledze. Ale sytuacje takie mają miejsce tylko wtedy, gdy wiem, że drugi pierwszy kolega jest tą informacją zainteresowany, a drugi kolega nie ma nic przeciwko, żebym tę informację przekazała. Jeśli doszłoby do pogorszenia relacji między nimi, nie wspominałabym im o sobie nawzajem.

Gdyby jeden z nich był moim partnerem, a nie przyjacielem, to zmieniłoby tylko tyle, że wobec charakteru partnera miałabym większe wymagania. Oczekiwałabym jeszcze większej akceptacji i zrozumienia mojego sposobu postępowania, respektowania moich potrzeb, a także poszanowania mojej autonomii.

Lista osób, z którymi utrzymuję kontakt jest dla mnie jedną z najbardziej prywatnych i nienaruszalnych przez nikogo spraw w moim życiu i należy do fundamentu autonomii indywidualnej. Jest ona dla mnie pewną świętością i gdyby ktoś podjął starania o wykreślenie kogokolwiek z tej listy, byłby pierwszą osobą, która zostałaby z tej listy skreślona. Niezależnie od statusu tych osób - nawet partner lub najbliższy przyjaciel zostałby z tej listy skreślony, gdyby spróbował spowodować zakończenie nawet najluźniejszego koleżeństwa utrzymywanego przeze mnie. Takie postępowanie zawsze byłoby dla mnie zbyt daleką ingerencją w moją prywatność, abym mogła ją zaakceptować.
Aenyeweddien pisze:I moja główna grupa faktycznie jest rekomendacją, są jedna jeszcze inne typy znajomych.
No to dobrze, ale tymi innymi typami nie zajmowałabym sobie głowy. Dla mnie znajomym jest ten, znajomość z kim jest dla mnie rekomendacją.
Aenyeweddien pisze: Czasami żałuję, że ze swojej listy usuwam radykalnych prawicowców. Powinnam ich kolekcjonować i używać do grupowania im podobnych. Reakcja ich znajomych na moją aseksualność byłaby da mnie oczywista, wykluczająca z puli ludzi do zawierania znajomości.
Mam koleżankę o skrajnie liberalnych poglądach, która ma w znajomych na Facebooku przywódców ONR i jeszcze kilku prawicowych, nacjonalistycznych i faszystowskich organizacji. Ona nawet się z nimi spotyka, bo ma poczucie misji i cały czas wierzy, że dzięki tym spotkaniom, kończącym się często wyzwiskami i wrzaskami, uda jej się nawrócić ich na drogę społecznego liberalizmu i tolerancji. Nie można więc wyciągać zbyt daleko idących wniosków tylko na podstawie znajomych, a już tym bardziej znajomych z portali społecznosciowych.
Aenyeweddien pisze: Smutne jest to tylko wtedy, kiedy dla osób bliskich musimy zawsze występować w kostiumie.
Dla mnie osoby, przed którymi występujemy w kostiumie nie są osobami bliskimi. Do osób bliskich zaliczam tylko te osoby, które w pełni świadomie akceptują mnie taką, jaka jestem, ze wszystkimi moimi dziwactwami, wadami i odchyleniami od norm społecznych.

Może rzeczywiście przeceniam ludzką naturę, ale uważam, że szacunek dla innych ludzi jest ważny w życiu każdego człowieka. A szacunkiem dla innych jest dla mnie wiara w ich dobro i mądrość.

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Aseksualni - tylko przez Internet szukać drugiej połówki

Post autor: panna_x » 25 lut 2017, 18:42

co do urody, to owszem dla mnie ma znaczenie, skłamałabym mówiąc, że nie. Nie żebym stosowała jakąś skalę punktową do 10, po prostu albo ktoś mi się podoba, albo jest średni ( ani podoba, ani nie podoba, neutralny), albo wcale. i tyle. jednak nie mogłabym być z kimś kto wcale mi się nie podoba fizycznie, chodzi o takie moje subiektywne odczucia, nie jakieś skale czy rankingi, że musi uchodzić za atrakcyjną osobę, ale mnie musi się podobać. no jednak nie chciałabym czuć obrzydzenia przebywając z daną osobą, wiem, że wyglądu się nie wybiera, ale mimowolnie niektóre typy fizyczności mnie odpychają. oczywiście, wiem, że to przykre, kiedy takie odrzucenie z powodu wyglądu nas dotyka, sama również tego doświadczyłam, więc wiem, że nie jest to miłe.

zaś co do szukania przez net dużo ludzi tak robi, bo tak jest najłatwiej. no bo gdzie można kogoś znaleźć? niby wszędzie, ale w praktyce tak nie jest ( przynajmniej mojej). na sfeminizowanych kierunkach studiów mało jest facetów, tam się nikogo nie pozna. w pracy, zależy jakiej, w mojej większość osób to ludzie w średnim wieku, w innym przedziale wiekowym, i przeważnie już mają swoje związki, albo są rozwodnikami i nie szukają kolejnego związku. jakieś kursy czy grupy zainteresowań to też niezbyt, jak pisałam wyżej. może komuś udało się w ten sposób poznać, mnie nie. Nie znalazłam nawet zwykłych znajomych, a co dopiero żeby ktoś mi się spodobał i była szansa związkowa. jeśli ktoś jest mocno religijny, to jak będzie się udzielał w jakiejś wspólnocie to tam kogoś pozna, bo będą tam ludzie o podobnych poglądach. czasem można przez znajomych, tyle że ja nie mam znajomych, bo znajomości mi się urwały po szkołach i studiach, ludzie żyją własnym życiem i nie prowadzę życia towarzyskiego. poza tym swatanie przez znajomych ma ten minus, że jest na zasadzie, ten jest sam, ta jest sama, to niech się spotkają, a to, że dwoje ludzi jest samych, nie jest podstawą dobrą- mogą nie być w swoim typie wyglądu, mieć inne zainteresowania, w necie jest o tyle łatwiej że można napisać, co się lubi, jakie hobby, jaki typ wyglądu się preferuje itd.

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2574
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Aseksualni - tylko przez Internet szukać drugiej połówki

Post autor: Viljar » 27 lut 2017, 10:56

wyrwana_z_kontekstu i morowy pisze:ple, ple, coś tam, coś tam, Viljar jest gópi i tak dalej
Nie chce mi się nawet do tego odnosić, bo szkoda mi czasu na szczeniackie pyskówki i "hejt", którego spodziewałbym się raczej po pryszczatych piętnastolatkach wkurzonych kolejną przegraną w "League of Legends" niż po dorosłych ludziach. W dodatku na tego typu forum.
panna_x pisze:Co do drugich połówek, to zauważam taki paradoks, ci szukający narzekają na brak zainteresowania, samotność, natomiast ci, co kogoś mają (przynajmniej w moim otoczeniu) też narzekają, słyszę np od żonatych facetów z mojego otoczenia : " testuję małżeństwo od 35 lat i nadal nie jestem przekonany", teksty w stylu, że małżeństwo to błąd, same obowiązki, nigdy więcej, tylko panny na boku, gdyby wiedzieli jak to będzie wyglądać to by się nie żenili, albo znajomy który jest kociarzem że miał 3 żony ( tzn 2 a trzecią ma), i nikt nie będzie kochał go tak jak jego koty. niestety, chyba z czasem druga osoba się znudzi, bez względu na wygląd czy charakter, u nas w pracy koleżanka była w ciąży na l4, w domu bo nie mogła pracować, no to siedziała całymi dniami sama, jak w więzieniu, no i łapała trochę doła, czasem przyszedł ktoś z rodziny czy znajomych ale przyjdzie na 2, 3, 4 godziny a co z resztą czasu? pracować w domu też nie mogła, bo zalecenie by się nie przemęczać, bo była to ciąża podwyższonego ryzyka. mąż był w pracy za granicą, wrócił i ona myślała, że teraz w końcu pospędzają czas razem, a on poszedł do garażu dłubać w samochodzie. no to się wściekła, a potem on miał pretensje, że strzela fochy, ma humory. a dziewczyna bardzo ładna, jak modelka, ale wcale nie głupia czy pusta, z charakteru też ok, fajna kontaktowa, można z nią spoko pogadać na różne tematy.przynajmniej jak w pracy miałam okazję ją poznać, to była ok. ma i urodę, i niezły charakter, ale po kilku latach małżeństwa to wszystko się opatrzy, znudzi, nie robi już wrażenia. facet wybrał grzebanie w wozie zamiast ciężarnej żony, ech.
Tutaj mógłbym zacytować to, co zostało dalej opisane (o "zakupowym" podejściu do zawierania znajomości i randek).
Pewna osoba napisała, że nie rozumie, jak można budować więź partnerską, jeśli najpierw nie ma przyjaźni. A mnie dziwi coś innego - jak to możliwe, że ludzie zapominają o pewnej drobnej kwestii. Związek (uwaga, odkrywam Amerykę!) to nie tylko parę minut uniesień na randce, w kawiarni, spacerze, wycieczce, a w przypadku S-ów - również w łóżku. Związek to przede wszystkim tak zwana "proza życia", czyli praca, sprzątanie, gotowanie, prasowanie, zakupy, w przypadku wielu rodzin dziecko. Do tego takie drobiazgi, pozornie mało znaczące, jak np. spanie w jednym łóżku, rozwalanie się jednej osoby na całe łóżko, chrapanie (oj, przydają się czasem stopery!), rozrzucanie przez jedno z partnerów zużytych ubrań (dotyczy to wbrew pozorom w równym stopniu obu płci). Mam wrażenie, że aż nazbyt wiele par tworzy się na zasadzie "ma świetny tyłek, chcę go mieć na co dzień", a potem jest zdumienie, że za cielesną powłoką kryje się zwykły człowiek, który też potrzebuje jedzenia, picia, spania, pójścia do toalety.

Co może na to pomóc? Tylko dwie rzeczy. Pierwsza to wizyty, nocowanie, wspólne mieszkanie - koniecznie przed ślubem, bo potem może być wspomniana nieprzyjemność. Druga to urozmaicenia. Duże i małe. Po prostu - czasami, nawet na weekend, można rzucić wszystko, nic nikomu nie powiedziawszy, ruszyć się w góry, nad morze, z namiotem albo i bez. A nawet w dzień powszedni można wyjść gdzieś razem wieczorem, zamiast siadać do telewizora czy nawet książki. Bo rutyna może zabić nawet najpiękniejszy związek.

Za to na przygodny seks można się przez Internet bardzo łatwo załapać. Na tym forum to chyba nikomu niepotrzebne, ale - jak wspomniałem ( i co uparcie było ignorowane przez niektórych) ludzie w sieci mają skłonność do ukrywania prawdy. Skutkiem tego nie wiadomo, na co się trafi. Przykład: Na portalu randkowym ogłasza się Pani, opis w porządku, cielesność też niczego sobie, szuka kogoś... no cóż, niby takiego jak ja. Zaznacza, że nie szuka przygód ani jednorazowego seksu. Fajnie. Umawiamy się na żywo. Spotykamy się, cześć, cześć, idziemy, rozmawiamy... i nagle człowiek słyszy tekst "wydajesz się lekko zdenerwowany, ale mam na to sposób - chodźmy do łóżka". A pisała, że nie szuka przygód...

Aha, i jeszcze jedno: nigdy nie proponować związku wieloletniemu przyjacielowi / wieloletniej przyjaciółce. Nigdy. Tak się po prostu nie robi i już. Wbrew pozorom, takie coś ma bardzo małą szansę powodzenia, za to bardzo dużą, że przyjaciel/przyjaciółka mocno się wkurzy na takie awanse i stosunki mocno się ochłodzą.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
AlaZala
AS gaduła
Posty: 425
Rejestracja: 19 lis 2016, 17:06

Re: Aseksualni - tylko przez Internet szukać drugiej połówki

Post autor: AlaZala » 27 lut 2017, 11:27

Viljar pisze: Aha, i jeszcze jedno: nigdy nie proponować związku wieloletniemu przyjacielowi / wieloletniej przyjaciółce. Nigdy. Tak się po prostu nie robi i już. Wbrew pozorom, takie coś ma bardzo małą szansę powodzenia, za to bardzo dużą, że przyjaciel/przyjaciółka mocno się wkurzy na takie awanse i stosunki mocno się ochłodzą.
Czyli uważasz, że osoby traktujące związek tylko i wyłącznie jako kontynuację przyjaźni powinny pozostać same, bez wchodzenia w związki, przez całe życie?

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Aseksualni - tylko przez Internet szukać drugiej połówki

Post autor: panna_x » 27 lut 2017, 12:31

no proza życia nie ułatwia sprawy. poza tym dochodzi do tego reakcja chemiczna w mózgu- kiedy jesteśmy zakochani wydzielają się pewne substancje, działające trochę narkotycznie na nas. nie myślimy racjonalnie, bo jesteśmy na radosnym haju. ale potem chemia mózgu się zmienia, spada czy zanika poziom tych substancji i już nie czujemy się tak samo jak w fazie zakochania. nawet bez względu na prozę życia, która różowa nie jest i dużo może zepsuć z tym się zgadzam w pełni, i tak dojdzie do ustania tej fazy fajerwerków, taki już mechanizm chemiczny w mózgu. Bo gdyby ten poziom cały czas się utrzymywał, to mózg by wysiadł po prostu, dlatego jest to tymczasowe. tak przynajmniej twierdzą ci, co są zwolennikami biologiczno-ewolucyjnych interpretacji zachowań. kiedyś u naszych przodków ten okres fajerwerkowy był wystarczająco długi, żeby dobrać się w parę i rozmnożyć, w sumie temu miał służyć, no my dziś żyjemy inaczej, ale ten mechanizm chemiczny został nam w organizmie.
a co do prozy życia, to jestem żywym dowodem, że kobiety też są bałaganiarami, ja np często mam rozrzucone rzeczy, bajzel w torebce, sprzątam sporadycznie, czasami gotuję, ale bez fajerwerków i nie przepadam za tym, generalnie nie znoszę zajęć domowych. musiałabym mieć faceta, który też jest bałaganiarzem i któremu by to nie przeszkadzało. Z pedantem na pewno bym się nie dogadała.
Viljar nie przejmuj się, ja tam lubię czytać Twoje wypowiedzi i z Tobą dyskutować, nawet jak mamy inne zdania.

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2574
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Aseksualni - tylko przez Internet szukać drugiej połówki

Post autor: Viljar » 27 lut 2017, 17:59

Bo gdyby ten poziom cały czas się utrzymywał, to mózg by wysiadł po prostu, dlatego jest to tymczasowe. tak przynajmniej twierdzą ci, co są zwolennikami biologiczno-ewolucyjnych interpretacji zachowań. kiedyś u naszych przodków ten okres fajerwerkowy był wystarczająco długi, żeby dobrać się w parę i rozmnożyć, w sumie temu miał służyć, no my dziś żyjemy inaczej, ale ten mechanizm chemiczny został nam w organizmie.
Po części się z tym zgadzam. Dowodzi to zresztą, że "ewolucja psychiczna" zachodzi szybciej niż na poziomie genów, która troszkę nie nadąża. Mentalnie jesteśmy przyzwyczajeni do myślenia o sobie jako o istotach monogamicznych, ale pod względem czysto biologiczno-chemicznym tak niestety nie jest.

A trochę bardziej w temacie - ciekawe, jak wspomniane przez Ciebie fajerwerki rozwijają się podczas zawierania znajomości internetowej. Muszę poszukać czegoś na ten temat. Bo na żywo jest tak, że jak się ktoś podoba, to a to serce szybciej zabije, a to odzywa się głosik mówiący "idź, zagadaj, bo będziesz żałować". A w sieci? Czy możliwe jest zrobienie na kimś wrażenia na podstawie kilku zdań opisu i paru niewyraźnych fotek?
AlaZala pisze:Czyli uważasz, że osoby traktujące związek tylko i wyłącznie jako kontynuację przyjaźni powinny pozostać same, bez wchodzenia w związki, przez całe życie?
Nie uważam, że powinny, ale uważam, że będą. Wyłącznie z własnej winy, bo gdyby im zależało na drugiej osobie jako na partnerze, to dałyby znać wcześniej, że zależy im na czymś więcej. A że nie dały, to istnieje znacznie większa (granicząca z pewnością) szansa, że zanim się decydują, to druga strona znajdzie już sobie kogoś do pary. A nawet jeśli nie znajdzie, to w życiu nie przyjdzie jej do głowy, żeby związać się z przyjacielem.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
AlaZala
AS gaduła
Posty: 425
Rejestracja: 19 lis 2016, 17:06

Re: Aseksualni - tylko przez Internet szukać drugiej połówki

Post autor: AlaZala » 27 lut 2017, 18:07

Viljar pisze: Nie uważam, że powinny, ale uważam, że będą. Wyłącznie z własnej winy, bo gdyby im zależało na drugiej osobie jako na partnerze, to dałyby znać wcześniej, że zależy im na czymś więcej. A że nie dały, to istnieje znacznie większa (granicząca z pewnością) szansa, że zanim się decydują, to druga strona znajdzie już sobie kogoś do pary. A nawet jeśli nie znajdzie, to w życiu nie przyjdzie jej do głowy, żeby związać się z przyjacielem.
Ale mi chodzi o osoby, którym zaczyna zależeć na drugiej osobie jako na partnerze dopiero po kilku latach przyjaźni z tą osobą. Przecież nie można dać znać, że na czymś nam zależy wcześniej niż zacznie nam na tym zależeć...

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2574
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Aseksualni - tylko przez Internet szukać drugiej połówki

Post autor: Viljar » 27 lut 2017, 20:13

A ja dokładnie taką sytuację miałem na myśli.
Skoro jedna osoba nie chciała partnerstwa wcześniej, to oczywiście nie może dać znać. Tylko że jak po latach zmieni zdanie, to będzie pozamiatane. Co więcej, takim wyznaniem może zniszczyć przyjaźń.

Chyba że mówimy o przypadku, kiedy dwoje ludzi zna się od dziecka i koleżeństwo z czasem się przekształca w związek. Ale o takim czymś nigdy jeszcze nie słyszałem; przeciwnie, tacy przyjaciele raczej będą wspierać się nawzajem w swoich własnych związkach.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
AlaZala
AS gaduła
Posty: 425
Rejestracja: 19 lis 2016, 17:06

Re: Aseksualni - tylko przez Internet szukać drugiej połówki

Post autor: AlaZala » 28 lut 2017, 11:25

Viljar pisze: Skoro jedna osoba nie chciała partnerstwa wcześniej, to oczywiście nie może dać znać. Tylko że jak po latach zmieni zdanie, to będzie pozamiatane.
Nadal mam wrażenie, że nie rozumiesz mojego punktu widzenia. Ja nie piszę o zmienianiu przez kogoś zdania. Ja piszę o dojrzewaniu do podjęcia decyzji o wejściu w związek. Do podjęcia tej decyzji może być potrzebne kilka lat zażyłej relacji przyjacielskiej. Proces dojrzewania do podjęcia tej decyzji jest procesem ciągłym i jednostajnym, nie ma w nim żadnych zwrotów i zmian zdania.
Viljar pisze: Nie uważam, że powinny, ale uważam, że będą. Wyłącznie z własnej winy, bo gdyby im zależało na drugiej osobie jako na partnerze, to dałyby znać wcześniej, że zależy im na czymś więcej.
Czyli uważasz, że jeśli są dwie osoby, które przyjaźnią się, jedna z nich potrzebuje więcej czasu na podjęcie decyzji o wejściu w związek niż druga i w rezultacie występowania tej różnicy nie wejdą w związek, choć potencjalnie mogłyby, to jest to wyłącznie wina osoby, która potrzebuje dłuższej relacji przyjacielskiej przed podjęciem decyzji o wejściu w związek?

Na jakiej podstawie tak twierdzisz?

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2574
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Aseksualni - tylko przez Internet szukać drugiej połówki

Post autor: Viljar » 28 lut 2017, 11:55

Co do pierwszej części twojej wypowiedzi: Całkowicie rozumiem twój punkt widzenia - po prostu się z nim w najmniejszym stopniu nie zgadzam. Przyczyny opisałem.
Co do drugiej - jeśli różnica czasu podejmowania decyzji o związku wynosi parę tygodni, to w porządku. Ale jeśli jedna osoba potrzebuje KILKU LAT, żeby przejść ze znajomości w związek, to owszem, jest to tylko i wyłącznie jej wina. Może boi się związać, może jest niezdecydowana, nie potrafi pokochać drugiego człowieka - przyczyny mogą być różne. Jedno jest pewne - druga osoba będzie dostrzegana jako wolna, co sprawi, że będzie obiektem zainteresowania dla innych osób wolnych. Co na 100% zakończy się związkiem tej drugiej osoby z kimś innym, mniej niezdecydowanym. A pierwsza osoba? Zdecydowanie powinna zastanowić się nad tym, dlaczego jej nie wychodzi.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
AlaZala
AS gaduła
Posty: 425
Rejestracja: 19 lis 2016, 17:06

Re: Aseksualni - tylko przez Internet szukać drugiej połówki

Post autor: AlaZala » 28 lut 2017, 12:12

Viljar pisze:Może boi się związać, może jest niezdecydowana, nie potrafi pokochać drugiego człowieka - przyczyny mogą być różne.
Ile czasu, Twoim zdaniem, potrzeba, aby pokochać drugiego człowieka?

Moim zdaniem, co najmniej kilku lat.

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2574
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Aseksualni - tylko przez Internet szukać drugiej połówki

Post autor: Viljar » 28 lut 2017, 14:52

Po kilku latach to się zadaje pytanie "Wyjdziesz za mnie?".
Czasami mówi się o "Zasadzie trzeciej randki", gdzie dwoje ludzi albo się całuje, albo mówi "zostańmy przyjaciółmi" :) Nie wiem, czy trzy to wystarczająca ilość, ale jeśli po kilkunastu spotkaniach nic nie iskrzy, to nic z tego nie będzie.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
AlaZala
AS gaduła
Posty: 425
Rejestracja: 19 lis 2016, 17:06

Re: Aseksualni - tylko przez Internet szukać drugiej połówki

Post autor: AlaZala » 28 lut 2017, 15:08

Viljar pisze:Po kilku latach to się zadaje pytanie "Wyjdziesz za mnie?".
Czasami mówi się o "Zasadzie trzeciej randki", gdzie dwoje ludzi albo się całuje, albo mówi "zostańmy przyjaciółmi" :) Nie wiem, czy trzy to wystarczająca ilość, ale jeśli po kilkunastu spotkaniach nic nie iskrzy, to nic z tego nie będzie.
Teraz to wymigujesz się od udzielenia odpowiedzi. Moje pytanie nie dotyczyło jakiegoś tam "iskrzenia", cokolwiek ma ono znaczyć (pewnie chodzi Ci o zauroczenie), tylko tego, ile czasu potrzeba, aby pokochać drugiego człowieka.

Nie wyobrażam sobie związku z kimś, kogo nie kocham!

Awatar użytkownika
Niezabudka86
starszASek
Posty: 37
Rejestracja: 25 lis 2015, 21:05

Re: Aseksualni - tylko przez Internet szukać drugiej połówki

Post autor: Niezabudka86 » 28 lut 2017, 17:15

Z obserwacji mojego otoczenia, mogę stwierdzić, że na udany związek potrzeba kilku lat znajomości wczesniej. Praktycznie wszytskie pary typu "parę randek i związek" rozpadają się po ok roku. W najbliższym otoczeniu tylko znajomi, którzy byli wczesniej razem w tzw paczce, kumplowali się i z tego przeszli w związek są obecnie w długoletnich związkach, małżeństwach, narzeczeństwie, w tym moja siostra. Ja osobiście nie wyobrażam sobie wchodzenia w związek z obcą osobą. Zdarzyły mi się zauroczenia, kiedy iskrzyło praktycznie od pierwszej chwili, motylki w brzuchu itp, ale tak samo szybko jak się pojawia takie uczucie, tak szybko zanika.

ODPOWIEDZ