wpadłam ;)

Forum dla dyskusji o rozmaitych związkach: as + as, as + nie-as...i wszystko pomiędzy.
Kamikola
fantAStyczny
Posty: 503
Rejestracja: 2 lut 2005, 07:54
Lokalizacja: Kraina ASmerytów
Kontakt:

wpadłam ;)

Post autor: Kamikola » 3 kwie 2006, 03:49

Szykuje się dłuższy post. Przez ostatnie kilka godzin mam ciągły mętlik w głowie i pomyślałam, że może jak to wszystko spiszę, to mi się to lepiej poukłada i będzie to łatwiej zrozumieć. Więc oto i moje myśli.


Nawet nie wiem jak to się stało. Myślałam, że miałam swoje życie pod kontrolą a tu nagle znikąd nieoczekiwana zmiana. Wpadłam w związek z seksualnym. Czytałam wcześniej o problemach asów z nie-asami i zawsze myślałam, że mi się to nie przytrafi. Byłam pewna, że jeżeli będę kiedyś z kimkolwiek, to będzie aseksualna osoba. Życie nie zawsze toczy się wg planu, prawda? Nie wiem co mam innego napisać o dylematach co się kłębią w mojej głowie, co już nie zostało opisane przez innych. Może zacznę od początku.

W jaki sposób do tego doszło, że wpadłam? Stary znajomy ze szkoły (nazwijmy go Czarkiem, chociaż nie jest Polakiem :wink: ) odezwał się do mnie. Ostatnio cały czas jestem na siebie zła, że po przebywaniu w tym kraju już prawie pięć lat, nie znalazłam żadnego prawdziwego przyjaciela/przyjaciólki. Myślałam, że może nie staram się. Nigdy wcześniej nie musiałam się starać o przyjaciół, dlatego nie za bardzo wiedziałam jak się do tego zabrać. Ale kiedy Czarek zadzwonił postanowiłam się postarać. Oto moja szansa, pomyślałam. Myślałam na początku, że jemu też chodziło tylko o przyjaciółkę ale wkrótce było jasne, że mogło mu chodzić o coś więcej. Co teraz? Najpierw pomyślałam, że powinnam mu prosto z mostu wytłumaczyć, że chcę się z nim tylko "kolegować" ale myśl mi zaświtała.

Odkąd się dowiedziałam, że jestem aską, byłam zawsze w porządku ze swoim życiem, z aseksualnością. Jedyną niewiadomą były moje granice. Nie wiedziałam nawet co lubiłam a czego nie, czego oczekiwałam od życia, czy chciałam jakiegokolwiek partnera, a jeżeli tak, to czego bym od niego oczekiwała. I też nie za bardzo dawałam sobie możliwość dowiedzenia się tego wszystkiego bo trzymałam się z dala od związków.

Czarek był moją szansą. W jaki sposób mam zdobyć odpowiedzi na te pytania jeżeli nie metodą prób i błędów, prawda? :) Nie za bardzo mi się podobała ta część o "błędach," wolałam ich uniknąć ale jeżeli miałam zamiar się kiedyś posunąć do przodu ze swoją "wiedzą o mnie" musiałam stworzyć ku temu możliwości. Możnaby powiedzieć, że użyłam Czarka jako swojego królika doświadczalnego. :)

Problem jest, że nie przemyślałam tego do końca. Jak eksperyment został przeprowadzony i już otrzymałam z niego dużo odpowiedzi, co dalej? Co mam zrobić z Czarkiem? Nie chcę go zostawić bo jest pierwszą osobą tutaj, z którą szczerze lubię spędzać czas. Także nie chcę go zranić poprzez "chcę być tylko przyjaciółmi, nic więcej" gadkę bo już na to za późno. Już się zaangażował. Myślę, że jedynym wyjściem jest szczera rozmowa z nim, wytłumaczenie mu aseksualności bo wtedy być może będzie choćby i malutka szansa, że możemy jakoś z tego wybrnąć, znaleźć jakiś kompromis. Ale czym miałby być ten kompromis? Nie potrafię mu dać czego on pragnie, a on chce mi dać dużo więcej niż ja pragnę. Co teraz?

Szczera gadka. Jak się do tego podchodzi? "Tak, bardzo fajny film. O, i Czarek, prawie zapomniałam. Jestem aseksualna." :) Dwa małe słówka nie powinny być aż tak trudne ale nawet wydaje mi się niemożliwym, że mogą one wyjść z moich ust. Ale będę musiała. Nie mam wyjścia. Muszę spróbować.

Wiecie co? Chyba ja też się już trochę zaangażowałam. Tak sobie siedzę i myślę i moje myśli wkraczają w całkiem nieznane tereny. Nawet wliczają prawdziwy związek, co by mogło z nas kiedyś wyjść. Naprawdę wpadłam. Wiele asów w związkach z nie-asami mówi, że dla partnera są gotowi się poświęcić, przekroczyć te aseksualne granice by partnera zadowolić. Czy chcę się tak poświęcać? Czy może "prawdziwego" związku nie da się zbudować na poświęceniu? Cały czas się zastanawiam czy by mnie było na to stać. Czy potrafiłabym przymrużyć oko na to, że taka czułość jest dla mnie zbędna? Dla niego? Dla związku? By kogoś mieć, kto by się mną zaopiekował. Kogoś, kim ja bym się opiekowała. Nigdy nie miałam nikogo do opieki. Czy potrafiłabym się nim zaopiekować?

pytania pytania... a odpowiedzi są daleko tam, gdzie on. Muszę tylko po nie sięgnąć.


Minęło kilka godzin odkąd zaczęłam to pisać. Już zdążyłam dwa razy z nim siedzieć na telefonie i o dziwo, nawet długo siedziałam. Dla mnie to szok bo nigdy długo nie rozmawiam przez telefon. Kilka minut jest już dla mnie za długo a z nim nawet jak już nie było o czym gadać nie chciałam się rozłączać. Czasami nawet do głowy przychodziła mi myśl czy by nie pojechać do niego. Taki sporadyczny ruch. :D Teraz już jestem pewna. Wpadłam i to głęboko.

Aj, co ja teraz mam zrobić? Tak myślałam nad tym w jaki sposób mogłabym mu powiedzieć, że jestem aską ale każda wersja kończyła się, że czuł się winny, że nie chciał bym się do czegokolwiek zmuszała. Nie chcę by w ten sposób myślał ale też chcę by zrozumiał dlaczego zachowuję się w ten sposób. Nie wiem jak do tego podejść. Może tylko powinnam powiedzieć, że chcę trochę zwolnić? Tak tylko bym mogła wykombinować co dalej. :roll: Zwolnić. Jest to w ogóle możliwe? I w jaki sposób mam zwolnić jeżeli tak naprawdę chcę z nim być, tylko, że nie w sposób w jaki on chce. :)

Aj, Kami Kami... wpadłaś po uszy.
Moja najnowsza fascynacja: Jackie ChanObrazek

klapouchy
zapASnik
Posty: 651
Rejestracja: 22 mar 2006, 22:45

Re: wpad³am ;)

Post autor: klapouchy » 3 kwie 2006, 22:39

W sumie nie wiem jak to bywa z Twoją aseksualnością, ale czasem trochę zazdroszczę dziewczynom. W tych sprawach jest wam łatwiej, możecie się jakoś poświęcić. Ja niestety nawet jakbym chciał to nie mogę udawać orgazmu :P A czasem myślę, że chętnie bym to zrobił. Bo to że seks mnie nie kręci, to nie znaczy, że nie myślę czasem o milości itp. Niestety jestem skazany na wieczną samotność.

Kamikola
fantAStyczny
Posty: 503
Rejestracja: 2 lut 2005, 07:54
Lokalizacja: Kraina ASmerytów
Kontakt:

Re: wpad³am ;)

Post autor: Kamikola » 4 kwie 2006, 04:26

Udawać z pewnością niczego nie chcę.
Nie chcę by nasz związek opierał się na kłamstwach bo pewnego dnia może mi zabraknąć siły woli na udawanie i wtedy sprawa się pogorszy. Muszę znaleźć inne wyjście. Tylko, że tego sama zrobić nie mogę. On musi mi pomóc. Musi ze mną współpracować. Ale to ja muszę postawić ten pierwszy krok i poruszyć temat.
Nie będzie łatwo. Spróbuję w ten weekend. Zobaczymy czy mi się uda a jeżeli się zbiorę na odwagę, jaki będzie rezultat. Chyba będzie chciał współpracować? Mam nadzieję, że seks nie znaczy dla niego aż tak dużo by mi to utrudnić.

Już załatwiony mam cały tydzień. :) Pewnie teraz nie będę mogła o niczym innym myśleć tylko jak mu to powiedzieć. Bo naprawdę chcę to powiedzieć już teraz. Jeżeli nie macie nic przeciwko, wypróbuję to na was.

Czarek, musimy porozmawiać. Jest powód dla którego odsuwam się gdy próbujesz czegoś bardziej intymnego. Widzisz, nie wiem czy słyszałeś kiedyś o takiej grupie ludzi nazywanych aseksualnymi. Jestem jedną z nich. Co to oznacza to, że pewna intymność jest dla mnie niepożądaną. Przekroczenie danej granicy nie jest przyjemne. Krótko mówiąc, nie doznaję takiej przyjemności z intymności jaką ty odczuwasz. Mogłabym przejść przez całe życie bez seksu nigdy tego nie żałując. Wiem, że to może być trudne dla ciebie do zrozumienia ale taka już jestem. I nie jestem jedyną, która tak odczuwa. Teraz, nie myśl, że to oznacza koniec dla nas. Chcę spróbować znaleźć sposób na to by mogło między nami wyjść. Związek asa z nie-asem nie jest łatwy ale myślę, że jest możliwy. Musisz tylko ze mną być na każdym etapie. Więc teraz ja muszę wiedzieć, czy jeteś w stanie zwolnić tak byśmy znaleźli rozwiązanie zadawalające nas obojga?

wiecie co? Tak w najsłabszych tchurzoskich myślach myślałam, "Może mu napiszę list? To by było dużo prostsze!" Ale kartka papieru może się wydawać bardzo ... obawiam się, że ... brutalną. Nawet myśl mi przyszła by napisać coś i mu samej to przeczytać ale to raczej nie jest wcale lepsze. Muszę to wyrazić krótko, zwięźle i na temat, jakoś podobnie do tego co właśnie napisałam. Niby kilka zdań a właściwie zawierają wszystko co chcę powiedzieć. Ale znam siebie. Kiedy przychodzi mi mówić o sobie, o moich uczuciach... słów mi brakuje. Nie potrafię powiedzieć co myślę.

:D Cały czas się głowię jak mu to powiedzieć a nawet nie zaczęłam myśleć jak to "rozwiązanie zadowalające nas obojga" miałoby wyglądać. W teorii wydaje się możliwe ale czy na pewno będzie? Nie wiem, ale muszę spróbować.

Śmieszna rzecz. Już coraz bardziej przyzwyczajam się nazywać go Czarkiem. :D Ciekawe czy by lubił takie imię? :D Jest podobne do jego prawdziwego więc może by nie miał nic przeciwko? :D Nawet zmieniłam już jego imię w telefonie :lol:
Moja najnowsza fascynacja: Jackie ChanObrazek

klapouchy
zapASnik
Posty: 651
Rejestracja: 22 mar 2006, 22:45

Re: wpad³am ;)

Post autor: klapouchy » 4 kwie 2006, 07:00

Zatem powodzenia :) Napisz jak Ci poszło. Ciekawi mnie czy normalna osoba jest w stanie żyć bez seksu. Szczerze mówiąc nie wydaje mi się to możliwe, ale zobaczymy.

Awatar użytkownika
kibic
łASuch
Posty: 152
Rejestracja: 2 gru 2005, 10:31
Lokalizacja: Poznań

Re: wpad³am ;)

Post autor: kibic » 5 kwie 2006, 09:59

Ja też kiedyś spotkałem dziewczynę, a właściwie to ona mnie zauważyła. Pracowała przedtem z moim ojcem i od niego się dowiedziałem że się we mnie trochę zadłużyła. Nigdy nie byliśmy na randce ze sobą, bo choć jest osobą zabawową to należy do ludzi, którzy wchodzą innym na głowę. Aż pewnego razu spotkaliśmy się ze znajomymi w knajpie. Dopiero tam zauważyłem że zależy jej naprawdę na czymś więcej niż tylko na znajomości. Ja już przy samej próbie kontaktu fizycznego wyginam się w pałąk, więc nic innego mi nie pozostało jak zwyczajnie się upić na całego. Zrobiłem tak ponieważ osobę pod wpływem alkoholu, zazwyczaj zostawia się w spokoju i tak też się stało. Więcej już do mnie ona nie zadzwoniła. Miałem później tylko wyrzuty sumienia że na kulturalnej imprezie byłem nie kulturalny :oops: .
wasz k i b i c

Kamikola
fantAStyczny
Posty: 503
Rejestracja: 2 lut 2005, 07:54
Lokalizacja: Kraina ASmerytów
Kontakt:

Re: wpad³am ;)

Post autor: Kamikola » 14 kwie 2006, 06:10

Uciekłeś kibicu. Czy kiedykolwiek tego żałowałeś? Czy ją lubiłeś choć trochę?

Teraz mogę już śmiało powiedzieć, że Czarek był moją najlepszą decyzją. Odrzucenie go byłoby błędem okropnym. Prawdopodobnie wtedy bym tak nie czuła, żyłabym sobie swoim aseksualnym życiem nie zastanawiając się nigdy nad tym co by było gdybym mu dała szansę. Nie żałowałabym. :) Ale wzięłam to ryzyko i opłaciło się. Czarek zmienił tak dużo. Myślę, że się powoli zakochuję. :shock: Tak, ja - królowa samotności. Nie jestem pewna czy można to nazwać miłością. Zawsze uważałam taką miłość za jedne z tych uczuć, które po prostu nie potrafiłam opisać bo ich nie doznałam. Teraz czuję masę uczuć, których nie potrafię opisać i których nigdy wcześniej nawet sobie nie wyobrażałam ale czy to miłość? W jaki sposób rozróżnia się miłość od innych uczuć? I jeśli to nie miłość, to co????
Masa pytań :D ale te pytania nawet lubię. :D

Więc co dokładnie czuję? Podam wam przykłady niezrozumiałych dla mnie uczuć.

1. Potrafię z nim siedzieć na telefonie przez kilka godzin. Nie mieszkamy blisko siebie i też czasu nie mamy by się spotkać w ciągu tygodnia więc właściwie tylko telefony nam zostają. Zdarzało nam się oglądać filmy przez telefon, gadać na yahoo messenger i telefonie w tym samym czasie :D , jechać samochodem i gadać, sprzątać i gadać, raz w trakcie rozmowy dowiedzieliśmy się, że jedno układało swoje pranie (ja) a drugie prasowało swoje (on) :D Gadamy przed pójściem spać każdego dnia. Teraz nawet dzwoni do mnie rano by się zapytać jak mi się spało :D Nie wiem dlaczego tak robimy. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Po prostu lubię być z nim na telefonie. Lubię słyszeć jego głos, nawet jeżeli mamrocze coś pod nosem o czymś czego szuka w swoim komputerze a ja nie mam nic do dodania :D Rozłączanie się jest męką. Jak to możliwe?
Dzisiaj zostawiłam telefon w pracy więc od niego nie usłyszę na dobranoc. Trochę to nienaturalne się wydaje by iść spać bez życzenia mu dobrej nocy i miłych snów. :(

2. Bliskość. Nigdy nie czułam się dobrze/wygodnie gdy musiałam się do kogoś zbliżyć fizycznie. Nie czuję niczego takiego z nim. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Lubię być blisko niego, czuć ciepło jego ciała, czuję jakbym mogła tak spędzić całe swoje życie. Czy to mnie czyni mniej aseksualną? Możliwe. Z pewnością nie jestem w pełni seksualną osobą, nadal brakuje we mnie pożądania ale potrzebę na bliskość to teraz odczuwam. Mam nawet trudności ze spaniem. Nie mogę przestać życzyć sobie jego obecności przy mnie. Nigdy tak nie czułam i wydawało się to niemożliwym.
Jest to następna zagadka dla mnie. Jestem na 100% pewna, że gdyby mi dać jakiegokolwiek innego chłopa to bym czuła fizyczny wstręt przed jakimkolwiek zbliżeniem. Czarek mnie zmienia. Czuję to z każdą minutą. Jest to dla mnie bardzo niezrozumiały proces i dzieje się tak szybko. Właściwie to nawet go nie znam a czuję się z nim tak wygodnie jakbyśmy się znali przez dekady. Jak to możliwe?

3. Ta rozmowa, o której pisałam wcześniej. Nie przeszła ona dokładnie tak jak to planowałam. Wyszło na to, że zdecydowałam mu nie mówić. Myślę, że byłoby to przeszkodą, trudniej by mu było zrozumieć. :) Też się to niezrozumiałe wydaje. Wcześniej chciałam mu powiedzieć by mu pomóc zrozumieć ale myślę, że sam się dużo rzeczy domyślił i powiedzenie mu teraz nie tylko byłoby zbędne ale też stanęłoby na drodze do tego "rozwiązania zadowalającego nas obojga" bo w jakiś sposób odnalazł je. Nie wiem jak to zrobił ale mnie zrozumiał nawet bez słowa. Nadal w to uwierzyć nie mogę. To jest naprawdę super uczucie, że rozumiemy się tak bez słów.
Może jednak mamy tu złą opinię o seksualnych. Potrafią nas zrozumieć jeżeli chcą.

4. Myślę, że powinnam tu też zapisać moją zmianę opini o tym "poświęceniu" dla zaspokojenia partnera. Już tego w ten sposób nie widzę. Widzę to bardziej jako "przysługę" :) Dla niego czuję, że mogłabym zrobić prawie wszystko. Cokolwiek by to nie było, zawsze chcę by był zadowolony, szczęśliwy. Może jednak naprawdę się zakochałam?

5.Czasem zastanawiem się czy go sobie nie wymyśliłam, czy na pewno ten mój doskonały Czarek istnieje ale chyba sobie tego wszystkiego nie wyobrażam. Nie mogę uwierzyć w jego istnienie bo zawsze osoba taka jak on mogła być tylko figmentem czyjejś wyobraźni, nawet nie mojej :D Jestem raczej realistką. Idealnych ludzi sobie nigdy nie wyobrażałam a na niego nie mogę znależć innego opisu. Staram się czasem za wszelką cenę znależć cokolwiek co by go czyniło nie dokońca doskonałym i nie mogę się do niczego przyczepić :D


Moja koleżanka ostatnio przechodzi przez pewne nieprzyjemności ze swoim chłopakiem i z byłym i opowiada mi o tym jak się strasznie przejechała na miłości. Zakochała się bez pamięci i została zraniona do stopnia gdy nawet fizycznie było widać, że cierpiała. Czuję, że mówi mi to by mnie ostrzec przed zakochiwaniem się za bardzo, bym uważała ale... nie wiem. Może zakochani naprawdę mają klapki na oczach bo ani trochę się nie boję. Wspinam się na tą górę bez strachu przed upadkiem. Jeśli upadnę będzie bolało ale myślę, że wspinaczka jest warta tego ryzyka. I chcę wiedzieć co jest na szczycie góry. :D

Wiecie czego nie mogę zapomnieć? Kilka tygodni temu mój brat przyszedł do mnie na małą pogawędkę. Był to wieczór przed jego ślubem. Pytałam się go czy jest pewien na sto procent i w ogóle i powiedział mi, że niczego nigdy bardziej nie był pewien. Spotkała go prawdziwa miłość, wiedział, że ona była tą jedyną. Nie mogę sobie wybić z głowy co mi wtedy powiedział. Życzył mi bym sama kogoś takiego poznała. :) Prawdziwe, szczere życzenie. Ale czułam, że jest na mnie zmarnowane. Popatrzyłam na niego i pomyślałam, "Ale jestem aską. Czy istnieje dla mnie ktokolwiek tak doskonały? Ktoś kto by zaakceptował wszystkie moje wady/niedociągnięcia/wypaczenia? Czy potrafię kochać?"
Poczułam, że jego życzenie może mieć tyle mocy co zyczenie zdrowia gdy kichniesz :D A już tego samego tygodnia dałam Czarkowi szansę. Mojego brata życzenie się spełniło. Znalazłam kogoś niesamowitego, moją drugą połówkę i to w kimś kogo wcześniej ignorowałam. :D

Jeżeli szczere życzenia naprawdę mają tyle mocy to ja też wam tego życzę. Obyście odnaleźli swoje połówki. Bycie asem może wydawać się wyrokiem dożywotnej samotności ale nigdy nie wiecie co czeka za rogiem. Nigdy nie mów nigdy. :D Na was też mogą takie Czarki czekać. Dajcie im tylko szansę na udowodnienie tego, że będą dla was doskonali. Carpe diem moje asy! :D
Moja najnowsza fascynacja: Jackie ChanObrazek

Awatar użytkownika
kibic
łASuch
Posty: 152
Rejestracja: 2 gru 2005, 10:31
Lokalizacja: Poznań

Re: wpad³am ;)

Post autor: kibic » 14 kwie 2006, 09:24

Trochę ją lubiłem. Choć należe do osób, które nie potrafią się zajmować czymś żywym, wliczając też kwiatki.
wasz k i b i c

Mew
gimnASjalista
Posty: 16
Rejestracja: 25 lut 2006, 18:37
Kontakt:

Re: wpad³am ;)

Post autor: Mew » 14 kwie 2006, 12:30

Wiesz Kamikola, dzieki!!! Może i my będziemy kiedyś czuć to co ty kiedy pisałaś ten post. Życzę ci z calego serca, aby ci się udało ułożyć sobie życie z twoją drugą połowką. Jednak chcę byś zapamiętała że jeżeli cię porzuci nie załamuj się, jeżeli szukasz wytrwale znajdziesz w końcu kogoś kto cię pokocha taką jaka jesteś :D

WendyKroy
pASibrzuch
Posty: 232
Rejestracja: 27 sty 2006, 20:18

Re: wpad³am ;)

Post autor: WendyKroy » 21 kwie 2006, 00:26

Da sie jednoczesnie byc aseksualnym godzic sie na sex i udawac orgazm? Ktos chyba fora pomylil :shock: :shock: :shock:
We are the nobodies
we wanna be somebodies
when we're dead,
they'll know just who we are

Kamikola
fantAStyczny
Posty: 503
Rejestracja: 2 lut 2005, 07:54
Lokalizacja: Kraina ASmerytów
Kontakt:

Re: wpad³am ;)

Post autor: Kamikola » 21 kwie 2006, 04:36

Chyba zbyt dokładnie nie doczytałaś mojego postu. Ale nie dziwię się. Trochę się rozpisałam. :P Powtórzę więc to samo.

Związek z seksualnym rzeczywiście zmienia dużo. Nie prowadzę już typowego aseksualnego życia. Ale też nie jestem w pełni seksualna. Ciężko to wytłumaczyć. Właściwie to wszystko jest dla mnie tak nowe, że samej mi ciężko to zrozumieć.
Czarek zmienił we mnie tak dużo. Czasem zastanawiam się czy pewnego dnia nie zdarzy się, że będę mogła powiedzieć, że nie ma we mnie nawet cienia aseksualności, że zostanę całkowicie przemieniona. Ale to jeszcze się nie stało. Jeszcze brak we mnie pożądania i tym podobnych uczuć.

Jeszcze kilka tygodni temu gdyby ktoś mi zadał pytanie czy jest możliwe dla asa zmienić się w seksualną osobę, powiedziałabym, że nie. Już zmieniłam zdanie. Może niektórzy z was będą się spierać, że może nigdy aską nie byłam ale nie będę się z wami kłócić. Dobrze wiem co wcześniej czułam i jak to się zmieniło, nie potrzebuję niczyjego utwierdzenia, że mam rację. :)

Życzę wam wszystkim szczęścia. Oby i wam się kiedyś poszczęściło jak mi.
Moja najnowsza fascynacja: Jackie ChanObrazek

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Re: wpad³am ;)

Post autor: Agnieszka » 21 kwie 2006, 19:07

Życzę Tobie i Czarkowi jak najwięcej szczęścia, Kamikola :) (hehe, już został Czarkiem na potrzeby tego forum).

Chociaż przyznam szczerze, że zaczynam poważnie zastanawiać się, czy w pewnym sensie jednak nie tworzymy jakiejś fikcji. Nie żeby miało to wpływ na to, kim jestem, czy jak odczuwam (chociaż miło jest umieć nazwać stan, w którym się tkwi), ale spotykam się już z trzecim przypadkiem (albo i czwartym/piątym) zmiany frontu z aseksualnego na mniej-aseksualny lub prawie-seksualny (te pozostałe to z anglojęzycznego forum). Wychodzi na to, że przeciwnicy aseksualizmu czy też osoby wątpiące w jego istnienie mają przynajmniej częściowo rację twierdząc, że 'widocznie nie spotkałeś/aś właściwej osoby'... Żeby było śmieszniej (a może bardziej gorzko), często ta właśnie sugestia była z oburzeniem odrzucana przez osoby z AVEN, które później faktycznie spotkały 'tę właściwą osobę'...

Heh, chyba lepiej wrócić do życia bez etykiet i po prostu robić to, na co ma się ochotę i to, co człowiekowi sprawia radość.

Mam nadzieję Kamikolo, że nie odbierzesz tych słów opacznie - to po prostu takie moje przemyślenia - tak czy inaczej uważam, że to fantastyczna sprawa, że spotkałaś osobę, z którą czujesz się wspaniale, bezpiecznie i która daje Ci szczęście - bez względu na to czy jesteś Asem, czy półasem czy też nieasem :)

WendyKroy
pASibrzuch
Posty: 232
Rejestracja: 27 sty 2006, 20:18

Re: wpad³am ;)

Post autor: WendyKroy » 23 kwie 2006, 20:48

Kamikola pisze: Nie prowadzę już typowego aseksualnego życia.
Czyli jestes asex. poznajesz pierwszego lepszego goscia i juz nie prowadzisz zycia typowego dla asex. :lol: lol
We are the nobodies
we wanna be somebodies
when we're dead,
they'll know just who we are

Kamikola
fantAStyczny
Posty: 503
Rejestracja: 2 lut 2005, 07:54
Lokalizacja: Kraina ASmerytów
Kontakt:

Re: wpad³am ;)

Post autor: Kamikola » 24 kwie 2006, 22:13

Dzięki Agnieszka. Szczerze mówiąc też się nad tym zastanawiam. Ta cała etykietka asa. Może asy są po prostu ludźmi, którym trudniej jest znaleźć tą "chemię" do kogoś innego. To nie jest tak jakbym nigdy nikogo innego w życiu nie spotkała. Nie jestem już nieświadomym świata dzieckiem. Już mam swoje lata i miałam pełno okazji do odczucia tej "chemii" lecz nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło :) Też czuję jakbym do końca jeszcze jej nie czuła jak może powinnam... ubierzmy słowa lepiej... jakby seksualna osoba powinna...
Może asy też są zdolne do odczucia tej "chemii" ale po prostu zabiera im to więcej czasu by sobie dopasować partnera. Może jest mniej partnerów do wyboru dla nas?

To tylko takie szalone teorie. Nie wiem czy kiedyś zdołamy wymyśleć dla nas stosowny opis. Szczerze mówiąc nigdy nie lubiłam etykietek, definicji ani kategorii. Dla mnie aseksualność była tylko stylem życia, nie jakąś kategorią do której należałam i jakby barierą przed wkraczaniem na obszar należący do innej kategorii. (tak, to jest do ciebie Wendy :P chyba, że mój tok myśli jest zbyt skomplikowany dla ciebie :twisted: - zachowujesz się właśnie jak ci co istnienia asów zaakceptować nie chcą)
Moja najnowsza fascynacja: Jackie ChanObrazek

Awatar użytkownika
NAIRIN
AS gaduła
Posty: 410
Rejestracja: 15 lip 2005, 08:14
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: wpad³am ;)

Post autor: NAIRIN » 24 kwie 2006, 23:28

Na pocztek - Kami, gratuluję :!: :D Zakochałaś się :D I jest czego gratulować, bo jesteś szczęśliwa :)

Co się tyczy odkrywania w sobie "chemii" będąc aseksem - krótko: "nigdy nie mów nigdy" ;) Ależ to życie się czasem dziwnie układa. Najważniejsze to czuć się dobrze i być szczęśliwym, a nie trzymać z zasady ustalonego schematu, unieszczęśliwiając się równocześnie. :)

Awatar użytkownika
normal
pASażer
Posty: 25
Rejestracja: 18 kwie 2006, 12:44

Re: wpad³am ;)

Post autor: normal » 7 maja 2006, 08:22

normal pisze:tja, ale potem pól roku miałam w robocie ksywę "piękny chłopiec od proboszcza".

coraz częsciej w ogóle nie chcę wchodzić w żadne interakcje cielesne...
tak napisałam, i też w coś takiego wpadłam... zobaczymy co z tego wyniknie - związek jak na razie czysto platoniczny, nigdy go jeszcze nie widziałam, on wie jaka jest i pytanie- czy ze mną wytrzyma... jest seksualnym.
.: I'm only the noise on a wires :.

ODPOWIEDZ