wpadłam ;)

Forum dla dyskusji o rozmaitych związkach: as + as, as + nie-as...i wszystko pomiędzy.
Kamikola
fantAStyczny
Posty: 503
Rejestracja: 2 lut 2005, 07:54
Lokalizacja: Kraina ASmerytów
Kontakt:

Re: wpad³am ;)

Post autor: Kamikola »

Zaglądnęłam sobie na ten temat żeby sprawdzić kiedy go dokładnie zaczęłam. Zawsze uważam tamten dzień wcześniej (3 marzec) za czas od kiedy zaczęliśmy ze sobą chodzić, gdy coś pomiędzy nami zaćwierkało. Wiedziałam, że nasza rocznica nadchodziła - tylko kilka dni zostało. Spłynął mi ten czas super. Nie żałuję niczego. Nadal życzę wszystkim asom by mogli kiedyś doświadczyć podobnego uczucia.
Poprawka: Trochę głupio się czuję ale wychodzi na to, że mi się miesiące poplątały. Nasza rocznica będzie w kwietniu. :D ups.
Przynajmniej tym razem będę miała czas przygotować coś ciekawego na świętowanie. :D



Inid: Wydaje mi się, że trochę się do tej sprawy zbyt negatywnie nastawiłaś. Nie chcę cię urazić ale te całe zaprzeczenia "Ja NIE CHCE i nie godze sie na to, zebym z powodu chemii, czy jakis procesow biologicznych w moim mozgu decydowala sie na zmiane mojego stylu zycia/pogladow/przyzwyczajen/marzen itp." Czy nie przesadzasz? Chemia nie jest twoim wrogiem. Jeżeli istnieje to istnieje, jak nie to też żadnej różnicy nie robi bo się jej nie czuje - tylko uczucia się czuje. Nie rozumiem dlaczego się tak wściekasz na chemię.

Nie wiem co takiego wcześniej wyczytałaś w tym temacie (to stary temat, nie pamiętam wszystkiego co tu było napisane) i mogę mówić tylko za siebie ale ja BARDZO nie zgadzam się z teorią "chemia = miłość." Ja myślę, że to jest to uczucie i tylko takim się to powinno widzieć.

Oto moje rozumowanie: Jak skaleczysz się to co czujesz? Ból? Czy może sygnał wysłany przez twoją tkankę do twojego mózgu, który tłumaczy to jako nieprzyjemne doznanie potocznie zwane "bólem" :?: ?????????????? :?: Nie wiem jak wy ale ja czuję ból. Cokolwiek innego się dzieje, mnie to po prostu nie obchodzi.
Uczucie jest uczuciem i jeżeli będziecie próbować wytłumaczyć skąd takie uczucie się bierze poprzez procesy chemiczne czy biologiczne to myślę, że całkowicie straciliście trop.

Czasem czuję jakbyśmy na tym forum próbowali desperacko znaleść wytłumaczenia, sposobami łatwiejszymi dla nas do zrozumienia. Ale czy te wytłumaczenia są poprawne tylko dlatego, że DLA NAS mają sens?
Moja najnowsza fascynacja: Jackie ChanObrazek

Awatar użytkownika
Bianus =)
gimnASjalista
Posty: 13
Rejestracja: 12 mar 2008, 14:12
Lokalizacja: Lublin

Post autor: Bianus =) »

Kam gratuluje i powodzenia :) W pewnym sesie Cie rozumiem bo może narazie czuje się w pewien sposób aseksualna, ale nie mówie, że kiedyś za 10 lat np moze się to zmienić.... Doświadczyłam na własnym zyciu, że nie Nigdy nie należy mówić Nigdy :) pozdrawiam :)
Ani różnice poglądów, ani różnica wieku, nic w ogóle nie może być powodem zerwania wielkiej miłości. Nic. Oprócz jej braku.
Aleksander Fredro

CloudninowaSWQ
ASter
Posty: 637
Rejestracja: 25 kwie 2010, 14:06
Lokalizacja: łódzkie
Kontakt:

Re: wpad³am ;)

Post autor: CloudninowaSWQ »

alicja pisze:No ja oczywiście żartowałam :)
Ja nie wiem do końca, czy asem się jest tylko w psychice, czy w fizjologii, i czy są to różne odmiany (stopnie?). Oczywiście, ponieważ nikt tego nie wie, każdy może mieć własne zdanie, i przyznam, że twoje zdanie brzmi sensownie. Ale pewności nie mam. Tyle tylko :)
Są stopnie aseksualności: A,B,C i D chyba.One dużo decydują o naszym zyciu i asem jest się i psychicznie i fizycznie(ze względu na dystans cielesny).Ja chyba też przeszłam tą fazę szczęść że tak powiem,ale nawet nie wiem czy to miłość czy fascynacja i radość ze spełnionego marzenia.Ale myślę,że to to 2,choć czasem to 1 mi się wydaje.Dalszy ciag w moim przypadku byl taki,że widzialam tą osobe jako swego partnera ale wiedziałam,że z uwagi na pewne fakty jest to niemożliwe,nierealne(co zreszta zostało wspomniane gdy gadaliśmy o jego tamtejszym obiekcie uczuć)więc próbowałam go wymazać jako partnera wiedząc doskonale jaki by był finał.Nigdy nie mówiłaś że znalazłas kogos takiego-czy coś w podobie-odp że niby po co miałam mówić skoro z góry wiadomo,że taki związek nie ma sensu,nierealny jest.Po czym chyba przyznał mi racje odp: nie da sie z hetero asa zrobić.I to jest to .Tak więc chyba powinnam nazwać to platoniczna miłością,jeśli już.Ja wiem jedno-nie wyobrażam sobie siebie w takim związku,jeśli ta os. hetero nie jest w stanie zaakceptować mojej aseksualności i stworzyć(wg opini hetero) niemożliwy zwiazek,zwiazek bez seksu itp.to nie ma mowy bym ciagła takie coś.Czułabym sie jak zabawka albo i gorzej,dlatego ja jednak mimo tej optymistycznej historii nie przekonana jestem i wydaje mi sie to głupie,to tj.sama siebie miała oszukać i robic coś wbrew swej woli.

ODPOWIEDZ