Randki

Forum dla dyskusji o rozmaitych związkach: as + as, as + nie-as...i wszystko pomiędzy.
Awatar użytkownika
Koni
bASałyk
Posty: 717
Rejestracja: 10 sie 2008, 21:42
Lokalizacja: Wolne Miasto Gdańsk
Kontakt:

Post autor: Koni » 13 lip 2010, 11:46

A co mają na ostatnie pytanie odpowiedzieć randkowicze "facet-facet" albo "laska-laska"?
"This is not about sex
We all know sex sells and the whole world is buying..."

Ceterum censeo Carthaginem delendam esse.

Awatar użytkownika
DZIEWICA8
zarASek
Posty: 1874
Rejestracja: 6 paź 2006, 09:33
Lokalizacja: z Lublina

Randki

Post autor: DZIEWICA8 » 13 lip 2010, 12:15

Ja kiedyś spotykałam się z chłopakami, chodziliśmy w różne miejsca: kino, kawiarnie, dyskoteki czy po prostu na spacer. Przeważnie takie spotkania były miłe. Z płaceniem było różnie: czasem każdy płacił za siebie, czasem ja za niego, albo on za mnie. Aktualnie jestem sama, nie spotykam się z nikim już od jakiś 3 lat i nie zamierzam robić tego w przyszłości.
DZIEWICA8
"Boże, daj mi pogodę ducha, abym godziła się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagę, abym zmieniała to, co zmienić mogę, i mądrość, abym zawsze potrafiła
odróżnić jedno od drugiego."

DZIEWICA8

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1656
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Post autor: Keri » 13 lip 2010, 13:42

Randki? :shock: W moim zasobie rozumowania i wyjasniania pojec nie ma takiego slowa i definicji :P

Nigdy ale to przenigdy nie chodzilem nie chodze i jakis dlugi czas nie bede chodzil :roll: Wrecz nie widze w tym nic nadzwyczajnego i interesujacego :roll: Po co mi to? :roll:

Awatar użytkownika
Czarny
bASyliszek
Posty: 1015
Rejestracja: 13 paź 2007, 13:36
Lokalizacja: Otwock koło stolicy
Kontakt:

Post autor: Czarny » 13 lip 2010, 14:17

Ja randkowałem niegdyś dużo, ale mój dystans fizyczny, brak kontaktu dotykowego, depresja, zamotanie, brak tolerancji wobec niedziewictwa i zupełnie inne wyobrażenia o związku sprawiły, że nie stworzyłem nigdy normalnego związku.
Nie byłem na żadnej randce od lat około dwóch. Ja chyba obecnie odpoczywam.
Czarno to widzę...

Awatar użytkownika
Korat
ASiołek
Posty: 76
Rejestracja: 3 lip 2010, 22:43
Lokalizacja: Trójmiasto

Post autor: Korat » 13 lip 2010, 17:12

U mnie prawie tak samo jak u Czarnego, z tą różnicą że ostatnią randkę zakończoną fiaskiem miałem pół roku temu.
"Słowa prawdziwe nie są piękne
Piękne słowa nie są prawdziwe."

4example
starszASek
Posty: 49
Rejestracja: 7 cze 2010, 21:54

Re: Randki

Post autor: 4example » 13 lip 2010, 18:18

jak zwykle znów jestem obojętna w tej sprawie, ale jeśli już randka to niech burak płaci. w końcu to MÓJ cenny czas, a to był jego pomysł. :diabel:

Awatar użytkownika
Bella Wildrose
łASuch
Posty: 174
Rejestracja: 6 lip 2010, 20:42
Lokalizacja: Grudziądz
Kontakt:

Post autor: Bella Wildrose » 14 lip 2010, 04:14

Nigdy nie chodziłam na takie typowe randki. Jeśli byłam z kimś związana, to tak, a wcześniej znałam tą osobę z życia, a nie z randek. No a później to były takie po prostu spotkania - nie wiem czy można to nazwać randkami też. Kiedyś byłam w parku i tam graliśmy w karty :) Dosyć nietypowo, ale oboje uwielbialiśmy karty. Byłam też na pizzy dwa razy. Za drugim razem zrobiło mi się niedobrze po tym posiłku i wyczołgałam się na zewnątrz, trzymając się za brzuch :D Raz byłam w kinie, ale wtedy to tylko mój przyjaciel wiedział o tym, że to randka - ja się dowiedziałam później :D A tak poza tym, to już nikt mnie nigdzie nie zabierał. Po co - przecież ciekawsze rzeczy można robić w domu :roll: Jakby coś, to akurat nie mam nic do siedzenia przy herbatce :)

Jeśli chodzi o kwestię płacenia, to zawsze facet płacił. Było tak, że sam zgłosił się na ochotnika i nie chciał przyjąć ode mnie pieniędzy. Ale nie mam nic przeciwko temu, żeby zapłacić za siebie czy nawet za obie osoby. Gdybym wiedziała, że mam więcej w portfelu niż druga osoba, to na pewno bym się uparła, aby zapłacić.
Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
pogubiony
pASibrzuch
Posty: 260
Rejestracja: 2 lut 2010, 10:05
Lokalizacja: O/S -> N/S

Post autor: pogubiony » 14 lip 2010, 06:39

A ja chodzę... raczej na spotkania / wycieczki w fajnym gronie. Do niedawna, żadna dziewczyna nie chciała się ze mną spotkać, więc słowo randka znałem ze słownika. Potem o dziwo poznałem znaczenie, ale nie narzekam na przesyt ;)
"Dopóki sen na oślep płynął
nad straconą nadzieją,
Kosmos bólem się sączył
nad straconą miłością.
Ze skrytych ludzi świat twój
został pomału wygnany,
Lecz niebo nie spało."

Awatar użytkownika
holliza
ciAStoholik
Posty: 398
Rejestracja: 20 maja 2010, 14:12
Lokalizacja: Śląsk

Post autor: holliza » 14 lip 2010, 21:31

Nie wiem dlaczego, ale nie lubię słowa randka. Dlatego gdy miałam chłopaka, to na żadne ranki nie chodziliśmy. Ja to nazywałam spotkaniami. Po prostu gdzieś wychodziliśmy i tyle. Co do płacenia - na początku parę razy on płacił. Jednak później pod wpływem moich sprzeciwów, płaciliśmy na zmianę :)
"Jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami. Nie można go nikomu wytłumaczyć. Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada ciasno na dnie serca jak śnieg podczas bezwietrznej nocy."

alicja_slaskie
młodASek
Posty: 28
Rejestracja: 6 lip 2010, 23:49
Lokalizacja: Śląskie

Post autor: alicja_slaskie » 15 lip 2010, 21:32

Czym dla założyciela tematu jest randka?
W angielskim słowo DATE to umawiać się. U nas chyba znaczy co innego.
Na randce byłam trzy razy w życiu. W tym dwie to znajomości internetowe. Żadnej dobrze nie wspominam. Dwa razy było drętwo na maksa (w tym raz obiekt skupił się na tym, iż moje sandały nie pasują do reszty stroju!), a drugim razem obiekt chciał się chyba wyżyć seksualnie, co mu się nie udało i nie był zbytnio z tego zadowolony.

Jeżeli randka znaczy spotkać się z kimś, by flirtować - to nie chodzę i nie lubię. Nie uznaję takiego czegoś jak flirt czy zaloty. Ale lubię się ogólnie spotykać ze znajomymi, niezależnie od płci. Choć nie ukrywam, że łatwiej dogaduję się z kobietami, bo u mężczyzn boję się, że chcą mnie wykorzystać (seksualnie m.in. także).

marchewa
AS gaduła
Posty: 475
Rejestracja: 7 gru 2009, 19:55

Post autor: marchewa » 19 lip 2010, 21:40

Lubieć to nigdy nie lubiłam.
Obecnie nie chodzę, a ostatni raz byłam na czymś przypominającym randkę 3 lata temu.
Płacić raz musiałam za dwójkę bo niby zapomniał portfela, w paru innych przypadkach płacił każdy za siebie. Zazdroszczę trochę dziewczynom które wypowiadały się wcześniej że miały okazję spotkać ,,prawdziwych" facetów którzy płacili za dwie osoby. Chociaż zazdrość to może nieodpowiednie określenie- prędzej ciekawość jak to jest?

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka » 20 lip 2010, 07:31

marchewa pisze:Zazdroszczę trochę dziewczynom które wypowiadały się wcześniej że miały okazję spotkać ,,prawdziwych" facetów którzy płacili za dwie osoby. Chociaż zazdrość to może nieodpowiednie określenie- prędzej ciekawość jak to jest?
Jak to jest? Z jednej strony bardzo miło, z drugiej bardzo dziwnie (chyba nawet bardziej dziwnie niż miło) - przynajmniej dla mnie, bo chyba nie umiem jeszcze przyjmować świadczeń jednostronnych :P Raczej staram się dążyć do tego, żeby każdy płacił za siebie albo - jeśli facet zapłaci za mnie - chcę się zrewanżować przy okazji kolejnego wyjścia. Jeszcze do zaakceptowania jest dla mnie sytuacja, kiedy facet płaci za dwie osoby na przykład w ramach prezentu z okazji urodzin czy czegoś podobnego, ale w innych okolicznościach jest mi głupio, bo jeśli się z kimś spotykam, to nie po to, żeby stawiał mi to czy tamto, ale po to, żeby się spotykać. Jeśli druga strona za mnie płaci, to ja potem mam jakieś takie silne poczucie konieczności uregulowania długu xD
No ale ja w ogóle mam fioła na punkcie wzajemności świadczeń (zboczenie księgowego :lol:).

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1656
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Post autor: Keri » 20 lip 2010, 09:41

Randki tak jak wspomnialem wyzej... No i jak jedna kolezanka z forum
Jeżeli randka znaczy spotkać się z kimś, by flirtować - to nie chodzę i nie lubię. Nie uznaję takiego czegoś jak flirt czy zaloty
Ja tez nie uznaje tym bardziej ze dziewczyny S tego oczekuja i wrecz daja sygnaly bym zaczal flirtowac z nimi co tego nie robie bo to jakos... nudne? :shock: Wogole mnie to nie ciekawi.... :roll: Presja zewnetrzna jest... Rodzice chca bym sobie kogos spotkal a gdy sie chodzilo z przyjaciolka na rozmowki to od razu mysla ze to cos wiecej :shock: Placenie? Wrecz przyjaciolka chciala sama placic no i jej uleglem :mrgreen: Skoro chce :wink:

Awatar użytkownika
Koni
bASałyk
Posty: 717
Rejestracja: 10 sie 2008, 21:42
Lokalizacja: Wolne Miasto Gdańsk
Kontakt:

Post autor: Koni » 20 lip 2010, 11:50

Ja, poza wymienionymi przez Agnieszkę urodzinami itp., jeszcze jakoś przetrawiam sytuacje, w których ktoś koniecznie chce, bym gdzieś z nim poszła (bo np. nie lubi chodzić sam do kina lub zależy mu, bym coś zobaczyła), a mnie na to nie stać.
Aczkolwiek to nigdy nie były "randki" tylko jakieś przyjacielskie spotkania. Na prawdziwej randce chyba nigdy nie byłam.
"This is not about sex
We all know sex sells and the whole world is buying..."

Ceterum censeo Carthaginem delendam esse.

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka » 21 lip 2010, 09:33

Tiaaa, bo po czym tak naprawdę odróżnisz prawdziwą randkę od czegoś, co nie jest randką? :P Ja do dnia dzisiejszego mam z tym problem :mrgreen: Bo co jest kryterium? Miejsce? Niekoniecznie, bo można pójść we dwójkę do kina i to wcale nie musi być randka. Stopień zaawansowania relacji? Też nie, bo przecież randką może być spotkanie osób, które np. zobaczyły się pierwszy raz gdzieś tam i postanowiły umówić, więc ich relacja nie jest jeszcze zaawansowana, ale jest to randka, bo coś tam zaiskrzyło od pierwszego wejrzenia. Trzymanie się za ręce i jakiś tam kontakt fizyczny typu objęcie/przytulenie? Też nie wiadomo, bo są ludzie, którzy mają niewielką potrzebę chwytania czyichś kończyn (chociaż ja akurat lubię - ręce, ręce oczywiście :P) i nawet w związkach rzadko trzymają się za ręce.

No to kto opracuje definicję? ;D

ODPOWIEDZ