Randki

Forum dla dyskusji o rozmaitych związkach: as + as, as + nie-as...i wszystko pomiędzy.
Indiana
fantAStyczny
Posty: 559
Rejestracja: 26 sty 2014, 00:50

Re: Randki

Post autor: Indiana »

Waćpanna ma pecha w miłości. :mrgreen:

Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2033
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: Randki

Post autor: wyrwana_z_kontekstu »

Indiana pisze:Waćpanna ma pecha w miłości. :mrgreen:
Takaż to moja dola. Gorzej, że do pieniędzy też szczęścia nie mam. Jak żyć? :(

natlini
gimnASjalista
Posty: 19
Rejestracja: 25 sie 2015, 20:26

Re: Randki

Post autor: natlini »

A ja się wkopałam. Brat mojej przyszłej bratowej odkąd się poznaliśmy, często do mnie pisał. Byliśmy na wspólnym wyjeździe dwiema rodzinami, gdzie dużo mi stawiał, później chciałam się odwdzięczyć i wzięłam jego i młodszą siostrę (specjalnie :)) do teatru. On zaatakował z podwójną siłą, kupił nam bilety na następny spektakl za jakiś miesiąc, i chciał mnie do tego wziąć do kina. No i byliśmy w tym kinie... a po kinie restauracja, gdzie nie wiedziałam, gdzie oczy podziać, takim maślanym wzrokiem się wpatrywał. Wszystko jasne. I jak tu delikatnie dać kosza, bo on znowu męczy? :). Nie chcę wprost mu krzyczeć o aseksualizmie, ale szkoda też, żeby kwas w rodzinie został i dziwne stosunki.
Unikałam takich sytuacji najczęściej, ale jego polubiłam, i chciałam chociaż spróbować. Nic to. Nie zdarzyło mi się chyba spotkać aseksualnego mężczyzny albo o tym nie wiem :D.

Awatar użytkownika
Hebi
mASełko
Posty: 119
Rejestracja: 29 sty 2015, 20:43
Lokalizacja: Gdynia

Re: Randki

Post autor: Hebi »

natlini pisze: I jak tu delikatnie dać kosza, bo on znowu męczy? :). Nie chcę wprost mu krzyczeć o aseksualizmie, ale szkoda też, żeby kwas w rodzinie został i dziwne stosunki.
Unikałam takich sytuacji najczęściej, ale jego polubiłam, i chciałam chociaż spróbować. Nic to. Nie zdarzyło mi się chyba spotkać aseksualnego mężczyzny albo o tym nie wiem :D.
Widzisz, problem taki, że jeśli chcesz mieć jakiegoś partnera to wcześniej czy później będziesz musiała się ujawnić z swoim aseksualizmem. Bo jeśli tego nie zrobisz to możesz nigdy się nie dowiedzieć, że trafiłaś na drugiego asa xD
Mam jednak wrażenie, że ot po prostu ten konkretny pan Ci nie pasuje. Może więc od tej strony ugryźć sprawę? Spotkać się w cztery oczy i powiedzieć wprost, że nie jesteś nim zainteresowana? Być może to trochę okrutne, ale na pewno lepsze niż zwodzenie.
Wszystko jest trucizną,
decyduje tylko dawka.

natlini
gimnASjalista
Posty: 19
Rejestracja: 25 sie 2015, 20:26

Re: Randki

Post autor: natlini »

Hebi pisze:
natlini pisze: I jak tu delikatnie dać kosza, bo on znowu męczy? :). Nie chcę wprost mu krzyczeć o aseksualizmie, ale szkoda też, żeby kwas w rodzinie został i dziwne stosunki.
Unikałam takich sytuacji najczęściej, ale jego polubiłam, i chciałam chociaż spróbować. Nic to. Nie zdarzyło mi się chyba spotkać aseksualnego mężczyzny albo o tym nie wiem :D.
Widzisz, problem taki, że jeśli chcesz mieć jakiegoś partnera to wcześniej czy później będziesz musiała się ujawnić z swoim aseksualizmem. Bo jeśli tego nie zrobisz to możesz nigdy się nie dowiedzieć, że trafiłaś na drugiego asa xD
Mam jednak wrażenie, że ot po prostu ten konkretny pan Ci nie pasuje. Może więc od tej strony ugryźć sprawę? Spotkać się w cztery oczy i powiedzieć wprost, że nie jesteś nim zainteresowana? Być może to trochę okrutne, ale na pewno lepsze niż zwodzenie.
Właśnie, tutaj taki paradoks występuje :D
Chyba po prostu odmówię, jeśli będzie mi proponował kolejne spotkanie sam na sam, podając powód. Mam nadzieję, że nie będzie zgrzytu.

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Randki

Post autor: panna_x »

wczoraj miałam iść ale gość mnie wystawił.ja przyszłam on nie.

deejay
ASiołek
Posty: 57
Rejestracja: 30 kwie 2016, 00:38

Re: Randki

Post autor: deejay »

Może przyszedł, ale się nie ujawnił?
Serio, ludzie czasami odstawiają takie cyrki.
Miałam kiedyś taką sytuację, że dziewczyna, z którą się umówiłam napisała - nie mogę przyjść. Zadzwoniłam, bo miałyśmy dotąd dobry kontakt. Komórka odezwała się kilka stolików dalej. Aha, wcześniej widziałyśmy się na zdjęciach. Mnie było przykro, jej głupio i po co to było? Nie prościej było podejść, pogadać, miło spędzić czas i wrócić do domu? Przecież nie proponowałam jej ślubu. :lol:

Awatar użytkownika
chochol
pASsé
Posty: 1965
Rejestracja: 15 wrz 2011, 10:22
Lokalizacja: 49º06’17’’N 22º39’02’’E / 50º02’01’’N 22º00’17’’E

Re: Randki

Post autor: chochol »

I ja ostatnio wyszłam na "randko-spotkanie" z kolegą z koncertu. Jakoś przez 3 miesiące nie udało nam się spotkać. Chłopie wysokie, z którym dobrze mi się gadało i bawiło na koncercie. Przywitany został bez dystansu, był tzw. misiu. Pierwsza godzina w knajpie wesoła, potem z każdym piwem coraz gorzej. Zaczęło się dość niewinnie, zwierzył się, że panna go zostawiła z dnia na dzień. Współczułam. Nie omieszkał nakreślić mi anatomii rzeczonej dziewczyny, łącznie z pozycjami, czasem trwania, gadżetami i dreszczami tej "złej kobiety". Poziom dna osiągnął gdy zaczął mówić co by zrobił w odniesieniu do mnie plus zaczął ręczne macanki. Koniec "randko-spotkania" to dwa liście w twarz.

deejay pisze:Może przyszedł, ale się nie ujawnił?Serio, ludzie czasami odstawiają takie cyrki.
Tego cyrkiem nazwać się nie da. To jakieś gimnazjalne zachowanie 15 letnich ***, którzy nie potrafią uszanować czasu drugiej osoby.
"Serce czyste i otwarte, w dobrą zmienia trefną kartę"

"chochoł = feminoasozołza"

tom
ASter
Posty: 622
Rejestracja: 15 mar 2009, 19:42

Re: Randki

Post autor: tom »

To jest właśnie to "ryzyko". Takich spotkań, niby towarzyskich, po których jednak każda ze stron oczekuje czegoś innego.

Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2033
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: Randki

Post autor: wyrwana_z_kontekstu »

Jak można nie przyjść na spotkanie bez powiadomienia drugiej osoby? Co za buractwo.

Mnie chodzenie na randki trochę już się znudziło. Niby się odzywają i chcą kontynuować, ale ja jakoś nie z każdym odbieram na podobnych falach, nawet jak wizualnie mi się podoba, to jakoś tak rozmowa męczy, nudzi, się nie klei. Nie potrafię znaleźć wspólnego języka ze zdecydowaną większością ludzi. Niby się umawiam, ale jakoś tak nie widzę siebie w typowym związku, nie tylko z uwagi na seks. Lubię mieszkać i spędzać czas sama, nie chcę mieć rodziny. Mam wysokie oczekiwania wobec zachowania potencjalnego partnera względem mnie i wszelkie odstępstwa bardzo mnie zniechęcają.

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1656
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Re: Randki

Post autor: Keri »

Wyrwana nie masz znajomych z jakiegoś hobby, zainteresowania?
Tego typu rzeczy nigdy na zawołanie. Wręcz na takich spotkaniach jest większe oczekiwanie i dopasowanie się na siłę, niż przez zwykłe spędzanie czasu z kimś kogoś się luźno i często zna o podobnych poglądach. Może pasuje trochę wyluzować i zacząć żyć wesołym życiem singielki ? ;) Zacząć doceniać to, zamiast nastawić się na mus zmiany.

Kuba1980
przedszkolASek
Posty: 5
Rejestracja: 6 lis 2015, 20:28
Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Randki

Post autor: Kuba1980 »

A ja chętnie wybrałbym się na randkę :D

Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2033
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: Randki

Post autor: wyrwana_z_kontekstu »

Keri, mam samotnicze zainteresowania. ;) Zresztą idę o zakład, że nawet zapisując się na jakiś kurs - choć i tak mnie na to nie stać - nikogo bym nie poznała, nie mówię tu nawet o kimś do związku, ale nawet znajomych.

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2580
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Randki

Post autor: Viljar »

Zgadzam się z powyższym. Zapisanie się na jakiś kurs czy coś niczego nie musi zmienić.
Sam niedawno dałem się namówić i zapisałem na kurs tańca. Niestety przekonałem się jedynie o prawdziwości słów kolegi, że jeśli ktoś uważa, że kobiety nie rywalizują równie zajadle, co faceci, powinien iść do szkoły tańca właśnie. Ludzie byli, delikatnie mówiąc, niefajni. Zrezygnowałem z ulgą. Straciłem trochę kasy, bo za opuszczone lekcje ie zwracano pieniędzy, ale trudno - powiedziałem, że z takim towarzystwem do czynienia mieć nie chcę.
W zasadzie jedyna możliwość w moim przypadku, żeby kogoś poznać, to różne konwenty SF, tylko że tam dla większości uczestników mógłbym być ojcem, a rówieśnicy bez wyjątku mają rodziny :( Zresztą, wśród rówieśników praktycznie nie ma kobiet, a gejem zostać nie zamierzam :P
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Randki

Post autor: panna_x »

trochę nie na temat, ale dorzucę, też cierpię na brak znajomych, wszystkie koleżanki mają rodziny albo intensywne życie zawodowe i nie mają czasu na spotkania. co do grup które spotykałyby się regularnie, to próbowałam chodzić do paru grup ideologicznych- religijnych ( byłam na spotkaniu w odnowie w duchu świętym , u adwentystów dnia siódmego, w ruchu światło-życie) i dla odmiany w skrajnie odmiennej- zrzeszającej racjonalistów, ale to nie to. grupy światopoglądowe odpadają.
jeżdżę też z pewną grupą osób na wycieczki, ale tam też nie mam znajomych bliższych, w sensie jestem z nimi, a jednocześnie osobno, po prostu razem wsiadamy i gdzieś jedziemy i coś zwiedzamy a potem wracamy, zamieniam z nimi parę zdań na luźne niezobowiązujące tematy, ale nie mam tam bliższej bardziej serdecznej czy zażyłej znajomości, to są raczej znajomi z widzenia i tylko na te wycieczki. nikomu tam się nie zwierzam ani z nikim nie kumpluję, jeśli wiecie o co mi chodzi. jest miło, poprawnie, ale luźno, nie nawiązałam tam żadnej koleżeńskiej relacji.

co do kursów to zgadzam się z przedmówcami. u mnie rozpadły się znajomości po szkołach, studiach, które trwały parę lat, a co dopiero na takim kursie, który trwa parę miesięcy. a ludzie chodzą tam w innych celach niż towarzyskie, przeważnie mają już swoje życie, rodziny, grono znajomych i nie szukają nowych, a chodzą w celu nauczenia się czegoś czy zdobycia jakiegoś papierka- w każdym razie takie są moje doświadczenia bo 2 lata chodziłam na kurs angielskiego do profi-lingua. kiedyś chodziłam na kurs komputerowy i tam polubiłam jednego gościa, naprawdę fajny i sympatyczny ( ale nie w randkowo-miłosnym sensie, tylko koleżeńskim), ale był on z innego miasta. skutek taki, że kurs się skończył i kontakt się urwał, bo już nie było płaszczyzny do spotkań, a żadne z nas nie ma auta. niby mieliśmy kontakt telefoniczny, ale ja nie lubię rozmawiać przez telefon, więc to nie zdaje u mnie egzaminu.więc jakoś to wygasło samo.

a co do tego gościa, on się ze mną nie umówił, lecz jeden pan który mnie zna, znał i jego, i chciał nas poznać i umówił to spotkanie.

ODPOWIEDZ