Czy Miłość jako głęboka więź istnieje ???

Forum dla dyskusji o rozmaitych związkach: as + as, as + nie-as...i wszystko pomiędzy.
Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1646
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Post autor: Keri » 19 cze 2011, 13:03

Z pogubionym to chyba jest taka sprawa ze to jest zawód milosny a nie aseksualnosc :P Nie wiem moge sie mylic ale ja rowniez sie dalem zauroczyc, jednak nie potrafilem lub nie moglem uruchomic tej partii umyslu, ktora odpowiadala ze stracilbym caly swiat dla tej osoby a ona/on by byl na podium :roll: . Zauwazylem u siebie i obserwujac nadal swoje uczucia a raczej emocje bo z uczuciami to u mnie krucho poza rodziną ;) ze to osobowosc plynaca z drugiej strony wplywa na nie a nie jego atrakcyjnosc fizyczna :roll: . Oczywiscie fizycznosc wystepowala tylko gdy mialem wzorzec danej osoby jak powinna wygladac ale po pewnym czasie ten wzorzec ulegal rozplynieciu.

Milosc pewnie i jest, ale dla mnie wazne sa tylko 3 rzeczy opisujace zachowania osob ktore spotykaja inne osoby :P

Zauroczenie zakochanie i pokochanie :P

Z zauroczeniem i zakochaniem tu tylko kwestia czasu i intensywnosci wystepuje ;) Ale pewnego rodzaju chemia i przyciaganie fizyczne. Jednak w zakochaniu oprocz fizycznosci jest rowniez przyciaganie osobowosciowe, gdzie czesciej może wystepowac zachowanie umiaru oraz zrozumienie drugiej osoby ich lęków słabosci i wolnosci :P Czyli tak zwana przeze mnie" trzezwosc umyslu" gdy jestesmy zauroczeni ;) Ale jak pare osob tu jest i mialo co nieco z tym zauroczenia to wiedzą ze pierwsze zauroczenie jest silniejsze a z biegiem czasu przerasta sie przez doswiadczenia w zakochanie ;) Bo poznajemy wtedy siebie i swoje mozliwosci.

Co do pokochania no to jest pokochanie glebokie z glebi duszy i tu bardziej osobowosc jest motorem ktory sprawia ze sie daną osobę kocha :) Wrecz traktowac drugiej osóbki jako rodzenstwa lub innych okreslen ;) Ale watpie czy takie pokochanie wplynie na decyzje zwiazkow :P Raczej na gleboką przyjazn ;) Moga byc zwiazki ale gdy fizycznosc tez ma cos do powiedzenia ;)

To sa moje przemyslenia i obserwacje siebie i innych :) Co do pogubionego to powiem ze to glebokie zauroczenie ktorego tez mialem a raczej zniesc nie moglem gdy jedna osoba przez wszystkie przerwy nie dawala mi spokoju tylko wlepiala we mnie te SWOJE OCZY :shock: Wiec tą dziewczynę rozumiem ze nie odwzajemniala twoich uczuc tak jak ja nie odwzajemnialem tamtej ;) Zauroczenie to takie skrzywione spojrzenie na dane osoby. Widzimy to co chcemy widziec i takie sie stają póki nie stanie sie cos co nas obudzi :)

clarus
przedszkolASek
Posty: 7
Rejestracja: 15 cze 2011, 18:20

Post autor: clarus » 19 cze 2011, 14:54

matnia pisze: Ała ile jadu. Nie wiem czy wiesz ale nie każdy jest swoim ministrem spraw wewnętrznych. Ja na pewno nie mam w głowie magicznego pstryczka "uczucia off". Ty masz to się ciesz. Oj dobrze wiem co to znaczy spalić się od razu a potem tlić powoli. Wiem co miał na myśli Hamlet (a raczej Szekspir) mówiąc o "boleści okrutnej wzgardzonej miłości". Rozumiem znaczenie idiotycznej rymowanki "miłość to wielkie słowo i ten je rozumie kto się raz zakochał i więcej nie umie". Jestem słaba? Ok niech tak będzie.

jad, cynizm, mizantropia, czy jakie tam są jeszcze inne ekstatyczne nazwy opisujące zdrowy rozsądek...
możemy się prześcigać w cytatach, 5 punktów dla tego, kto zgadnie, który filozof napisał: "Czegóż chcesz pośród śpiących?"

(niemądre byłoby dać się wciągać w rozwrzeszczany i emocjonalny spór, w którym można z łatwością wyliczyć błędy logiczne oponenta.)

życie nie jest czarno białe. jest znacznie bardziej skomplikowane niż dwuwymiarowa historyjka z książki. dlatego przykrajanie idealistycznych konceptów pt. "miłość" do życia codziennego jest nie na miejscu. nie klei się.
co masz w kieszeni?

Awatar użytkownika
matnia
mASełko
Posty: 125
Rejestracja: 23 sty 2011, 16:55
Lokalizacja: CT

Post autor: matnia » 19 cze 2011, 17:42

jad, cynizm, mizantropia, czy jakie tam są jeszcze inne ekstatyczne nazwy opisujące zdrowy rozsądek...
możemy się prześcigać w cytatach, 5 punktów dla tego, kto zgadnie, który filozof napisał: "Czegóż chcesz pośród śpiących?"

(niemądre byłoby dać się wciągać w rozwrzeszczany i emocjonalny spór, w którym można z łatwością wyliczyć błędy logiczne oponenta.)

życie nie jest czarno białe. jest znacznie bardziej skomplikowane niż dwuwymiarowa historyjka z książki. dlatego przykrajanie idealistycznych konceptów pt. "miłość" do życia codziennego jest nie na miejscu. nie klei się.
Ależ ja się z Tobą w niczym prześcigać nie zamierzam ani do niczego przekonywać. Po prostu uważam, że nie można do każdego człowieka przykładać jednej miary.
Co do błędów logicznych to znam jedynie trzy: amfibolia, sprzeczność i ekwiwokacja - i od momentu zdania kolokwium z logiki nie chce mieś z nimi do czynienia. Od Nietsche wolę aforystę Leca. Różnimy się z pewnością również światopoglądem i sposobem odczuwania emocji co jest normalne bo jesteśmy różnymi ludźmi. A to że świat posiada całą skalę odcieni szarości wiem od bardzo dawna jednak nie rozumiem co ta świadomość ma wnosić do dopaminowych wyskoków zwanych zakochaniem.

anielica
bobASek
Posty: 2
Rejestracja: 6 lut 2011, 02:03

Post autor: anielica » 19 cze 2011, 17:58

Jak dla mnie, nie na miejscu jest uważanie się za alfę i omegę i negowanie tego, co przedstawiają sobą inni. Zwłaszcza jeśli zamiast zdrowego rozsądku wyjawia się sceptycyzm. Zdrowy rozsadek jest myśleniem mądrym, na trzeźwo, braniem pod uwagę tego co jest i tego co realnie może się zdarzyć, a nie negowaniem wszystkiego, zwłaszcza jeśli się tego nie poznało. Niedowierzanie prawie w nic, to chyba przejaw jakiejś paranoi. To, że uczucie miłości jest bardzo rzadko spotykane, nie znaczy, że go nie ma. To, że sama nie jesteś w stanie doświadczyć uczuć, a nawet sobie wyobrazić, nie znaczy, że nie istnieją. Clarus chociaż wyobraź sobie, że nie wszyscy ludzie rodzą się na twój wzór. Ludzie mają uczucia.

Awatar użytkownika
pogubiony
pASibrzuch
Posty: 260
Rejestracja: 2 lut 2010, 10:05
Lokalizacja: O/S -> N/S

Post autor: pogubiony » 20 cze 2011, 07:58

Skoro wywołałem pewne zamieszanie, nie wypada mi się do niego nie odnieść. Postaram się rzucić nieco światła.

W życiu może nie wiedzie mi się najlepiej, ale takim ostatnim nieudacznikiem nie jestem. Osoby, które mnie poznały chyba nie uważają, że jestem wielkim smutasem, cholerykiem, ani też że nic w życiu nie osiągnąłem. W zasadzie "nic mnie nie bierze".
- zła pogoda - w porządku, kiedyś być musi,
- niepowodzenie w pracy - jutro będzie lepiej,
- strata finansowa - raz z górki, raz pod górkę,
itd., itd.

Jest jedno co naprawdę na mnie działa. To co mnie boli i potrafi wyprowadzić z równowagi psychicznej to właśnie życie uczuciowe. Tego mi brakuje. Niektórzy mówią, że zdrowie jest najcenniejsze. Jest bardzo cenne, ale go nie mam i tym się też specjalnie nie przejmuję. Natomiast najcenniejsza jest dla mnie miłość. A ta już była.

Nie chcę powiedzieć, że ktoś "nic nie rozumie, bo sam nie przeżył". Powiem inaczej - nikt nie dziwi się, gdy umiera jedno z małżonków, a drugie się załamuje i nikogo już do końca nie potrafi i nie chce poznać.
Ja nikogo nie straciłem przez śmierć, ale kiedyś umarła we mnie nadzieja. I wtedy świat się dla mnie skończył. Nic nie było warte zachodu. Świat szedł dalej, ja nadal pracowałem, odnosiłem pewne sukcesy, ale wszystko było "bez sensu", po nic.
Mniej 3 lata później zauważyłem, że zdarza Jej się do mnie uśmiechać. Zrobiłem wszystko, by tylko nie stracić tego widoku. Mimo, że widywałem ją kilka, kilkanaście sekund raz na kilka miesięcy, było to dla mnie coś wielkiego. Teraz nie mam i tego. Nie widuję Jej już. Nie mam pojęcia nawet gdzie mógłbym szukać.

Można uznać, że to kiczowata historyjka marnego romansidła. Tylko czy to przekreśla jej prawdziwość? Ja nie piszę tu opowiadania - to się zdarzyło i funkcjonuje w mojej głowie. Pewnych rzeczy się nie przeskoczy. Skoro się urodziło kiczowatym romantykiem, to się nim jest i tyle.
"Dopóki sen na oślep płynął
nad straconą nadzieją,
Kosmos bólem się sączył
nad straconą miłością.
Ze skrytych ludzi świat twój
został pomału wygnany,
Lecz niebo nie spało."

anielica
bobASek
Posty: 2
Rejestracja: 6 lut 2011, 02:03

Post autor: anielica » 20 cze 2011, 16:29

Zito raczej nie jesteś psychopatą i jednak posiadasz jakieś uczucia. W końcu z jakiego innego powodu starałbyś się pomóc pogubionemu? Ale masz rację, że jego sytuacja jest nieciekawa i trzeba coś z tym zrobić.
Pogubiony, rozumiem, że jest ci trudno żyć z ciężarem na sercu, z uczuciem niespełnionej miłości. Potrafię też zrozumieć, że nie chcesz nikogo poznawać. Wiem, że nie da się pstryknąć wyłącznika "miłość off". Ale powinieneś zacząć działać. Chociaż spróbować zapomnieć i przestać żyć marzeniami. Z tego co wywnioskowałam, ty się przed tym wzbraniasz. Próbujesz zachować tę miłość. Tym sposobem skazujesz się na cierpienie. Wiem, że łatwo jest mówić, gdy samemu się tego nie przeżywa. Ale powinieneś sobie zdać sprawę, że to co robisz ci nie pomaga. Pozwól i chciej sobie pomóc. Rzadko która miłość trwa wiecznie. I pewnie nie jesteś wyjątkiem. Wcześniej czy później wszystko się kończy, zwłaszcza jeśli jest to miłość nieodwzajemniona. Jest możliwe odkochać się, tylko daj sobie szansę. Kluczem do sukcesu jest zdanie sobie sprawy, że ta kobieta widocznie nie była dla ciebie. Pewnie nie była ciebie warta. Skoro zrobiłeś wszystko co mogłeś i cię nie pokochała, to już nie pokocha. A ty chyba jednak wciąż żyjesz nadzieją. Wierzysz, że miłość zdarza się tylko raz, nie przeczę, że ta prawdziwa tak. Napisałeś, że w twoim życiu miłość już była. Czy aby na pewno? Moim zdaniem żeby zaistniała miłość potrzebne są dwie, odwzajemniające swoje uczucia osoby. Ta jedyna miłość to odwzajemnione uczucie, związek, wspólna droga przez życie. Najwyraźniej jesteś bardzo uczuciowy i wrażliwy, dlatego tak bardzo przeżywasz to co teraz czujesz. Uwierz, że można kochać jeszcze mocniej i szczęśliwiej. Nie pozwól odebrać sobie tej możliwości.

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1646
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Post autor: Keri » 20 cze 2011, 20:50

pogubiony

Nawet sobie nie zdajesz sprawe ze sam sobie utrudniasz ta sprawę bo ja wiem bo ja tak mialem co napisalem wczesniej :P

Tylko ze ja bylem po stronie tej która w tym twoim przypadku bedzie ONA. Ja bylem ofiara jej zadurzenia i to ja mialem dosc ale rowniez wpadlem. Tylko to byla ciekawosc czemu o co chodzi po co i na co? Rozumiesz? Ja sie sam pozniej wkrecilem i ciezko mi bylo po skonczeniu szkoly przez rok z tego wyjsc, do tego moja przyjaciolka na ktorej mi bardzooo zalezalo i jej na zwiazku a przez tamtą tego nie wiedzialem, popsulem i to :P Jedynym wyjsciem jest spotykanie nowych twarzy nawet podobnych do niej by zdawac sobie sprawe ze to tylko fikcja wykreowana przez twoj umysl :P Im czesciej bedziesz nawet po kolezensku spotykal dziewczyny i kolezanki to pusci to w tobie.. Ta blokada sie rozpusci i zapomnisz ;) Ja sie nawet zastanawiam czy moja ogólna blokada moze nawet seksu pusci gdy wyjade z Polski? :shock: Ja sie zastanawiam czy to nie przez brak moralnosci i zasad niektorych mlodych Polek stracilem jakas wiare w to ze znajda tą jedyną tu :shock: :shock:

Wiec probuj.. Ja rok musialem walczyc z tym ale dalo sie ;) Ja walczylem z dolem 3 plus rok z tym zauroczeniem :!: :shock: Wiec pomysl przez jakie ja meki przeszedlem jakie zmeczenie musial moj organizm przejsc by zaczac ponownie ufac ludziom co i tak idzie mi z trudem ale idzie ;) I ilekroc popadalem w dolki wahan po co to wszystko dla mnie ma byc itd... Poco dla mnie nowa chalupa auta studia praca... ;) To jakos po spotkaniach to pryska :P To ja nawet przejmuje ze swoja znajoma inicjatywe flirtu-zartowego , czyli nie ze powaznie podchodze bo mi sie podoba ale lubie sobie z nia pożartowac to Ona az czerwona pare razy byla jak takimi tekstami zaczalem rzucac :mrgreen: Pomału ale od ciebie to zalezy ;) Ja nie mialem dobrego zaplecza w szkole i tak sie to zaczelo ;) A najlepiej od nowych twarzy ale z dystansem te znajomosci bo inaczej za przeproszeniem calą D U P E im pokazesz i cie zniszcza bo wiem to po sobie ;) Sprawdzaj ludzi czy im mozesz zaufac czy nie ;) Nie jestem wciaz wylewny i i dzis tez mam dola egzystencjonalnego ;) Czyli jak powyzej po co na co itd. ;) Ale wiem ze to minie ;)

clarus
przedszkolASek
Posty: 7
Rejestracja: 15 cze 2011, 18:20

Post autor: clarus » 20 cze 2011, 22:17

no, pogubiony, masz całe spektrum, z którego możesz wybierać. rada cyniczna, rada przyjacielska, a może głaskanie po główce i zalizanie na śmierć?

wybierz mądrze.

Awatar użytkownika
pogubiony
pASibrzuch
Posty: 260
Rejestracja: 2 lut 2010, 10:05
Lokalizacja: O/S -> N/S

Post autor: pogubiony » 21 cze 2011, 07:32

To co piszecie to wszystko ma jakieś uzasadnienie. Niezależnie czy to negatywne czy pozytywne nastawienie.

Czy usiłuję utrzymać tę miłość za wszelką cenę?
Nie. Był czas, że za wszelką cenę próbowałem się jej wyzbyć. Po raz pierwszy odczułem co to "niedasizm". O ileż łatwiej by było gdybyśmy się raz spotkali i okazało się, że nie jest taka wspaniała.

Poza tym czy ktoś wierzy w to, że łatwo utrzymać wydumane nieodwzajemnione uczucie przez 7 lat? Jeśli tak, to może mi się udaje, ale sądzę, że nie. Że właśnie to jest to prawdziwe uczucie, którego przez 7 lat nie da się pozbyć. Niedługo będzie to ćwierć mojego życia. Przerażające.

Wczuć się w Jej położenie?
Nieraz o tym myślałem. Z zaciśniętymi pięściami mijałem Ją żeby tylko nic nie powiedzieć, nie zaczepiać, żeby nie czuła się dręczona. Paznokcie wbite w dłoń by tylko przetrwać ten moment, a potem móc już swobodnie walić głową w mur.

Był taki moment, gdy nie widząc nadziei myślałem o ostatecznym rozwiązaniu. Nie chcę pisać dlaczego, co do tego doprowadziło i dlaczego tak się nie stało. Ona to widziała, przeczuwała. Odsunęła się ode mnie jeszcze bardziej bym o Niej nie myślał, bym jak najrzadziej Ją widywał.
Po pewnym czasie zacząłem wracać do życia. Ale to życie wydaje się takie szare. Dom - praca - dom. Bez uczucia, bez sensu, bez celu.

Czy dzielenie z kimś sukcesu byłoby lepsze?
Teoretycznie mogłoby być gorsze, gdybym np. na wielki sukces usłyszał "wielkie mi co". Ale tego bym się nie spodziewał. A czym jest sukces gdy nikt go nie widzi? Jak to ładnie określono - nikt nie pochwali, nikt nie pogłaszcze po główce. Może to i głupie, ale mój podpis nie wziął się z nikąd.
"Dopóki sen na oślep płynął
nad straconą nadzieją,
Kosmos bólem się sączył
nad straconą miłością.
Ze skrytych ludzi świat twój
został pomału wygnany,
Lecz niebo nie spało."

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1646
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Post autor: Keri » 21 cze 2011, 18:20

pogubiony

Nie chce cie krytykowac, ale w jednym punkcie źle robisz :P Jesli bedziesz tak dalej zaciskać pięść to wyjdzie bardzo źle :P :roll:

Ona jesli ją kiedys spotkasz i zobaczy cie to nie wiedzac jak bedzie w pewien sposób odwzajemniac twoją "frustracje", do tego ty sie sam niszczysz chowajac to "coś" w sobie w środku :P Powiedz jej i tyle, choć nie wiem jak trudno by było powiedz to ;) Wiekszą krzywde doswiadczysz chowajac i nie mowiac niz powiedziec i nawet dowiedziec sie najgorszej prawdy czyli tu odmowy ;) Ale to twoje zycie, twoja decyzja, twój ból :P

Awatar użytkownika
pogubiony
pASibrzuch
Posty: 260
Rejestracja: 2 lut 2010, 10:05
Lokalizacja: O/S -> N/S

Post autor: pogubiony » 22 cze 2011, 07:33

Keri
Nie zrozumiałeś. Mówiłem wiele razy. Ona doskonale wiedziała co czuję. Zaciskam pięści, zęby czy co tylko mogę tylko po to by Jej nie dręczyć. Nie sądzę by dla kogoś było miłe gdyby ktoś przy każdym spotkaniu nagabywal o uczucie. Ja odpowiedź dostałem. Zdarzało mi się pytać czy nie zmieniła zdania, ale przecież nie mogę miłością zatruć Jej życia.
"Dopóki sen na oślep płynął
nad straconą nadzieją,
Kosmos bólem się sączył
nad straconą miłością.
Ze skrytych ludzi świat twój
został pomału wygnany,
Lecz niebo nie spało."

Awatar użytkownika
Nightfall
bASyliszek
Posty: 1135
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Post autor: Nightfall » 22 cze 2011, 09:45

Moim skromnym zdaniem miłość to nie seks a coś więcej... Wydaje mi się że miłość to fascynacja drugą osobą, jej sposobem mówienia, tematyką jaką porusza, inteligencją, humorem, wrażliwością.
Cieszę się, że trafiłam na to forum! ( po raz pierwszy, spotykam się z taką samą opinią jak moja)

Czy miłość jaką ją opisałem taka nie oparta na seksie w ogóle istnieje?? Czy można pokochać kogoś naprawdę szczerze i głęboko ??

Myślę, że można. Raz byłam zakochana w taki sposób (ze wzajemnością), niestety kontakt się urwał, ale wspomnienia wracają do tej pory.

Problem w tym, że prawie nikt nie chce takiej więzi tworzyć. A to już inna sprawa. Ludzie dają sobie wcisnąć spreparowany przez media obraz miłości, chyba na to nic nie można poradzić, bo każdy ma swój rozum...

:wink:

Awatar użytkownika
Philosoph
fantAStyczny
Posty: 575
Rejestracja: 22 wrz 2009, 00:21
Lokalizacja: Starogard Gdański
Kontakt:

Post autor: Philosoph » 22 cze 2011, 10:09

Nightfall pisze:Problem w tym, że prawie nikt nie chce takiej więzi tworzyć. A to już inna sprawa. Ludzie dają sobie wcisnąć spreparowany przez media obraz miłości, chyba na to nic nie można poradzić, bo każdy ma swój rozum...
Uogólniasz. Ja sobie żadnego obrazu wciskać nie daję i wątpię, aby ktokolwiek z forum dawał sobie wciskać obraz miłości spreparowanej przez media, czyli właściwiej opartej głównie o seks. Problemem nie jest wciśnięty obraz tylko ludzie sami w sobie. Jeżeli postawisz dwoje ludzi obok siebie z tym samym zdaniem o miłości to prawdopodobieństwo, że stworzą udany związek wcale nie wynosi 100%. Trzeba się jeszcze po prostu polubić, bo wątpię, czy ktoś tworzyłby związek, tylko na podstawie takiego samego zdania o miłości, z kimś kogo nie lubi, albo z kimś w kim mu coś nie pasuje.
User of this number is currently dead. Resurrection in 5 minutes, please wait. * * * * Resurrection failed, please try again later.
If you have more troubles with resurrection, please contact with software developer (GodCorp®) in order to solve the problem.

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1646
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Post autor: Keri » 22 cze 2011, 10:13

Czyli musi być tak zwana "mięta";)

Awatar użytkownika
Philosoph
fantAStyczny
Posty: 575
Rejestracja: 22 wrz 2009, 00:21
Lokalizacja: Starogard Gdański
Kontakt:

Post autor: Philosoph » 22 cze 2011, 10:19

Nie pasuje mi to określenie do "polubienia się". Czuć miętę kojarzy mi się zwyczajnie z podobaniem się od czysto fizycznej strony (i co za tym może iść - chęcią na stosunek). Chemia/mięta wygasa, różowe okulary spadają i wtedy do nas dociera, że ktoś jest np. cholernie irytujący.
User of this number is currently dead. Resurrection in 5 minutes, please wait. * * * * Resurrection failed, please try again later.
If you have more troubles with resurrection, please contact with software developer (GodCorp®) in order to solve the problem.

ODPOWIEDZ