Strona 3 z 3

Re: Jak to jest z odrzuceniem?

: 10 maja 2014, 12:53
autor: snowleo
Aenyeweddien pisze:Snowleo to zależałoby od tego jak długo trwał kontakt. Tak po tygodniu jak tylko zobaczył zdjęcie? W taką "miłość od pierwszego zobaczenia" to ja nie wierzę. Po dłuższym czasie, lub jeśli wymiana meilowa była naprawdę wyjątkowa. Wtedy byłabym bardziej skłonna uwierzyć.

Nie deklarowałabym niczego czego nie czuję. Bo ja już tak mam po prostu. Ale tu pojawia się problem osób, które kiedy nic nie deklarujesz przyjmują swoją wersję wydarzeń i cudzych uczuć.

Meile mogą zawierać informacje o drugiej osobie, zarówno bezpośrednie jak i pośrednie. Takie jak ton wypowiedzi, słownictwo, ortografia. Posiadam jeden baprzemiły kontakt wirtualny trwający od 10 latrdzo , widzieliśmy się w realu, wiemy na czym stoimy. Ale uważam, że coś takiego to rzadkość.

Kontakt mailowy - 3 dniowy powiedzmy. Tak jak i Ty jestem za jasnym stawianiem sprawy. I faktycznie pojawia się "problem osób, które kiedy nic nie deklarujesz przyjmują swoją wersję wydarzeń i cudzych uczuć.".

Lubię ludzi i wiem, że każdy jest wyjątkowy. Ale trudno mi grać w przedstawieniu, w którym ktoś obstawia mnie w jakiejś roli.

Cieszę się, że masz ten "przemiły kontakt wirtualny trwający od 10 lat" - i tak trzymać. :) Na iluzji i wyobrażeniach niczego się nie zbuduje. Tylko na szczerym kontakcie z drugą osobą, bez konieczności udawania kogoś innego. Bo co z tego, że na słodzenie odpiszemy słodzeniem, a w realu będzie zupełnie inaczej przy spotkaniu. Musimy być sobą.
Pozdrawiam Cię serdecznie :)

Re: Jak to jest z odrzuceniem?

: 10 cze 2014, 21:52
autor: Nightfall
Felixis pisze: Zwykle każdy po pewnym czasie zaczyna irytować. Znajduję wtedy coraz więcej powodów dlaczego ten ktoś mnie denerwuje i robi się z tego taka kupa, że nie mogę później tego znieść. Poza tym jest też fakt przyzwyczajenia siebie do samotności, co sprawia spore problemy w interakcjach międzyludzkich.
Podpisuję się pod powyższą wypowiedzią.

Poza tym badania wykazały, że niemal każdy człowiek w swoim życiu przynajmniej raz odrzuca osobę, przez którą jest kochany i sam też zostaje odrzucony. Nie ma litości, każdy ma szanse oberwać.

Re: Jak to jest z odrzuceniem?

: 19 cze 2014, 17:27
autor: martamm
ja bylam i jestem odrzucana...za wyglad oczywiscie,ktory jak dla mnie jest do zniesienia,ale coz faceci szukaja modelki,patrza na detale...bylam odrzucana kupe lat na spotkaniach z portali randkowych...dzis jestem wrakiem człowieka..zanim odrzucicie pomyslcie,bo nie kazdy ma serce z kamienia...i czasem warto komus dac szanse,zeby sie poprawil...a ocenianie po wygladzie..czy wyglad swiadczy o wartosci czlowieka???i tak sie zestarzejemy...i chyba warto miec wartosciowa brzydule,ktora nie pojdzie za innym niz ladna idiotke,niezaradna,ktora nie dosc ze chodzi w boki to zycie dla niej to wielka przyjemnosc...dostaje co chce,i nie potrafi innych uszanowac,mimo duzego wkladu w zycie...
dodam,jeszcze,że bylam odrzucana przez ludzi,ktorzy szukali zwiazku opartego na seksie...bo dla nich nie ma zwiazku bez seksu,ktory wedle nich dopelnia milosc..haha zabawne,dla mnie zwiazek to pretekst by sie samczo zaspokoic skoro mnie odrzuca,nie poznawszy mnie jeszcze,bo nie chce seksu,to cholernie mu zalezy na tej milosci i przyjazni w zwiazku
Nie piszemy posta pod postem, tylko używamy opcji Edytuj.U.

Re: Jak to jest z odrzuceniem?

: 20 cze 2014, 22:08
autor: CloudninowaSWQ
Na pewno nie jest to nic milego....Ale jak to ktos pisal trzeba 5min przeboleć a potem wstać,otrzepać się i odnaleźc w życiu,bo jesli my tego nie zrobimy,nie pogodzimy się z tym to kto niby za nas ma to zrobić??Życie niestety nie oznacza samych radosnych chwil....Mnie wkurza,gdy ktoś nagle ni stąd ni z owąd urywa kontakt nie wyjaśniając tego i jakby tego było mało nawet gdy zapytasz oleje cię :evil: .To chyba też można podciągnąć pod odrzucenie,ale jak ktoś wspomniał-to takie tchórzostwo i kłamstwo.Nie rozumiem i nienawidzę takiej postawy ludzkiej.

Re: Jak to jest z odrzuceniem?

: 26 paź 2015, 13:29
autor: wyrwana_z_kontekstu
Zaliczyłam kolejne odrzucenie. Jestem już zmęczona. Chciałabym choć raz zakochać się ze wzajemnością, nawet gdyby to miało trwać tylko kilka miesięcy.

Re: Jak to jest z odrzuceniem?

: 27 paź 2015, 09:48
autor: ColdChris
Jak mawiał Forest Gump, gów... się zdarza, nie rezygnuj :)

Re: Jak to jest z odrzuceniem?

: 27 paź 2015, 12:41
autor: wyrwana_z_kontekstu
Ja nie szukam, także nie mam jak rezygnować. :]

Re: Jak to jest z odrzuceniem?

: 3 gru 2016, 18:36
autor: alf86
Działanie odrzucenia polega na:
1-robieniu tego, co pozyska uwagę ludzi.
2-nie robieniu czegokolwiek, co nie pozyskuje uwagi ludzi.

Odrzucenie powoduje łatwość kłamania , ponieważ kłamstwa “usprawiedliwiają” działania osoby odrzuconej ( z czasem system kłamstwa staje się częścią osobowości osoby odrzuconej – powstaje warownia kłamstwa którą zarządza demon kłamstwa ) ( kłamstwa objawiają się w słowach, postawach, poglądach, czynach { głównie kompromisach } ).

Odrzucenie powoduje bagatelizowanie grzechu – ponieważ osoba odrzucona boi się , że porzucenie różnych grzesznych form życia spowoduje ból i dyskomfort ( w wyniku tego rodzaju postawy, nie tylko osoba odrzucona trwa w odstępstwach , ale też otwiera się na demona lęku ) .

Odrzucenie powoduje , że osoba odrzucona chce mieć zawsze kontrolę na każdą sytuacją w jej życiu ( co – w konsekwencji – otwiera drogę demonowi czarów i manipulacji ) .

Odrzucenie zafałszowuje obraz Boga, przekierowując człowieka z łaski na uczynkowość.

Odrzucenie – ponad to – jest fundamentem dla :
-depresji
-agresji
-złości
-cielesnego gniewu
-buntu
-krnąbrności
-nieposłuszeństwa
-nieprzebaczenia
-wycofania
-narcyzmu
-wykorzystywania
-cwaniactwa

Tekst bardzo trafnie opisuje zachowanie mojego starego człowieka, dlatego przytoczyłem.

Odrzucenie jest jedną z największych “baz” demonicznych ( obok “uzurpatorskiej władzy” , “mamona” , “religii” i “perwersji seksualnej” )

Re: Jak to jest z odrzuceniem?

: 4 gru 2016, 13:36
autor: satyamevajayate
mam (co zabrzmi zapewne dziwnie i nieskromnie) nietuzinkowy charakter,
:lol: zapomniałam wyśmiać, więc niniejszym nadrabiam to niedopatrzenie :lol:

Wypowiedziałam się tutaj krótko w 2013 roku, czyli upłynęły 3 lata. Czas na aktualizację: nawiązałam w międzyczasie trochę powierzchownych i płytkich znajomości, dawałam zielone światło i dość jednoznacznie sygnalizowałam swoją przychylność. Dostałam pierwszego w życiu niewerbalnego kosza - był to "kosz sytuacyjny", "kosz okolicznościowy", a więc nie wyrażony słowami, bo nie byliśmy na aż takim stopniu zażyłości koleżeńskiej, lecz postawą.
Stałam się mniej romantyczna, co też sprzyja unikaniu przeze mnie feromonowych zawrotów głowy.
Mniej bólu niż strachu. Teraz czuję się bardziej zaprawiona i odporna.

Re: Jak to jest z odrzuceniem?

: 7 gru 2016, 19:29
autor: wyrwana_z_kontekstu
Sygnalizowanie przychylności - na tym tylko można się przejechać. Naprawdę nie warto. Najgorsza ciapa, jeśli jest zainteresowana, weźmie zwykłą neutralność za dobrą kartę i będzie się starać o rozwój znajomości, a ośmielanie chłopczyka, "bo może nieśmiały jest", choć nic na to nie wskazuje, wiedzie na emocjonalne manowce. Tako rzekłam.