Poliamoria

Forum dla dyskusji o rozmaitych związkach: as + as, as + nie-as...i wszystko pomiędzy.
Awatar użytkownika
urtika
sASanka
Posty: 2178
Rejestracja: 27 maja 2008, 21:06

Re: Poliamoria

Post autor: urtika » 2 lip 2013, 09:23

Dziś na głównej stronie onetu artykuł z Newsweeka Poliamoryści w Polsce.
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/newsweek ... omosc.html
Artykuł oczywiście przedstawia poliamorię w wersji nie-aseksualnej. :wink:
Patryk pisze:Związek taki ma wiele pozytywów jak choćby brak zazdrości,brak toksyczności,uzupełnianie się nawzajem.Więcej osób wnosi więcej różnorakich cech.Z jedną osobą można iść na spacer bo to lubi z inną obejrzeć film.
Tylko by mieć taką różnorodność, wcale nie trzeba być w zwiazku/związkach. W zupełności wystarczy zwykła przyjaźń czy też koleżeństwo.
Quirkyalone

Awatar użytkownika
Patryk
bASyliszek
Posty: 1003
Rejestracja: 20 lis 2011, 00:47
Lokalizacja: Starogard Gdański, Londyn
Kontakt:

Re: Poliamoria

Post autor: Patryk » 2 lip 2013, 11:07

Więc spacer za rękę i film w przytuleniu :P
Czytając komentarze pod artykułem widać że odsetek zwolenników czy choćby akceptujących to zjawisko jest niewielki.Z moich obserwacji wielu ściśle uznających monogamię i "wierność małżeńską" są zwolennikami monogamii w stosunku do partnera.W stosunku do siebie już nie koniecznie.Muzułmanie wg opowiadań osób mi trzecich jako że nie mogą pić alkoholu(czy tam w jakimś okresie) mają zwyczaj pić nocy jako że w nocy Allah śpi i nie widzi.Myślę,że najczęstszą w naszej kulturze formą relacji obok monogamii jest relacja mąż(żona) śpi lub inaczej jadę w delegację ,taka ukryta poligamia.Ja spędziłem półtorej roku w delegacji i mało który z seksualnych kolegów zachowywał głodówkę,natomiast wszyscy na moje napomknienie,że żona w domu i się nudzi też by mogła jakiegoś kochanka poszukać odpowiadali to samo:wyp....łbym z domu.Domyślam się że monogamia delegacyjna płci pięknej wiele się nie różni :P Kolejną zaletą jaką przypisałbym poliamorii to szczerość.

Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2023
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: Poliamoria

Post autor: wyrwana_z_kontekstu » 2 lip 2013, 13:21

.

Awatar użytkownika
Patryk
bASyliszek
Posty: 1003
Rejestracja: 20 lis 2011, 00:47
Lokalizacja: Starogard Gdański, Londyn
Kontakt:

Re: Poliamoria

Post autor: Patryk » 2 lip 2013, 13:52

wyrwana_z_kontekstu pisze:Też tak uważam. Zresztą, o ile jeszcze pragnienie różnorodności w przypadku seksualnych jestem w stanie zrozumieć, to kompletnie nie ogarniam po kiego czorta poliamoria aseksualnym? :roll: Obejrzenie filmu i pójście na spacer z jedną osobą to już jest taka bezbrzeżna nuda?!
Ciężko w sumie powiedzieć,że po coś.Ale zakładając,że ktoś pokocha więcej niż jedną osobę to nie po coś a po prostu kocha.Spacer z jedną osobą ciekawy to może z dwiema jeszcze ciekawszy :D
wyrwana_z_kontekstu pisze:wypada napisać tego smsa tygodniowo

Łototottoto :D Nie marzyłbym,że dzień bez smsa nie grozi fochem a tu tydzeń :mrgreen: Jak poznam kiedyś laskę mającą tak małe wymagania co do pisania smsów wezmę z nią ślub :mrgreen:
Zanik tygodniowy choćby czasem całkowicie zaspokajałby moją potrzebą bycia sam ze sobą.Ale do tego partnerce potrzebne byłyby nie działające smsy lub..drugi chłop :D
wyrwana_z_kontekstu pisze:a trochę zazdrości być musi, jeśli to ma być miłość, jak nie ma, to nawet nie wiem czy można to przyjaźnią nazwać. :P
Dla mnie miłość to miłość zazdrość to zazdrość.

Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2023
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: Poliamoria

Post autor: wyrwana_z_kontekstu » 2 lip 2013, 18:33

.

Awatar użytkownika
Patryk
bASyliszek
Posty: 1003
Rejestracja: 20 lis 2011, 00:47
Lokalizacja: Starogard Gdański, Londyn
Kontakt:

Re: Poliamoria

Post autor: Patryk » 2 lip 2013, 19:33

wyrwana_z_kontekstu pisze:Ciekawa jestem owej definicji "miłości", skoro aż tak ogromnym trudem jest dla Ciebie skontaktowanie się z "ukochaną osobą" więcej niż raz na tydzień.
Może nie tydzień ale codziennie 365 dni w roku nie.Jak się z kimś nie widzę nie czuję potrzeby wisieć co dzień na telefonie.Kiedyś ludzie pisali listy jak nie mieszkali razem,się kochali i żyli bez smsów.Ja lubię czasem mieć dzień tylko dla mnie bez świadomości że odezwę się jutro i dostanę focha z przytupem.Dla mnie przede wszystkim liczy się chwila kiedy jestem z kimś i się widzę z tą osobą a nie telefon czy gg.Jak dla mnie media nadużywane zabijają romantyczność.

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Poliamoria

Post autor: panna_x » 3 lip 2013, 11:25

Wlasnie. tez tego nie rozumiem - jesli meczy kontakt z jedna osoba,to co dopiero z kilkoma.

Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2023
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: Poliamoria

Post autor: wyrwana_z_kontekstu » 3 lip 2013, 12:08

.

Awatar użytkownika
Patryk
bASyliszek
Posty: 1003
Rejestracja: 20 lis 2011, 00:47
Lokalizacja: Starogard Gdański, Londyn
Kontakt:

Re: Poliamoria

Post autor: Patryk » 3 lip 2013, 14:58

panna_x pisze:Wlasnie. tez tego nie rozumiem - jesli meczy kontakt z jedna osoba,to co dopiero z kilkoma.
Ale potrzeba pobycia samemu nie oznacza przecież że jakaś osoba męczy.Jeśli mam dziś chęć pójścia do kina a nie do teatru jak zwykle nie znaczy że teatr jest dla mnie fe.
wyrwana_z_kontekstu pisze:ale to rozumiem poprzez 70 smsów dziennie w stylu "co robisz? ja siedzę na kiblu i się nudzę, więc piszę
łototototo :P Przeświadczenie:Im więcej pisze tym bardziej kocha,im mniej pisze tym mniej kocha-ot co wybiega poza moją logikę.A z jego brakiem nigdy się nie spotkałem :lol:
Tyle jeśli chodzi o smsy.Co do związków nie preferuję ani mono anie wielo tym bardziej że w tym drugim nigdy nie byłem.Twierdzę jedynie,że jest to doświadczenie którego mogłbym spróbować i mogłoby być fajne.Trochę jednak jako że obecnie nie szukam ani jednego ani drugiego to takie gadanie z mojej strony co bym chciał jakbym chciał.

Awatar użytkownika
Bella Wildrose
łASuch
Posty: 174
Rejestracja: 6 lip 2010, 20:42
Lokalizacja: Grudziądz
Kontakt:

Re: Poliamoria

Post autor: Bella Wildrose » 21 lip 2013, 14:55

BrunoPhilia pisze:Wyrwana_z_kontekstu
Odpowiem tak - to co napisałaś na temat miłości, możliwe jest dla Ciebie i dla Ciebie stanowi wartość. Wiesz, że ja mam inaczej? :) To absolutnie jest OK. Jestem poliamorystą. Ty jak się domyślam jesteś monogamiczna w swych uczuciach, ja nie jestem monogamiczny, potrafisz to uszanować?

co do cytowanego fragmentu - nie ma w nim mowy o jednej miłości a o miłości. Mylę się? Pokaż mi, proszę, fragment mówiący o tym, że jest to o miłości do jednej osoby.

Czy ktoś zna lub jest aseksualną osobą poliamoryczną? Poszukuję takich osób. Prośba o kontakt w tej sprawie.
Ciężko mi powiedzieć, czy rzeczywiście jestem poliamoryczna. Mam co do tego przypuszczenia, jednak to skomplikowane. Zauważyłam, że będąc w związku, zawsze zakochuję się w przyjacielu. Raz zdarzyło się nawet tak, że rozstałam się z tym, z kim byłam, związałam się z tym przyjacielem, po czym zakochałam się w innym przyjacielu. Złapałam się za głowę i zaczęłam zastanawiać, czy to będzie trwało już w nieskończoność. Jednakże nie wiem, czy moje uczucia nie są uwarunkowane czymś takim, jak fakt, że po "zawarciu" związku, zmienia się on w seksualny - tzn. ciągle są jakieś seksualne podteksty, ciągle jest ta bliskość fizyczna, mająca dążyć do seksualnego zbliżenia, praktycznie nie ma platonicznego uczucia, ono jakoś zanika w głębi tego wszystkiego - więc w kimś innym odnajduję to, czego mi brakuje. Zmierzam do tego, że gdyby nie charakter związków, to może wcale nie myślałabym o sobie jak o osobie poliamorycznej. Oczywiście pomijając już to, odczuwam miłość do przyjaciół - wielu - ale nie jest to od razu takie głębokie zakochanie się, choć mogę powiedzieć, że ich kocham na swój sposób.
Znam natomiast osobę, która uważa, że monogamia nie istnieje i która sama uznaje poligamię, ale z hierarchią. To znaczy, że owszem, kocha wiele osób, ale zawsze jest ta jedna najważniejsza, a reszta kolejno za nią. Nie byłam w związku z tą osobą, lecz byłam z nią w pewnego rodzaju relacji. Można to nazwać romansem. I na początku pasował mi taki stan rzeczy - bo nie można mówić o żadnym układzie, skoro wcale się nie umawialiśmy na nic, to po prostu wynikło - ale potem świadomość tego, że nie jest się tą najważniejszą, doprowadza do szału, tym bardziej jak człowiek jest naprawdę szalenie zakochany. Zazdrość niby jest nie w porządku, ale ta osoba nawet lubiła, kiedy się ją okazywało w umiarkowanej ilości. W pewnym momencie jednak, przestaje się mieć nad tym kontrolę, zazdrość panuje nad człowiekiem. A co jest najgorsze? Kiedy obiekt uczuć odchodzi. Wcześniej myślałam sobie "tak, tak, wiem, że to kiedyś się skończy", ale teraz odchodzę od zmysłów i staram się wyleczyć z uzależnienia emocjonalnego, a jest ono o tyle silniejsze, że nie było między nami żadnego kontaktu fizycznego. Aha, i co ważne, najtrudniejszą sprawą było w tym to, że (tak jak ktoś wyżej wspomniał) ta osoba oczekiwała ode mnie monogamii, choć sama była poligamiczna, a tłumaczyła to swoją płcią - był to mężczyzna - tzn. uważał, że fakt, iż jest mężczyzną, daje mu jakieś (chyba i biologiczne, i kulturowe) przyzwolenie na coś takiego. Kiedy ja byłam poligamiczna, odsuwał się ode mnie i dobrze wiedział jak to na mnie działa, ale sam robił co chciał i z kim chciał. Wymagał tego ode mnie, mimo że nie byliśmy formalnie w związku ani nie łączył nas układ "na gębę".
Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
BrunoPhilia
gimnASjalista
Posty: 15
Rejestracja: 10 sty 2013, 13:19
Kontakt:

Re: Poliamoria

Post autor: BrunoPhilia » 23 lip 2013, 11:29

Odnośnie tekstu z Newsweeka i późniejszej dyskusji, polecam dwa teksty:
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,9121
http://marcinboguslawski.blogspot.com/2 ... iosci.html

Pozdrawiam serdecznie
Bruno

Awatar użytkownika
Patryk
bASyliszek
Posty: 1003
Rejestracja: 20 lis 2011, 00:47
Lokalizacja: Starogard Gdański, Londyn
Kontakt:

Re: Poliamoria

Post autor: Patryk » 23 lip 2013, 20:25

Jako że było co czytać nie mam chwilowo czasu się rozpisywać ale przy końcówce 2 linka jest jedno bardzo mądre zdanie,które wręcz mnie urzeka ,niby bardzo proste i łatwo by nie zwrócić na nie uwagi:"Wielomiłość najchętniej nazwałbym po prostu miłością."
Bella Wildrose pisze:ta osoba oczekiwała ode mnie monogamii, choć sama była poligamiczna, a tłumaczyła to swoją płcią - był to mężczyzna - tzn. uważał, że fakt, iż jest mężczyzną, daje mu jakieś (chyba i biologiczne, i kulturowe) przyzwolenie na coś takiego. Kiedy ja byłam poligamiczna, odsuwał się ode mnie
Tiaa dorabianie filozofii do czegoś co definiuje jedno słowo-chamstwo.

Awatar użytkownika
BrunoPhilia
gimnASjalista
Posty: 15
Rejestracja: 10 sty 2013, 13:19
Kontakt:

Re: Poliamoria

Post autor: BrunoPhilia » 25 lip 2013, 10:56

Patryk> co do przytoczonego przykładu - to wg mnie nie jest poliamoria. Ten mężczyzna dążył nie do związku poliamorycznego a do poligamicznego, a bardziej precyzyjniej do związku z charakterystyką poligynii. Dodatkowo jedną z fundamentalnych zasad poliamorii jest równoważność płci (stąd blisko poliamorii do haseł związanych z równouprawnieniem kobiet, czy pojęciem takim jak Gender).

Pozdrawiam
Grzegorz Andrzejczyk-Bruno

P.S.
Gdybym długo nie odpisywał - proszę o przypomnienie drogą mailową g.andrzejczyk@wp.pl

Awatar użytkownika
Patryk
bASyliszek
Posty: 1003
Rejestracja: 20 lis 2011, 00:47
Lokalizacja: Starogard Gdański, Londyn
Kontakt:

Re: Poliamoria

Post autor: Patryk » 25 lip 2013, 13:44

BrunoPhilia pisze:Patryk> co do przytoczonego przykładu - to wg mnie nie jest poliamoria. Ten mężczyzna dążył nie do związku poliamorycznego a do poligamicznego,
Tak tak nie twierdzę inaczej :P Ja na poligamię patrzę ogólnie jak na coś pozbawionego miłości z jednej ze stron związku,tej która dzieli się sobą z kilkoma osobami.Co innego jeśli jest to wybór pozostałych partnerów.Jeśli jednak ktoś ma kilka partnerek/partnerów a im nie pozwala na to samo nie ma według mnie mowy o miłości.
Artykuł Newsweeka jak zauważyli rozmówcy z pierwszego linka rzeczywiście za bardzo akcentuje temat seksu.A mowa przecież o poliamorii a nie swingingu.Myślę,że może to wynikać z faktu,że wiele ludzi myli pożądanie z miłością.Mówiąc kocham mają na myśli pragnę.Miejscami było jednak zaznaczone,że nie chodzi tylko o seks.Jednak z pań mówi,że bardzo znaczącym było odebranie z przedszkola dziecka należącego do pary do której dołączyła.
Zgodzę się z rozmówcami Newsweeka co do zazdrości,że jeśli nie całkowity jej brak to bynajmniej jest ona mniejsza niż w związkach klasycznych.Samo dopuszczenie faktu,że nie jest się jedynym dla kogoś a są również inni musi świadczyć,że zazdrość jest dużo mniejsza.

Awatar użytkownika
Bella Wildrose
łASuch
Posty: 174
Rejestracja: 6 lip 2010, 20:42
Lokalizacja: Grudziądz
Kontakt:

Re: Poliamoria

Post autor: Bella Wildrose » 10 maja 2014, 14:12

BrunoPhilia pisze:Patryk> co do przytoczonego przykładu - to wg mnie nie jest poliamoria. Ten mężczyzna dążył nie do związku poliamorycznego a do poligamicznego, a bardziej precyzyjniej do związku z charakterystyką poligynii. Dodatkowo jedną z fundamentalnych zasad poliamorii jest równoważność płci (stąd blisko poliamorii do haseł związanych z równouprawnieniem kobiet, czy pojęciem takim jak Gender).

Pozdrawiam
Grzegorz Andrzejczyk-Bruno

P.S.
Gdybym długo nie odpisywał - proszę o przypomnienie drogą mailową g.andrzejczyk@wp.pl
Dokładnie, zgadzam się z tym. Ten mężczyzna był poligamistą - egoistycznym w dodatku - najgorszy typ faceta, jaki przyszło mi poznać, ale jednocześnie facet, w którym najgłębiej się zakochałam. Cóż, serce jest głupie! Nawet jak nie ślepe i widzi, to głupie jak cholera! W tamtym czasie zrobiłabym wszystko i zgodziłabym się na wszystko, żeby tylko mieć kawałek niego dla siebie.
Muszę powiedzieć, że aktualnie jestem w prawdziwym związku poliamorycznym i jest naprawdę cudownie! To, co prawda, świeża sprawa, ale zaczyna się nieporównywalnie lepiej niż tamto coś... Wszystko na zasadzie równości i klarowności. Jestem blisko związana z dwoma mężczyznami i pośrednio z jedną kobietą, bo to jest bardziej kobieta jednego z tych facetów, a moja przyjaciółka - ja jestem biromantyczna, ona jest heteroseksualna. Jeden mężczyzna jest też heteroseksualny, a drugi to typowy człowiek zagadka - można powiedzieć, że jest "kwestionujący", bo trochę młodszy od nas. Ten ostatni daje mi taką delikatność, takie ciepło, bez elementów seksualnych. To taki typowy czuły romantyk. Ogólnie, daje mi po prostu taką miłość, jaką dałby mi aseksualny partner. Wiem, że to nie zostanie zburzone przez rzeczy typowe dla standardowych związków - tj. dążenie do, jak by to określić..., typowo seksualnych rzeczy, kłótnie z tego powodu, złe samopoczucie psychiczne..., bo wie jaka jestem i przyjmuje to do wiadomości, daje mi tylko tyle, ile chcę czerpać, a ja mu daje najwięcej, ile tylko mogę dać, więcej nie wymaga - i to jest najlepsze. Drugi, z kolei, jest całkowicie odmienny. Jestem demiseksualna i łączy mnie z nim silna więź, więc daje mi takie jakby spełnienie, wszystko, czego potrzebuję poza "aseksualnym romansem", a z kolei nie potrafi być romantyczny, jest dla mnie platoniczną miłością. No a kobieta - daje mi damską przyjaźń, której ostatnio bardzo mi brakowało. I to jest właśnie to. Chodzi o to, że potrzebuję każdej z tych osób - żadnej mniej, żadnej bardziej, każdej tak samo, bo każda jest inna i może mi dać coś innego, ja mogę każdej dać coś innego, żadnej nie mogę dać wszystkiego. Tak to wygląda z mojej perspektywy. Myślę, że nie wrócę do monoamorycznych związków. Ja taka nie jestem. To po prostu nie dla mnie.
Obrazek
Obrazek

ODPOWIEDZ