No i wpadłem...

Forum dla dyskusji o rozmaitych związkach: as + as, as + nie-as...i wszystko pomiędzy.
migel
ciAStoholik
Posty: 349
Rejestracja: 8 sty 2013, 16:28

Re: No i wpadłem...

Post autor: migel »

Wicherek pisze: Gorzej, jeśli partner będzie chciał Cię potem faszerować jakimiś świństwami na popęd... Ale nie piszmy od razu czarnych scenariuszy ;)
Niee no, on bardziej się martwi, że niskie libido u mnie może być objawem jakiejś choroby i żebym lepiej poszedł do ogólnego lekarza, niż seksuologa, aby leczyć przyczynę.
Maja22 pisze:E tam... ten Twój facet z libido specjalnie będzie Tobie tak mówił abyś mu wreszcie "dał dowód" miłości - wiemy o co chodzi :oops: Specjalnie, a jak nie wierzy w Twoje uczucia to powinieneś pokazać że to Tobie jest przykro i gorzej w tym związku. Cwaniak z tego Twojego "mena" Pozdro.
Yym...to nie tak, już kilka razy próbowałem... i najzwyczajniej na świecie mi to nie wychodziło :oops: Po prostu mi się to nie udało, co go tylko bardziej zmartwiło (i mnie też), ale chociaż cieszę się, że ustaliliśmy jakiś kompromis.
Aha, Migelu, jeśli partner kazał Ci zrobić badania hormonów, niech sam też zrobi. Wyjdzie mu za dużo "teścia" - zaproponuj mu leczenie hormonalne. Ciekawe czy się zgodzi. Oczywiście, pewnie nie, bo "jemu z tym dobrze", "nie będzie faszerował się hormonami" i srata-tata. Może zrozumie, że Tobie też jest dobrze z niskim popędem, nawet jeśli to kwestia hormonów. Nie zgadzaj się robić z siebie "chorego", bo niby tylko wysokie libido jest prawidłowe!
No spróbuję mu to powiedzieć, obaczymy jaka by była jego reakcja. Może on ma z kolei zbyt wysokie libido? :P Jeśli tak, to chyba to by był najgorszy scenariusz dla ASa :lol:

Awatar użytkownika
redballoon
ASiołek
Posty: 75
Rejestracja: 8 lut 2013, 00:08

Re: No i wpadłem...

Post autor: redballoon »

Zrezygnowałem z forum, ale skoro pojawił się branżowy temat to udzielę seksuologicznych i psychologicznych wskazówek. To mój ostatni post tutaj, dlatego z góry życzę wszystkim wszystkiego dobrego! : )


Na samym początku przestań siebie oszukiwać. Tak naprawdę seks nie interesuje cię W OGÓLE, nawet raz na miesiąc. Skoro nie masz takiej wewnętrznej potrzeby, to nie powinieneś oczekiwać od organizmu, że sprosta twoim nie-biologicznym wymaganiom.
Szczególnie, że ten związek nie ma żadnej przyszłości. Może jestem szczerze okrutny, ale jak to sobie wyobrażasz? Chłopak ewidentnie łączy emocje z seksem, co à propos jest dosyć niedojrzałe i żenujące, chociaż bardzo typowe dla mężczyzn. Jeżeli nie spełni się z tobą w tej kwestii, a zauroczenie minie, będzie starał się po prostu uciec. Moim zdaniem powinieneś zakończyć to dopóki nie ma głębszego zaangażowania emocjonalnego, bo skończysz z depresją. No, chyba, że w grę wchodzi jego wyrozumiałość i twoja otwartość na jego pewne przygody. Jeżeli chodzi o kwestię z hormonami, moim zdaniem, jeżeli nie występują u ciebie inne symptomy niedoboru, zmarnujesz tylko pieniądze. Osobiście mam taki wysoki poziom teścia, że powinienem zapylać wszystkich wokół. Czego oczywiście nie robię. ; d
Czy wizyta u seksuologa by sprawiła, że po jakimś czasie bym był demonem seksu, skoro seks i rzeczy podobne NIGDY mnie nie kręciły ani interesowały?
Jedna wizyta na pewno nie. W sytuacji fetyszystów, albo czystych aseksualistów, którzy nie są pod wpływem złych wspomnień, to kwestia kilku lat ciągłej terapii, przy czym trzeba zaznaczyć, że nie ma gwarancji na skuteczność.
Reagujesz na porno w jakikolwiek sposób? Na sugestie seksualne? Zdjęcia, albo fantazje?
Jeżeli tak, masz niskie libido. Jeżeli nie, aseksualizm (fetyszyzm, jeżeli nie mówimy o klasycznym seksie).
Za swe problemy możesz podziękować rodzicom, bo bodźce seksualne kształtują się w dwóch pierwszych latach życia.
Eweeentuaalnie, możesz ustalić, że jesteś oralnie aktywny i analnie pasywny, a inne konfiguracje nie wchodzą w grę. Wtedy jego częstotliwość obcowania z twoim penisem ograniczyłaby się do minimum, więc nie musiałbyś się martwić o erekcje.

REASUMUJĄC.
1. Nie załamuj się! Musisz uwierzyć, że będziesz szczęśliwy.
2. Wyjaśnij mu, że jesteś aseksualny/fetyszystą, więc nie jesteś w stanie uprawiać seksu, nawet mimo chęci.
3. Jeżeli szukasz już seksualnego chłopaka, to znajdź przynajmniej takiego, dla którego seks nie jest priorytetem w związku, a do tego z nadprzeciętną empatią.
4. Mimo wszystko polecałbym poszukiwań tutaj/innych portalach dla as.
6. Seksuolog nie gryzie.
5. Powodzenia! ; )

Awatar użytkownika
fontanero
przedszkolASek
Posty: 8
Rejestracja: 12 cze 2013, 22:35

Re: No i wpadłem...

Post autor: fontanero »

redballoon, bardzo obszerny i ciekawy post. Mam rozumiec, ze aseksualizmu da sie w jakis sposob pozbyc? Bardzo chcialbym aby plec przeciwna mnie pociagala, ale po prostu tak nie jest. Czy terapia wiaze sie z zazywaniem srodkow farmakologicznych czy jest to na zasadzie rozmowy/jakichs cwiczen?

Awatar użytkownika
redballoon
ASiołek
Posty: 75
Rejestracja: 8 lut 2013, 00:08

Re: No i wpadłem...

Post autor: redballoon »

Osobiście uważam aseksualizm za zaburzenie, ale skoro nie przeszkadza w funkcjonowaniu i nie narusza dóbr innych osób, jest totalnie akceptowalny. Jeżeli komuś to przeszkadza, powinien wybrać się do seksuologa by ten ustalił dokładną przyczynę. Nie jestem lekarzem, więc nie będę stuprocentowo rzetelny. Wydaje mi się, że aseksualizm może wynikać ze złych wzorców, które nie ukształtowały libida, zaburzeń hormonalnych, albo powiązań z innymi chorobami (tutaj szczególnie mam na myśli 'aseksualnych' dewiantów). Terapia w każdym tym przypadku polegałaby na czymś innym. Najciężej mieliby chyba ci pierwsi, bo wymagałoby to od nich cofnięcia się 'w rozwoju' i nauczenia prawidłowych bodźców. Nie traktujcie mnie jako wyrocznię, być może się mylę.
OK, to był już zdecydowanie mój ostatni post tutaj. Będę nieosiągalny, powodzenia ; d

migel
ciAStoholik
Posty: 349
Rejestracja: 8 sty 2013, 16:28

Re: No i wpadłem...

Post autor: migel »

Na samym początku przestań siebie oszukiwać. Tak naprawdę seks nie interesuje cię W OGÓLE, nawet raz na miesiąc. Skoro nie masz takiej wewnętrznej potrzeby, to nie powinieneś oczekiwać od organizmu, że sprosta twoim nie-biologicznym wymaganiom.
Szczególnie, że ten związek nie ma żadnej przyszłości. Może jestem szczerze okrutny, ale jak to sobie wyobrażasz? Chłopak ewidentnie łączy emocje z seksem, co à propos jest dosyć niedojrzałe i żenujące, chociaż bardzo typowe dla mężczyzn. Jeżeli nie spełni się z tobą w tej kwestii, a zauroczenie minie, będzie starał się po prostu uciec. Moim zdaniem powinieneś zakończyć to dopóki nie ma głębszego zaangażowania emocjonalnego, bo skończysz z depresją. No, chyba, że w grę wchodzi jego wyrozumiałość i twoja otwartość na jego pewne przygody. Jeżeli chodzi o kwestię z hormonami, moim zdaniem, jeżeli nie występują u ciebie inne symptomy niedoboru, zmarnujesz tylko pieniądze. Osobiście mam taki wysoki poziom teścia, że powinienem zapylać wszystkich wokół. Tyle, ze ja nie jestem aseksualny, a średniolibidowy. I muszę przyznać, że moje potrzeby są coraz większe. ; d
Istotnie tak jest, ale wolę się poświęcić partnerowi/partnerce i kogoś mieć, niż szukać dłuuugo tej odpowiedniej osoby oziębłej seksualnie lub aseksualnej :( Seks nie interesuje mnie pod żadnym względem.
Reagujesz na porno w jakikolwiek sposób? Na sugestie seksualne? Zdjęcia, albo fantazje?
Nie, wcale nie reaguję, poza jakimś uczuciem odrzucenia (no, może i obrzydzenia), dlatego nie patrzę nawet partnerowi poniżej pasa :/
Eweeentuaalnie, możesz ustalić, że jesteś oralnie aktywny i analnie pasywny, a inne konfiguracje nie wchodzą w grę. Wtedy jego częstotliwość obcowania z twoim penisem ograniczyłaby się do minimum, więc nie musiałbyś się martwić o erekcje.
Niee, to na pewno nie... inne konfiguracje mnie też by odstręczały. Nawet mi nie może porządnie stanąć :P


Ogólnie to chodzi mi o rozładowanie tego napięcia 1-2 razy na miesiąc, a nie o przyjemność - w przeciwieństwie, niestety, do mojego partnera :(

Ale tak czy siak, dzięki za odpowiedź ^^

Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2033
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: No i wpadłem...

Post autor: wyrwana_z_kontekstu »

.

Awatar użytkownika
mashimaro
młodASek
Posty: 29
Rejestracja: 27 cze 2013, 20:48

Re: No i wpadłem...

Post autor: mashimaro »

pierwsze słyszę żeby mężczyzna wiązał sex z miłością, kobieta i owszem ale mężczyzna?? Dla mężczyzny każdy moment i powód do uprawiania seksu jest dobry, jeśli chodzi o relacje męsko damskie, to z tego co się nasłuchałam moich kumpli, bardzo często wstrzemięźliwość u nich wynika tylko z tego, czy dostaną przyzwolenie na dobranie się do majtek czy nie :D a ta trzecia randka to chyba wynika z tego, że chyba kobiety dochodzą do wniosku że dłużej już nie mogą być "niedostępne" bo jeszcze potencjalny kandydat się znudzi i zrezygnuje i co wtedy ;) a ona jest wstanie się mu oddać bo już przynajmniej zna jego nazwisko i ewentualnie adres ;)
i mi się wydaje że ten sex na 3 randce jest tylko wyrazem, deklaracji a nie miłości , a jak ktoś już jest z kimś długo i nawiązał więź emocjonalną, to bardzo często ludzie brak pociągu fizycznego do ich osoby ,poczytują jako brak uczucia, odrazę , no niestety ale wiążemy atrakcyjność fizyczną z miłością
i didn’t choose the anti-social life, the anti-social life chose me ;)

migel
ciAStoholik
Posty: 349
Rejestracja: 8 sty 2013, 16:28

Re: No i wpadłem...

Post autor: migel »

mashimaro pisze:pierwsze słyszę żeby mężczyzna wiązał sex z miłością, kobieta i owszem ale mężczyzna?? Dla mężczyzny każdy moment i powód do uprawiania seksu jest dobry, jeśli chodzi o relacje męsko damskie, to z tego co się nasłuchałam moich kumpli, bardzo często wstrzemięźliwość u nich wynika tylko z tego, czy dostaną przyzwolenie na dobranie się do majtek czy nie :D a ta trzecia randka to chyba wynika z tego, że chyba kobiety dochodzą do wniosku że dłużej już nie mogą być "niedostępne" bo jeszcze potencjalny kandydat się znudzi i zrezygnuje i co wtedy ;) a ona jest wstanie się mu oddać bo już przynajmniej zna jego nazwisko i ewentualnie adres ;)
i mi się wydaje że ten sex na 3 randce jest tylko wyrazem, deklaracji a nie miłości , a jak ktoś już jest z kimś długo i nawiązał więź emocjonalną, to bardzo często ludzie brak pociągu fizycznego do ich osoby ,poczytują jako brak uczucia, odrazę , no niestety ale wiążemy atrakcyjność fizyczną z miłością
No jednak mój wiąże jedno z drugim, chociaż dla mnie sex jest zbędny :lol: Ale trudno, jest jak jest. W tym przypadku też tak samo jest, bo on się do mnie dobiera i go często muszę hamować, a ja z kolei się nie dobieram. Wniosek? Jeśli byłaby to para hetero, to byłbym w tej parze kobietą :lol: :lol: :lol:
Jednak on mnie w jakimś sensie pociąga, ale na pewno nie seksualnym, nawet go nie traktuję jako obiekt seksualny, powiedzmy, że nie interesuje mnie jego ciało (bynajmniej od pasa w dół :lol:), ale jego osobowość, aparycja itp. które tworzą ogół :D [ale "***" zabrzmiałem]. No i to było przyczyną maleko konfliktu, bo on by chciał, żebym go traktował seksualnie, podczas gdy ja po prostu nie mogę :oops:
wyrwana_z_kontekstu pisze: Szkoda, że RedBaloon mi już nie odpowie na pytanie, a jest ono dość nurtujące. Przecież taka właśnie postawa - seks jako wyraz miłości (pal sześć, że na 3 spotkaniu :diabel:) jest bardzo często przejawiana przez "współczesnych romantyków", którzy mają się za dojrzalszych od reszty, bawiącej się seksem. Jak dla mnie obie postawy są równie "dobre" :P, ale może ktoś mi wytłumaczy jaka jest ta prawidłowa, skoro obie są niedojrzałe?
Przeczytałem to raz...drugi...trzeci... i wybacz Wyrwana, nie potrafię zrozumieć tego co napisałaś :roll:

Awatar użytkownika
mashimaro
młodASek
Posty: 29
Rejestracja: 27 cze 2013, 20:48

Re: No i wpadłem...

Post autor: mashimaro »

rozumiem że konflikt zażegnany ? mam przynajmniej taką nadzieję, że już wszystko jest ok :)
i didn’t choose the anti-social life, the anti-social life chose me ;)

migel
ciAStoholik
Posty: 349
Rejestracja: 8 sty 2013, 16:28

Re: No i wpadłem...

Post autor: migel »

mashimaro pisze:rozumiem że konflikt zażegnany ? mam przynajmniej taką nadzieję, że już wszystko jest ok :)
Póki co tak, mamy kompromis :) Ale i tak się boję, że jak będzie konflikt, to będzie on na pewno dotyczył sfer seksualnych, a ja nic na to nie poradzę :(

Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2033
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: No i wpadłem...

Post autor: wyrwana_z_kontekstu »

.

migel
ciAStoholik
Posty: 349
Rejestracja: 8 sty 2013, 16:28

Re: No i wpadłem...

Post autor: migel »

wyrwana_z_kontekstu pisze:
Moje pytanie brzmi: jeśli postawa wiążąca miłość z seksem jest niedojrzała, to jaka jest ta dojrzała? Chyba nie traktowanie seksu jako zabawy?
To raczej sprawa indywidualna, każdy to traktuje inaczej :P Dla jednych łączenie miłości z seksem jest dojrzałe, a dla innych nie jest. Bynajmniej tak to widzę.

Szkoda, że RedBalloon już sobie poszedł :(

Awatar użytkownika
Czejenka
ASiołek
Posty: 71
Rejestracja: 6 maja 2013, 13:17

Re: No i wpadłem...

Post autor: Czejenka »

migel pisze:
mashimaro pisze:rozumiem że konflikt zażegnany ? mam przynajmniej taką nadzieję, że już wszystko jest ok :)
Póki co tak, mamy kompromis :) Ale i tak się boję, że jak będzie konflikt, to będzie on na pewno dotyczył sfer seksualnych, a ja nic na to nie poradzę :(
Możecie mnie zakrzyczeć, że nie mam racji, ale myślę, że w takiej sytuacji trzeba próbować kompromisu. Najlepiej oczywiscie, żeby nie-as też nie miał jakiegos mega libido, że ma ochotę 2 razy dziennie ;) Ale jeśli sie decydujesz na związek z kims, kto potrzebuje zaspokojenia co jakiś czas, to mozna zrobić to w inny sposób niż użyczanie własnych organów ;) Mam na mysli po prostu pieszczoty, które mozna podarowac tej drugiej osobie co jakis czas. Mozna stworzyc romantyczna atmosferę, zeby tez czuć sie dobrze, i sprawić tej drugiej osobie przyjemnosc, jednoczesnie nie wyrzekając się siebie. Tylko obie strony muszą wiedzieć, na czym stoją i żeby As nie był zmuszany do tego wtedy, kiedy nie chce. I żeby nie czuł się przedmiotem, żywym wibratorem, bo to jest chyba najgorsze, co może być.

migel
ciAStoholik
Posty: 349
Rejestracja: 8 sty 2013, 16:28

Re: No i wpadłem...

Post autor: migel »

Czejenka pisze: Możecie mnie zakrzyczeć, że nie mam racji, ale myślę, że w takiej sytuacji trzeba próbować kompromisu. Najlepiej oczywiscie, żeby nie-as też nie miał jakiegos mega libido, że ma ochotę 2 razy dziennie ;) Ale jeśli sie decydujesz na związek z kims, kto potrzebuje zaspokojenia co jakiś czas, to mozna zrobić to w inny sposób niż użyczanie własnych organów ;) Mam na mysli po prostu pieszczoty, które mozna podarowac tej drugiej osobie co jakis czas. Mozna stworzyc romantyczna atmosferę, zeby tez czuć sie dobrze, i sprawić tej drugiej osobie przyjemnosc, jednoczesnie nie wyrzekając się siebie. Tylko obie strony muszą wiedzieć, na czym stoją i żeby As nie był zmuszany do tego wtedy, kiedy nie chce. I żeby nie czuł się przedmiotem, żywym wibratorem, bo to jest chyba najgorsze, co może być.
No zgodziłem się z nim, że najwyżej 2-3 razy na miesiąc wystarczy (albo troszkę rzadziej), co mnie bardzo zdziwiło, ale jednak jednocześnie utwierdziło, że mu tak zależy na mnie, że doszedł aż do takiego kompromisu. A jak to będzie na dłuższą metę, to zobaczymy. Tym bardziej, że póki co to jest to związek na odległość, ale nie jest źle :P Mamy zaplanowane wakacje. A pieszczoty... niektórzy to mogą raczej traktować jako grę wstępną, więc ryzykowne :/

Awatar użytkownika
Czejenka
ASiołek
Posty: 71
Rejestracja: 6 maja 2013, 13:17

Re: No i wpadłem...

Post autor: Czejenka »

Dlatego mam na myśli, że trzeba jak najszybciej wyłożyć kawę na ławę i kiedy ze związku zaczyna sie robić coś poważniejszego, to sie przyznać, że się seksu nie lubi i nie chce. Ale mozna doprowadzić partnera do orgazmu samymi pieszczotami i jeśli on/ona się na to godzi, to mozna przetrwac razem mimo różnic. Choć (tutaj wyjatkowo patrze nieoptymistycznie) jesli ktos ma dość spore potrzeby seksualne to taki układ może mu nie wystarczyć albo być ok tylko na jakis czas, a potem może dojść do zdrady.

ODPOWIEDZ