Pytanie do ASów

Forum dla dyskusji o rozmaitych związkach: as + as, as + nie-as...i wszystko pomiędzy.
nieasik
gimnASjalista
Posty: 17
Rejestracja: 10 maja 2015, 16:37

Pytanie do ASów

Post autor: nieasik »

Witam
Jestem nieASem, od 15 lat w małżeństwie, 2 dzieci itd... Właściwie od samego początku nie grało z żoną w sferze seksualnej, pogorszyło się zwłaszcza po urodzeniu dzieci - taki chyba standard. Od lat różnymi sposobami próbowałem "rozkręcić" żonę, ale na próżno. Jak coś się udawało to zawsze z komentarzem "Ok, ale szybciutko..." - dla mnie, nieASa taka bliskość nie jest satysfakcjonująca. Od dawna podejrzewałem że żona może być ASem, ale rozmawiając (bo potrafimy i uwielbiamy ze sobą rozmawiać) zawsze mnie zapewniała, że już zacznie coś z tym robić...
Jakoś rok temu coś we mnie pękło - posypałem się zupełnie, deprecha, leki, terapia itp., jedną z przyczyn z pewnością było niespełnienie seksualne. Teraz pozbierałem się - (trwało to pół roku)... Miałem w międzyczasie kontakty z innymi kobietami, próbowałem, szukałem... duużo myślałem.
No i wniosek mam cholera nieciekawy dla mnie... Czuję się trochę jak skazaniec, bo może zabrzmi to banalnie - kocham swoją żonę, i wiem, że prawdziwe spełnienie mogę mieć tylko z nią. Natomiast z drugiej strony jest ściana, od której odbijam się od lat, a teraz nawet przestałem próbować, bo nawet delikatne sugestie, naciski kończą się "Znowu o tym samym mamy rozmawiać...?" Pogodziłem się z tym, że wszelka aktywność ze strony żony byłaby działaniem wbrew jej naturze, a nie zależy mi na tym, aby cokolwiek przede mną udawała. Ona zresztą należy też do tych, którzy udawać nie potrafią.
Jestem w kropce. Chcę, a nie mogę. Wiem, że dla seksu jej nie zostawię, bo nie znajdę osoby, która mi aż tak odpowiada (pod każdym innym względem oprócz seksu). Z drugiej strony odbija mi już...
Może wy ASy tego nie rozumiecie, to jest potrzeba wręcz fizjologiczna, biologia, chemia mózgu. Trochę wam zazdroszczę, że nie macie takich potrzeb - takie buddyjskie podejście - szczęście to brak potrzeb. Ale ja mam inaczej, i jakoś trzeba z tym żyć.
Zapytam więc jak klasyk: "Jak żyć"? ;)
Próbuję oswoić się z ideą trójkąta, tylko że żona musiałaby zaakceptować tę trzecią... To nie łatwe, choć powoli zaczyna działać. Mam znajomą, z którą miałem kilka "epizodów", teraz to relacja aseksualna. Żona wie o niej, przepracowujemy to w długich rozmowach. Może to jest wyjście...
Mieliście podobną sytuację z tej drugiej strony? Może coś podpowiecie...

Awatar użytkownika
Poison Ivy
fantAStyczny
Posty: 578
Rejestracja: 3 cze 2014, 23:14

Re: Pytanie do ASów

Post autor: Poison Ivy »

nieasik pisze: Od dawna podejrzewałem że żona może być ASem, ale rozmawiając (bo potrafimy i uwielbiamy ze sobą rozmawiać) zawsze mnie zapewniała, że już zacznie coś z tym robić...

Ale co ona mogłaby z "tym" zrobić? Jeżeli jest aseksualna, to po prostu jest i koniec. Równie dobrze Ty mógłbyś przestać być seksualny i zacząć się cieszyć ideą białego małżeństwa. Niewykonalne? W odwrotną stronę również.

Od tego punktu musicie wyjść: Ty jesteś seksualny, ona aseksualna. Bo z Twojej wypowiedzi wnioskuję, że żona nie akceptuje tego faktu, wypiera go, postrzega w kategorii problemu, próbuje się dostosować do Ciebie.

Najlepiej chyba, gdybyscie pogadali ze specjalistą (seksuologiem), który po pierwsze: stwierdzi, czy żona rzeczywiście jest aseksualna, po drugie: pomoże jej to zrozumieć i zaakceptować. Niestety nie wszyscy seksuolodzy mają pojęcie o aseksualizmie, więc trzeba naprawdę dobrze poszukać...

Wygląda na to, źe rzeczywiście się kochacie, więc szczerze życzę powodzenia.

nieasik
gimnASjalista
Posty: 17
Rejestracja: 10 maja 2015, 16:37

Re: Pytanie do ASów

Post autor: nieasik »

Dzięki. Nie wiem na pewno, czy żona jest ASem. Rozmawialiśmy o tym nie raz. Ma niedobre doświadczenia z dzieciństwa i tak chyba zostało. Wie, że to dla mnie problem, dla niej osobiście - to nie wiem... nie potrzebuje tego, nie ma popędu, nie odczuwa przyjemności (może to hipolipidemia spowodowana hormonami?...) Ale wie, że ja potrzebuję... takie błędne koło. Ona nie chce iść do terapeuty - sama jest terapeutą (choć w innej dziedzinie) i twierdzi, że wie, gdzie jest problem i sama da sobie z tym radę. Ja tak nie uważam, chciałbym pójść, ale samemu to trochę bez sensu...
Długi czas żyłem w związku aseksualnym (kontakty "na szybko" co 2-3 miesiące to chyba już białe małżeństwo) ale nie było to z mojego świadomego wyboru, bardziej z przymusu, bo wmawiałem sobie, że przecież kiedyś musi się poprawić. Teraz chyba pozbyłem się złudzeń. I stąd moje rozterki i dlatego znalazłem się na tym forum.
Kocham ją, ale moja miłość wiąże się z tą chemią w mózgu, której chyba ona nie ma...

Awatar użytkownika
Issander
ciAStoholik
Posty: 339
Rejestracja: 18 sty 2008, 23:17
Lokalizacja: zagranico
Kontakt:

Re: Pytanie do ASów

Post autor: Issander »

.

nieasik
gimnASjalista
Posty: 17
Rejestracja: 10 maja 2015, 16:37

Re: Pytanie do ASów

Post autor: nieasik »

Issander, ale po co miałaby to robić? Tak na prawdę, jaki jest w tym sens?

nieasik
gimnASjalista
Posty: 17
Rejestracja: 10 maja 2015, 16:37

Re: Pytanie do ASów

Post autor: nieasik »

Kolejne pytanie do ASów. Znając pokrótce sytuację, jak byście chciały, aby wasz mąż nieAS się zachowywał, czego byście oczekiwały, jak widziałybyście rozwiązanie, jaki rozwój sytuacji?
Pewnie nie łatwo tak pozytywnie prognozować, wiem, narzekać jest łatwiej... Ale może spróbujecie?

Awatar użytkownika
89aneta
pASibrzuch
Posty: 224
Rejestracja: 23 lis 2013, 12:29
Lokalizacja: Kielce

Re: Pytanie do ASów

Post autor: 89aneta »

Jak ją bardzo kochasz to przecież bez seksu tez możesz z nią być tak? Czy dla Ciebie ten seks musi koniecznie być? przecież są tez inne formy zaspokajania potrzeb.

Awatar użytkownika
ouo
ciAStoholik
Posty: 327
Rejestracja: 25 lut 2015, 15:32
Lokalizacja: Wrocław

Re: Pytanie do ASów

Post autor: ouo »

Dla mnie osoba trzecia nie wchodziłaby w grę. Czułabym się zdradzona, nie mogłabym się przytulić do kogoś takiego. Nie mam nic przeciwko żeby mój luby oglądał porno, więc zaproponowałabym takie rozwiązanie. A jak nie, to myślę, że na siłę bym go nie trzymała, też nie chcę, żeby osoba którą kocham męczyła się przeze mnie. Kiedyś tego nie rozumiałam, jak można przez potrzeby seksualne źle się czuć, myślałam, że to tylko fizjologia i masturbacja spokojnie może zastąpić seks, ale po prawie 7 latach w związku z seksualnym osobnikiem widzę, że nie.

Mój związek się rozpada, chociaż to nie jedyna przyczyna.

Czego bym oczekiwała? A co ja mogę? Oczywiście, że chciałabym żeby mój partner stał się aseksualny, ale to nie możliwe.
(~˘▾˘)~

nieasik
gimnASjalista
Posty: 17
Rejestracja: 10 maja 2015, 16:37

Re: Pytanie do ASów

Post autor: nieasik »

89aneta pisze:Jak ją bardzo kochasz to przecież bez seksu tez możesz z nią być tak? Czy dla Ciebie ten seks musi koniecznie być? przecież są tez inne formy zaspokajania potrzeb.
Nie da się mierzyć innych swoją miarą... To tak ja bym spytał, a nie mogłabyś z seksem?... Byłoby fajniej...

nieasik
gimnASjalista
Posty: 17
Rejestracja: 10 maja 2015, 16:37

Re: Pytanie do ASów

Post autor: nieasik »

ouo pisze:Dla mnie osoba trzecia nie wchodziłaby w grę. Czułabym się zdradzona, nie mogłabym się przytulić do kogoś takiego. Nie mam nic przeciwko żeby mój luby oglądał porno, więc zaproponowałabym takie rozwiązanie.
Porno i masturbacja nie jest rozwiązaniem, to półśrodki, namiastka, lizak przez papierek. To nie działa. A dlaczego nie dopuściłabyś trzeciej? Jeżeli kochałabyś męża i i zależałoby ci na tym, aby był spełniony - mając w świadomości to, że spełnienia z tobą nie osiągnie. Dlaczego zabraniałabyś mu czegoś, czego sama mu dać nie jesteś w stanie? To jak powiedzieć - nie jedz jajecznicy, bo ja jej nie lubię... Nie uważasz, że to zawłaszczanie drugiej osoby, ograniczanie jej w imię wierności, która w takim wypadku jest tylko jednostronna i nie wnosząca niczego pozytywnego, a wręcz przeciwnie - powodująca frustrację u jednej ze stron...
Bycie z ASem to kompromis - ale to działa w dwie strony. Asy też powinny iść na kompromis, musi być SYMETRIA - nei uważasz?

nieasik
gimnASjalista
Posty: 17
Rejestracja: 10 maja 2015, 16:37

Re: Pytanie do ASów

Post autor: nieasik »

ouo pisze:
Mój związek się rozpada, chociaż to nie jedyna przyczyna.

Czego bym oczekiwała? A co ja mogę? Oczywiście, że chciałabym żeby mój partner stał się aseksualny, ale to nie możliwe.
Możesz bardzo dużo. Zależy tylko jak bardzo ci na nim zależy. ZMIANY - kompromis, rozmowa, to jest rozwiązanie.

Awatar użytkownika
ouo
ciAStoholik
Posty: 327
Rejestracja: 25 lut 2015, 15:32
Lokalizacja: Wrocław

Re: Pytanie do ASów

Post autor: ouo »

nieasik pisze:
ouo pisze:Dla mnie osoba trzecia nie wchodziłaby w grę. Czułabym się zdradzona, nie mogłabym się przytulić do kogoś takiego. Nie mam nic przeciwko żeby mój luby oglądał porno, więc zaproponowałabym takie rozwiązanie.
Porno i masturbacja nie jest rozwiązaniem, to półśrodki, namiastka, lizak przez papierek. To nie działa. A dlaczego nie dopuściłabyś trzeciej? Jeżeli kochałabyś męża i i zależałoby ci na tym, aby był spełniony - mając w świadomości to, że spełnienia z tobą nie osiągnie. Dlaczego zabraniałabyś mu czegoś, czego sama mu dać nie jesteś w stanie? To jak powiedzieć - nie jedz jajecznicy, bo ja jej nie lubię... Nie uważasz, że to zawłaszczanie drugiej osoby, ograniczanie jej w imię wierności, która w takim wypadku jest tylko jednostronna i nie wnosząca niczego pozytywnego, a wręcz przeciwnie - powodująca frustrację u jednej ze stron...
Bycie z ASem to kompromis - ale to działa w dwie strony. Asy też powinny iść na kompromis, musi być SYMETRIA - nei uważasz?
Uważam, że to obrzydliwe przytulić się do kogoś, lub pocałować kogoś kto przed chwilą KOCHAŁ się z inną. Wybacz, ale as, nie as, też mam swoją godność i dumę. Nie wiem jaka jest Twoja żona, jeśli dla niej to ok - no to ok, nie mam zamiaru nikomu mówić, gdzie jest jego granica tolerancji, moja jest jaka jest. Ja bym na taki układ nie poszła - zaproponowałabym przyjaźń. Do przyjaciół nie zbliżam się w romantyczny sposób, więc nie czułabym tego obrzydzenia.

Jeszcze dochodzi jeden aspekt przez który bym się na to nie zgodziła - jakby ktoś z moich przyjaciół, rodziny, czy choćby dzieci dowiedziały się, że mój mąż ma drugą, to bym chyba pod ziemie zapadła, bo bym się czuła mega upokorzona.

W każdym razie ja więcej tego błędu nie popełnię i nigdy więcej nie zwiąże się z osobą seksualną, nie mam zamiaru ryć psychy sobie i jemu.

EDIT
nieasik pisze:
ouo pisze:
Mój związek się rozpada, chociaż to nie jedyna przyczyna.

Czego bym oczekiwała? A co ja mogę? Oczywiście, że chciałabym żeby mój partner stał się aseksualny, ale to nie możliwe.
Możesz bardzo dużo. Zależy tylko jak bardzo ci na nim zależy. ZMIANY - kompromis, rozmowa, to jest rozwiązanie.
Oczywiście ja muszę iść na kompromis? ;) A Ty co od siebie zaproponujesz, bo trzecia to taki dość dla Ciebie wygodny kompromis, a mało wygodny dla ukochanej, nie sądzisz?
(~˘▾˘)~

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2579
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Pytanie do ASów

Post autor: Viljar »

Wydaje mi się, że dla seksualnych między stosunkiem a masturbacją jest różnica mniej więcej taka, jak między jedzeniem wystawnego obiadu z przystawkami i dobrym winem a wcinaniem w kółko chleba i wody, żeby nie umrzeć z głodu. Tu nie chodzi o zaspokojenie popędu, tylko poczucie bliskości z ukochaną osobą. Moim zdaniem nawet AS powinien to zrozumieć, ale chyba niepotrzebnie sądzę po sobie.

Mnie się raz zdarzyło, że po wyznaniu, że AS-owatość AS-owatością, ale przytulić się i całować lubię, usłyszałem "To jak już ci się uda z jakąś "asicą" związać, pozostanie ci tylko co jakiś czas chodzić do klubu ze striptizem i podotykać dziewczynę podczas tańca prywatnego". Zapewniam, że to nie był żart. Noż kuźwa... pomijając moralne aspekty takiego rozwiązania, to rozmówca chyba nie rozumiał, że kontakt fizyczny (nie w sensie stosunku, tylko pocałunku właśnie czy nawet trzymania za rękę) nie polega na tym, żeby łapać się za byle kogo.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
ouo
ciAStoholik
Posty: 327
Rejestracja: 25 lut 2015, 15:32
Lokalizacja: Wrocław

Re: Pytanie do ASów

Post autor: ouo »

Viljar pisze:Wydaje mi się, że dla seksualnych między stosunkiem a masturbacją jest różnica mniej więcej taka, jak między jedzeniem wystawnego obiadu z przystawkami i dobrym winem a wcinaniem w kółko chleba i wody, żeby nie umrzeć z głodu. Tu nie chodzi o zaspokojenie popędu, tylko poczucie bliskości z ukochaną osobą. Moim zdaniem nawet AS powinien to zrozumieć, a jednak - jak widzę - to nie takie proste.
Niestety bardzo dużo czasu zajęło mi zrozumienie tego. :?
Viljar pisze: Mnie się raz zdarzyło, że po wyznaniu, że AS-owatość AS-owatością, ale przytulić się i całować lubię, usłyszałem "To jak już ci się uda z kimś związać, pozostanie ci tylko co jakiś czas chodzić do klubu ze striptizem i podotykać dziewczynę podczas tańca prywatnego". Noż kuźwa... pomijając moralne aspekty takiego rozwiązania, to rozmówca chyba nie rozumiał, że kontakt fizyczny (nie w sensie stosunku, tylko pocałunku właśnie czy nawet trzymania za rękę) nie polega na tym, żeby łapać się za byle kogo.
I właśnie dlatego czułabym się źle, gdyby mój facet znalazł sobie drugą do seksu, bo czy w takim razie to nie oznacza, że żywi do niej jakieś uczucia? A jeśli nie, to czy to właśnie nie jest jak "łapanie się byle kogo"..?
(~˘▾˘)~

nieasik
gimnASjalista
Posty: 17
Rejestracja: 10 maja 2015, 16:37

Re: Pytanie do ASów

Post autor: nieasik »

Viljar pisze:Wydaje mi się, że dla seksualnych między stosunkiem a masturbacją jest różnica mniej więcej taka, jak między jedzeniem wystawnego obiadu z przystawkami i dobrym winem a wcinaniem w kółko chleba i wody, żeby nie umrzeć z głodu. Tu nie chodzi o zaspokojenie popędu, tylko poczucie bliskości z ukochaną osobą. Moim zdaniem nawet AS powinien to zrozumieć, ale chyba niepotrzebnie sądzę po sobie.

Mnie się raz zdarzyło, że po wyznaniu, że AS-owatość AS-owatością, ale przytulić się i całować lubię, usłyszałem "To jak już ci się uda z jakąś "asicą" związać, pozostanie ci tylko co jakiś czas chodzić do klubu ze striptizem i podotykać dziewczynę podczas tańca prywatnego". Zapewniam, że to nie był żart. Noż kuźwa... pomijając moralne aspekty takiego rozwiązania, to rozmówca chyba nie rozumiał, że kontakt fizyczny (nie w sensie stosunku, tylko pocałunku właśnie czy nawet trzymania za rękę) nie polega na tym, żeby łapać się za byle kogo.
Oddałeś sedno. Problem w kontaktach Asów z nieAsami chyba własnie polega nie tylko na innych oczekiwaniach, ale na niezrozumieniu oczekiwań i potrzeb drugiej.

Ouo, Rozumiem, że ciągle żywy jest mit o 100% wierności, wkładany nam do mózgów od kościoła po babcie i ciotki. Pytanie jest wyłącznie o sens takiej opcji. Zwłaszcza, jeżeli w przypadku związku z ASem naturalnie następuje rozdzielenie sfery uczuciowej od seksualnej, ponieważ takowa u was nie występuje. Więc dlaczego druga strona, która jest zmuszona do takiego schizofrenicznego podziału ma dodatkowo być ograniczana. Sam rozdział uczuć i seksu jest niekomfortowy (wy tego nie wiecie). Jeżeli więc zgadzam się na uczucia w białym związku, to dlaczego AS oczekuje więcej, oczekuje wszystkiego, skoro nieAS już idzie mu "na rękę" rezygnując z naturalnej potrzeby seksu z kochaną osobą i "dając ujście" nie z "byle kim", ale z osobą zaufaną, znającą zasady układu. Seks z byle kim, jak np. z dziwką - jest byle jaki, sprawdzałem, nie podoba mi się.

Odnoszę trochę wrażenie, że większość ASów )zapewne nie wszyscy) kurczowo trzymają się swojego punktu widzenia, uważając go za jedyny możliwy i idealny. Też kiedyś uważałem swój za jedyny możliwy, aż do momentu aż ujrzałem więcej odcieni szarości...

ODPOWIEDZ