Strona 3 z 3

Re: mocno podstarzali podrywacze

: 12 wrz 2017, 14:38
autor: takasobie
Mnie jeszcze nigdy nie podrywał żaden facet w wieku mojego potencjalnego ojca. Ale kiedys w szkole policealnej, gdzie byłam najmłodszą słuchaczką (pozostałe dziewczyny miały 40-50 lat), miałam dwa zajęcia z takim starym erotomanem-gawędziarzem. Stawam koło mnie, ja siedziałam, patrzył się w dekolt, robił nam zdjęcia z okrycia, rzucał teksty o seksie, jakieś aluzje. Dla mnie był "obślizgły", czułam się niekomfortowo w jego obecności.

Re: mocno podstarzali podrywacze

: 13 wrz 2017, 07:58
autor: panna_x
no, jak już gdzieś mówiłam, to nie są faceci, którzy byliby słuchaczami takich kursów. Są z pokolenia, kiedy kursy nie były znane, bo małżeństwa były oczywistością, więc każdy mógł mieć żonę. Myślę, że po prostu lecą na młodsze kobiety, nie jest to nic dziwnego, ponoć dużo facetów tak ma. Na kogo mają lecieć? Na facetów albo babki starsze od nich? Babki w ich wieku już są zajęte, poza tym mniej atrakcyjne fizycznie. Kobietom, jak Viljar wspomniał, nie podobają się starsi faceci, z otyłościami, łysiną, niespecjalnym wyglądem. To i w drugą stronę to działa- facetom nie podobają się przeważnie starsze babki, pomarszczone, z obwisłym biustem, cellulitem, często figurą zmienioną ciążami, wolą młode i w miarę atrakcyjne. Oczywiście, są wyjątki, jak wszędzie, ale główna tendencja jest taka.
Ale dziwi mnie, czemu moja osoba tylko takich prowokuje. Nigdy nie podrywał mnie równolatek, czy ktoś zbliżony wiekowo.

Re: mocno podstarzali podrywacze

: 13 wrz 2017, 08:42
autor: Viljar
Podstarzali podrywacze nie chodzą na kursy PUA, ale aktywnie udzielają się w grupach tworzonych przez ludzi organizujących takie kursy i przekazują swoje cenne rady, a bywa, że sami je organizują. Mój błąd, bo nie uściśliłem, a wrzuciłem wszystko do jednego worka.

Wspomniane cenne rady to oczywiście nic innego, jak uporczywe niedostrzeganie tego, że nie jest się już tym Adonisem, którym się było 20 lat temu, a także próba podniesienia samoooceny. Samo z siebie nie byłoby to złe, gdyby nie to, że to podnoszenie własnej wartości dzieje się kosztem zaczepianych kobiet.

Przy czym muszę zauważyć, że samo zwracanie uwagi na młodsze osoby to rzecz absolutnie normalna. Obiektywnie każda chyba kobieta uzna, że bardziej atrakcyjny jest mężczyzna w sile wieku, bez mięśni piwnych, za to z takimi zbudowanymi z tkanki mięśniowej (ale też bez przesady), z prawdziwymi, zadbanymi włosami i który nie uważa mycia zębów za stratę czasu. Podobnie jak każdy chyba facet uzna za atrakcyjną dziewczynę z gładką skórą, tyłeczkiem zgrabnym i biuścikiem sprężystym. Tyle że podstarzali podrywacze nie wykazują się realizmem i zapominają, że w ich wieku to mogą sobie co najwyżej popatrzeć, bo sami już atrakcyjni nie są*.

Jest w tym jednak coś smutnego - tacy panowie widzą młodych ludzi, przypominają sobie, jak sami chodzili na romantyczne spacery, do kina, jeździli na wycieczki. A teraz mają tylko monotonną codzienność, rozwrzeszczane dzieciaki, które najczęściej mają ich w poważaniu i partnerkę, której znają każdy milimetr, a czasami i każdy dźwięk, jaki wyda podczas kochania. Jeśli facet nie umie sobie zorganizować czasu tak, żeby od tej codzienności się raz na jakiś czas oderwać, życie staje się równie atrakcyjne, co oglądanie "Klanu" po raz dwudziesty. Bywa, że taki pan gotów porwać się na każdą, niewyobrażalna głupotę, żeby tylko chociaż na chwilę poczuć się znowu jak kiedyś, gdy był młody i świat leżał u jego stóp. Ot, choćby zaczepić kobietę, która mogłaby być jego córką - a nuż ona leci na starszych?

Żeby było jasne - to, co napisałem wyżej, to próba wyjaśnienia, ale w żadnym wypadku usprawiedliwienia.

* Chyba że jakaś panna ewidentnie leci na kasę, wtedy zwiąże się i z nadzianym 70-latkiem, ale nie mówimy tu o przypadkach patologicznych.

Re: mocno podstarzali podrywacze

: 13 wrz 2017, 11:51
autor: panna_x
Co do umięśnionej, wysportowanej sylwetki, to ja akurat w tym nie gustuję ;) moja licealna miłość to był chłopak bardzo szczupły, by nie rzec chudy. I niewysportowany.
Natomiast gdzieś czytałam, ale wiadomo, trzeba mieć dystans do netowych mądrości, że właśnie starszy kochanek jest dobry dla młodej, początkującej dziewczyny. Z racji tego, że ma doświadczenie, wie, jak sprawiać przyjemność, tempo jest wolniejsze itd.
To, że staje na minutkę akurat mnie by w ogóle nie przeszkadzało, bo i tak nie chcę penetracji. Mógłby być nawet całkiem impotentem. Jedyna forma seksu jaki by mi odpowiadał, to seks oralny. Ale na to z kolei nie ma za bardzo chętnych. Raczej żaden facet nie przystałby na takie ograniczenie.

Ci starsi, co mnie podrywali, byli zbyt starzy, było to naprawdę niesmaczne, niemiłe i obleśne. Kojarzące mi się z jakimiś groteskowymi, przerysowanymi postaciami starców śliniących się na widok młodej dzieweczki. Czułam się też nie za specjalnie, jak właśnie jakiś kawałek ciała, mięsa, zabawka w ich oczach.