Singiel-wieczny status- ile nas jest?

Forum dla dyskusji o rozmaitych związkach: as + as, as + nie-as...i wszystko pomiędzy.
Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2023
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: Singiel-wieczny status- ile nas jest?

Post autor: wyrwana_z_kontekstu » 14 lut 2016, 16:32

Syty głodnego nie zrozumie. Gdybyś notorycznie zakochiwała się w osobach, dla których jesteś powietrzem, nie miałabyś problemu ze zrozumieniem posta. :) Zainteresowanie to można mieć, ale niekoniecznie od tych, co nam się podobają. W takiej sytuacji to już lepiej nie wzbudzać go wcale.

Awatar użytkownika
Niezabudka86
starszASek
Posty: 37
Rejestracja: 25 lis 2015, 21:05

Re: Singiel-wieczny status- ile nas jest?

Post autor: Niezabudka86 » 14 lut 2016, 16:55

Teraz rozumiem o co chodziło. Zastanawia mnie też czy to nie jest tak, że ta niedostępność jest atrakcyjna. Czy kiedy dla takiej osoby, w której jest się zakochanym przestało by się być "powietrzem" to czy nie będzie tak, że przestanie ona być dla nas atrakcyjna?

Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2023
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: Singiel-wieczny status- ile nas jest?

Post autor: wyrwana_z_kontekstu » 14 lut 2016, 17:02

Niezabudka86 pisze:Teraz rozumiem o co chodziło. Zastanawia mnie też czy to nie jest tak, że ta niedostępność jest atrakcyjna. Czy kiedy dla takiej osoby, w której jest się zakochanym przestało by się być "powietrzem" to czy nie będzie tak, że przestanie ona być dla nas atrakcyjna?
Nie wydaje mi się, żeby o to chodziło, ale ja się nie znam, wzajemności nigdy nie dane mi było doświadczyć. :P

Awatar użytkownika
Emka_:)
mASełko
Posty: 109
Rejestracja: 25 paź 2015, 13:44

Re: Singiel-wieczny status- ile nas jest?

Post autor: Emka_:) » 23 lut 2016, 09:15

Co do poruszonych tutaj kwestii operacji plastycznych-jestem mimo wszystko zdania, że nawet jeśli skorygują niechciane defekty, nie naprawią psychiki, ani zaniżonego poczucia własnej wartości. Nieraz czytałam o ofiarach tego hollywoodzkiego dążenia do doskonałości, które uzależniały się od tego typu zabiegów. Nieustannie coś w sobie poprawiały, ponieważ nigdy nie były zadowolone ze swojego wyglądu. Sami chirurdzy plastyczni przyznali, że rośnie liczba klientów, którym nie wystarcza powiedzmy korekta nosa, czy piersi, ale zachęcone pozytywnym efektem, zaczynają grzebać w sobie dalej, doszukując się defektów do poprawki, aż w końcu rujnują sobie zdrowie i życie. Takie osoby często lądują potem u terapeutów. Znane są przypadki osób, które zmarły z powodu "przedobrzenia" z chirurgią plastyczną. Dlatego przemiana w piękność nic nie da, jeśli w środku pozostała zraniona psychika. Znam osoby naprawdę nieatrakcyjne, które zachowywały się tak, jakby niczego im nie brakowało i w sposób satysfakcjonujący ułożyły sobie życie, jak również całkiem ładne, ale zatrute własnymi kompleksami. Tym pierwszym żadna operacja nie byłaby potrzebna do szczęścia, a te drugie mogłyby majstrować przy swoim ciele ile wlezie, a i tak jestem pewna, że nie zmieniłyby swojego życia.

satyamevajayate
mASełko
Posty: 133
Rejestracja: 12 lip 2013, 19:28

Re: Singiel-wieczny status- ile nas jest?

Post autor: satyamevajayate » 23 lut 2016, 20:33

Dlatego przemiana w piękność nic nie da, jeśli w środku pozostała zraniona psychika. Znam osoby naprawdę nieatrakcyjne, które zachowywały się tak, jakby niczego im nie brakowało i w sposób satysfakcjonujący ułożyły sobie życie, jak również całkiem ładne, ale zatrute własnymi kompleksami
Właśnie tak. Zgadza się. Jak ktoś w siebie wierzy i zawsze wierzył, zawsze uważał się za równego, za nie byle jakiego i wartościowego czyli miał zdrową i wysoką samoocenę, to estetyczne korekty mogą tylko poprawić jakość jego (i tak już dobrze ułożonego) życia, choć i bez interwencji chirurgicznych wielu żyje jak elita elit. :)

Zniszczona psychika i podupadłe poczucie własnej wartości, zwłaszcza podtrzymywane przez lata na poziomie depresji, są NIE DO ODRATOWANIA. Jeśli zaczęło się od kompleksu twarzy albo otyłości, lecz poczucie niższości rozlewało się latami (!) na kwestie towarzyskie (rejestrowanie i rozpamiętywanie tylko przykrych reakcji i afrontów czyli wybiórcza percepcja + odrzucenie raz na jakiś czas + wycofanie coraz częstsze) i kwestie intelektualne etc., to po zażegnaniu pierwotnego problemu (upiększeniu twarzy/ zrzuceniu nadwagi) problem pozostaje, i to raczej już dożywotnio, bo nie można ot tak, jak ręką odjął, pozbyć się tego, w czym taplaliśmy się LA-TA-MI.

Awatar użytkownika
Biała
pASibrzuch
Posty: 233
Rejestracja: 9 gru 2014, 21:08

Re: Singiel-wieczny status- ile nas jest?

Post autor: Biała » 23 lut 2016, 21:02

Aktualizacja
Właśnie weszłam w relację, którą można chyba nazwać związkiem. W dziwnych okolicznościach. I trochę wyczuwam w tym status "to skomplikowane" ;)
Problem stanowi fakt, że pomimo naszego zdumiewającego podobieństwa charakterów i takiej samej chorobliwej nerwowej nieśmiałości, on nie jest ASem. Ja tego nie ukrywałam i w teorii wiemy, co się z tym wszystkim wiąże. W teorii. Na razie jest na tyle wcześnie, że się tym na poważnie nie martwię, ale nie wiem, co będzie później...
Matka jest o 21 lat starsza od swojego dziecka. Za 6 lat dziecko będzie 5 razy młodsze od matki. Gdzie jest ojciec??

Awatar użytkownika
Emka_:)
mASełko
Posty: 109
Rejestracja: 25 paź 2015, 13:44

Re: Singiel-wieczny status- ile nas jest?

Post autor: Emka_:) » 23 lut 2016, 21:17

Gratuluję i trzymam za Was kciuki :)

tom
ASter
Posty: 620
Rejestracja: 15 mar 2009, 19:42

Re: Singiel-wieczny status- ile nas jest?

Post autor: tom » 24 lut 2016, 17:54

Boli kolano, operacja. Chory żołądek, gastroskopia. Nadciśnienie, tabletka. Krzywy nos, nie wolno.... to złe. Wbrew ugruntowanym opiniom, iż jest to leczenie problemów, które są w głowie, ja się z takią opinią nie zgadzam. Chirurg bowiem nie wykonuje zabiegu jeśli nie ma obiektywnych wskazań. Nie leczy chorych z urojenia. Tym bardziej, iż musi dokumentować zdjęciami, twarz przed i po operacji. PS. Nie jestem ch plastycznym, czy cóś, :P

Awatar użytkownika
Emka_:)
mASełko
Posty: 109
Rejestracja: 25 paź 2015, 13:44

Re: Singiel-wieczny status- ile nas jest?

Post autor: Emka_:) » 25 lut 2016, 21:13

Kiedyś czytałam fajny reportaż o ludziach dotkniętych obsesją poprawiania swojego ciała. Zdarzało się, że chirurg miał na tyle oleju w głowie, żeby odmówić wykonania zabiegu, jeśli nie widział potrzeby jego przeprowadzenia, sugerował nawet wizytę u psychologa, to wtedy urażeni szli do innego, który problemów nie robił i pewnie jeszcze się cieszył, że zarobi. Podejrzewam, że w Polsce nie ma jeszcze zbyt wielkiego popytu na operacje plastyczne, na Zachodzie są pewnie dużo bardziej powszechne.

Salceson
gimnASjalista
Posty: 11
Rejestracja: 12 mar 2016, 22:55

Re: Singiel-wieczny status- ile nas jest?

Post autor: Salceson » 19 mar 2016, 20:18

AD 1.
a. nie była ani w związku, ani w relacji podobnej

AD 2.
Warszawa

AD 3.
kobieta, 34

AD 4.
Trudne pytanie. Kiedyś myślałam, że moje życie jest skomplikowane, że nie spotkałam odpowiedniego partnera, że mam blokady...Teraz myślę, że po prostu nie chciałam. Nie odczuwam potrzeby wchodzenia w związek, nie chcę zakładać rodziny. Nie jestem romantyczką.

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1653
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Re: Singiel-wieczny status- ile nas jest?

Post autor: Keri » 21 kwie 2016, 22:34

1. Jestem osobą, która:
a. nie była ani w związku, ani w relacji podobnej
2. Skąd pochodzę/gdzie mieszkam/bywam? (miejscowość lub rejon/województwo)
Łódzkie
3. Jaka jest moja płeć i wiek?
M 28
4. Jakie są przyczyny wyjaśniające ten status?
Ciężko powiedzieć :roll: Trudne dopasowanie do przyjętych norm panujących w społeczeństwie pod względem okazywania zainteresowania jaki panuje u osób seksualnych. Również trudny charakter i osobowość. I choć dyskusja się rozgorzała to dla mnie związek jest ograniczeniem i jakby wchodzeniem na mój "teren". Ciężko mi się zaangażować oraz stwierdzić, że ktoś jest dla mnie na tyle ważny, że będę mu poświęcał wystarczająco dużo czasu. Po prostu w takich relacjach się nie nadaje i finito :P

Indiana
fantAStyczny
Posty: 556
Rejestracja: 26 sty 2014, 00:50

Re: Singiel-wieczny status- ile nas jest?

Post autor: Indiana » 30 kwie 2016, 04:14

Biała pisze:Aktualizacja
Właśnie weszłam w relację, którą można chyba nazwać związkiem. W dziwnych okolicznościach. I trochę wyczuwam w tym status "to skomplikowane" ;)
Problem stanowi fakt, że pomimo naszego zdumiewającego podobieństwa charakterów i takiej samej chorobliwej nerwowej nieśmiałości, on nie jest ASem. Ja tego nie ukrywałam i w teorii wiemy, co się z tym wszystkim wiąże. W teorii. Na razie jest na tyle wcześnie, że się tym na poważnie nie martwię, ale nie wiem, co będzie później...
Nadal czujesz się aromantyczna czy Ci się odmieniło ? Pytam, bo są różne rodzaje związków, niekoniecznie oparte na wielkiej miłości i jest to spoko, skoro obie osoby są tego świadome, rozumieją to i akceptują.

Awatar użytkownika
Biała
pASibrzuch
Posty: 233
Rejestracja: 9 gru 2014, 21:08

Re: Singiel-wieczny status- ile nas jest?

Post autor: Biała » 30 kwie 2016, 12:15

Nie odczuwam takiej wielkiej miłości w znaczeniu wybuchów entuzjazmu, burzy emocji i jakiegoś szaleństwa. Bardziej to wygląda jak bliskość, zaufanie, poczucie bezpieczeństwa, wsparcie wzajemne... Raczej dążę do przebywania razem, nie obsesyjnie myślę o tej osobie. Jakbym weszła od razu w ten etap zrównoważony, bez tego narkotycznego momentu zakochania.
Czasami odczuwam lekką niepewność związaną z wyrzutami sumienia "czy nie za słabo przypadkiem czuję to wszystko?". Chociaż może to u Asów tak dziwnie wygląda...
Matka jest o 21 lat starsza od swojego dziecka. Za 6 lat dziecko będzie 5 razy młodsze od matki. Gdzie jest ojciec??

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1653
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Re: Singiel-wieczny status- ile nas jest?

Post autor: Keri » 13 maja 2016, 12:54

Biała pisze:Nie odczuwam takiej wielkiej miłości w znaczeniu wybuchów entuzjazmu, burzy emocji i jakiegoś szaleństwa. Bardziej to wygląda jak bliskość, zaufanie, poczucie bezpieczeństwa, wsparcie wzajemne... Raczej dążę do przebywania razem, nie obsesyjnie myślę o tej osobie. Jakbym weszła od razu w ten etap zrównoważony, bez tego narkotycznego momentu zakochania.
Czasami odczuwam lekką niepewność związaną z wyrzutami sumienia "czy nie za słabo przypadkiem czuję to wszystko?". Chociaż może to u Asów tak dziwnie wygląda...
Akurat tobie zazdroszczę tego :roll: Zresztą czy to musi być jakiś wybuch? Co on by Ci dał oprócz tylko mnóstwa myśli, wątpliwości? I czemu uważasz, że za słabo to czujesz? I że to jest źle? Odnoszę wrażenie, że porównujesz związek do ogólnego wzorca stworzonego przez społeczeństwo. Ty masz się dobrze czuć. Zresztą jeśli on seksualny partner.. Hmm..

Awatar użytkownika
Biała
pASibrzuch
Posty: 233
Rejestracja: 9 gru 2014, 21:08

Re: Singiel-wieczny status- ile nas jest?

Post autor: Biała » 24 maja 2016, 22:54

Właśnie z jednej strony dobrze się z tym czuję, z drugiej się trochę boję. On jest w tej fazie narkotycznego zachwytu, tak mi się wydaje na 90%. A ja też uświadomiłam sobie, że go kocham. I tak, jest seksualny i żałuje, że ja jestem asem, ja żałuję, że coś takiego jak seks istnieje na świecie, bo może nam za jakiś czas wszystko skomplikować. Dziwna sytuacja.
Matka jest o 21 lat starsza od swojego dziecka. Za 6 lat dziecko będzie 5 razy młodsze od matki. Gdzie jest ojciec??

ODPOWIEDZ