Strona 1 z 1

Nieznośna lekkość bytu

: 22 sty 2007, 18:19
autor: jandaf
Właśnie zrozumialam, że jestem asem. Odetchnęłam na chwilę, bo wszystko uporządkowalo mi się w głowie. A potem problem, jestem w związku niemal że 1,5roku. Partner ideał, zawsze do tej pory udawało wymigać mi się od seksu, a czasami żeby nie sprawić mu przykrości mówiłam tak. Strasznie mi na nim zależy, jemu? chyba też, jeśli idzie na takie ustepstwa...chyba. Główne pytanie, czy powiedzieć po tak długim czasie, że seks jest dla mnie nieistotny?, przyznać, że nie bylo mi dobrze. To normalny facet, w dodatku młodszy ode mnie o 4 lata. Nie wiem jak się zachować, czy on zrozumie. Właściwie jedyny moment, kiedy zmusiłabym się do seksu, to wielka potrzeba posiadania dziecka.
czasami lepiej szukać, niż znaleźć.
dobrze jest wyrzucić te słowa w przestrzeń, a decyzja to wielokropek...........

Re: Niezno¶na lekko¶æ bytu

: 23 sty 2007, 18:48
autor: Gizmo
Powiedz chłopakowi, jak to z Tobą jest - on chyba zasługuje na szczerość?

Re: Niezno¶na lekko¶æ bytu

: 23 sty 2007, 18:54
autor: shendi
Z góry zaznaczam, że jestem seksualna, ale chyba nie obrażę nikogo samym faktem wypowiadania się na tym forum :) Pozdrawiam wszystkich ASów i nieASów.
Mam dokładnie odwrotną sytuację, więc tak sobie pomyślałam, że możemy sobie nawzajem pomóc zrozumieć naszych mężczyzn...
W zasadzie nie jestem pewna, czy można o moim facecie powiedzieć "aseksualny"... Czasami (baaardzo żadko) zdarza się, że przyjdzie mu ochota i wiem, że jest mu wtedy dobrze, ale w 99% przypadków sama perspektywa zbliżenia jest dla niego nieprzyjemna. Nie chodzi nawet o to, że nie odczuwa pożądania (bo odczuwa), On po prostu... nie lubi seksu... Czy to znaczy, że jest aseksualny? Wiele o tym rozmawialiśmy i wiem, że zawsze tak było (ma 27 lat) - na seks przeważnie godził się... z miłości.
Muszę wierzyć, że związek ASa z nieASem jest możliwy, bo inaczej bym zwariowała... Jesteśmy razem 1,5 roku i bardzo się kochamy, planujemy wspólną przyszłość. Seks stanowi pewien problem... ale najważniejsze jest zrozumienie (a do tego niezbędna jest szczera rozmowa... i cierpliwość)
Nie chcę Go do niczego zmuszać, ale On chyba nie do końca to rozumie. Dlatego nigdy nie wiem na pewno, czy poszedł ze mną do łóżka, bo akurat miał Dzień Ochoty, czy tylko chciał mi sprawić przyjemność, bo mnie kocha. Czy to jest coś bardzo złego, że z własnego wyboru się dla mnie "poświęca"? - mam wyrzuty sumienia :(
Ale z drugiej strony zauważyłam ostatnio coś zdecydowanie pozytywnego - mój organizm jakby się do Niego przyzwyczaił... spadło mi "zapotrzebowanie" :wink: Nie przeczę - zdażają się momenty, że hormony uderzają mi do głowy, kiedy jesteśmy blisko, roznosi mnie frustracja i mam ochotę gryźć ściany... a on mówi "nie"... biorę wtedy głęboki wdech, idę zapalić i czekam, aż mi opadnie napięcie; potem wracam do łóżka i się do Niego przytulam - bo najważniejsze to się koło Niego obudzić...
Wyobrażam sobie życie bez seksu (chociaż nie byłoby to łatwe), ale nie wyobrażam sobie życia bez Niego. Związki "mieszane" są możliwe, ale wymagają ogromnej tolerancji (z obu stron!) i mnóstwa pracy... myślę, że prawdziwa miłość jest tego warta.

Re: Niezno¶na lekko¶æ bytu

: 23 sty 2007, 19:48
autor: Ardelia
hej shendi,
shendi pisze:Związki "mieszane" są możliwe, ale wymagają ogromnej tolerancji (z obu stron!) i mnóstwa pracy... myślę, że prawdziwa miłość jest tego warta.
brawo! :medal:
mysle, ze to swietne ze sie obydwoje staracie zrozumiec siebie nawzajem i dojsc do kompromisu na temat waszych potrzeb.
@poswiecenie: nie tylko on sie poswieca dla ciebie, lecz ty rowniez dla niego. wiec mysle ze z punktu widzenia etyki jest to w porzadku i nie ma sie czego martwic. najwazniejsze, ze jest wam ze soba dobrze. :D

pozdrawiam,

Re: Niezno¶na lekko¶æ bytu

: 25 sty 2007, 17:51
autor: Lucine
Jandaf, mam podobny problem. Od roku jestem z cudownym mężczyzną. Kocham go i chcę z nim być, ale... Dobrze mi jest, gdy jest blisko, gdy się o mnie troszczy, ale nie chcę niczego więcej. Kilka razy zmusiłam się do pieszczot i pocałunków, ale wtedy czułam, jakbym wewnętrznie umierała. Brzydziłam się samej siebie i jego.
Na razie udaje mi się unikać seksu, bo powiedziałam, że to dopiero po ślubie i on szanuje moją decyzję. Ale coraz częściej dopytuje, kiedy się pobierzemy. Mówię, że na razie nie chcę ślubu, bo to dla mnie duża życiowa rewolucja, boję się nowych obowiązów itp., ale jedynym powodem dla którego odwlekam zamążpójście jest to, że potem już się od seksu nie wykręcę.
Nie wiem co robić... BARDZO wstydzę się powiedzieć mu, że jestem aseksualna. Wstydzę się i boję, jak zareaguje na tę wiadomość. On bardzo lubi seks, to dla niego niesamowicie ważne, czasem mi opowiada, jak bardzo na niego działam, mówi że chciałby kochać się ze mną jak najczęściej, a mnie wtedy ogarnia niesamowity smutek i lęk...

P.S. Tak się przyzwyczaiłam do ukrywania swojej aseksualności, że pisanie o tym sprawia mi trudność. Nawet tutaj ciągle wydaje mi się, że zostanę wyśmiana albo potraktowana jak wariatka... Czuję wstyd... :oops: :(

Re: Niezno¶na lekko¶æ bytu

: 25 sty 2007, 18:13
autor: Salomea
Trudna sytuacja, obawiam się jednak, że w końcu będziesz musiała mu o tym powiedzieć, on raczej nie przestanie nalegać. :roll: Możesz niby przypadkiem pokazać mu jakiś artykuł, albo nasze forum, może przeczyta i sam się domyśli. :roll:
Lucine pisze:Nawet tutaj ciągle wydaje mi się, że zostanę wyśmiana albo potraktowana jak wariatka... Czuję wstyd... :oops: :(


Nic podobnego się nie wydarzy, nikt tu nikogo nie wyśmieje. :D

Re: Niezno¶na lekko¶æ bytu

: 26 sty 2007, 23:19
autor: maneki neko
Jakby mi ktos mowil takie rzeczy to tez bym sie czula zle i chciala gryzc XD Czy ja jestem aseksualna czy tylko nienormalna?
W kazdym razie rozumiem... :/

: 24 kwie 2007, 10:26
autor: Bardzo Dziwna Osoba
Ja nie rozumiem ludzi seksualnych. Moja znajoma ma nieplanowane dziecko, jest z ojcem dziecka chyba tylko dla seksu, bo "dziecko powinno mieć rodziców". Po ciąży przytyla 10 kg, po pigułkach drugie 10. Ciągle się po nich zle czuje i zmienia na nowe. Ale robić "to" trzeba...

: 24 kwie 2007, 12:08
autor: Agnieszka
Wcale nie musisz rozumieć swojej koleżanki - w końcu nie podzielasz jej orientacji, więc nawet trudno byłoby Ci ją zrozumieć. Wystarczy, że pogodzisz się z faktem, że ona żyje w sposób, jaki widocznie jej odpowiada, albo jaki uważa za słuszny czy pożądany. Seksualni też nas nie rozumieją, ale wymagamy od nich chociaż akceptacji faktu, że jesteśmy aseksualni i burzymy się niesamowicie, kiedy nie potrafią tego zaakceptować - więc skoro tego się domagamy, to może tym też powinniśmy się zrewanżować?

defincja miłości

: 23 paź 2007, 18:33
autor: takajestem
definicja miłosci jest bardzi ciekawa .......! wg.Milana Kundery ,,Niznośna lekkośc bytu''
To nie jest wazne z kim uprawiam sex ! wazne jest to z kim zasypiam ..

Re: defincja miłości

: 23 paź 2007, 19:08
autor: clouds clear
takajestem pisze:dwg.Milana Kundery ,,Niznośna lekkośc bytu''
To nie jest wazne z kim uprawiam sex ! wazne jest to z kim zasypiam ..
Bardzo trafne :)

Re: defincja miłości

: 26 paź 2007, 11:21
autor: wilczek
clouds clear pisze:
takajestem pisze:dwg.Milana Kundery ,,Niznośna lekkośc bytu''
To nie jest wazne z kim uprawiam sex ! wazne jest to z kim zasypiam ..
Bardzo trafne :)
Idealna teoria na "skoki w bok" :P

: 26 paź 2007, 12:31
autor: clouds clear
No cóż, nie da się ukryć :mrgreen: :wink: