Problem z akceptacją masturbacji

Forum dla dyskusji o rozmaitych związkach: as + as, as + nie-as...i wszystko pomiędzy.
Awatar użytkownika
pingwinka
ASiołek
Posty: 59
Rejestracja: 13 wrz 2016, 21:22

Problem z akceptacją masturbacji

Post autor: pingwinka » 26 gru 2016, 20:57

Od kilkunastu miesiecy spotykam sie z chłopakiem. Ja jestem asem, a on nie. Mój chłopak akceptuje mnie, wie, ze w naszym związku nie będzie seksu i nie zmusza mnie do niego. Sam stwierdził, że ja jestem ważniejsza niż seks i że da radę żyć bez niego, a przynajmniej zrobi wszystko, żeby sobie poradzić z tym brakiem.

Jednak z tego wynika pewien "mały" problem: nie potrafię zaakceptować tego, ze on się masturbuje. Wiem, że musi, wiem, ze on tego nie zmieni, wiem, ze by chciał. I ja rozumiem, a przynajmniej staram się zrozumieć, dlaczego on to robi. Ale nie zmienia to faktu, że mnie to cholernie boli - fakt, że myśli w ten sposób o innych kobietach, że patrzy się na inne kobiety. Wiem, ze praktycznie każdy nie-as to robi, wiem, że to całkowicie normalne, wiem, ze to tylko fantazje, które nic nie znaczą. Ale to nic nie zmienia. Boli mnie fakt, że myśli o seksie i rzeczach, które powinien chcieć robić tylko ze mną, albo co gorsze - które robi ze mną. I w tych myślach nie robi tego ze mną.

Mięliśmy długą, poważną rozmowę o tym i chcemy walczyć o nasz związek. Bo się kochamy i nie wyobrażamy sobie życia bez siebie. Ale to tak bardzo boli, nie wiem jak mam sobie z tym poradzić. Bo on z brakiem seksu jakos da radę (własnie głównie poprzez masturbację), ale boję się, że ja psychicznie nie wyrobię i w końcu się rozstaniemy. Poszłabym najchętniej do psychologa/seksuologa porozmawiać o tym problemie, ale niestety sytuacja materialna mi na to nie pozwala.
Mam nadzieję, że jakoś to zaakceptuję, przynajmniej w pewnym stopniu (choć oboje wątpimy w to, że kiedykolwiek będzie to dla mnie obojętne). Przez cały związek sobie radziłam - mięliśmy umowę, że on mi o tym stara się nie wspominać, a ja starałam sobie wmawiać, że nie, on nic nie robi. Ale pewna sytuacja, która miała miejsce niedawno + pms + dość długi czas tłumienia w sobie tego (choć zdarzało mi się być smutną z tego powodu, ale nie jakoś strasznie) sprawiło, że jak wybuchłam płaczem to w zasadzie nie umiem się pozbierać od kilku dni.

Dodatkowo zaczęła mi znowu przeszkadzać moja orientacja. Bo gdybym była "normalna" to tego problemu by nie było - ja sama bym sie najpewniej masturbowała, wiec rozumiałabym to, no i byłby seks. I dlatego chwilowo mam poważny problem z akceptacją samej siebie. Ogólnie nie mam nic do siebie, mój aseksualizm nigdy mi nie przeszkadzał, czasem tylko czułam się trochę dziwnie, ale to wszystko. A odkąd jestem w związku cały czas boję się, że prędzej czy później się rozstaniemy. Planuję przyszłość z chłopakiem i staram sie wierzyć, ze wszystko wypali, ale jak tylko zostaję sama i myślę o tym, to zbiera mi sie na płacz, ze to wszystko to tylko piękne, ale nierealne marzenie.

Na razie nie mieszkamy razem, więc nie wiem jak to później będzie - to właśnie bedzie najwiekszy test, czy sobie poradzimy. Ale jeśli macie jakies rady, jakies słowa wsparcia, to proszę, podzielcie sie. Mój ukochany to najwspanialsza osoba na świecie i wiem, ze tylko z nim mogę być szczęśliwa. I chcę walczyć o ten związek, chcę dać z siebie wszystko, tak jak on daje z siebie wszystko. Ale nie potrafię sama sobie z tym poradzić (znaczy wsparcie chłopaka mam, ale on nie bardzo wie co może zrobić, poza zapewnianiem mnie, że fantazje nic nie znaczą i nie jest w stanie zaprzestać masturbacji), nie wiem jak mogę zmienić swoje nastawienie do tego, bo próbuję i niby jest ok przez większość czasu (w sensie zaboli mnie wspomnienie o tym, ale szybko zbieram sie do kupy), ale jak czasem mnie to walnie, to potrafię przepłakać kilka godzin. Albo tak jak teraz - kilka dni.

Mam nadzieję, że udało mi sie w miarę składnie przekazać to, co mam w głowie. I mam nadzieję, ze znajdzie się ktoś, kto mi w jakiś sposób pomoże. Bo jesli tu nie znajdę pomocy to nie wiem gdzie indziej ją znajdę.

Awatar użytkownika
Nightfall
bASyliszek
Posty: 1145
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Problem z akceptacją masturbacji

Post autor: Nightfall » 26 gru 2016, 23:45

Mój chłopak akceptuje mnie, wie, ze w naszym związku nie będzie seksu i nie zmusza mnie do niego. Sam stwierdził, że ja jestem ważniejsza niż seks i że da radę żyć bez niego, a przynajmniej zrobi wszystko, żeby sobie poradzić z tym brakiem.
Co można powiedzieć? Skoro tak jest, to znaczy, że facet naprawdę Cię kocha. Jako asy chyba tego nie zrozumiemy, ale dla seksualnej osoby takie powstrzymanie się jest raczej sporym wyrzeczeniem.
Jednak z tego wynika pewien "mały" problem: nie potrafię zaakceptować tego, ze on się masturbuje. Wiem, że musi, wiem, ze on tego nie zmieni, wiem, ze by chciał. I ja rozumiem, a przynajmniej staram się zrozumieć, dlaczego on to robi.
Wydaje mi się, że on ze swojej strony robi dla Ciebie bardzo dużo, więc i Ty wbrew sobie chyba też powinnaś jakoś starać się jego seksualność zaakceptować, chociaż to trudne. Przypuszczam, że kastracja chemiczna nie wchodzi w grę, nawet nie wiem, czy to jest dostępne dla osoby, która tak po prostu by chciała przestać mieć potrzebę.
Dodatkowo zaczęła mi znowu przeszkadzać moja orientacja. Bo gdybym była "normalna" to tego problemu by nie było - ja sama bym sie najpewniej masturbowała, wiec rozumiałabym to, no i byłby seks.
Jeśli dla Ciebie jest to duży dyskomfort psychiczny, to sama też możesz spróbować zapisać się na NFZ do psychiatry, czy seksuologa i poprosić o przepisanie leków na zwiększenie libido.
nie wiem jak mogę zmienić swoje nastawienie do tego, bo próbuję i niby jest ok przez większość czasu (w sensie zaboli mnie wspomnienie o tym, ale szybko zbieram sie do kupy), ale jak czasem mnie to walnie, to potrafię przepłakać kilka godzin. Albo tak jak teraz - kilka dni.
A jak jest z twoim nastrojem? Nie jesteś przypadkiem depresyjnia?

Kochacie się, chcecie być razem i przypuszczam, że wszystko może się ułożyć :)

Awatar użytkownika
pingwinka
ASiołek
Posty: 59
Rejestracja: 13 wrz 2016, 21:22

Re: Problem z akceptacją masturbacji

Post autor: pingwinka » 27 gru 2016, 00:05

Wydaje mi się, że on ze swojej strony robi dla Ciebie bardzo dużo, więc i Ty wbrew sobie chyba też powinnaś jakoś starać się jego seksualność zaakceptować, chociaż to trudne. Przypuszczam, że kastracja chemiczna nie wchodzi w grę, nawet nie wiem, czy to jest dostępne dla osoby, która tak po prostu by chciała przestać mieć potrzebę.
Tak, on robi bardzo dużo, mam tego pełną świadomość. Ale ja też sie staram. Jasne, nie mogę dać mu seksu (próbowałam, nie wyszło), ale okazuje mu miłość na inne sposoby niż to. I pozwalam mu na wiele rzeczy zwiazanych z seksem (ja ze swojej strony nie jestem w stanie mu za wiele dać, ale nie mam problemu, żeby on rbił ze mną pewne rzeczy, skoro mu sprawiają przyjemność, a mi nie przeszkadzają).
Akceptuję jego seksualność, mi tylko bardzo ciężko znieść myśl, że myśli o innych kobietach w "ten" sposób.
A co do kastracji... ogólnie on myślał nawet o czymś w tym stylu, ale planujemy dzieci w przyszłości, więc nie bardzo wchodzi w grę. Ale po dzieciach chlopak stwierdził, że będzie sie poważnie zastanawiał, czy czegoś z tym nie zrobić.
Jeśli dla Ciebie jest to duży dyskomfort psychiczny, to sama też możesz spróbować zapisać się na NFZ do psychiatry, czy seksuologa i poprosić o przepisanie leków na zwiększenie libido.
Ogólnie to nie jest dla mnie problem, po prostu tak teraz mnie to męczy, przez to wszystko co ostatnio się na mnie zwaliło.
A jak jest z twoim nastrojem? Nie jesteś przypadkiem depresyjnia?
Oj jestem. Akurat teraz mnie pms bardzo depresyjnie wziął. Z tym że problem z masturbacją miałam zawsze, tylko umiałam sobie jakoś z tym poradzić po tym jak uzgodniliśmy, że staramy sie o tym nie wspominać. Ta depresyjność pomogła mi się otworzyć i wyrzucić z siebie wszystko co mnie boli.
Kochacie się, chcecie być razem i przypuszczam, że wszystko może się ułożyć :)
Dziękuję, też mam taką nadzieję. Pewnie teraz po prostu trochę tragizuję, ze względu na pms i ogólnie zły okres w życiu, ale nie da sie ukryć, ze jakiś problem to jednak jest. I wolę teraz poprzesadzać trochę, ale znaleźć jakiś sposób radzenia sobie z tym, niż za kilka lat stwierdzić, ze ja nie potrafię tak żyć, ze jestem nieszczęśliwa.

zewsząd i znikąd
pASibrzuch
Posty: 218
Rejestracja: 30 lip 2014, 11:07

Re: Problem z akceptacją masturbacji

Post autor: zewsząd i znikąd » 27 gru 2016, 12:02

Nightfall pisze:Jeśli dla Ciebie jest to duży dyskomfort psychiczny, to sama też możesz spróbować zapisać się na NFZ do psychiatry, czy seksuologa i poprosić o przepisanie leków na zwiększenie libido.
W pewnym uproszczeniu: nie ma takich.
W trochę mniejszym uproszczeniu: nie zmusi się do odczuwania popędu kogoś, kto po prostu zupełnie nie ma do tego predyspozycji. U kogoś takiego, jeśli już, środek mający zwiększać popęd doda energii, ale też nie spowoduje odczuwania jej w sposób seksualny.

Awatar użytkownika
morowy
pASibrzuch
Posty: 257
Rejestracja: 15 paź 2014, 08:02
Lokalizacja: Laniakea

Re: Problem z akceptacją masturbacji

Post autor: morowy » 27 gru 2016, 13:22

@zewsząd i znikąd,
jak rozpoznać "kogoś, kto zupełnie nie ma do tego predyspozycji"? Może walnę jakąś gafę, bo nie znam sprawy z pierwszej reki, ale to forum założyła chyba niejaka Kamikola. Całe życia była aseksualna, póki się w kims nie zakochała i... przestała być asekasualna. :wink:
"Gdy moderator/-ka banuje użytkownika bez ostrzeżenia, a jedyny argument to argument siły - w tym samym czasie gdzieś na świecie umiera jedna tancerka brzucha albo panda w ciąży." - prawo internetu

Awatar użytkownika
adenozyna
pASibrzuch
Posty: 207
Rejestracja: 3 maja 2010, 23:56
Lokalizacja: Śląsk (Górny i Dolny)

Re: Problem z akceptacją masturbacji

Post autor: adenozyna » 27 gru 2016, 14:08

pingwinka pisze: ... I pozwalam mu na wiele rzeczy zwiazanych z seksem (ja ze swojej strony nie jestem w stanie mu za wiele dać, ale nie mam problemu, żeby on rbił ze mną pewne rzeczy, skoro mu sprawiają przyjemność, a mi nie przeszkadzają)
Sorry, ale brzmi to dziwnie.
Czytając ten cały watek mam wrażenie, że masz problem ze swoją samooceną, dlatego nie akceptujesz takiego stanu rzeczy. To tylko moja subiektywna ocena, jeśli mylna to przepraszam.

Awatar użytkownika
pingwinka
ASiołek
Posty: 59
Rejestracja: 13 wrz 2016, 21:22

Re: Problem z akceptacją masturbacji

Post autor: pingwinka » 27 gru 2016, 15:30

adenozyna pisze:Sorry, ale brzmi to dziwnie.
Czytając ten cały watek mam wrażenie, że masz problem ze swoją samooceną, dlatego nie akceptujesz takiego stanu rzeczy. To tylko moja subiektywna ocena, jeśli mylna to przepraszam.
Dziwnie? Może źle się wyraziłam. Po prostu nie przeszkadza mi np. Pieszczenie piersi wiec mu pozwalam bez problemu.

Możliwe że może to być po części spowodowane z samooceną, bo jakiejś strasznie wysokiej to nie mam. Ale też nie mam jakiejś wyjątkowo niskiej. Raczej normalna.
Ale mam swoje kompleksy (choc juz zdecydowanie mniejsze niz kiedys), m.in. Wielkość piersi, wiec jak mam świadomość ze patrzy na większe to troche mi gorzej.

Wątek zażyłam po części dlatego, że moge tu wyrzucić z siebie wszystko. Nie bardzo mam z kim porozmawiać o tym w realu, a naprawdę mi to ciążyło. ,

Awatar użytkownika
morowy
pASibrzuch
Posty: 257
Rejestracja: 15 paź 2014, 08:02
Lokalizacja: Laniakea

Re: Problem z akceptacją masturbacji

Post autor: morowy » 27 gru 2016, 16:12

@pingwinka,
jesteś po prostu zazdrosna o inne lachony, a on durny, że ci powiedział o wyobrażaniu sobie innych dziewczyn. Niektórych rzeczy się najzwyczajniej w świecie nie mówi, bo i tak w niczym to nie pomoże, a jedynie może zaszkodzić. Jeśli masturbacja pomaga mu godzić się z twoją aseksualnościa, to wg mnie powinien ci powiedzieć, że wyobraża sobie tylko swoja najpiękniejszą, najukochańszą miss swiata, czyli ciebie. :wink:
"Gdy moderator/-ka banuje użytkownika bez ostrzeżenia, a jedyny argument to argument siły - w tym samym czasie gdzieś na świecie umiera jedna tancerka brzucha albo panda w ciąży." - prawo internetu

Awatar użytkownika
Nightfall
bASyliszek
Posty: 1145
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Problem z akceptacją masturbacji

Post autor: Nightfall » 27 gru 2016, 23:15

Dziękuję, też mam taką nadzieję. Pewnie teraz po prostu trochę tragizuję, ze względu na pms i ogólnie zły okres w życiu, ale nie da sie ukryć, ze jakiś problem to jednak jest. I wolę teraz poprzesadzać trochę, ale znaleźć jakiś sposób radzenia sobie z tym, niż za kilka lat stwierdzić, ze ja nie potrafię tak żyć, ze jestem nieszczęśliwa
Życzę Wam dobrze i trzymam kciuki. Jeśli się tym tak przejmujesz to znaczy, że jest dla Ciebie problem i warto o nim mówić i go przegadać z facetem, czy też z kimś z zewnątrz.
W pewnym uproszczeniu: nie ma takich.
W trochę mniejszym uproszczeniu: nie zmusi się do odczuwania popędu kogoś, kto po prostu zupełnie nie ma do tego predyspozycji. U kogoś takiego, jeśli już, środek mający zwiększać popęd doda energii, ale też nie spowoduje odczuwania jej w sposób seksualny.
Nie chcę wprowadzać w błąd, ale z tego co wiem to są. Znajomemu asowi nawet lekarz seksuolog chciał takie przepisać. Badań nad aseksualnością jest na razie niewiele. Nie wiadomo dokładnie jaka jest przyczyna (a pewniej przyczyny) biologiczna asowatości, być może są różnią się pomiędzy jednostkami i komuś w czasie zażywania takie tabletki przywrócą, bądź nasilą bardzo słaby popęd. Większość asów nawet nie myśli o leczeniu, bo czują się ze sobą dobrze, ale tu pingwinka ma taką sytuację, w której warto rozważać różne alternatywy :) Jeśli wiesz więcej na temat takich leków, to będzie fajnie jeśli się wypowiesz.
jak rozpoznać "kogoś, kto zupełnie nie ma do tego predyspozycji"? Może walnę jakąś gafę, bo nie znam sprawy z pierwszej reki, ale to forum założyła chyba niejaka Kamikola. Całe życia była aseksualna, póki się w kims nie zakochała i... przestała być asekasualna. :wink:
Tak było, nie wiem jaki ta dziewczyna miała nick, ale po spotkaniu "właściwego" mężczyzny okazało się, że aseksualna nie jest. Plagą naszych czasów jest depresja, osoby chorujące często mają niską samoocenę, kompleksy i mały popęd seksualny spowodowany chorobą i też mogą myśleć, że są aseksualne, a po udanym leczeniu okazuje się, że jednak to nieprawda.
Jeśli masturbacja pomaga mu godzić się z twoją aseksualnościa, to wg mnie powinien ci powiedzieć, że wyobraża sobie tylko swoja najpiękniejszą, najukochańszą miss swiata, czyli ciebie. :wink:
:lol: Myślę, że masz racje Morowy, ale mam też wrażenie, że jej chłopak chciał być we wszystkim bardzo szczery i wyszło tak, że pingwinka się zamartwia.

Awatar użytkownika
morowy
pASibrzuch
Posty: 257
Rejestracja: 15 paź 2014, 08:02
Lokalizacja: Laniakea

Re: Problem z akceptacją masturbacji

Post autor: morowy » 28 gru 2016, 15:42

Nightfall pisze:Tak było, nie wiem jaki ta dziewczyna miała nick, ale po spotkaniu "właściwego" mężczyzny okazało się, że aseksualna nie jest. Plagą naszych czasów jest depresja, osoby chorujące często mają niską samoocenę, kompleksy i mały popęd seksualny spowodowany chorobą i też mogą myśleć, że są aseksualne, a po udanym leczeniu okazuje się, że jednak to nieprawda.
 
Zgadza się, nieraz czytałem, że depresja może być przyczyną braku popędu. W tym przypadku jednak być może to nie to. Ona chyba pierwszy raz się zakochała, a wg mnie miłość to instynkt sprzyjający rozrodowi, czyli czasem może wzmacniać popęd. Filozof powiadał: "Przyjaźń to jedna dusza w dwóch ciałach, a miłosć - dwie dusze w jednym ciele". Nawet gdzieś tu kiedyś podawałem link do zdjęć z obrazowania rezonansem magnetycznym stanów mózgu, przy miłości matczynej i zakochaniu. W tym drugim przypadku pobudzeniu ulegały struktury mózgu odpowiedzialne za odczuwanie pożądania seksualnego. Może więc pewną nadzieją dla asów, które asami być nie chcą, jest miłość? Pingwinki co prawda zakochanie nie ruszyło w tym kierunku, ale może kogoś innego ruszy - warto próbować. :wink:
Nightfall pisze:Myślę, że masz racje Morowy, ale mam też wrażenie, że jej chłopak chciał być we wszystkim bardzo szczery i wyszło tak, że pingwinka się zamartwia.
No trochę nie pomyślał. Przecież takie fantazjowanie większość ludzi odbierze jako zdradę emocjonalną i może dotyczyć to także asów, pomimo ze nie przykładają wagi do samych aktów, ani do końca nie rozumieją sfery emocjonalnej seksu. Za to mogą, przykładowo, mieć uczucia uwarunkowane kulturowo, związane z tą sferą i też będą cierpieć. A już kobiety to w ogóle... :P
"Gdy moderator/-ka banuje użytkownika bez ostrzeżenia, a jedyny argument to argument siły - w tym samym czasie gdzieś na świecie umiera jedna tancerka brzucha albo panda w ciąży." - prawo internetu

Awatar użytkownika
pingwinka
ASiołek
Posty: 59
Rejestracja: 13 wrz 2016, 21:22

Re: Problem z akceptacją masturbacji

Post autor: pingwinka » 28 gru 2016, 20:19

Nightfall pisze:Myślę, że masz racje Morowy, ale mam też wrażenie, że jej chłopak chciał być we wszystkim bardzo szczery i wyszło tak, że pingwinka się zamartwia.
O tak, on uważa, ze szczerość jest najważniejsza. Zresztą o masturbowaniu sie powiedział mi zanim sie dowiedział, ze jestem aseksualna. Po prostu nie wiedział, że będzie to dla mnie takie niefajne, myślał że zrozumiem, bo przecież ja też pewnie myślę o innych. Ale znając go prędzej czy później i tak by mi powiedział.
morowy pisze:No trochę nie pomyślał. Przecież takie fantazjowanie większość ludzi odbierze jako zdradę emocjonalną i może dotyczyć to także asów, pomimo ze nie przykładają wagi do samych aktów, ani do końca nie rozumieją sfery emocjonalnej seksu. Za to mogą, przykładowo, mieć uczucia uwarunkowane kulturowo, związane z tą sferą i też będą cierpieć. A już kobiety to w ogóle... :P
W swoim życiu naczytałam się wielu różnych ksiażek, opowiadań, itp. i zakodowało mi się, że seks = miłość. I dlatego właśnie odbieram takie myślenie o innych trochę jak zdradę, choć wiem, że wcale tak nie jest. Ale rozum swoje a podświadomość swoje. Trudno z tym walczyć po tylu latach życia w świadomości, że przecież w TEN sposób myśli się tylko o kimś ważnym, ukochanym. Ale staram się :(

Awatar użytkownika
Nightfall
bASyliszek
Posty: 1145
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Problem z akceptacją masturbacji

Post autor: Nightfall » 29 gru 2016, 16:13

Morowy depresję podałam tylko jako przykład, jako jedną z opcji :D O tej dziewczynie wiem niewiele, cokolwiek tam się u niej działo (może np. była demi) finalnie określiła się jako hetereseksulana.
W swoim życiu naczytałam się wielu różnych ksiażek, opowiadań, itp. i zakodowało mi się, że seks = miłość. I dlatego właśnie odbieram takie myślenie o innych trochę jak zdradę, choć wiem, że wcale tak nie jest. Ale rozum swoje a podświadomość swoje. Trudno z tym walczyć po tylu latach życia w świadomości, że przecież w TEN sposób myśli się tylko o kimś ważnym, ukochanym. Ale staram się :(
Ja nie wiem czy to przez książki, można to też próbować tłumaczyć ewolucyjnie, taka zazdrość jest adaptacyjna. Pewnie ta rada wiele nie pomoże, ale za każdym razem kiedy zaczną cię nachodzić tego typu myśli weź głęboki oddech i racjonalizuj, skonfrontuj je z rzeczywistością, przypomnij sobie o tym, że on cię kocha i związek dobrze się układa.

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2233
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Re: Problem z akceptacją masturbacji

Post autor: Libra » 7 sty 2017, 22:55

Mnie nie przeszkadza- wiem, że musi. Czasami uczestniczę.

Tylko nie lubię gdy finał ląduje na mnie :(
What's mooo?

Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2029
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: Problem z akceptacją masturbacji

Post autor: wyrwana_z_kontekstu » 8 sty 2017, 13:22

Im dłużej nad tym myślę, tym częściej dochodzę do wniosku, że gdybym naprawdę była kogoś pewna i go kochała, to byłabym w stanie zaakceptować wszystko, oprócz penetracji. :> Jednak niestety w praktyce się o tym nie przekonam.

Awatar użytkownika
Nightfall
bASyliszek
Posty: 1145
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Problem z akceptacją masturbacji

Post autor: Nightfall » 8 sty 2017, 17:31

Wyrwana kobieto, mam wrażenie, że te problemy w znalezieniu partnera bardzo cię gryzą, bo wielu postach, to zaznaczasz. Jest trudno, ale się da znaleźć, kilka osób z forum deklarowało, że kogoś tu poznało, a pewnie są też i tacy, którzy znaleźli i milczą. Jest to przygnębiające, jeśli się nie udaje ale to wcale nie znaczy, że nie uda się nigdy :)

ODPOWIEDZ