Jestem hepi, bo...

Podziel się swoją radością! :) Oto miejsce aby pisać o Twoich osiągnięciach i sukcesach, oraz o tym co ostatnio sprawiło Ci radość lub przyjemność.
Awatar użytkownika
Issander
ciAStoholik
Posty: 339
Rejestracja: 18 sty 2008, 23:17
Lokalizacja: zagranico
Kontakt:

Re: Jestem hepi, bo...

Post autor: Issander » 13 maja 2015, 18:30

.

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2579
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Jestem hepi, bo...

Post autor: Viljar » 18 maja 2015, 09:17

Właśnie dostałem powiadomienie o konieczności wypisania nadgodzin za okres od godziny 15.35 dnia 8 maja do 7.30 dnia 11 maja. Co razem dało 63 nadgodziny i trochę ekstra kasy na koncie. Rozumiem, że systemem zarządzania czasem pracy steruje komputer, który nie potrafi myśleć, ale czy naprawdę nie siedzi tam żaden żywy pracownik, któremu przyszłoby do głowy, że po prostu zapomniałem odbić się kartą przy drzwiach, kiedy wychodziłem w piątek, a w poniedziałek z kolei zapomniałem karty? Najwyraźniej nie...

Teoretycznie kierowniczka na pewno zauważy, że coś tu nie gra, zresztą sam się przyznałem, o co chodzi. Tylko że moje przyznanie się to w świetle obowiązujących przepisów to żaden dowód - liczy się jedynie czas pracy odnotowany przez komputer :D Okazuje się, że ta durna maszyna zauważy nieścisłość jedynie wówczas, gdy zostanie odnotowane odbicie się przy wejściu dnia następnego - czyli gdybym w poniedziałek rano się odbił wchodząc, nie byłoby problemu. A tak - komunikat poszedł. Najśmieszniejsze jest to, że oficjalne zgłoszenie problemu zaowocowałoby koniecznością pisania pisemnego usprawiedliwienia, chodzenia po trzech pokojach w celu uzyskania podpisów, kierowniczka również musiałaby pisać tworzyć pisma w celu zgłoszenia nieścisłości, poza tym zostałoby wszczęte śledztwo w celu wykazania, czemu system źle działa i jak temu zaradzić, a w tym czasie nikt nie odnotowywałby stanu pracy... słowem - byłoby tyle biurokracji i kłopotów, że nikomu nie zależy na tym, bym się przyznał - wolą mi kasę wypłacić :D

Oczywiście system zostanie naprawiony, ale "nieoficjalnie" czyli bez zgłoszenia problemu przeze mnie. Dzięki temu oszczędzi się 3/4 czasu i pieniędzy potrzebnych na rozwiązanie problemu.

Aha, i umówiłem się, że te pieniądze pójdą na jakieś wspólne integracyjne wyjście dla całej redakcji albo coś podobnego, żebym nie tylko ja skorzystał na wadach systemu. Niektórym wyda się to naiwnością, ale jakoś głupio mi było tak po prostu wziąć tę kasę, zwłaszcza że szefowa wiedziała o wszystkim.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2233
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Re: Jestem hepi, bo...

Post autor: Libra » 19 maja 2015, 18:05

Wymacałam psiego bobaska :D

Jakze miło jest pobawić sie ze szczeniaczkiem, nacieszyć się nim a gdy zacznie być wkur...iający to sobie pójść, wszak to nie moje :D
What's mooo?

Awatar użytkownika
Issander
ciAStoholik
Posty: 339
Rejestracja: 18 sty 2008, 23:17
Lokalizacja: zagranico
Kontakt:

Re: Jestem hepi, bo...

Post autor: Issander » 20 maja 2015, 17:58

.

Awatar użytkownika
ouo
ciAStoholik
Posty: 327
Rejestracja: 25 lut 2015, 15:32
Lokalizacja: Wrocław

Re: Jestem hepi, bo...

Post autor: ouo » 20 maja 2015, 20:14

1. Wyzdrowiałam i w końcu mogłam poćwiczyć.
2. W końcu odłożyłam na nowe okulary.
:rozowe:
(~˘▾˘)~

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2233
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Re: Jestem hepi, bo...

Post autor: Libra » 21 maja 2015, 19:09

Nakupiłam ciuszków przez net i wszystkie trafione :rozowe:

Najbardziej dumna jestem ze stanika, rasowy Push-up ale mam piekny dekolt,
What's mooo?

Awatar użytkownika
dziwożona
tłumok bezczASowy
Posty: 1940
Rejestracja: 29 lut 2008, 20:29
Lokalizacja: z bagien i uroczysk
Kontakt:

Re: Jestem hepi, bo...

Post autor: dziwożona » 21 maja 2015, 19:23

... bo zobaczę Bosfor, co skrzy się jak brylant :D (tak, mam fazę na ten serial). W końcu wiem, gdzie chcę pojechać na urlop!
Seks należy tępić, gdyż z niego biorą się dzieci - źródło naszej nieustającej, pedagogicznej udręki.

Awatar użytkownika
Issander
ciAStoholik
Posty: 339
Rejestracja: 18 sty 2008, 23:17
Lokalizacja: zagranico
Kontakt:

Re: Jestem hepi, bo...

Post autor: Issander » 22 maja 2015, 19:43

.

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2233
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Re: Jestem hepi, bo...

Post autor: Libra » 23 maja 2015, 06:48

Babski wieczorek, zlot 5 wiedźm, karaoke- poprawiło mi nastrój :aniol:
What's mooo?

Awatar użytkownika
dziecko nieba
mASełko
Posty: 133
Rejestracja: 27 sie 2014, 12:39
Kontakt:

Re: Jestem hepi, bo...

Post autor: dziecko nieba » 23 maja 2015, 11:04

... prezent na Dzień Matki zapakuję w torebkę w kolorach flagi asowej :D
#asopropaganda
można poczytać mój taki tam blog

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2233
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Re: Jestem hepi, bo...

Post autor: Libra » 23 maja 2015, 13:39

Asy maja swoją flagę? :shock:

Libruszek, ignorantko.
What's mooo?

Awatar użytkownika
urtika
sASanka
Posty: 2206
Rejestracja: 27 maja 2008, 21:06

Re: Jestem hepi, bo...

Post autor: urtika » 23 maja 2015, 13:51

Dawno już mają. Widocznie przeoczyłaś wątek o fladze:
http://www.asexuality.org/pl/viewtopic.php?f=13&t=2745
Tak sobie pomyślałam, że zrobię sobie na drutach szalik w asowskie paski i będę go nosić już na następną jesień i zimę. Tylko najpierw będę musiała sobie przypomnieć jak się robi na drutach, gdyż od ósmej klasy drutów ani szydełka nie miałam w ręce.
Quirkyalone

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2579
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Jestem hepi, bo...

Post autor: Viljar » 24 maja 2015, 09:02

Trzy słowa: Teplice nad Metuji :D

Za sprawą kota na twarzy obudziłem się wczoraj o czwartej rano i pomyślałem, że skoro i tak już nie śpię, to mogę gdzieś sobie pojechać. A mamy tutaj na południu taką fajną rzecz, jak oferta "Bilet turystyczny + Czechy", dzięki której za jedyne 55 zł można przez cały weekend szlajać się po północnych Czechach. Jedyną słabością oferty jest to, ze jeszcze się trzeba do tych Czechach dostać, a wiadomo, jak to z naszą koleją jest. Szczęśliwie jeździ teraz sezonowy pociąg do Trutnova, a stamtąd droga w Sudety stoi otworem.

Na początku drobne zdenerwowanie - na dworcu kolejka na 40 osób i czynna jedna kasa. Jako wprawiony podróżnik stanąłem grzecznie przed jednym z zamkniętych okienek wiedząc, że lada moment je otworzą. I kiedy dziesiątki ludzi tratowały się przy jednym okienku, ja po 3 minutach miałem bilet. Podróż do granicy była przyjemna, między innymi dlatego, że Koleje Dolnośląskie naprawdę mocno postarały się, by przyciągnąć ludzi. Minus był taki, że za towarzyszy miałem ludzi licytujących się w tym, który z nich zrobił większą wiochę po pijaku. Jest się czym chwalić, istotnie... Czasami to sobie myślę, że jestem jakimś Straight Edge czy coś (no wiecie - no drink, no smoke, no drugs, no sex). i byłem nim, zanim to stało się modne :)

Potem przejazd na stronę czeską. Różnicę czuć od razu - pociąg przestaje trząść się i kołysać za sprawą lepszych torów. W Trutnovie przesiadka na pociąg do Adrspach i tu kolejna niespodzianka: dworzec główny (spory węzeł przesiadkowy, miasto dość znaczne w turystyce) to kilka torów i perony w postaci kopców z ubitej ziemi. W Polsce wydanoby miliony na platformy wielkości pasów startowych a tu proszę - prosto, a jednak funkcjonalnie i wbrew pozorom estetycznie. Pociągi czeskie to w ogóle bajka - przy nich wyglądamy jak postkolonialny kraik trzeciego świata. Sam pociąg okazał się uroczym szynobusikiem. Tutaj ciekawostka - chyba z połowa przystanków po drodze jest na żądanie! Dla turysty to może być pewne utrudnienie, bo coś takiego jak kolejowy przystanek na żądanie, u nas nie istnieje. Czyli jest tak: chcesz wsiąść - musisz machać ręką, żeby maszynista się zatrzymał. Chcesz wysiąść - naciśnij guzik. Łapanie pociągu "na stopa' - tego jeszcze nie przeżyłem :D

A potem spacerek przez Skalne Miasto - najpierw Teplice, a potem Adrspach. Kto był, ten wie... Ja wiem, że u nas też jest Szczeliniec i Błędne Skały, byłem tam zresztą, ale... moim zdaniem nie ma porównania. Człowiek idzie sobie wąziutką ścieżynką, a dookoła stumetrowe głazy. W oddali widać inne skały porośnięte czymś zielonym, jakby trawą. Podchodzi się bliżej i widać, że to nie trawa, tylko drzewa. Takie rzeczy Skalne Miasto wyprawia z ludzką wyobraźnią. A po drodze coś, co kiedyś było zamkiem Przy okazji - nie dajcie sobie wkręcić, żeby iść wyznaczoną okrężną trasą. Teplickie Skały i Adrspach są połączone żółtym szlakiem, który biegnie malowniczym laskiem, torfowiskiem, łąką, znów laskiem, a to wszystko w otoczeniu przepięknych skałek, nierzadko ładniejszych niż to, co widać na "oficjalnych" trasach. Tylko pod koniec trzeba przygotować się na chodzenie w górę i w dół po niesamowicie stromych schodach. A jest tego sporo - po pięćsetnym przestałem liczyć, bo się pogubiłem. Po tym wszystkim można w Adrspach odpocząć i coś zjeść - ogromna większość turystów zmierza do leżących przy drodze restauracji. Ja polecam je omijać, przejść kawałek torami do przeuroczej knapki o nazwie "Zacisze", gdzie podają smażony ser-poezję. I mają przecudny wystrój - ze starymi, pięknie zdobionymi i artystycznie wykutymi wagami szalkowymi, maszynami do szycia i pisania oraz porcelanowymi lalkami. Przy okazji - spora część obsługi to Polacy, ale niechętnie się do tego przyznają, gdyż...

... gdyż Polacy na wycieczce to rzecz raczej na "nie hepi". Niestety, nasi rodacy za granicą są łatwi do rozpoznania: najgłośniejsi, najbardziej chamscy, potrącają innych, śmiecą, a kiedy słyszą, że obok idą cudzoziemcy, głośno zaczynają ich krytykować. Dlatego "na obczyźnie" mówię po angielsku. Trudno - ja się nie wstydzę Polski, ale nie życzę sobie być z czymś takim identyfikowany. No i oczywiście Polacy odpowiedzialni są za sprzedaż chińskiego badziewia przy wejściach na teren parku. Czeskie produkty można poznać po tym, że są związane ze Skalnym Miastem i nie są plastikowe. A i sprzedawcy zachowują się ciszej.

Powrót był z jednej strony przyjemny, gdyż - jak wspomniałem - kocham czeską kolej, ale z drugiej był przykry jak zwykle, gdyż za chwilę czekał mnie brutalny powrót do polskiej rzeczywistości. I rzeczywiście - w pociągu do Wrocławia spotkałem tych samych ludzi, którzy jechali rano. Tym razem nie przechwalali się, co kto zrobił - byli na to zbyt pijani.

Ogólnie muszę powiedzieć, że z każdą jedną wycieczką kocham Czechy coraz bardziej. Piękny kraj, dostatni w miarę, sprawnie funkcjonujący, dużo czystszy. Z pewnym wyjątkiem - mam wrażenie, że gdyby nie turyści, to Czesi w ogóle nie mieliby publicznych toalet. Po co, skoro są jakieś murki, trawniki czy drzewa... Ale mimo wszystko porządek jest i to też daje do myślenia. Poza tym Czesi sprawiają wrażenie o wiele zdrowszych i lepiej zadbanych - może to wyżynne i górskie powietrze? W końcu jak się tak chodzi w górę i w dół, to mięśnie się wyrabiają. I jeszcze Czeszki - mój ty Boże, figurki jak rzeźby... ;) Podoba mi się też to, że tam człowiek może wyglądać jak chce i nikt mu złego słowa nie powie. Konduktorka w pociągu Teplice-Trutnov miała zielone włosy i nikt nie zwracał na to uwagi. U nas by wyleciała z roboty. Przykre to. Ale może z czasem się ucywilizujemy.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
marisaxyz
alabAStrowy bożek
Posty: 1230
Rejestracja: 8 gru 2011, 15:34

Re: Jestem hepi, bo...

Post autor: marisaxyz » 24 maja 2015, 19:58

Jak już mówimy o Czechach to koleżanka ostatnio była tam na dyskotece i co zaobserwowała, kobiety w byle jakich dresach i w ogóle luz bez żadnej spiny , ja uważam że Czechy to jest "inny świat"( w tym pozytywnym sensie) :rozowe:
Last night I felt
real arms around me.
No hope, no harm,
just another false alarm...

Awatar użytkownika
ouo
ciAStoholik
Posty: 327
Rejestracja: 25 lut 2015, 15:32
Lokalizacja: Wrocław

Re: Jestem hepi, bo...

Post autor: ouo » 24 maja 2015, 21:05

Jestem hepi, bo jak wracałam do domu, to spotkałam kota i pozwolił mi się głaskać przez 20 min. :mrgreen:
(~˘▾˘)~

ODPOWIEDZ