Strona 170 z 185

Re: Jestem hepi, bo...

: 17 cze 2016, 12:53
autor: zazu24
... bo od dzisiaj w końcu możecie się do mnie zwracać Pani Magister :mrgreen:

Re: Jestem hepi, bo...

: 17 cze 2016, 13:29
autor: SamotnyWilk
zazu24 pisze:... bo od dzisiaj w końcu możecie się do mnie zwracać Pani Magister :mrgreen:
Gratulację :) :D

Re: Jestem hepi, bo...

: 17 cze 2016, 15:27
autor: Keri
zazu24 pisze:... bo od dzisiaj w końcu możecie się do mnie zwracać Pani Magister :mrgreen:
Gratulacje :D

Ja odwlekam to w nieskończoność :roll:

Re: Jestem hepi, bo...

: 17 cze 2016, 16:35
autor: marisaxyz
zazu24 pisze:... bo od dzisiaj w końcu możecie się do mnie zwracać Pani Magister :mrgreen:
no to gratulacje Pani Magister :happydance:

Re: Jestem hepi, bo...

: 17 cze 2016, 18:49
autor: zazu24
A dziękuję, dziękuję :rozowe:
A od października wypatrujcie mnie w katowickich aptekach :lol:

Re: Jestem hepi, bo...

: 19 cze 2016, 11:55
autor: Layla
zazu24 pisze:A dziękuję, dziękuję :rozowe:
A od października wypatrujcie mnie w katowickich aptekach :lol:
Będę wpadać z wizytą Pani Magister! :mrgreen:

Re: Jestem hepi, bo...

: 20 cze 2016, 15:29
autor: zazu24
Dobra dobra, już skończcie, bo się rozpływam :lol:

Layla, niby nie powinnam zapraszać do apteki, bo lepiej omijać choróbska, ale dla Ciebie zrobię wyjątek :mrgreen:

Re: Jestem hepi, bo...

: 20 cze 2016, 18:38
autor: Layla
zazu24 pisze:Dobra dobra, już skończcie, bo się rozpływam :lol:

Layla, niby nie powinnam zapraszać do apteki, bo lepiej omijać choróbska, ale dla Ciebie zrobię wyjątek :mrgreen:
Zawsze mogę wpaść po herbatkę ziołową, albo po jakieś ciekawe kremy :P Co ty mi tu od razu z jakimiś chorobami wyskakujesz :P

Re: Jestem hepi, bo...

: 25 cze 2016, 15:22
autor: Keri
Ja to mam wahania nastrojów jak "baba" :lol:

Wystarczyła rozmowa ponowna po czasie z pewna osobą i trochę jej przeproszenia :roll: bo chciałem się zapaść pod ziemię i już mi lepiej 8) Ale i tak będę "powściągliwy" w dalszych relacjach ;)

Ogólnie to dzięki Słomiany Zapał ;)

Re: Jestem hepi, bo...

: 25 cze 2016, 16:34
autor: Heremis87
Ostatnia nocka, a dziś od rana jestem "na bombie", jakbym był po miksie alkoholu, kawy i energetyka (tymczasem piłem tylko kawę i 2 posiłki z owocami. Pozałatwiałem sprawy na mieście, jedzenie naszykowane aż po kolację. W tym tygodniu śpię od 1-3 h na dzień, mam wrażenie, że dusza oddziela się od ciała, ciało wymęczone, ale dusza ochocza i chodzę to tu, to tam. Jest to bardzo ciekawe doznanie, ale przyjdzie kryzys pewnie koło 2 w nocy, jednak ważne, że teraz jest dobrze. :wink:

Re: Jestem hepi, bo...

: 25 cze 2016, 17:14
autor: Słomiany Zapał
Keri pisze:Ogólnie to dzięki Słomiany Zapał ;)
Ok :) Cieszę się, że już jest dobrze.

Re: Jestem hepi, bo...

: 7 lip 2016, 16:22
autor: pzonko
Jestem hepi bo przyszła zamówiona na aliexpress chińska podróbka pewnego gadżetu wyborczego 8)
Obrazek

Re: Jestem hepi, bo...

: 7 lip 2016, 19:44
autor: Biała
mam dziwne wrażenie, że psychoterapia zaczęła w moim przypadku trochę działać i nie siedzę na dnie nerwicowo-depresyjnej studni.

Re: Jestem hepi, bo...

: 10 lip 2016, 17:37
autor: Masomka
Może nie zaraz hepi, ale cieszę się, bo trochę mi się poukładało. 2 tygodnie w wakacyjnej pracy minęły bardzo w porządku, oby kolejne też takie były. Od września natomiast oficjalnie będę lektorką w szkole językowej.

Re: Jestem hepi, bo...

: 11 lip 2016, 10:30
autor: Viljar
Nauczyłem się tańczyć :)
Przyjaciółka, nazwijmy ją Lady C., to osoba wielce zasłużona na polu stosunków damsko-damskich, rozpowszechniania łaciny podwórkowej oraz skrajnego feminizmu. Nienawidzi wszelkich szkół tańca, tłumacząc, że to miejsca, w których mężczyźni za wszelką cenę próbują udowodnić, że to oni są górą itp. Nagle z typową dla siebie stałością poglądów uznała, że skoro pewien wrocławski klub organizuje latem darmowy kurs i codzienne niemal (i również darmowe) potańcówki, to pora czegoś sobie przypomnieć, a przy okazji może i ja bym się nauczył, bo - podobne jak ja - nie chce, żeby ją obcy obłapiali. Chcąc mnie zachęcić, założyliśmy się.
Idziemy do klubu. Ja początkowo troszkę niechętnie, bo lubię posłuchać muzyki latynoskiej, ale tańczyć przy niej za Chiny nie potrafię. Wtedy Lady C. mówi do mnie, że (wersja ocenzurowana) "Oj dawaj, spróbujemy, najwyżej troszkę mnie podepczesz".
60 sekund i 148 nadepnięć na stopy później pyta: "Czy ty kiedykolwiek prowadziłeś?". Mówię, że nie. Ona na to: "A na tamtym kursie cię nie uczyli?". Bo faktycznie w grudniu poszedłem na kurs kizomby, ale mi nie szło, a instruktorka mi powiedziała, że skoro prowadzić w tańcu nie umiem, to sobie zły kurs wybrałem. Na to Lady C.: "Dobra, k... jej mać, mniejsza z tym, zamieniamy się rolami, Teraz ja jestem facetem i prowadzę, a ty jesteś laska i wyczaj, jak to się robi". Po czterech piosenkach zaczynam łapać. Przy piątej zaczynam nieśmiało prowadzić i ... udaje się. Niezręcznie, ale jakoś.
W przypadku mojej przegranej mieliśmy iść na koncert (oczywiście nie megagwiazdy, tylko jakiś drobniejszy), który ona wybierze. Rozumiecie, czasami chce iść do jakiegoś miejsca innego niż homo-friendly, a wówczas domaga się osoby towarzyszącej. A ponieważ założyłem się z osobą, która potrafi na playliście zamieścić na zmianę piosenki z gatunków rock progresywny i disco polo, to za tydzień idziemy na koncert zespołu Akcent.
Czasami cena sukcesu wydaje się zbyt wysoka.