Źródła mojej radości

Podziel się swoją radością! :) Oto miejsce aby pisać o Twoich osiągnięciach i sukcesach, oraz o tym co ostatnio sprawiło Ci radość lub przyjemność.
Awatar użytkownika
szarysmok
smokASek
Posty: 898
Rejestracja: 27 sie 2009, 21:29

Post autor: szarysmok » 22 lis 2009, 19:59

W tym momencie źródłem radosci sa obrazy przyniesione prosto z Tatr, a takze niewyraźne jeszcze wizje styczniowego wyjazdu w odległe miejsce :lol:

Mariko
pASibrzuch
Posty: 204
Rejestracja: 20 lut 2009, 23:40

Post autor: Mariko » 22 lis 2009, 21:56

pisanie,ksiazki,rysunek,malarstwo,sztuka,dobry film,przyjaciele,rozmowy z osobami,ktore lubie,taniec,muzyka,nauka,spotkania z przyjaciolmi i mnostwo innych rzeczy,ktore sprawiaja mi radosc:) :) :)

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka » 23 lis 2009, 09:10

Mariko, a kropki, wielkie litery i spacje nie sprawiają Ci radości?

Ostatnio źródłem mojej radości jest nauka rosyjskiego. Wczoraj włączyłam sobie РТР Планета i nie mogłam się nacieszyć tym, że po dwóch miesiącach nauki rozumiem już co niektóre zdania i pojedyncze słowa. :mrgreen:

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2574
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Viljar » 23 lis 2009, 22:18

5-go grudnia - koncert Fading Colours
11-go grudnia - koncert Skinny Patrini
17-go grudnia - koncert VNV Nation

Żyć nie umierać. Życie jest pikne :D
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
Jo
bASałyk
Posty: 731
Rejestracja: 7 lut 2009, 23:07
Lokalizacja: z wlasnego swiata

Post autor: Jo » 16 lip 2011, 22:47

Moj pies :serce:

karioka40
ASiołek
Posty: 98
Rejestracja: 23 sty 2011, 20:32
Lokalizacja: wielkopolska

Post autor: karioka40 » 16 lip 2011, 23:00

A moja radość i źródło adrenaliny to podróże, wycieczki, wyjazdy.
A przede mną jest jeszcze tyle pięknych miejsc do zobeczenia i odwiedzenia...

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Post autor: Winkie » 5 paź 2011, 17:46

Jedno ze źródeł mej radości to obecna pora roku. Same plusy. Oto niektóre z nich:
- nie trzeba już cienko się ubierać, nosić bluzek z krótkimi rękawkami (nie wspominam o spodniach, bo te nawet przy 40 stopniowym upale noszę długie)
- można nosić polar :mrgreen: (choć nosiłam go też przy 30 stopniowym upale)
- jest deszczowo, mgliście i wietrznie (idealna pogoda na dłuższy spacer)
- zapach jesieni (gnijące liście, mokra ziemia - oh yeah)
- wieczory są długie, a poranki niemrawe.

Jesień. :kocha:

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Post autor: Winkie » 5 paź 2011, 18:22

To z polarem to było takie tyci przegięcie - wynikało to z mojej złej oceny sytuacji na zewnątrz. A dokładniej jej braku. :wink: Nie wyjrzałam za okno, nie sprawdziłam temperatury i pomknęłam w polarze, pod którym miałam jeszcze bluzkę z długim rękawem. Jakoś udało mi się odrzucić pierwszą myśl o założeniu jeszcze jednej bluzki, pod tą z długim rękawem. Pomyślałam: może nie zmarznę. Cóż, przecież to był czerwiec/lipiec - skąd ja mogłam wiedzieć, że w Polsce o tej porze roku jest ciepło? :mrgreen:
Spodnie natomiast to standard - jeansy koloru niebieskiego bądź czarnego, a do tego wiązane buty. Nie cierpię sandałów - dla mnie to katorga. Nawet w lecie nie zmieniam swego zdania. :wink:

Ciśnienie? Tak, raczej niskie - do momentu aż mnie ktoś nie wkurzy, co też dzieje się kilka/kilkanaście razy na dzień.

Gdzie spacerujesz jesienią?
Ja lubię spacery po łąkach.

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Post autor: Winkie » 5 paź 2011, 18:44

Nerwicą? Nie, to wrodzone. :wink: W moim przypadku będzie to raczej wścieklizna.

30 km? Yeah, na takie dystansy warto się wybierać, tyle że nie zawsze można. Oczywiście, Ty jako szczur masz ułatwione zadanie.

hrabinka
pASibrzuch
Posty: 207
Rejestracja: 4 wrz 2010, 19:31

Post autor: hrabinka » 5 paź 2011, 18:48

Tak, jesień jest piękna (a w szczególności w górach), kiedy to liście mienią się złotawym kolorem pod wpływem promieni słonecznych. Piękna polska złota jesień...

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Post autor: Winkie » 5 paź 2011, 18:59

Szczury natomiast są roznosicielami różnych chorób, w tym dżumy - więc Ty też powinieneś się cieszyć, żeś aseksualnym. Nikt trutki Ci nie będzie dosypywał do jedzenia. :mrgreen:

Awatar użytkownika
Lachesis
AS gaduła
Posty: 419
Rejestracja: 6 lut 2009, 19:20
Lokalizacja: Smerfów Świat

Post autor: Lachesis » 5 paź 2011, 20:06

Spodnie natomiast to standard - jeansy koloru niebieskiego bądź czarnego, a do tego wiązane buty. Nie cierpię sandałów - dla mnie to katorga. Nawet w lecie nie zmieniam swego zdania. Wink


W tej kwestii wyznaję pragmatyzm. Jeśli jest upał, a za pokazanie łydki /stopy nie grozi mi spalenie na stosie, to po co kisić się w długich, grubych spodniach i krytych butach ze skarpetą w komplecie?
Tysz nie lubię sandałów- zawsze nawlatuje tam piasku i innych drobin z ziemi, a potem denerwuje niemiłosiernie ;).

A te spacery to tak samotnie sobie chadzacie?
Nikt z moich znajomych nie lubi takiej atmosfery jaką zaprezentowała Winkie, psiaka nie posiadam (przypuszczam, że też nie byłby zainteresowany dłuższym wyjściem w takich warunkach pogodowych :P), a sama spacerować nie lubię.Czasem mnie ochota najdzie, ale wtedy to raczej na odreagowanie emocji a nie podziwianie przyrody.

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Post autor: Winkie » 5 paź 2011, 22:09

Ubóstwiasz stan bycia podtruwanym? Chociaż, patrząc na to co spożywasz, myślę, że układ trawienny to Ty tam masz niezniszczalny. :wink: Wypisz, wymaluj - szczur.

Po co się kisić w szczelnym okryciu? Hm, dobre pytanie. :lol: Ja tam ubieram się tak, bo lubię...a tak poza tym lubię denerwować kreatorów mody, stylistów, psychologów... Oraz pogodę.

O tak, skarpeta musi być - najlepiej gruba, bawełniana. :wink: A jeśli takowej zabraknie to przynajmniej takiej na pół łydki.

Co do złotej jesieni - lubię pajęczyny fruwające na wietrze.

Spacery w towarzystwie? :lol: Toż to już nie spacer, tylko spotkanie towarzyskie, w którym wchodzisz w jakąś rolę. Jeśli spacer, to tylko samotnie. Rozpuszczam włosy i w jedną i drugą stronę po pagórkach. Jeśli przy tym leje, to i lepiej - nikt nie będzie gitary zawracał.

hrabinka
pASibrzuch
Posty: 207
Rejestracja: 4 wrz 2010, 19:31

Post autor: hrabinka » 6 paź 2011, 14:07

wyrwana_z_kontekstu pisze: Widzę, koleżanka-poetka. ;)
Raczej niedoszła poetka :)

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Post autor: Winkie » 6 paź 2011, 21:03

Poetą się nie jest, poetą się bywa. :wink:

Dzisiaj w końcu zaczęło wiać i padać. :mrgreen: I zmoczyło mnie nieco, jak fajnie...

ODPOWIEDZ