Bóg, religia, offtop

Dla ludzi o mocnych nerwach i nadprogramowej cierpliwości, czyli flame'y i offtopy wszelkiej maści tylko tutaj!
Awatar użytkownika
dimgraf
szarASek
Posty: 2607
Rejestracja: 7 sie 2011, 13:26
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post autor: dimgraf » 9 lis 2011, 12:50

Co do przepisu unijnego to wcale się nie kłóci z naszą ustawą ponieważ uwzględnia traktowanie płodu jako istotę żywą zaś ustawa tylko precyzuje jakie są prawa i interesy kobiety.

Nim się odniosę do statystyki to pytanko: Jaka jest ta rozsądna cena? Ile jest warte życie dziecka? Wygooglowałem, że cena nielegalnej aborcji szacuje się od 5000 do 10000zł czy jeśli wziąć szacunkowo pomiędzy czyli 7500zł lub 6x wysokość pensji minimalnej (wychodzi podobna kwota) była by tą rozsądną?

No i statystyki:
raporty organizacji feministycznych szacują je na ok. 200 tys. rocznie, zaś organizacje działaczy pro-life na 7-13 tys
Patrząc na wysokość ceny i te statystyki można dojść do wniosku, że cena nie jest zaporowa, a sytuacja finansowa tych usuwających nie jest tak niska aby zaliczyć te "matki" do ludzi ledwo wiążących koniec z końcem.

Stanowisko kościoła w średniowieczu, a obecnie to jednak dwie różne sprawy choćby ze względu na świadomość ludzi.

Co do tej legalizacji wszystkiego to miałem na myśli choćby kwestie legalizacji narkotyków miękkich i objęcie ich odpowiednimi podatkami od "używek" jak w przypadku papierosów czy alkoholu. Też pewnie można znaleźć inne rzeczy i usługi które są nielegalne, a ich wprowadzenie może zasilić budżet państwa.
"Szczęście jest tak bardzo blisko, jeśli tego chcesz
marzeniami zbuduj przyszłość, swój własny los"
Obrazek

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Post autor: Winkie » 9 lis 2011, 13:46

Jako, że nie jesteśmy osobami, które miały z problemem aborcji bezpośredni kontakt, warto by było zapoznać się z historiami kobiet, które dokonały zabiegu przerwania ciąży. Znalazłam w Internecie ciekawy artykuł, w którym są też podane ceny.
Oczywiście, ta „pomoc” kosztuje: od 1500 do 3000 zł za zabieg chirurgiczny (łyżeczkowanie), 1000 zł za aborcję farmakologiczną (tabletki), ok. 4000 zł za wyjazd do eleganckiej kliniki na Zachodzie, gdzie ciążę można usunąć szybko, bezpiecznie i w komfortowych warunkach.
Dla wszystkich zainteresowanych tym tematem zamieszczam link do artykułu: http://www.milionkobiet.pl/psychologia/ ... 8,1,a.html

Poszukałam dalej, jako że lubię całościowy ogląd na daną sytuację. Znalazłam, przeczytałam artykuł Magdaleny Środy. Najzupełniej zgadzam się z tym, co napisała. Hipokryzja - aborcja tak, ale po cichu. Prawo do aborcji - tak, o ile nie kłóci się to z sumieniem lekarza.
Prawie zapomniałabym podać link. Proszę: http://wiadomosci.wp.pl/title,Aborcje-w ... caid=1d59e
W Polsce nie mamy edukacji seksualnej w szkołach, nie mamy dostępu do refundowanej antykoncepcji, mamy za to morze hipokryzji. Himalaje hipokryzji. I mnóstwo polityków, którzy są przekonani, że hipokryzja jest najlepszym kompromisem, bo dzięki temu może znów wygrają najbliższe wybory. A kobiety? Jakoś sobie poradzą. Jak zawsze.
Stanowisko kościoła w średniowieczu, a obecnie to jednak dwie różne sprawy choćby ze względu na świadomość ludzi.
Tak? Ja bym powiedziała, że stanowisko Kościoła katolickiego jest niezmienne na przestrzeni wieków, pomimo wzrastającej świadomości społeczeństwa i postępującej laicyzacji.
Co do tej legalizacji wszystkiego to miałem na myśli choćby kwestie legalizacji narkotyków miękkich i objęcie ich odpowiednimi podatkami od "używek" jak w przypadku papierosów czy alkoholu. Też pewnie można znaleźć inne rzeczy i usługi które są nielegalne, a ich wprowadzenie może zasilić budżet państwa.
Wydaje mi się, że odbiegłeś w tej chwili zbytnio od pierwotnego tematu. Ponadto, mi osobiście, pomysł zasilania tragedią kobiet, budżetu państwa jest zły i świadczyłby tylko i wyłącznie o hipokryzji i wyrachowaniu klasy rządzącej.

Awatar użytkownika
dimgraf
szarASek
Posty: 2607
Rejestracja: 7 sie 2011, 13:26
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post autor: dimgraf » 9 lis 2011, 18:20

Widać znaleźliśmy różne cenniki lub autorka dostała nieco atrakcyjniejszą ofertę ale tak czy siak (będę łapał za słówka, a co:P) napisałaś:
mi osobiście, pomysł zasilania tragedią kobiet, budżetu państwa jest zły i świadczyłby tylko i wyłącznie o hipokryzji i wyrachowaniu klasy rządzącej
A więc refundacja?
ja napisałam, że odpłatna tak, ale po rozsądnych cenach, nie zaporowych.
Ja widzę tu sprzeczność. Za odpłatnością ale nie do budżetu? Czyli co do kieszeni lekarzy? A może częściowa refundacja? Ale właśnie czemu budżet państwa (podatnicy) miałby się dokładać do naprawiania braku cudzej odpowiedzialności. Dla mnie rozsądną ceną było by 10000zł tak aby była jakaś dotkliwsza kara za brak odpowiedzialności, a nie "wpadłam ale to nic zapłacę 2000zł i po kłopocie".

No i jeszcze problem refundacji antykoncepcji :shock: To żart, że finansować czyjeś zachcianki? Szkoda, że mnie nikt np. nie refunduje ciastek czy innych słodyczy.
"Szczęście jest tak bardzo blisko, jeśli tego chcesz
marzeniami zbuduj przyszłość, swój własny los"
Obrazek

CiuciuBabka
starszASek
Posty: 49
Rejestracja: 29 paź 2011, 13:15

Post autor: CiuciuBabka » 9 lis 2011, 18:36

Tak, teraz nadszedł czas powrotu do korzeni tego tematu i przysłowiowe oraz dosłowne "włożenie kija w mrowisko".
Od razu zaznaczę, że to jest mój pogląd, moje obserwacje - nikomu nie narzucam, niech dalej sobie każdy myśli, co uważa za stosowne.
Nie zamierzam się kłócić ani tłumaczyć swoich opinii, które myślę, że wyjaśnię na wstępie bardzo klarownie i dosadnie tak, że nie będzie się za tym kryło żadne podwójne dno odnośnie sensu.
Mimo tego jestem świadoma, że posypią się tony błota na moje rzekome niezrozumienie, jakim się posługuję - też mam gdzieś - ja nikomu nie narzucam mojego myślenia i nie pozwolę, żeby ktoś usiłował pacyfikować moje myślenie. To jest pogląd, opinia, obserwacje własne, które przemyślałam i nie zmienię ich (mogę jedynie z czasem rozszerzyć o nowe zaistniałe fakty, spostrzeżenia lub wiedzę). Nie interesuje mnie też ingerencja w życie tych, których oburzę - "róbta, co chceta" - tylko od moich praw i mojego życia proszę się trzymać z daleka.

Także zaczynam grzmieć.

Ambdy - a co by było, gdyby zapytany o opinię ksiądz nie poradził Ci małżeństwa tylko zakon? Też byś to uznała za głos Boga czy raczej księdza za idiotę i szukałabyś dotąd opinii zgodnej z taką, której się spodziewałaś, aż by padło "nie, no jednak jesteś stworzona do małżeństwa", aż do skutku wiercenie księżom dziur w brzuchach?
Czy jakbyś dostała od Boga poprzez księdza nakaz życia klasztornego, to gotowa byś była opuścić przyszłego męża, całe nadzieje z nim związane na rzecz głosu Boga?

Moim skromnym zdaniem, to NIE, nie widziałaś innej opcji, jak małżeństwo, tylko szukałaś potwierdzenia (czczego i infantylnego, bo zaprzeczenie od razu wymazałaś z rozkładu opcji, a opcje sprowadzały się do jednej - seks z mężem), że Twoje plany są zgodne z opinią księdza (bo ksiądz to też człowiek, duchowieństwo nie ma monopolu na kontakt z Bogiem, Bóg jest wszędzie i dla wszystkich).

Ambdy, trochę Cię i tutaj wkurzę, bo ŻADNA z Ciebie wyrocznia ani ŻADEN dobry przykład na rzekome idealne pożycie małżeńskie - ślub był w maju tego roku? Jaki macie staż małżeński? Parę miesięcy, nawet nie 1 rok - i Ty śmiesz generalizować już teraz, że małżeństwo kościelne, z konsumpcją po ślubie jest idealne i wspaniałe? Wolne żarty...
Na dobrą sprawę, to jeszcze się z mężem nie znacie nawzajem, nie macie realnego rozeznania co do swoich charakterów i zachowań w różnych sytuacjach życiowych. A gdzie życie do grobowej deski, jak dopiero jesteście w trakcie studiów? Ty sobie zadałaś choć raz trud pomyślenia ile przeszkód przed Wami narośnie w życiu? - czy to się Wam będzie podobało czy nie, są też miliony przyczyn niezależnych, nie dających się zaplanować.
Serio, jak przyjdziesz za 50lat i powiesz szczerze to samo, że kochacie się nadal z mężem, że współżyjecie, że chcielibyście oboje przeżyć każdy jeden dzień wspólnie od nowa, bo niczego nie żałujecie - tak Wam było dobrze iść razem przez życie, że macie dzieci i wnuki, które Was kochają, szanują i nigdy nie zarzuciły Wam hipokryzji ani nie odwróciły się od Was, że generalnie Wasze życie było bajką w zgodzie, szacunku, miłości, zrozumieniu wzajemnym - ale także w zgodzie punkt po punkcie z naukami Kościoła i z wiarą - tak, to wtedy będziesz dobrym przykładem, a ja się rozpłaczę i przeproszę Cię na kolanach - mówię to szczerze, nie zaprę się tego nigdy i wykonam zgodnie z opisem, nawet dam na mszę w ramach przeprosin.

Dlatego teraz nie jesteś jeszcze ŻADNYM dobrym przykładem ani na małżeństwo ani pewnie na nic innego, bo życie zweryfikuje nas wszystkich czy tacy jesteśmy cudowni i żyjemy w zgodzie z sumieniem.

Jedna sprawa jeszcze, Ambdy - Kościół raz że dopuszcza seks po ślubie, a dwa daje wiele ograniczeń, jaki rodzaj seksu, jak to po bożemu. Pierwszy warunek spełniłaś wg Kościoła - a teraz spójrz w lustro i samej sobie odpowiedz (ja nie potrzebuję, i tak wiem swoje, mam przecież szatańskie myślenie). Odpowiedz samej sobie czy rzeczywiście się tak oddajesz mężowi klasycznie, bez grzesznych kombinacji - czy mąż to samo stosuje? Stanowisko Kościoła jest tutaj jasne i niezmienne: seks jest w celach prokreacyjnych, po bożemu, po ślubie - to po co się tak zacietrzewiasz do jakichkolwiek metod? Nawet tych naturalnych? Bóg Was powołał do małżeństwa, a małżeństwo to pożycie w celach rozrodczych - po co się okłamywać, że taka czy inna metoda jest bardziej czy mniej po bożemu? jak Bóg i tak chce, żebyście mieli dzieci? Skoro właśnie teraz Was powołał do małżeństwa, to właśnie teraz Wam określił czas na rozpłód - czemu chcecie oszukać Boga? Siebie oszukacie, owszem, ale Boga już nie.

A jak będziesz miała wątpliwości co do pozycji seksualnych, rodzajów miłości fizycznej albo częstotliwości zbliżeń to też polecisz szukać takiego księdza, który Ci powie „Tak, jesteś mężatką, to używaj do woli”? A co jak usłyszysz, że jednak tylko rozpłód i po bożemu? Dalej będziesz biegać po boskie opinie do kleru?

Nie wchodzę Wam do łóżka, nawet bym nie śmiała – sobie odpowiedz samej sobie na pytanie w co Ty w zasadzie wierzysz? Czy wierzysz w Boga? Czy może w Kościół? A może w wybiórczo przetworzone opinie plebanów? A może po prostu oszukujesz wszystkich wokół łącznie z sobą samą? Mówię Ci, mi zdania nie zmienisz, na to nie licz. Ale Boga nie oszukasz, tutaj nie masz szans żadnych, nawet gdybyś miała błogosławieństwo całego duchowieństwa katolickiego na tym świecie, to starcie Ty vs. Bóg zawsze wygra Bóg.
Ze mną nie musisz być szczera, nawet nie potrafisz ani ja tego nie wymagam, także moją opinię sobie wsadź między bajki – z sobą bądź szczera, to wystarczy.

Nikomu nie życzę źle, nikomu się to nie należy obojętnie czy jest dobrym czy złym człowiekiem – nie mi to oceniać.
Ale, Ambdy, pomyśl co zrobisz, jeśli pewne kłopoty dosięgną Cię w życiu? Jest w czym wybierać, a i tak nie dam rady wymienić wszystkiego:
- Zdrada męża
- Urodzi się niepełnosprawne dziecko/dzieci
- Choroba w małżeństwie, odcinająca od dochodów poza rentą, tudzież zasiłkami
- Nastoletni bunt dziecka/dzieci, być może spore patologie wieku dorastania
- Porwanie/zabójstwo/zaginięcie – też wybaczysz oprawcy Twoich najbliższych jak Jan Paweł II czy Eleni?
- Bezpłodność Twoja lub męża

Wyliczać można bardzo długo, nie o to chodzi. Chodzi o to czy po paru miesiącach małżeństwa, trochę dłuższym okresie znania się z mężem – jesteś w stanie poręczyć za siebie i za niego krwią, i mąż to samo o Tobie, że przetrwacie wszystko w miłości i wierze? Jak powiesz, że tak, to naprawdę słabo się zastanawiasz, co pleciesz.

Uświadom sobie, że my tutaj nie mówimy o problemach z choinki. To są problemy, które mogą dotknąć mnie, Ciebie, każdego – nie da się ustawić sobie życia zgodnie z planem, a wszelkie dodatkowe bonusy traktować, jak dar od Boga.

Chyba za mało wycierpiałaś w życiu, że tak trywialnie to oceniasz. Czy cierpienie (o ile Cię spotka osobiście) też potraktujesz jak dar boży? Jak dobrą lekcję od dobrego ojca? A jeśli Bóg dla Twoich kłopotów i smutków nie zaplanuje Happy-Endu, tylko płacz i zgrzytanie zębów? Też to będzie dar boży czy przekleństwo?

To by było na razie na tyle, jeśli chodzi o post wyjściowy, który z czasem zaczął dotyczyć aborcji, antykoncepcji, eutanazji i innych.

Czytajcie do woli, nie krępujcie się, dla każdego wystarczy :D

I tak jeszcze mam parę kwestii do Ambdy i przeciwników antykoncepcji/aborcji itd., także spokojnie sobie wrócę niebawem i ustosunkuję się do pominiętych kwestii.

Enjoy!

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Post autor: Winkie » 9 lis 2011, 18:44

Skupiłeś się Dimgrafie za bardzo na kwestiach finansowych, a nie na etycznym aspekcie podejścia do prawa aborcyjnego i aborcji, jako karty przetargowej oraz "tematu dyżurnego".
Ale dobrze, skoro nie można tak i tak, a nikt inny aktualnie nie wyraża własnego zdania, to zajmijmy się aborcją w sferze finansowej.

Sprzeciwiam się wpływom z aborcji do kasy państwowej ponieważ mam dziwne przeczucie, że doszłoby wtedy do dziwnej sytuacji. Kobiety by wręcz namawiano, robiono pranie mózgu tylko po to, aby się poddały zabiegowi, bo to przecież realne pieniądze. Jednocześnie - zero pomocy państwa, zero opieki socjalnej dla kobiet rodzących dzieci (bo nie musiały przecież...). Nie, to byłby zły pomysł. Zdecydowanie.

Nie wiem, czy zajrzałeś pod te linki, które zamieściłam poprzednio. Nie wiem, bo odniosłeś się tylko do części, poświęconej cennikowi, co nie jest znowu aż tak ważne, bo żyjemy w świecie wolnej konkurencji, również na rynku medycznym.
W komentarzach, jedna z kobiet opisywała sytuację w jednym z krajów zachodnich, jak się nie mylę - w Holandii. W Holandii zabieg aborcji jest refundowany, dla wszystkich którzy posiadają ubezpieczenie. W końcu, każdy opłaca składki, kobiety i mężczyźni, więc chyba mają prawo rozporządzać nimi wedle potrzeb?

W Anglii natomiast środki wczesnoporonne kobiety dostają od ręki, po rozmowie z lekarzem, nie wiem tylko czy w pełni refundowane. W Polsce kobieta musi mieć receptę.
No i jeszcze problem refundacji antykoncepcji Shocked To żart, że finansować czyjeś zachcianki? Szkoda, że mnie nikt np. nie refunduje ciastek czy innych słodyczy.
Dlaczego by nie? Część leków jest refundowanych, a antykoncepcja jak by nie patrzeć, to też w jakiś tam sposób lekarstwo. To jednakże czcze gadanie - Polska to za biedny kraj, więc i tak i tak, antykoncepcja nadal będzie płatna.


Witaj, z powrotem CiuciuBabko. Jak najbardziej zgodzę się z Tobą, że małżeństwo z krótkim stażem tak naprawdę wie bardzo mało o życiu, nie przeszło jeszcze przez różne życiowe zawirowania. Są sytuacje w życiu, kiedy trzeba zmienić poglądy. Kiedy partner okazuje drugie oblicze, przestaje szanować małżonkę, a nawet i dopuszczać się przemocy. Czy więc trwać nadal, skoro życie jest jedno i należy je przeżyć w pełni?
A jeśli dziecko będzie "inne"? Kiedy będzie orientacji homoseksualnej, i będzie chciało być kochanym nie tylko w sferze psychicznej, lecz i uprawiać miłość z ukochaną osobą. Co wtedy?

Z obserwacji wiem, że ludzie po X latach małżeństwa idą na kompromis w kwestii wiary. Nie bawią się w obliczanie płodności, bo nie mają na to czasu, bo tu dziecku zrobić obiad, tu przyjęcie, a i pamięć już nie ta. Więc sięgają po antykoncepcję, która nie jest niczym złym ani strasznym. A na pewno nie zasługującym na potępienie, szczególnie ze strony ludzi nie znających i nie próbujących zrozumieć ich życiową sytuację i wzajemne relacje.

To co komuś daje wymiar szczęścia, nie koniecznie czyni to samo drugiej osobie. Ponieważ każdy z nas jest inny i jego koncepcja życia - także inna.

bodolsog
Wyrób chłopakopodobny
Posty: 361
Rejestracja: 26 gru 2010, 00:45

Post autor: bodolsog » 10 lis 2011, 19:29

Ciastek i slodyczy nie refunduja, bo potem musza Ci zeby leczyc, cukrzyce albo inne zjawiska.

A jak nie nabroisz to osczedza sie becikowe i/albo na bidulu, tudziez wiezieniu, jeśli jednak usuniesz :)

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Post autor: Winkie » 10 lis 2011, 19:32

Ciastek i slodyczy nie refunduja, bo potem musza Ci zeby leczyc, cukrzyce albo inne zjawiska.
... takie jak miażdżyca, otyłość oraz problemy ze stawami.
Dokładniej - z jedzenia ciastek, słodyczy czerpiesz radość.
Natomiast antykoncepcję, w niektórych sytuacjach aborcję wymuszają na ludziach często czynniki zewnętrzne - wspomniana wielokrotnie polityka państwa, problemy ze znalezieniem pracy itp.

Awatar użytkownika
chochol
pASsé
Posty: 1963
Rejestracja: 15 wrz 2011, 10:22
Lokalizacja: 49º06’17’’N 22º39’02’’E / 50º02’01’’N 22º00’17’’E

Post autor: chochol » 10 lis 2011, 21:53

bodolsog pisze: A jak nie nabroisz to osczedza sie becikowe i/albo na bidulu, tudziez wiezieniu, jeśli jednak usuniesz :)
jak Ty nie nabroisz, wszak kobieta wiatropylna nie jest
"Serce czyste i otwarte, w dobrą zmienia trefną kartę"

"chochoł = feminoasozołza"

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Post autor: Winkie » 10 lis 2011, 22:30

Dziękuję Chochoł. :) Mężczyźni przejawiają tendencję do spychania odpowiedzialności za spłodzenie potomstwa na kobiety. Bo... się nie zabezpieczała. Bo... jest bezmyślna i niedojrzała.
A gdy dokonuje aborcji, to zarzuty są te same + oburzenie mężczyzn, którzy w wielu przypadkach nie są oparciem dla swych eks.

bodolsog
Wyrób chłopakopodobny
Posty: 361
Rejestracja: 26 gru 2010, 00:45

Post autor: bodolsog » 11 lis 2011, 00:46

Czepcie sie tramwaju. :D Mowilem do Winkie. Z kim tam ona sie seksuje (;P) to nie wiem, więc mowie do niej o jej brojeniu. Ze swintuszeniem jest jak z genami. Rowno po polowie.

Facet tez nie zapladnia telepatycznie.

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Post autor: Winkie » 11 lis 2011, 00:57

Mowilem do Winkie. Z kim tam ona sie seksuje (;P) to nie wiem, więc mowie do niej o jej brojeniu.
Żałosne i pozbawione sensu. Jeśli chcesz zrobić na mnie jakieś wrażenie, to używaj bardziej adekwatnego słownictwa i lepszych sformułowań.

Ja też nie wiem, z kim Ty się "seksujesz" - i w ogóle mnie to nie obchodzi.

Powracając do tematu. Jeśli równo po połowie to dlaczego są domy samotnych matek, porzucane kobiety w ciąży i dzieci, na wychowanie których ojcowie biologiczni uchylają się od płacenia alimentów?

Nie zrozumcie mnie źle. To nie o to chodzi, aby jedną stronę "osądzić", drugą "uniewinnić". Ale patrzmy na sprawę aborcji nie tylko poprzez schemat: "bezduszna matka zabija swe dziecko".

Awatar użytkownika
dimgraf
szarASek
Posty: 2607
Rejestracja: 7 sie 2011, 13:26
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post autor: dimgraf » 11 lis 2011, 01:49

"bezduszna matka zabija swe dziecko"
Bezduszny ojciec na to pozwala. Ani razu nie napisałem, że jest winna kobieta temu, że zaszła w ciąże. Ty właśnie usilnie kobietę stawiasz wyżej niż mężczyznę. Ale mimo wszystko procent samotnych matek jest mniejszy od szczęśliwych rodziców (podkreślę RODZICÓW). Też są samotni ojcowie ale o nich jakoś nie myślisz. Są przypadki gdzie kobieta owszem po wpadce urodzi to dziecko ale potem znika zostawiając cały ciężar wychowania ojcu. Czemu takich historii spisanych jest mało? Przez męską dumę. Facet prędzej skłamie, że matka nie żyje niż opowie światu o tym że jego zostawiła bo nie była gotowa na macierzyństwo. I co ciekawe większość takich facetów nie uważa, że dziecko zniszczyło mu życie. Poza tym kto decyduje z kim się seksi? Tylko facet? Oj nie wydaje mnie się. Bym powiedział, że to kobieta w tych sferach rządzi. Pomijam gwałt (Choć kobiety też potrafią zgwałcić mężczyznę tylko znów męska duma nie pozwoli mu się przyznać). Zresztą ciąża w wyniku gwałtu była już omawiana. Usiłuję zrozumieć te inne powody jak choćby niski komfort życia czy zła sytuacja finansowa, ale nie potrafię. Życie to nie tylko tu i teraz. Życie to przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Przeszłości nie da się zmienić, a wszelkie próby to tylko złudzenie. Teraźniejszość kształtujesz teraz, a przyszłość wszystko zmienić. Są ludzie którzy często zaczynali od zera czasem nawet po kilka razy. Nawet jak los ich nie oszczędza nie poddają się tylko chcą decydować o swoim losie. Sytuacja finansowa w każdej chwili może ulec zmianie, a dziecko nie ma na to wpływu. Czy się urodzi czy nie dalej ta para będzie mieszkać kątem u rodziców lub po prostu się rozejdą (ale to oczywiście wina faceta jak będziesz usiłowała mi udowodnić:P). Powiem tak to nie jest ani jej ani jego wina. Wina jest wspólna oboje są winni tak samo nie 50/50 oboje po 100%. Na tym chyba zakończę swoje wypowiedzi, a pro po aborcji i decydowaniu o swoim życiu. Powód prozaicznie prosty, a mianowicie dalsze moje wypowiedzi musiałbym wzbogacać historią mojego życia, a nie chce by moje życie stało się tematem publicznej dyskusji. Oczywiście byłby to dowód na to jak duży wpływ mamy na własne życie, jak bardzo sytuacja finansowa i nie tylko może się zmienić jeśli tylko chcesz. I nie ma na to wpływu miejsce urodzenia, stan początkowy, czy polityka państwa. Wystarczy sobie uświadomić jak duży wpływ na własne życie ma jego właściciel i podejść do niego odpowiedzialnie - nie szukając winnych. I nie będziesz już musieć krzyczeć "ludzie pomóżcie", powiesz "zawdzięczam to sobie, to ja zdecydowałem o tym jak mam i będę żyć"
"Szczęście jest tak bardzo blisko, jeśli tego chcesz
marzeniami zbuduj przyszłość, swój własny los"
Obrazek

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Post autor: Winkie » 11 lis 2011, 10:44

Wypowiedź zacznę trochę niestandardowo, ale poniekąd na temat.
ale to oczywiście wina faceta jak będziesz usiłowała mi udowodnić
I w tym tkwi problem, Dimgrafie. Postrzegasz to jako pewien rodzaj rywalizacji, kiedy mi chodzi tylko i wyłącznie o rozmowę. Podchodź do tego trochę bardziej na luzie, a zobaczysz i to co jest ukryte. :)

Teraz "do rzeczy". Kobieta stoi w kwestii rozmnażania wyżej od mężczyzny - i to nie podlega wątpliwości. Jest osobą decyzyjną, ponieważ odwala większość pracy. Mężczyzna powinien wspierać kobietę i wspólnie z nią opiekować się potomstwem (jako wynik kooperacji), gdy tego nie czyni, to niech nie potępia osoby pozostawionej samej sobie.
Też są samotni ojcowie ale o nich jakoś nie myślisz. Są przypadki gdzie kobieta owszem po wpadce urodzi to dziecko ale potem znika zostawiając cały ciężar wychowania ojcu. Czemu takich historii spisanych jest mało? Przez męską dumę. Facet prędzej skłamie, że matka nie żyje niż opowie światu o tym że jego zostawiła bo nie była gotowa na macierzyństwo. I co ciekawe większość takich facetów nie uważa, że dziecko zniszczyło mu życie.
Zapomniałeś o jednej ważnej sprawie - ciąża pozostawia ślad w psychice kobiety. Niektóre przechodzą depresję poporodową. Po urodzeniu nie czują się na siłach zajmować dziećmi. Bywa też i tak, że są nieodpowiedzialne i nie chcą dorosnąć - dlaczego miałby być to tylko "przywilej" facetów? (wszyscy jesteśmy ludźmi)
No i cóż - ojciec ma prawo zajmować się swym dzieckiem. Tego nigdy nie negowałam. Tak, jak tego że jest on dziecku potrzebny do prawidłowego rozwoju.
Usiłuję zrozumieć te inne powody jak choćby niski komfort życia czy zła sytuacja finansowa, ale nie potrafię.
Co jednak nie oznacza, że inni nie potrafią. Dajmy prawo ludziom decydowania o ich życiu. Nie wtrącajmy się.
Sytuacja finansowa w każdej chwili może ulec zmianie, a dziecko nie ma na to wpływu.
Nie zgodzę się. Parze mogą wymówić wynajem z powodu dziecka.
Albo nie przedłużyć umowy o pracę. Przykładowo: Kobieta miała w planach wyjazd za granicę do pracy chociażby przy zbiorach, co miało podreperować budżet - i już nie pojedzie.
Skutków (również finansowych) spowodowanych nieplanowaną ciążą jest wiele.
Na tym chyba zakończę swoje wypowiedzi, a pro po aborcji i decydowaniu o swoim życiu. Powód prozaicznie prosty, a mianowicie dalsze moje wypowiedzi musiałbym wzbogacać historią mojego życia, a nie chce by moje życie stało się tematem publicznej dyskusji.
Tak? Jesteś ojcem? Wiesz co to wychowywanie dzieci oraz pracowanie na byt rodziny? Bardzo szybko dorosłeś...
Rozmowy tutaj prowadzone niekoniecznie muszą zawierać wątki autobiograficzne, bowiem forum z samej nazwy jest miejscem spotkań ludzi o orientacji aseksualnej.
Można za to np. podawać linki, cytować artykuły, wypowiedzi kobiet, które zdecydowały się dokonać aborcji itp.
Możliwości jest wiele i wiele zależy od inwencji autora. :)

Awatar użytkownika
chochol
pASsé
Posty: 1963
Rejestracja: 15 wrz 2011, 10:22
Lokalizacja: 49º06’17’’N 22º39’02’’E / 50º02’01’’N 22º00’17’’E

Post autor: chochol » 11 lis 2011, 11:53

Zacznę od seksowania - jest to termin dotyczący kur, którego celem badania jest określenie płci pisklaka.
Kobieta stoi w kwestii rozmnażania wyżej od mężczyzny
nie tylko zresztą w tej kwestii :D. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że Bóg stworzył najpierw mężczyznę a później kobietę, przy czym po stworzeniu kobiety nie tworzył już nic więcej. Wniosek sam się nasuwa, w końcu stworzył COŚ doskonałego, idealnego :wink:
"Serce czyste i otwarte, w dobrą zmienia trefną kartę"

"chochoł = feminoasozołza"

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Post autor: Winkie » 11 lis 2011, 12:03

Zacznę od seksowania - jest to termin dotyczący kur, którego celem badania jest określenie płci pisklaka.
Dobrze wiedzieć... No i co Bodolsog chciał przez to powiedzieć?
"Co autor miał na myśli?"...
Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że Bóg stworzył najpierw mężczyznę a później kobietę, przy czym po stworzeniu kobiety nie tworzył już nic więcej. Wniosek sam się nasuwa, w końcu stworzył COŚ doskonałego, idealnego Wink
:thumbsup: Facet był PROTOTYPEM. Kobieta jest IDEAŁEM. :wink:
Produktem doskonałym... :wink:

Zablokowany