Co uważacie o zostaniu dawcą ?

Tutaj moderatorzy nie zaglądają. Można śmiecić do woli ;)
Awatar użytkownika
Sniezny
łASuch
Posty: 183
Rejestracja: 25 lut 2021, 19:29
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: Co uważacie o zostaniu dawcą ?

Post autor: Sniezny »

NikitKA pisze: 13 sie 2015, 23:47 Czy chcielibyście nim zostać ? Myślę o dawcy w charakterze dawcy szpiku czy krwi ( nie o dawcy narządów po śmierci ) . Coraz częściej o tym myślę, bo w sumie nic na tym się nie traci a można komuś uratować życie . Tylko u mnie jest mały problem ... podczas zwykłego pobierania krwi zawsze baaaardzo blednę a przed oczami mam ciemno :P
Ludzie szczepieni na "Dawida-19", lub chorzy na boreliozę (również nieświadomie - obecne testy elisa są mało wiarygodne, WB trochę lepsze - 50% fałszywych negatywów, a solidne np. u WIelkoszyńskiego mało kto zrobi bo drogie) i inne niechętnie diagnozowane schorzenia - kategorycznie powinni nie oddawać krwi. A zwłaszcza ci pierwsi. Pozostali - mogą oddawać.
"Im bardziej społeczeństwo odchodzi od prawdy, tym bardziej nienawidzi tych, którzy ją głoszą." - George Orwell
Awatar użytkownika
Anusia Borzobohata
mASełko
Posty: 149
Rejestracja: 9 mar 2015, 21:46

Re: Co uważacie o zostaniu dawcą ?

Post autor: Anusia Borzobohata »

Ja to się raczej zastanawiam jak zrobić, żeby mi krwi nie podawali, gdybym była nieprzytomna. Można nosić bransoletkę, ale czy ktoś na to patrzy?
Hazel
pASibrzuch
Posty: 297
Rejestracja: 21 mar 2016, 18:27

Re: Co uważacie o zostaniu dawcą ?

Post autor: Hazel »

Anusia Borzobohata pisze: 11 wrz 2021, 23:21 Ja to się raczej zastanawiam jak zrobić, żeby mi krwi nie podawali, gdybym była nieprzytomna. Można nosić bransoletkę, ale czy ktoś na to patrzy?
Chodzi Ci o to, by np. w razie wypadku czy innej sytuacji wymagającej operacji nie przeprowadzać transfuzji krwi? :?:
Sama bransoletka na pewno w takiej sprawie nic nie znaczy. Lekarz może się zacząć zastanawiać jeśli pacjent ma przy sobie pisemne oświadczenie (częste u Świadków Jehowy ponoć, bo oni odmawiają transfuzji), jednak w sytuacji ratowania życia i braku możliwości kontaktu z pacjentem może tego nie uwzględnić, bo zupełnie inna jest odpowiedzialność za brak podjęcia akcji ratowania życia, a inna za niedostosowanie się do woli pacjenta.
Więcej możesz przeczytać tu: https://www.rynekzdrowia.pl/Prawo/Ratow ... 752,2.html
Sprawa jest do dziś prawnie nierozstrzygnięta.
GG: 3498837
Awatar użytkownika
Anusia Borzobohata
mASełko
Posty: 149
Rejestracja: 9 mar 2015, 21:46

Re: Co uważacie o zostaniu dawcą ?

Post autor: Anusia Borzobohata »

Hazel pisze: 12 wrz 2021, 13:30
Anusia Borzobohata pisze: 11 wrz 2021, 23:21 Ja to się raczej zastanawiam jak zrobić, żeby mi krwi nie podawali, gdybym była nieprzytomna. Można nosić bransoletkę, ale czy ktoś na to patrzy?
Chodzi Ci o to, by np. w razie wypadku czy innej sytuacji wymagającej operacji nie przeprowadzać transfuzji krwi? :?:
Sama bransoletka na pewno w takiej sprawie nic nie znaczy. Lekarz może się zacząć zastanawiać jeśli pacjent ma przy sobie pisemne oświadczenie (częste u Świadków Jehowy ponoć, bo oni odmawiają transfuzji), jednak w sytuacji ratowania życia i braku możliwości kontaktu z pacjentem może tego nie uwzględnić, bo zupełnie inna jest odpowiedzialność za brak podjęcia akcji ratowania życia, a inna za niedostosowanie się do woli pacjenta.
Więcej możesz przeczytać tu: https://www.rynekzdrowia.pl/Prawo/Ratow ... 752,2.html
Sprawa jest do dziś prawnie nierozstrzygnięta.
Dziękuję. Nie jestem co prawda Świadkiem Jehowy ale irytuje mnie z góry przyjęte założenie że "życie jest wartością najwyższą", bo ja akurat cenię sobie wolność i komfort psychiczny wyżej niż życie.
cineman75
gimnASjalista
Posty: 19
Rejestracja: 1 lis 2020, 02:56
Lokalizacja: Szczecin

Re: Co uważacie o zostaniu dawcą ?

Post autor: cineman75 »

Ja może nawet kilka lat temu zarejestrowałem się w fundacji DKMS jako potencjalny dawca szpiku (czy tam komórek macierzystych - proszę nie łapać mnie za słówka). To nie był impuls, długo dojrzewała we mnie ta myśl i skorzystałem, gdy była akcja w jednym z centrów handlowych. Prawdopodobieństwo, że się przydam, jest porównywalne z trafieniem szóstki w totka czy nawet mniejsze.
Mam mieszane opinie co do słuszności przyjętej u nas zasady domniemanej zgody na oddanie organów do przeszczepu po śmierci i to na dodatek w takiej formie, gdzie zgłoszenie sprzeciwu nie gwarantuje jego przestrzegania, skoro odwołanie nie jest wymagane w formie pisemnej i np. lekarz z pielęgniarką mogą oświadczyć, że zmarły przed śmiercią odwołał sprzeciw a ten już nie zaprzeczy. Pamiętam z czasów, kiedy to uchwalano i mówili, że to jest wariant francuski, drugi to amerykański, gdzie jest wymagane wyrażenie zgody (nie wiem, czy pisemnej) za życia i to jest wariant, kiedy nie ma co do tego wątpliwości a ja jestem zwolennikiem jednoznacznych sytuacji. Osobiście najbardziej poparłbym wariant, w którym byłaby wymagana pisemna zgoda i to z możliwością zastrzeżenia, które organy wolno pobrać.
A co do poruszonej sprawy reanimacji/resuscytacji, to chciałbym mieć możliwość wyrażenia woli (która byłaby przestrzegana, czyli musiałyby być surowe kary za nie przestrzeganie), żeby mnie nie reanimować. Od długości życia bardziej zależy mi na jakości i wolałbym odejść, niż żyć i być roślinką, o czym wiadomo chyba dopiero po reanimacji (czy tak będzie) a nie przed.
Argument, że życie jest wartością najwyższą (nie twierdzę, że nie jest, to, że ja bardziej cenię jakość niż długość nie znaczy, jakobym miał chcieć narzucić to innym!!!), czasami jest używany jako coś, co nazywam wygodnym wytłumaczeniem (podobnie jak komentarz, że w więzieniach siedzą sami niewinni), kiedy uczyni się kogoś kaleką i na usprawiedliwienie mówi "ratowaliśmy życie". Czasami mam wrażenie, że pacjent ma prawo do decyzji pod warunkiem, że zadecyduje tak, jak się tego oczekuje, skoro procedury ratujące życie wolno wykonać wbrew woli, czyli jest to wtedy takie ubezwłasnowolnienie w celu uszczęśliwienia na siłę a tego ostatniego jestem przeciwnikiem (generalnie, na tym forum można podać przykład, kiedy alloseksualni chcieliby leczyć aseksualnych).
ODPOWIEDZ