Kiedy zrozumiałeś, że jest z Tobą coś nie tak?

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
clavia
gimnASjalista
Posty: 18
Rejestracja: 31 paź 2020, 00:26

Re: Kiedy zrozumiałeś, że jest z Tobą coś nie tak?

Post autor: clavia »

Zawsze myślałam, że brak ochoty na seks jest spowodowany kwestiami mojego głębokiego przeżywania wiary katolickiej. Jak bylam na stidiach licencjackich ucieszyłam się słysząc, że pojawiło się coś takiego jak białe małżeństwo. Natomiast w okresie magisterskich zrozumiałam, że ja nie tyle nie mam potrzeby seksu co nie wyobrażam sobie, by kiedykolwiek się odbył.
Awatar użytkownika
Nemo
mASełko
Posty: 104
Rejestracja: 30 cze 2017, 21:38
Lokalizacja: Szczecin

Re: Kiedy zrozumiałeś, że jest z Tobą coś nie tak?

Post autor: Nemo »

Nie ma tutaj nic "nie tak" :lol:
Wręcz przeciwnie, aseksualność to jest przewaga, bo oznacza brak konieczności zaspokajania kłopotliwej "potrzeby" :lol:
Awatar użytkownika
SiliconeMan
bobASek
Posty: 3
Rejestracja: 3 lis 2020, 07:47

Re: Kiedy zrozumiałeś, że jest z Tobą coś nie tak?

Post autor: SiliconeMan »

kiedy mój pierwszy chłopak chce mnie pocałować, stwierdziłem, że bardzo go nienawidzę, zaczynam nienawidzić kontaktu mężczyzny i kobiety. Od tego czasu zaczynam poznawać siebie.
co to znaczy seks?
Awatar użytkownika
Niamkal
gimnASjalista
Posty: 18
Rejestracja: 30 paź 2020, 22:21

Re: Kiedy zrozumiałeś, że jest z Tobą coś nie tak?

Post autor: Niamkal »

Zrozumiałam to niedawno jak moje koleżanki od dłuższego czasu wchodziły w związki i różnych rzeczy co do tego doświadczały, a ja jakoś nigdy nie czułam takiej potrzeby i to całe myślenie o tym czy jestem wystarczająco atrakcyjna i miła itp. Jakoś to nie dla mnie, lubię mieć kolegów, przyjaciół, ale jak czuje że ktoś coś więcej by chciał to od razu włącza mi się tryb odcięcia... Zrozumiałam to też po tym że nie patrzę na ludzi w sensie ich seksualności- tylko raczej w takim artystycznym/ estetycznym spojrzeniu. Jeszcze robiłam parę testów i za każdym razem wychodziła mi aseksualność. No i to nie jest tak że nie chce nikogo i wgl, ale jak czuje że chłopak kieruje się pociągiem fizycznym( nie wiem jak to inaczej ująć- po prostu biologią) chcąc stworzyć relację, a nie patrzy nie ma jako na zbiór cech, wartości, celi itp. no to wiem że nic z tego nie będzie.
Nigdy nie wchodzisz dwa razy do tej samej rzeki.
Żyj dla życia nie dla przeżycia.
Skarpetka
starszASek
Posty: 40
Rejestracja: 20 paź 2018, 10:29

Re: Kiedy zrozumiałeś, że jest z Tobą coś nie tak?

Post autor: Skarpetka »

thischarmingace pisze: 19 maja 2019, 21:30 Zrozumiałam jakiś czas temu, kiedy w końcu zdałam sobie sprawę dlaczego wszyscy wokół mnie wchodzą w związki, wychodzą z nich, znajdują kolejne, a ja wciąż jestem sama.

Po prostu za każdym razem, kiedy istniał choć najmniejszy potencjał, by moja relacja z kimś weszła na wyższy, romantyczny poziom, ja podświadomie ją sabotowałam, zanim do czegokolwiek doszło. Powód? Strach, że kiedyś w przyszłości będę musiała zrobić z kimś TO czego tak bardzo nie chcę.

Sam fakt, że używam słowa "musiała" mówi za siebie :lol:

Najśmieszniejsze jest to, że kiedy jeszcze myślałam, że jestem osobą seksualną, to czułam się ze sobą strasznie, czułam się gorsza od innych. Desperacko próbowałam znaleźć sobie drugą połowę, próbowałam się oszukiwać i udawać przed samą sobą, że czuję to, co "powinnam" czuć. Dziwiłam się, gdy potencjalne związki nie wypalały, zastanawiałam się, co jest ze mną nie tak, dlaczego jestem taka... oschła, oziębła.

Okazuje się, że problemem była po prostu fundamentalna niekompatybilność, z której najzwyczajniej nie zdawałam sobie sprawy :D
Pod wszystkim się podpisuje... a odpowiadając precyzyjniej na pytanie... miałam 17.5 roku gdy weszłam na to forum i wiedziałam, że to ja. Ponad 1.5 zajęło mi ogarnięcie, że musze się z tym pogodzić... i tak już zostanie do końca życie :C. Już nie rycze z tego powodu codzinnie, ale czasem jest mi przykro, że jestem skazana na samotność nie ze swojej winy i nigdy nie doświadcze przyjemności z seksu :C
nasturcja
przedszkolASek
Posty: 7
Rejestracja: 12 lis 2020, 10:07

Re: Kiedy zrozumiałeś, że jest z Tobą coś nie tak?

Post autor: nasturcja »

Ja chyba na studiach, niby wcześniej też nie mogłam złapać tych wszystkich zachwytów nad seksem, ale jednak w liceum mało ludzi miało swoje drugie połówki, zresztą obracałam sie w gronie tych raczej nieśmiałych więc tym bardziej :) A na studiach się zaczęło, ludzie sobie eksperymentowali a ja nic. Nie miałam zupełnie na te rzeczy ochoty... no i mi tak dalej zostało :) Tyle że wiem już że jestem aską i nie jestem sama na świecie :)
cineman75
gimnASjalista
Posty: 14
Rejestracja: 1 lis 2020, 02:56
Lokalizacja: Szczecin

Re: Kiedy zrozumiałeś, że jest z Tobą coś nie tak?

Post autor: cineman75 »

Na wstępie zgadzam się z Nemo, że aseksualność to przewaga. Bardziej obrazowo określiłbym to tak, że mamy w posiadaniu najlepszy środek antykoncepcyjny, o którym kiedyś mówiono "szklanka wody zamiast".
Pierwszy raz myśl, że chyba jestem aseksualny, przyszła w wieku 24 lat (na jesieni 1999), kiedy rozmawiałem z kolegą o tym, jakie dziewczyny nam się podobają i chyba o potrzebach, związanych z kontaktami z nimi i wtedy skojarzyłem, że podobają mi się i czuję potrzebę kontaktu, lecz właśnie z tym "ale", że nie ciągnie mnie do seksu. Od razu uściślę, że również nie odpycha, po prostu na wykresie, gdzie po dodatniej stronie byłaby chęć seksu a po ujemnej odpychanie, to u mnie jest po prostu na zero.
Kiedyś (nie skojarzę, ile to było czasu temu) myślałem, że właściwie pasowałoby mi białe małżeństwo (skoro odczuwam potrzebę bliskości emocjonalnej i fizycznej z kobietą, lecz dzieci nigdy nie chciałem, więc nie było motywacji do przełamywania istniejącego stanu) i jednocześnie traktowałem jako niemożliwe znalezienie partnerki, zainteresowanej takim układem. Teraz dziwię się, że nie przyszła mi na myśl ta oczywistość, że skoro ja tak czuję, to istnieją również kobiety z takimi samymi potrzebami, więc nawet nie próbowałem szukać. A że od dziecka byłem raczej samotnikiem, to i nie czułem się specjalnie poszkodowany i właściwie całe dorosłe życie zakładałem, że pod względem damsko-męskim spędzę je samotnie, co nie stanowiło dla mnie szkody (patrz początek zdania).
Zmiana nastąpiła jakieś 2 tygodnie temu, kiedy rano w TVN natknąłem się na końcówkę rozmowy o aseksualności i od razu zacząłem drążyć temat w necie, po czym dość szybko znalazłem to forum. Najpierw trafiłem na inny duży portal, gdzie na "forum-towarzyskie-dla nieśmiałych i samotnych" był wpis (sprzed 10 lat) ówczesnej 25-latki, która w dwóch krótkich zdaniach opisała swoje potrzeby i tam w komentarzach prawie wszyscy chcieli ją leczyć i był jeden wpis z radą, żeby poszukała w sieci for dla asów. Tu nie ma tego problemu.
Farhul
bobASek
Posty: 3
Rejestracja: 11 sty 2021, 23:07

Re: Kiedy zrozumiałeś, że jest z Tobą coś nie tak?

Post autor: Farhul »

Hej. Moja historia o asexualnosci zaczyna się jakoś w wieku 18 lat ale nie zdawałem sobie z tego sprawy. Przyszedł pierwszy związek na 3 tygodnie, myslałem, że do czegoś dojdzie nie nawet nieśmiał bym zaproponować. Przyszedł drugi związek, też taki bez większych emocji, poddałem się na kilka lat. Ostatni związek skoczył się 2 lata temu, trwał 3 lata tylko co się ze mną działało w tym czasie to przechodzi ludzie pojęcie. Było zauroczenie, wyznanie miłości i nie rozstawaliśmy się na krok, miała duże piersi i multum zainteresowań, podobała mi się strasznie. I uwaga nie patrzyłem w tędy na facetów po 1,5 roku. Moja dziewczyna podniecała mnie bardzo ale same snucie o sexie powodowało u mnie odruch wymiotny i szukanie ucieczki z sytuacji, rękę dał bym odciać aby tylko sexu nie uprawiać xD. i tak pod naporem, presją, zaczęli wizualnie podobać się faceci a po 2.5 roku związku bez sexu, osiwiadczylem dziewczynie, ze chce zostać w czystości do ślubu to był jedyny ratunek. Doszła depresja bo zastanawiałem się czego chce od życia i cos ze mną na prawdę jest nie tak. Powiedziałem, że się oświadcze na 3 rocznicę związku ale czułem się ubezwłsnowolniony i szukałem upojenia w innej płci, pocałowalem jednego faceta na imprezie w klubie. Poczułem obrzydzenie, zwymiotowałem. i rozmawiałem z wieloma Gejami, pomimo podniecenia nie był bym w stanie nawiązać bliższej relacji. Zaczęłem unikać dziewczyn jak ognia. Oddaliłem się od natretnej dziewczyny naciskając na ślub. Miesiąc przed planowanymi oświadczynami zerwaliśmy ze względu na mój stan psychiczny. i jeszcze wtedy nie zdawałem sobie z tego sprawy więc nie było nic do wyjaśnienia po prostu tak wyszło. Po zerwaniu i ciężkim przezyciu rozstania, stał się cud, depresja mineła, nabrałem chęci do życia iiii faceci przestali mnie stopniowo podniecać. To już 2 lata bez związku i zaczyna mi brakować drugiej połówki, myślę o piersiach itd. Dostałem ostatnio pytanie, jakieś tydzień temu od znajomych. Czy ja nie jestem BI albo homo? Zaczełem łączyć fakty, sięgając lata wstecz, liczba dziewczyn 3 i jeden, długi związek na poważnie, bez sexu, wstręt do sexu, coś zbednego, lubię dotyk, ale nie za długo. Chciał bym mieć dzieci, chociaż do tej pory ich nie znosiłem. no I od wczoraj zaczęłem szukać, jak czytałem o asexualizmie to się za głowie złapałem, z jednej strony zadowolenie, że wiem kim jestem, a z drugiej smutek, że nie stworze żadnego realnego zwiazku. A chociaż by po to żeby ktoś mnie pochował na starość i coś komuś po mnie zostawić :)
Awatar użytkownika
Anusia Borzobohata
mASełko
Posty: 124
Rejestracja: 9 mar 2015, 21:46

Re: Kiedy zrozumiałeś, że jest z Tobą coś nie tak?

Post autor: Anusia Borzobohata »

Wszystko ze mną tak :)
ODPOWIEDZ