Aseksualizm - wiara

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Awatar użytkownika
Ernest
AStrum
Posty: 1482
Rejestracja: 3 kwie 2009, 00:15
Kontakt:

Post autor: Ernest » 6 maja 2009, 15:37

Droga Nathalie. Jesteś osobą wrażliwą. Obwiniasz religię za demony, które w tobie drzemią. Jesteś do niej uprzedzona. Tak?
infantylne i zupełnie błędne pojęcia i idee
Na jakiej podstawie uważasz, że religia serwuje błędne pojęcia i idee?
Zanim zaczną cokolwiek rozumieć, już zostają zniewolone przez dogmaty religijne.
Generalizujesz. Bardzo.
A ci ochrzczeni są do końca życia naznaczeni i mają w sobie to okropne piętno, którego nie można się pozbyć Sad
Hoo? Piętno? Przepraszam za niedyskretne pytanie, ale miewasz przez to jakieś straszliwe bóle, spazmy, migreny, etc?

PS. Można się ,,odchrzcić".
Dlatego zawsze będzie istniał ten ohydny wirus
Ktoś tu jest uprzedzony.
Wiadomo, że religia jest świetnym środkiem do manipulowania ludźmi. Wzorcowy przykład: PIS. O bogaceniu się funkcjonariuszy kościelnych kosztem wiernego stada już nie wspomnę!
Naiwność, bezrefleksyjność, głupota.
I znów to uogólnianie. Nie każda religia działa w ten sposób. Przykład? Chociażby dyskordianizm? :diabel:
Religia "podarowała" mi silny wstręt do seksu, który zwie się tu aseksualizmem.
AVEN określa aseksualność jako brak pociągu seksualnego, nie wstręt do seksu.
Mod.
Może dlatego jej tak nienawidzę.
Ech, przepraszam za ten bezsensowny wywód.
Ciekawe zjawisko. Uczyniłaś z religii niezależny byt. To wygodne, bo obwiniasz go (w domyśle ją) za swój ,,aseksualizm" (a może raczej antyseksualizm) i pewnie za wiele innych nieprzyjemnych aspektów swojego życia.

PS. No offence. Po prostu lubię dokonywać takich... analiz. Kto wie? Może kiedyś dzięki temu nauczę się analizować samego siebie?
,,Wszyscy jesteśmy większymi artystami niż się nam zdaje." F. Nietzsche

''To see a World in a Grain of Sand
And a Heaven in a Wild Flower
Hold Infinity in the palm of your hand
And Eternity in an hour'' W. Blake

,,...by lekko obcial koncowki nie skracajac wlosow" Keri

Awatar użytkownika
Magda
bASyliszek
Posty: 1112
Rejestracja: 1 sty 2007, 18:26
Lokalizacja: Gotei13/Seireitei/Soul Society
Kontakt:

Post autor: Magda » 6 maja 2009, 16:06

Oficjalnie: katoliczka
Nieoficjalnie: sikhijka
Jaki związek ma aseksulaizm z wiarą? Nie mam pojęcia. Ja go nie widzę.

Co do wywodu Nathalie, zgadzam się z kolegą Ernestem :)
Obrazek
Obrazek
Waheguru Ji Ka Khalsa!
Waheguru Ji Ki Fateh!

Awatar użytkownika
VojciechSV
mASełko
Posty: 145
Rejestracja: 18 sty 2009, 12:32
Lokalizacja: Podlasie

Post autor: VojciechSV » 6 maja 2009, 16:21

Oficjalnie: katolik
Nieoficjalnie: przypuszczam, że gdzieś istnieje czarna (symbol zła) i biała (symbol dobra) chata. A w nich karzeł, olbrzym i Bob : D
enjoy the silence

Nathalie
ASiołek
Posty: 92
Rejestracja: 9 lut 2009, 10:07

Post autor: Nathalie » 6 maja 2009, 17:49

Na jakiej podstawie uważasz, że religia serwuje błędne pojęcia i idee?
Religia serwuje prymitywne odpowiedzi na ważne pytania, dotyczące życia człowieka. Karmi nas mitami, sprzecznymi z nauką. Bóg, piekło, niebo, nieśmiertelność - nikt nie ma dowodu na ich istnienie. Tymczasem uznaje się je za pewniki, a na ich temat powstają wielkie księgi. Poza tym pojęcie grzechu (a co to i po co to?). Terroryzowanie abstrakcyjnymi karami boskimi, potęgowanie poczucia winy i strachu... co więcej?
Generalizujesz. Bardzo.
Czemu generalizuję? Chodzi mi oczywiście o dzieci wychowywane w duchu religii. Bo niestety większość ludzi świata do jakiejś religii przynależy.
O szczęśliwi ci, którzy są wychowywani bez religii.
Hoo? Piętno? Przepraszam za niedyskretne pytanie, ale miewasz przez to jakieś straszliwe bóle, spazmy, migreny, etc?

PS. Można się ,,odchrzcić".
Definicja PWN:
"Piętno «znak rozpoznawczy wyciśnięty lub wypalony na skórze zwierzęcia, dawniej też na twarzy lub plecach przestępcy albo niewolnika»"
Raz ochrzczony już na zawsze nosi w sobie to piętno. "Odochrzczenie", czyli apostazja nie zmienia faktu, że zostaliśmy naznaczeni. I to do końca życia. To kwestia świadomości nie zaś kwestii fizjologicznych.
I znów to uogólnianie. Nie każda religia działa w ten sposób. Przykład? Chociażby dyskordianizm? :diabel:
Czy dyskordianizm nie jest z założenia parodią religii? "Przykazania" jego "wyznawców" są moim zdaniem genialnym ośmieszeniem przykazań innych religii.
Ciągle posądzasz mnie o uogólnianie, a czy religie nie czynią tego samego?
Ciekawe zjawisko. Uczyniłaś z religii niezależny byt. To wygodne, bo obwiniasz go (w domyśle ją) za swój ,,aseksualizm" (a może raczej antyseksualizm) i pewnie za wiele innych nieprzyjemnych aspektów swojego życia.
Uważam (jako były zagorzały katol), że ideały jakie mi wpoiła i które kierowały moim życiem, zdecydowanie zaburzyły moją osobowość. To nie jest obwinianie, tylko zdanie sobie sprawy. Widać religia nie jest dla takich indywiduów jak ja.


Aha, jeszcze jedno. Nie obwiniam religii za "demony, które we mnie drzemią". Mam raczej żal o to, że nie pozwoliła mi ich zaakceptować, a kazała zwalczać. Personifikacja pojęcia "religia' nie ma związku z uczynieniem z niej niezależnego bytu.

shadew
młodASek
Posty: 23
Rejestracja: 28 kwie 2009, 18:56

Post autor: shadew » 6 maja 2009, 17:59

Ja akurat jestem religijny i jestem z tego zadowolony.To prawda że te rzeczy co napisałaś nie zostały udowodnione ale właśnie na tym polega wiara.Jest jednak jedna rzecz w którą nie wierzą ateiści ale prwdopodobnie się wydarzyła.To zmawrtwychwstanie Jezusa.Akurat na to są dowody.Poza tym dzięki wierze możemy stać się szczęśliwymi ludźmi i dzięki niej mamy wzory zachowań.Mi akurat podoba się wersja że jeśli na życia będe dobrym człowiekiem to trafie do nieba po śmierci.Sam byłem niewierzący ale coś się we mnie zmieniło i wierze że to Jego zasługa.

Awatar użytkownika
urtika
sASanka
Posty: 2195
Rejestracja: 27 maja 2008, 21:06

Post autor: urtika » 6 maja 2009, 18:13

Nathalie pisze:Poza tym pojęcie grzechu (a co to i po co to?).
Grzech to po prostu zło ( w odróżnieniu od dobra), a po to takie pojęcie istnieje aby wiedzieć czego nie należy czynić. Choć oczywiście to pojęcie względne i to co jedna osoba uważa za zło niekoniecznie oznacza, że druga też tak myśli.
Quirkyalone

Nathalie
ASiołek
Posty: 92
Rejestracja: 9 lut 2009, 10:07

Post autor: Nathalie » 6 maja 2009, 18:14

shadew pisze:Jest jednak jedna rzecz w którą nie wierzą ateiści ale prwdopodobnie się wydarzyła.To zmawrtwychwstanie Jezusa.Akurat na to są dowody.
Słowo "prawdopodobnie" najbardziej mi sie podobało.
A te dowody, to pewnie takie, że jaskinia była pusta? :diabel:
Poza tym dzięki wierze możemy stać się szczęśliwymi ludźmi i dzięki niej mamy wzory zachowań
Nie mylić pojęć wiara - religia.
Religia do szczęścia wcale nie jest potrzebna. Wzory zachowań to też nie jej dzieło. Wystarczy kierować się kodeksem etycznym.
Mi akurat podoba się wersja że jeśli na życia będe dobrym człowiekiem to trafie do nieba po śmierci
Bo to o to chodzi, że ma Ci się podobać :) nic poza tym.

A tak na marginesie, to wg nauki Kościoła najpierw trafisz do czyścca... chyba, że jesteś święty :P

Nathalie
ASiołek
Posty: 92
Rejestracja: 9 lut 2009, 10:07

Post autor: Nathalie » 6 maja 2009, 18:24

urtika pisze:
Nathalie pisze:Poza tym pojęcie grzechu (a co to i po co to?).
Grzech to po prostu zło ( w odróżnieniu od dobra), a po to takie pojęcie istnieje aby wiedzieć czego nie należy czynić. Choć oczywiście to pojęcie względne i to co jedna osoba uważa za zło niekoniecznie oznacza, że druga też tak myśli.
W tym wypadku jestem w 100% za Nietzschem, który uważał "grzech" za najgorszy wymysł religii chrześcijańskiej. Zło jest złem. "Grzech" jest pojęciem całkowicie zbędnym. I bez niego wiemy czego nie należy czynić.

Awatar użytkownika
urtika
sASanka
Posty: 2195
Rejestracja: 27 maja 2008, 21:06

Post autor: urtika » 6 maja 2009, 18:25

A tak na marginesie, to wg nauki Kościoła najpierw trafisz do czyścca... chyba, że jesteś święty :P
W istnienie czyśćca wierzy jedynie kościół rzymskokatolicki. Kościół prawosławny i wszystkie kościoły protestanckie odrzucają doktrynę o czyśćcu :P
Quirkyalone

Nathalie
ASiołek
Posty: 92
Rejestracja: 9 lut 2009, 10:07

Post autor: Nathalie » 6 maja 2009, 18:30

Sorry, założyłam z góry, że kolega jest katolikiem :P

Z drugiej strony, ale te religie sieją zamęt. Jedni pójdą do czyścca, inni od razu do nieba, inni staną się mrówkami. Hipokryzja :D

Awatar użytkownika
Ernest
AStrum
Posty: 1482
Rejestracja: 3 kwie 2009, 00:15
Kontakt:

Post autor: Ernest » 6 maja 2009, 19:28

Okej, po kolei :)
Religia serwuje prymitywne odpowiedzi na ważne pytania, dotyczące życia człowieka
Serwuje odpowiedzi, które niejednokrotnie inspirują naukowców do poszukiwania potwierdzenia w tak zwanej rzeczywistości.
Pewnie Cię to zdziwi, ale nauka powoli zaczyna odkrywać to, o czym mówili wielcy filozofowie, przywódcy religijni (?), gnostycy,... setki, a nawet tysiące lat temu. Niechaj przykładem będzie hermetyzm w ujęciu dość modernistycznym (Franz Bardon, XX wiek), który jednak bazował na wielowiekowej tradycji. "Prawo wibracji - Nic nie spoczywa; wszystko jest w ruchu, wszystko wibruje." Do takich samych wniosków dochodzi nauka (fizyka kwantowa).
nikt nie ma dowodu na ich istnienie.
Zapytam dość przewrotnie: czy masz dowód na istnienie czegokolwiek? (Możesz to zignorować, potraktować jako koan zen, nad którym warto pomedytować. A nóż dostąpisz oświecenia...)
Tymczasem uznaje się je za pewniki, a na ich temat powstają wielkie księgi.
Nauka też ma swoje aksomaty - twierdzenia, które uznajemy za pewniki.
nieśmiertelność
Jako osoba zainteresowana immortalizmem ośmielę się twierdzić, że nieśmiertelność organizmu rozumiana jako nie starzenie się organizmu jest możliwa. Jest to arcyciekawe zagadnienie, jednak na osobny temat. Jeżeli ktoś jest zainteresowany, może napiszę o tym co nieco? Najwyżej się pośmiejecie :)
Terroryzowanie abstrakcyjnymi karami boskimi, potęgowanie poczucia winy i strachu... co więcej?
Cóż, to jest skuteczna manipulacja tłumem :)
O szczęśliwi ci, którzy są wychowywani bez religii.
Byłem Katolikiem przez 14 lat. Cieszę się z tego, bo jestem niezwykle ,,uduchowioną" osobą. Pewnie miało to jakiś związek z rozwinięciem mojej wrażliwości. To, że odszedłem od kościoła i zakończyłem etap katolicyzmu w moim życiu było decyzją przemyślaną, świadomą i również się z tego cieszę.
Definicja PWN:
"Piętno «znak rozpoznawczy wyciśnięty lub wypalony na skórze zwierzęcia, dawniej też na twarzy lub plecach przestępcy albo niewolnika»"
Raz ochrzczony już na zawsze nosi w sobie to piętno.
Heh, właśnie. Podajesz definicję, która działa na niekorzyść Twojego argumentu. Wybacz raz jeszcze niedyskretne pytanie, masz jakieś blizny na skórze, szramy czy inne paskudztwa SPOWODOWANE PRZEZ chrzest?
zostaliśmy naznaczeni. I to do końca życia. To kwestia świadomości
Do końca życia powiadasz? Jeśli tak uważasz, to tak też będzie.
Czy dyskordianizm nie jest z założenia parodią religii? "Przykazania" jego "wyznawców" są moim zdaniem genialnym ośmieszeniem przykazań innych religii.
Bardziej podoba mi się teoria, że jest to "jedyna religia, która potrafi śmiać się sama z siebie."
Ciągle posądzasz mnie o uogólnianie, a czy religie nie czynią tego samego?
Ludzie wykazują już taką tendencję. Uogólniamy bo to ułatwia nam życie, ale też je upraszcza. Niekiedy jednak generalizowanie bywa krzywdzące, ograniczające tak jak w przypadku religii.


Aha, jeszcze jedno. Nie chciałbym być odebranym jako obrońca religii, inkwizytor, paladyn, etc. Ot, dzielenie się swoją skromną opinią :)
,,Wszyscy jesteśmy większymi artystami niż się nam zdaje." F. Nietzsche

''To see a World in a Grain of Sand
And a Heaven in a Wild Flower
Hold Infinity in the palm of your hand
And Eternity in an hour'' W. Blake

,,...by lekko obcial koncowki nie skracajac wlosow" Keri

Nathalie
ASiołek
Posty: 92
Rejestracja: 9 lut 2009, 10:07

Post autor: Nathalie » 6 maja 2009, 21:04

Ernest pisze:Serwuje odpowiedzi, które niejednokrotnie inspirują naukowców do poszukiwania potwierdzenia w tak zwanej rzeczywistości.
Pewnie Cię to zdziwi, ale nauka powoli zaczyna odkrywać to, o czym mówili wielcy filozofowie, przywódcy religijni (?), gnostycy,... setki, a nawet tysiące lat temu. Niechaj przykładem będzie hermetyzm w ujęciu dość modernistycznym (Franz Bardon, XX wiek), który jednak bazował na wielowiekowej tradycji. "Prawo wibracji - Nic nie spoczywa; wszystko jest w ruchu, wszystko wibruje." Do takich samych wniosków dochodzi nauka (fizyka kwantowa).
Czy hermetyzm to religia? Gnostycyzm religią też nie jest... Bardon to okultysta, a okultyzm jest "zakazany" przez religie chrześcijańskie. Przez inne może i jest aprobowany, ale jak dla mnie to, co wiąże się z magią nie może być wiarygodne...
Zapytam dość przewrotnie: czy masz dowód na istnienie czegokolwiek? (Możesz to zignorować, potraktować jako koan zen, nad którym warto pomedytować. A nóż dostąpisz oświecenia...)

Nauka też ma swoje aksomaty - twierdzenia, które uznajemy za pewniki

Jako osoba zainteresowana immortalizmem ośmielę się twierdzić, że nieśmiertelność organizmu rozumiana jako nie starzenie się organizmu jest możliwa. Jest to arcyciekawe zagadnienie, jednak na osobny temat. Jeżeli ktoś jest zainteresowany, może napiszę o tym co nieco? Najwyżej się pośmiejecie :)
Mimo wszystko uważam, że coś, co jest udowodnione (np. to, że ciała rzucone do góry spadają z powrotem - zgodnie z prawem ciężkości) ma rację bytu w przeciwieństwie do teorii nieśmiertelności, której nikt nigdy nie zbadał. Nieśmiertelność rozumiana jako starzenie się jest możliwa, ale tylko teoretycznie...

Heh, właśnie. Podajesz definicję, która działa na niekorzyść Twojego argumentu. Wybacz raz jeszcze niedyskretne pytanie, masz jakieś blizny na skórze, szramy czy inne paskudztwa SPOWODOWANE PRZEZ chrzest?
Dalej w tej PWN-owskiej definicji było podane jeszcze wyjaśnienie "cecha charakterystyczna". Pominęłam je, ale zapomniałam, że nie wszyscy muszą rozumieć tak samo jak ja. Dla mnie definicja ta miała znaczenie symboliczne, a zastosowanie przeze mnie tego wyrazu miało charakter metaforyczny.
Ludzie wykazują już taką tendencję. Uogólniamy bo to ułatwia nam życie, ale też je upraszcza. Niekiedy jednak generalizowanie bywa krzywdzące, ograniczające tak jak w przypadku religii.
Podobnie uproszczenia serwowane nam przez religie mogą być krzywdzące.

Awatar użytkownika
Ernest
AStrum
Posty: 1482
Rejestracja: 3 kwie 2009, 00:15
Kontakt:

Post autor: Ernest » 6 maja 2009, 22:38

Czy hermetyzm to religia?
Niektórzy tak go postrzegają. Jednak dla mnie to przede wszystkim filozofia.
Gnostycyzm religią też nie jest
Istnieją kościoły gnostyckie. Sam gnostycyzm to niejako... fundament religii (w ogóle). Gnostycyzm rozumiany jako pragnienie doświadczenia sfery boskiej, oświecenie, wzniesienie się ponad rzeczywistość materialną, etc.
w przeciwieństwie do teorii nieśmiertelności, której nikt nigdy nie zbadał. Nieśmiertelność rozumiana jako starzenie się jest możliwa, ale tylko teoretycznie...
Nad nieśmiertelnością są prowadzone badania. Zajmują się tym ,,poważni naukowcy, na poważnych uniwersytetach" (i nie tylko
:) )

dr. Paul Segall z Berkeley, Timothy Leary (który nie był człowiekiem poważnym, ale za to genialnym :) ), Carl Spann, ...
,,Wszyscy jesteśmy większymi artystami niż się nam zdaje." F. Nietzsche

''To see a World in a Grain of Sand
And a Heaven in a Wild Flower
Hold Infinity in the palm of your hand
And Eternity in an hour'' W. Blake

,,...by lekko obcial koncowki nie skracajac wlosow" Keri

shadew
młodASek
Posty: 23
Rejestracja: 28 kwie 2009, 18:56

Post autor: shadew » 7 maja 2009, 15:52

A tak na marginesie, to wg nauki Kościoła najpierw trafisz do czyścca... chyba, że jesteś święty :P
Nie koniecznie.Jeśli tuż przed śmiercią się wyspowiadam to jest niemalże pewne że jestem w niebie.Tym bardziej że Bóg różnie traktuje różnych ludzi.Np. ateiści którzy nie mieli styczności z nauką Jezusa ale nie byli złymi ludźmi mogą tak samo trafić do nieba jak święci.Tym bardziej że w niebie nie ma znaczenia czy jest się świętym czy nie.I co najciekawsze(mówił mi to ksiądz) nawet najgorsze mendy(sorki za określenie) mogą iść do nieba jeśli będą żałować swoich złych uczynków.

Awatar użytkownika
damian-dec
AS gaduła
Posty: 415
Rejestracja: 12 lut 2008, 23:14
Lokalizacja: Dublin/Wroclaw
Kontakt:

Post autor: damian-dec » 7 maja 2009, 23:22

shadew pisze:I co najciekawsze(mówił mi to ksiądz) nawet najgorsze mendy(sorki za określenie) mogą iść do nieba jeśli będą żałować swoich złych uczynków.

....i ja w to---o ile niebo istnieje---szczerze wierze :diabel:

ODPOWIEDZ