co u ginekologa? :/

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Awatar użytkownika
Hotarubi
łASuch
Posty: 164
Rejestracja: 22 paź 2010, 22:58
Lokalizacja: Fabryka lalek

Post autor: Hotarubi » 27 gru 2010, 21:21

Ja u ginekologa jeszcze nigdy nie byłam i jak na razie się nie wybieram. Gdy będę czuła taka potrzebę i będę gotowa to na pewno to zrobię. A gdyby ktoś mnie do tego zmuszał to bym się broniła jeszcze bardziej niż teraz. Wiemy co nam grozi i z tą świadomością decydujemy się na badanie lub nie.
Ckliwy prestidigitator Todoregaldowerdadero do bufeciku mknie po buteleczkę spirytusiku najwydestylowaniuchniejszego dla reżysera Laubzegi który wyreżyserował przeintelektualizowane, przeliteraturalizowane, przekarykaturalizowane dzieło pod tytułem "Bichum bała bomba buła gochamba"

praczka_szopa
młodASek
Posty: 24
Rejestracja: 14 gru 2010, 22:00

Post autor: praczka_szopa » 1 sty 2011, 01:20

Nie rozumiem kobiet, które w reakcji na chamstwo reagują biernością. nie macie języka w buzi, nie umiecie pokazać wściekłości? Skoro konował sobie pozwolił na chamstwo, aż sam się prosi o odpowiednią reakcję. Huknąć na takiego i wykrzyczeć co się myśli o takich tekstach, bez ogródek. Gwarantuję z własnego doświadczenia, działa jak lodowata woda! Następnym razem 2 razy pomyśli zanim walnie prostacki tekścior!
W Polsce konowały są rozbestwione, są nauczeni że okazuje im się szacun i pokłony bez względu na to jak leczą i jaką mają kulturę osobistą. To rozpaskudza jak nic. Jedyną "karą" na ich skandaliczne zachowanie jest jedynie rezygnacja pacjenta z dalszych wizyt u niego. A powinni wiedzieć że nie są bogami. Ktoś powinien ich od czasu do czasu postawić do pionu.
Gdyby zwierzęta wierzyły w Boga, to Szatan w ich oczach wyglądałby jak człowiek

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2233
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Post autor: Libra » 3 sty 2011, 19:00

praczka_szopa pisze:Nie rozumiem kobiet, które w reakcji na chamstwo reagują biernością. nie macie języka w buzi, nie umiecie pokazać wściekłości? .
Ja rozumiem takie kobiety, mam to samo. Gdy od dziecka wgrywa się komuś pliki "masz być milutka, grzeczniutka", to potem ciężko o ten język w gębie, riposty przychodzą(jeżeli w ogóle) po czasie.
What's mooo?

Awatar użytkownika
dziwożona
tłumok bezczASowy
Posty: 1940
Rejestracja: 29 lut 2008, 20:29
Lokalizacja: z bagien i uroczysk
Kontakt:

Post autor: dziwożona » 3 sty 2011, 21:44

Mnie wychowywano jak panienkę z dobrego domu, ale im więcej starania wkładano, tym krnąbrniejszym dzieciarem byłam. Podejrzewam, że w wielu przychodniach wisi w rejestracji moja fotka z podpisem: "Tej baby ABSOLUTNIE nie rejestrować".
Seks należy tępić, gdyż z niego biorą się dzieci - źródło naszej nieustającej, pedagogicznej udręki.

marchewa
AS gaduła
Posty: 475
Rejestracja: 7 gru 2009, 19:55

Post autor: marchewa » 3 sty 2011, 21:59

Ostatnio jak byłam po receptę to pielęgniarka cały czas patrzyła podejrzanie na mnie, dopiero po czasie przypomniałam sobie o co chodziło.

Awatar użytkownika
MVo
młodASek
Posty: 20
Rejestracja: 23 kwie 2014, 14:53
Lokalizacja: Zmienna ;)

Ginekolog

Post autor: MVo » 17 maja 2014, 15:24

Tak się zastanawiam, to oczywiście pytanie do Pań, jak już byłyście na wizycie u ginekologa, czy przyznałyście się do swojej "przypadłości"? Jaka była reakcja?

Ja osobiście wolałam pominąć temat milczeniem i grzecznie podziękowałam gdy miła Pani ginekolog chciała ułatwić mi przyszłe stosunki seksualne w raczej nieprzyjemny sposób...
Wolałam nie dawać jej jeszcze możliwości do komentarzy na temat leczenia mojej gospodarki hormonalnej.

Słyszałam już też, że nawet dziewczyny 20+ będące dziewicami są takimi rzadkościami, że ginekolog mojej znajomej się co najmniej zdziwiła i z tego też powodu sama wolę dokładnie zaznaczyć przy każdej wizycie, że jestem dziewicą żeby z rozpędu nie potraktowała mnie "normalnie".

Awatar użytkownika
Kerrigan
ASiołek
Posty: 81
Rejestracja: 29 paź 2013, 16:31
Lokalizacja: Warszawa

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: Kerrigan » 18 maja 2014, 19:19

Ja byłam na kilku wizytach u ginekologa bo w moim nastoletnim życiu matka mnie do tego zmusiła. Ogólnie nie byłam zadowolona z tych wizyt i jeśli ginekolog od razu jak przestąpiłam próg kazała mi siadać na tym dziwnym fotelu to odmawiałam badania innego niż usg. Raz miałam sytuację jak poszłam do ginekolog i powiedziałam, że nieregularnie miesiączkuje i mam pierwszego dnia mocny ból, a ona do mnie że mi antykoncepcje przepisze (miałam 16 lat).

Raz poszłam do ginekologa mając już 21 lat. Po miesiączce jakoś jeszcze lekko plamiłam ciemniejszą krwią. Lekarz okazał się facetem. Byłam przerażona moją dolegliwością więc mimo tego poddałam się badaniu. Najpierw coś lekko mnie dotykał (chyba sprawdzał czy jestem dziewicą) po czym wstał i wepchnął mi tam paluchy albo jakiś przyrząd (nie wiem co to było). Po czym przepisał mi lek który był na dwa rodzaje grzybów, a skutków ubocznych było na całą stronę ulotki, w trzech kolumnach, w działach "skóra", "serce i układ krążenia", "układ pokarmowy" ect. Więcej nie pójdę do faceta ginekologa. Kobiety były jakoś lepsze w tym względzie - szczególnie te młode panie ginekolog.

Awatar użytkownika
DZIEWICA8
zarASek
Posty: 1874
Rejestracja: 6 paź 2006, 09:33
Lokalizacja: z Lublina

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: DZIEWICA8 » 23 maja 2014, 09:29

Ja akurat miałam szczęście trafić do bardzo dobrego ginekologa (kobiety). Wcześniej chodziła do niej moja mama i poleciła mi ją. Miałam wtedy jakieś 30 lat. W końcu zdecydowałam się pójść, bo bolał mnie brzuch w czasie okresu i żadne leki mi nie pomagały. Lekarka zadawała mi standardowe pytana: - Czy współżyję, Czy byłam ciąży, Czy rodziłam? Czy mam regularne miesiączki? Powiedziałam jej, że nie współżyłam, ale ona tego nie komentowała i badała mnie przez odbyt. Pytała mnie ,co mi dolega i z czym do niej przychodzę i zapisała mi na receptę specjalne lekarstwo od bólów miesiączkowych. Podoba mi się właśnie to, że lekarka skupiła się na tym, na co ja się skarżę i nie próbowała ustawiać mi życia. Jest starszą kobietą i pewnie miała już u siebie różne przypadki i nic ją nie dziwi.
DZIEWICA8
"Boże, daj mi pogodę ducha, abym godziła się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagę, abym zmieniała to, co zmienić mogę, i mądrość, abym zawsze potrafiła
odróżnić jedno od drugiego."

DZIEWICA8

Awatar użytkownika
zazu24
AS gaduła
Posty: 423
Rejestracja: 16 sty 2013, 11:00
Lokalizacja: Śląsk

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: zazu24 » 23 maja 2014, 14:28

Mnie mój ginekolog wita za każdym razem słowami - 'czyżby ciąża?' :oops:
mam problem. często bywam wesoła, ale nie pamiętam już, kiedy ostatnio byłam szczęśliwa.'

Awatar użytkownika
ola89
młodASek
Posty: 20
Rejestracja: 26 mar 2014, 20:44
Lokalizacja: Warszawa

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: ola89 » 23 maja 2014, 20:33

Z tego wszystkiego co ja tu czytam to ja naprawdę miałam szczęście. W tamtym roku poszłam do ginekologa (miałam 24 lata) sytuacja mnie zmusiła. Na wstępie dodam że strasznie się stresowałam i w sumie to nie miałam czego. Na wstępie pani ginekolog zapytała czy współżyję a ja powiedziałam że nie(jestem dziewicą), a ona na to że jeszcze znajdę "tego jedynego" i nic więcej żadnej miny nie zrobiła ani nic w tym stylu, a ja sobie i tak pomyślałam swoje, przecież nie będę jej wszystkiego tłumaczyć. Zbadała mnie, powiedziała że wszystko jest w porządku i tyle było z mojej wizyty. Więc podsumowując dużo zależy od człowieka i od tego jakie ma podejście do drugiego człowieka.

Oceana
gimnASjalista
Posty: 13
Rejestracja: 17 maja 2015, 13:40

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: Oceana » 19 maja 2015, 20:37

Myślałam, że tylko ja mam z tym ogromny problem, ale widzę, że nie jestem sama... Mam 21 lat i nie wyobrażam sobie wizyty u ginekologa. W moim wypadku to jest po prostu niemożliwe i chyba dopiero świadomość, że jestem śmiertelnie chora byłaby w stanie mnie skłonić do pójścia do takiego gabinetu... Po drugie, uważam, że facet-ginekolog to jakaś anomalia. Nie mogę się pogodzić z tym, że mężczyźni wykonują ten zawód. Może jestem dziwna, ale moim zdaniem kobietę powinna badać kobieta a facetów faceci. Wtedy na pewno krępacja byłaby dużo mniejsza, choć i tak zdecydowałabym się na wizytę jedynie w bardzo skrajnym przypadku ;)

Awatar użytkownika
Issander
ciAStoholik
Posty: 340
Rejestracja: 18 sty 2008, 23:17
Lokalizacja: zagranico
Kontakt:

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: Issander » 19 maja 2015, 20:48

.

Oceana
gimnASjalista
Posty: 13
Rejestracja: 17 maja 2015, 13:40

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: Oceana » 19 maja 2015, 21:03

Issander pisze:
Oceana pisze:Po drugie, uważam, że facet-ginekolog to jakaś anomalia. Nie mogę się pogodzić z tym, że mężczyźni wykonują ten zawód. Może jestem dziwna, ale moim zdaniem kobietę powinna badać kobieta a facetów faceci.
Możesz sobie wybrać lekarza jakiego chcesz. Nie chcesz się leczyć u kogoś, bo jest mężczyzną - Twoja sprawa. Nie chcesz się leczyć u kogoś bo ma piegi/psa/trądzik/okulary/blond włosy/hulajnogę/leworęczność/jakikolwiek-inny-powód,sensowny-czy-nie - Twoja sprawa. Ale dlaczego chcesz mówić innym kobietom u kogo mają się (nie)leczyć, a co gorsza, zakazywać mężczyznom pracy w zawodzie, który ich interesuje?
Nikomu niczego nie narzucam, przecież napisałam, że to tylko moja subiektywna opinia ;)

Awatar użytkownika
ouo
ciAStoholik
Posty: 327
Rejestracja: 25 lut 2015, 15:32
Lokalizacja: Wrocław

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: ouo » 19 maja 2015, 21:10

Chodzę regularnie do ginekologa, bo jestem obciążona genetycznie. Byłam u różnych - kobiet, mężczyzn, miłych, mniej miłych - na chamskiego lekarza nigdy nie trafiłam, nie twierdzę że nie ma. ;) Ostatecznie zdecydowałam się na lekarkę która w opinii moich znajomych jest niemiła, do babki nigdy nie ma kolejki. Moim zdaniem ona niemiła nie jest, jest faktycznie dość chłodna, ale bardzo rzeczowa, nie olewa problemu jeśli się jakiś pojawia, stara się rozwiązać do końca, zlecając wszystkie konieczne badania.

Trafiłam do niej w sumie przypadkiem, koleżanki mnie bardzo przestrzegały, że wredne babsko, żebym nie szła. I w tej samej przychodni przyjmowała jeszcze jedna kobieta, którą mi polecały, że bardzo miła. Raz u niej byłam, no faktycznie miła, ale nie za bardzo mi na tym zależało. :P Problem z nią był taki, że na wizytę trzeba było czekać 2 miesiące, co mnie totalnie zniechęciło, więc wylądowałam u tej "niemiłej", która taka straszna nie jest. ;)

Dziewicą nie jestem, więc dla mnie badanie kłopotliwe nie było. Chociaż jakbym była, to bym chyba poprosiła o chirurgiczne usunięcie błony, bo jednak na badaniach mi zależy. W sumie jedyny plus moich prób współżycia. :lol:
(~˘▾˘)~

Awatar użytkownika
HAL
gimnASjalista
Posty: 18
Rejestracja: 25 lip 2015, 14:07
Lokalizacja: Q Continuum

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: HAL » 25 lip 2015, 22:31

Ja regularnie chodzę do ginekologa (faceta). Przy pierwszej wizycie się denerwowałam, ale od razu wprost powiedziałam, że jestem aseksualna i na dodatek dziewica. Pan doktor zareagował bardzo pozytywnie. Nawet trochę mi było głupio, bo się aż za bardzo zachwycał "ginącym gatunkiem" i stwierdził, że już nawet nie pamięta kiedy ostatnio miał pacjentkę dziewice. :D Jednorożcem mnie teraz przez to nazywa. ;) Ale ogółem doktor bardzo mnie zaskoczył znajomością tematu, bo nie zadawał żadnych dziwnych pytań, a nawet wprost mi powiedział, że mam szczęście, bo omija mnie antykoncepcja i wszystkie jej skutki uboczne (i ewentualne choroby :diabel:), więc było jak najbardziej pozytywnie.
Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Co do tej pierwszej są jednak pewne wątpliwości. (A. Einstein)

ODPOWIEDZ